6. NOTANIK HISTORYKA - „DZIŚ NICZYM, JUTRO WSZYSTKIM MY”

Geneza powstania komunizmu i jego rozwój, to jedna z mrocznych tajemnic historii. Tym bardziej znacząca, że odciska się tragicznym piętnem i na współczesności. O istocie komunizmu pisze się niewiele (zarówno na Wschodzie jak i na Zachodzie) i raczej powierzchownie. Co dziwniejsze, nie bardzo znane są fakty, które często gęsto pojawiają się w zupełnie sprzecznych wersjach, a z kolei te znane i udokumentowane interpretowane są bardzo różnie. Inaczej komunizm widzą socjaliści, inaczej narodowi demokraci, a jeszcze inaczej sami komuniści, którzy zresztą boją się swej historii jak diabeł święconej wody. Jedno jest pewne – komunizm toczy jak rak opanowane przez siebie narody odbierając im to, co nazywamy duszą. I co najdziwniejsze – naród rosyjski jest tak samo bezwzględnie niszczony jak inne. Nie o stertę zasadniczych pytań mi jednak chodzi, bo na nie jeszcze nie pora, bo zaczynać trzeba od początku, a nie wątpię, że kiedyś wszystkie te mroczne zakamarki zostaną oświetlone. Zaczynać trzeba od faktów, relacji, dokumentów – są wspólne dla wszystkich kierunków historiozoficznych. A więc dokument – fragment tekstu Engelsa do Marksa z 23 maja 1851 roku:

... „Im więcej rozmyślam nad historią, tym jaśniej widzę, że Polacy są une nation foutue (narodem skazanym na zagładę), którym można tylko dopóty posługiwać się jako narzędziem, dopóki sama Rosja nie zostanie wciągnięta w wir rewolucji agrarnej. Od tej chwili Polska nie będzie już miała absolutnie żadnej raison d’être (racji bytu). Polacy nie zapisali się nigdy w historii niczym prócz walecznych i głupich bijatyk. Nie można nawet przytoczyć ani jednego wypadku, w którym Polska, choćby w stosunku do Rosji reprezentowałaby z powodzeniem postęp lub dokonała czegoś o historycznym znaczeniu. Rosja natomiast jest rzeczywiście postępowa w stosunku do Wschodu. Panowanie rosyjskie, mimo całej swej podłości, mimo całego swego słowiańskiego bałaganu odgrywa cywilizacyjną rolę obszarów nad Morzem Czarnym i Kaspijskim oraz Centralnej Azji, dla Baszkirów i Tatarów. Rosja wchłonęła też o wiele więcej elementów kultury, zwłaszcza elementów przemysłu niż Polska, w której naturze tkwi rycerskie próżniactwo. Już sam fakt, że szlachta rosyjska – od cesarza i księcia Demidowa aż do najparszywszego bojara 14 kategorii, który jest tylko błagorodno, szlachetnie urodzony – produkuje, szachruje, oszukuje, bierze łapówki i para się najróżniejszymi chrześcijańskimi i żydowskimi interesami – już to jest pewną zaletą. Polska nigdy nie umiała spolonizować obcych elementów – Niemcy w miastach są i pozostaną Niemcami. O tym zaś jak Rosja potrafi rusyfikować Niemców i Żydów, świadczy wymownie każdy Niemiec rosyjski w drugim pokoleniu. Nawet Żydzi dostają tam słowiańskich kości policzkowych.

Jaskrawym przykładem „nieśmiertelności” Polski są wojny napoleońskie z 1807 i 1812 roku. Nieśmiertelna była u Polaków tylko ich skłonność do bijatyk bez żadnego powodu. W dodatku przeważająca część Polski, tzw. Rosja Zachodnia, tj. Białystok, Grodno, Wilno, Smoleńsk, Mińsk, Mohylów, Wołyń i Podole od 1772r. z nielicznymi wyjątkami spokojnie znosiły rządy Rosjan, ils n’ont pas bougé (nawet nie pisnęli) z wyjątkiem garstki mieszczan i szlachty tu i ówdzie. ¼ Polski mówi po litewsku, ¼ po rusku, mała część na wpół po rosyjsku, a rdzenna polska część jest co najmniej w 1/3 zgermanizowana.

Na szczęście nie podjęliśmy w „Neue Reinische Zeitung” żadnych konkretnych zobowiązań wobec Polaków poza nieodzownym odbudowaniem – w odpowiednich granicach – a i to pod warunkiem rewolucji agrarnej. Jestem przekonany, że rewolucja ta w Rosji wcześniej dojdzie w pełni do skutku niż w Polsce, ze względu na charakter narodowy i silniejszy rozwój elementów burżuazyjnych w Rosji. Czym jest Warszawa i Kraków w porównaniu z Petersburgiem, Moskwą, Odessą itd.!

Wniosek: odebrać Polakom na Zachodzie wszystko co się da, obsadzić ich twierdze – zwłaszcza Poznań – Niemcami pod pozorem ochrony, pozwolić im gospodarować, posyłać ich w ogień, ograbić do cna z żywności ich kraj, zbywać ich widokami na Rygę i Odessę, a gdyby udało się wprawić w ruch Rosjan – sprzymierzyć się z nimi i zmusić Polaków do ustępstw. Każda piędź ziemi, którą oddamy Polakom na granicy od Kłajpedy do Krakowa, zniszczy całkowicie pod względem militarnym tę i tak już okropnie słabą granicę i pozostawi bez osłony całe wybrzeże Bałtyku aż do Szczecina.

Jestem przekonany, że przy najbliższej ruchawce całe powstanie polskie ograniczy się do szlachty poznańskiej i galicyjskiej oraz garstki zbiegów z Królewca, ponieważ jest ono tak potwornie wyniszczone, iż na więcej nie może się zdobyć; pretensje tych rycerzy – jeżeli nie zyskają poparcia Francuzów, Włochów, Skandynawów itd. i jeżeli nie wzmogą ich ruchawki czesko – słowiańskie; wezmą w łeb, bo niewiele uda im się dokonać. Naród, który wystawia najwyżej 20 – 30 tys. żołnierzy nie ma nic do gadania. A wiele więcej Polska na pewno nie wystawi.

Twój F.E.

Karol Marks Fryderyk Engels – Dzieła, tom 27. Książka I wiedza 1968

Trudno oprzeć się po tej lekturze napływającym myślą:

- twórcy „naukowego komunizmu” Polski i polskości nienawidzili żywiołowo i spiskowali per fas et per ne fas dla ostatecznego rozwiązania polskiego problemu.

- Polska tolerancja, była i jest chlubą cywilizowanego świata, to dla spółki Engels - Marks po prostu nieudolność.

- Polskie tragiczne zrywy w obronie wolności własnej, czy innych narodów, to dla Engelsa i Marksa głupie bijatyki.

- Zaletą jest szachrowanie, oszukiwanie, łapówkarstwo ...

Zaiste, przybrudzony jest ten czerwony sztandar, a przechodząc do spraw marksistowskiego rządu PRL możemy poziedwieć, że wszystkie imputowane im przez opozycję przymiotniki są nieporozumieniem – oni są po prostu konsekwentni, tak jak byli konsekwentni Dzierżyński, Luksemburg, Warski czy Włodzimierz Ilicz. I tylko jedno pytanie stawiam pod rozwagę – dlaczego właśnie Polska została znienawidzona w sposób tak szczególny? Przecież bez przyczyny nic się nie dzieje.

Realista

"Niepodległość" - miesięcznik polityczny 1982-1983: