2. KOMUNIZM - ELEMENTY TEORII

Klasyczna doktryna marksistowska opisuje rzeczywistość socjalizmu jako bezkonfliktową sielankę współistnienia różnych grup społecznych, a więc rządzonych i rządzących, różnych grup zawodowych, etnicznych i terytorialnych. Opis taki zakłada następujące warunki:

- zgodę społeczeństwa na podstawowe wartości systemu;

- realizację przez system podstawowych aspiracji społeczeństwa – materialnych i niematerialnych;

- budowę idealnej organizacji, obejmującej państwo, w którym zostałyby wyeliminowane zjawiska patologiczne.

Warunki powyższe są niezbędne dla realizacji wizji idealnego społeczeństwa socjalistycznego. Gdyby udało się je spełnić ideał stałby się rzeczywistością. Oficjalny obraz socjalizmu to obraz społeczeństwa zdrowego, akceptującego swą władzę, wartości lansowane przez nią, prężnego, zorientowanego na jeden cel. Znajdował on swe symboliczne odbicie w sztuce okresu socrealizmu. Do dzisiaj obowiązuje on w wielu krajach obozu, zwłaszcza w ZSRR, Bułgarii, Rumunii i pozaeuropejskich krajach socjalistycznych. Czy ma on tylko znaczenie propagandowe? I tak i nie. Musimy pamiętać, że propaganda oficjalna jest w komunizmie formą rzeczywistości. Świadomość zbiorowa nie ma innych doświadczeń niż dane przez propagandę i stąd możliwość jej oddziaływania jest wyjątkowo duża. Świadomość zbiorowa jest świadomością oficjalnej propagandy. Występuje tu zjawisko samo spełniającego się proroctwa. Świadomość propagandy jest fałszywa, nieprawdziwa, lecz na skutek monopolu informacyjnego jedynie dociera do jednostki, powoli jest więc przez jednostkę przyjmowana za swoją. Efekt propagandowy zostaje więc osiągnięty. Wydaje się, że działacze opozycyjni są skłonni na ogół nie doceniać oddziaływania na społeczeństwo propagandy. Tymczasem odniosła ona w krajach rządzonych przez komunistów, nie wyłączając Polski, duże sukcesy. Największym jest uznanie podstawowych wartości systemu przez większość społeczeństwa. Wszystkie badania socjologiczne potwierdzają tę niewesołą prawdę. Nie chodzi tu oczywiście o akceptację systemu, lecz wartości przez ten system głoszonych. Pierwszy warunek z trzech wymienionych na wstępie jest w krajach rozwiniętego socjalizmu spełniony. Spróbujmy jeszcze wyjaśnić, jakie wartości zbieżne z oficjalnie propagowanymi są akceptowane. Oto kilka z nich:

- egalitaryzm społeczny;

- specjalna rola „klasy robotniczej” w społeczeństwie;

- sprawowanie władzy przez grupę nie wybraną w wolnych wyborach, lecz legitymująca się mandatem „racji historycznej”.

Te ostatnie stwierdzenie wydać się może co najmniej kontrowersyjne w świetle wydarzeń ostatnich dwóch lat w Polsce, niemniej jednak uznać je należy za prawdziwe. Społeczeństwo polskie ani w Sierpniu 80, ani w marcu 81, ani też po wprowadzeniu stanu wojennego nie okazało się psychicznie dojrzale do przejęcia władzy w swoje ręce. Chciało władzę kontrolować, podpisywać umowy, lecz nie obalać. To w dużej mierze efekt skomunizowania świadomości społecznej.

Do utworzenia bezkonfliktowego systemu komunistycznego potrzeba więc już tylko zaspokojenia potrzeb społeczeństwa. Ta sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana. Poziom życia przeciętnego obywatela kraju w obozie socjalistycznym jest od kilku do kilkudziesięciu razy niższy niż w krajach wysoko rozwiniętych. Jest więc jasne, że system ten nie jest w stanie zaspokoić potrzeb społecznych, przede wszystkim tych najbardziej wymiernych – materialnych. Władze mają jednak szeroką gamę metod, dzięki którym są w stanie utrzymać ład w kraju. Ogólnie oddziałuje się dwoma sposobami. Z jednej strony są to siły represyjne, które są przygotowane na powstrzymanie społecznego buntu, z drugiej zaś działania mające na celu osłabienie skłonności społeczeństwa do buntu. W różnych sytuacjach zmienia się siła i zakres oddziaływania tych dwu metod. Działania represyjne nie stanowią zbyt interesującego pola dla badacza. Znacznie bardziej interesujące są działania osłabiające skłonność do buntu. Wymieńmy niektóre z nich:

- zaspokojenie potrzeb społeczeństwa;

- ograniczenie wpływu efektu demonstracji ze strony krajów nie komunistycznych, przy jednoczesnym wmawianiu społeczeństwu, że relacja poziomów życia w obu systemach jest korzystna dla komunizmu;

- niszczenie instytucji funkcjonalnych dla danego społeczeństwa, niezależnych od władzy – religii, obyczajów, organizacji społecznych;

- dezintegracja społeczeństwa – podsycanie konfliktów miedzy różnymi grupami, kupowanie grup strategicznych, tworzenie społeczeństwa korporacyjnego;

- zmniejszenie frustracji społecznych przez działania manipulacyjne – zrzucanie odpowiedzialności na byłą ekipę, w skrajnych sytuacjach zmiana ekipy, tworzenie enklaw, dzięki którym możliwe jest rozładowanie frustracji społecznych niektórych grup, pozorowana krytyka.

Z wymienionych dotychczas sposobów utrzymania zwartości systemu największe znaczenie mają próby zaspokojenia potrzeb społeczeństwa. Na tym polu komunizm ponosi największe porażki. Zaspokojenie potrzeb materialnych wynika z odpowiedniego poziomu rozwoju gospodarczego oraz dystrybucji wytworzonego dochodu. Nikt nie kwestionuje pewnych sukcesów gospodarczych, osiągniętych przez kraje komunistyczne w początkowym okresie ich istnienia. Poruszaliśmy tę sprawę w artykule „Zmierzch komunizmu”. W momencie wyczerpania ekstensywnych źródeł rozwoju system ten nie jest w stanie przestawić się na sposoby intensywne, następuje jego blokada i strukturalny kryzys. Przeżywają go obecnie wszystkie kraje obozu.

W momencie kryzysu karierę robi zakazane dotąd słowo „reforma”. Jest to pojęcie kluczowe w fazie tzw. „rozwiniętego społeczeństwa socjalistycznego”. Hasło reformy rozbrzmiewa od Warszawy do Budapesztu, od Moskwy do Hawany. Reforma jest ważną kategorią systemu. Obok funkcji manipulacyjnych ma ona odblokować możliwość dalszego rozwoju. Na czym więc polega „reforma”?

Zablokowanie możliwości rozwoju gospodarczego jest wynikiem patologii totalitarnej organizacji, obejmującej całe państwo i większość gospodarki. Patologiczne zjawiska zagrażają wszystkim organizacjom, lecz sytuacja totalitarnej organizacji państwa komunistycznego jest szczególna. Wynika to z jej jedności, braku społecznej kontroli lub konkurencji ze strony innych struktur. Powoduje to niemożliwość eliminowania zjawisk patologicznych. Zjawiska te są opisane w każdym podręczniku organizacji. Oto niektóre z nich:

- nadmierna formalizacja, mnożenie przepisów, odchodzenie w trakcie formalizacji od początkowych intencji przepisów, w wyniku czego powstaje system niespójny;

- utworzenie systemu „satysfakcjonującego” (wg Akoffa), tj. systemu, w którym funkcjonariusz działa na minimalnym poziomie zapewniającym mu przetrwanie na swoim stanowisku; określić to można również terminem Veblena „wyuczona nieudolność”;

- powoduje to niska skłonność do innowacji technicznych systemu, a więc jest czynnikiem skazującym system na marazm;

- dążenie systemu do jednorodności strukturalnej, co powoduje odrzucenie, instytucji i przepisów obcych dla systemu, mających na celu jego zreformowanie i konsekwencji utrudnia uczenie się organizacji (Staniszkis).

Efektem zjawisk patologii organizacji jest niedowład gospodarki i administracji komunistycznej. Te sfery są najpierw atakowane przez biurokratyczna sklerozę, co można dostrzec obecnie w całym bloku. W tym momencie pojawia się hasło „reforma”. Sklerotycznego mastodonata gospodarki trzeba zreformować poprzez uproszczenie struktur organizacyjnych, kanałów informacyjnych, jednym słowem przez przesunięcie kompetencji na szczeble niższe. Już poprzednio wspomnieliśmy o zjawisku odrzucenia przez system tworów niezgodnych z jego logiką. Implikuje to konieczność wprowadzenia pewnej minimalnej dawki reform, by mogły się one obronić przed entropią. Nie jest więc możliwe wprowadzenie reform ograniczonych. Jeżeli ilość reform nie przekroczy progu krytycznego, zostaną one odrzucone. Jak dotąd w żadnym kraju obozu ten punkt krytyczny nie został przekroczony. Powoduje to powstanie zjawiska reformy pulsującej. Zmiany wprowadzone w ramach reform powodują napięcia, które są zwalczane odchodzeniem od wcześniejszych założeń. Tak było ze słynną reformą węgierską z 1960r., która skończyła się w 1973r. Tak było też z WOG-ami, których założeń teoretycznych nigdy nie wprowadzono w życie. Tak jest też oczywiście ze słynną reformą junty. Pierwszym efektem nieudolnych zapędów reformatorskich stała się inflacja, którą leczy się natychmiast odchodzeniem od logiki reformy – ceny regulowane, rozdzielnictwo środków produkcji, wzrost znaczenia pozaekonomicznych instrumentów – militaryzacja gospodarki. Czy z tych rozwiązań wynika, że brak autentycznej reformy jest wynikiem nieudolności i braku determinacji reformatorskich ekip rządzących? Otóż nie. Co bowiem znaczy to minimalne kwantum reform, stanowiące masę krytyczną, dla autentycznych przemian? Oznacza ono odsunięcie od władzy Partii, zmniejszenie totalitaryzmu, a jednocześnie może oznaczać początek lawiny, która może zmienić system. Owo kwantum zakładać musiałoby m. in.:

- samodzielność przedsiębiorstw – wyeliminowanie podwójnej hierarchii: gospodarczej i partyjnej;

- dla zagwarantowania powyższego niezbędna byłaby zmiana systemu prawnego w kierunku jego praworządności;

- minimalna kontrola społeczna dla uchronienia reformy przed aparatem partyjnym.

Każdy z tych wymienionych warunków nie jest i nie może być a priori ściśle sprecyzowany. „Wystarczająca kontrola” może oznaczać np. podporządkowanie przedsiębiorstw samorządowi oraz utworzenie silnych samorządów terytorialnych (program Samorządnej Rzeczypospolitej), lecz nie można wykluczyć, iż poziom krytyczny jest znacznie wyższy i należałoby odsunąć komunistów w ogóle od władzy. Tak więc owo minimalne kwantum reform oznacza po prostu zmianę systemu. Przywódcy komunistyczni lansując „reformę” być może wierzą w jej powodzenie, lecz nie poświęcą przecież dla niej swej władzy.

Gospodarka komunistyczna jest skazana na wegetację. Osiągnęła ona pułap swych możliwości w Polsce w końcu lat 60-tych; lata 70-te zostały darowane dzięki wyjątkowej koniunkturze międzynarodowej (kredyty z Zachodu). Podstawowy warunek zmniejszenia skłonności społeczeństwa do buntu nie jest spełniony. Komunizm zaliczył więc po stronie aktywów skomunizowanie świadomości społeczeństwa, lecz po stronie pasywów stagnację gospodarki wynikającą z samej istoty systemu. Ten pozorny remis jest przyczyną wydarzeń w naszym kraju w ostatnich latach. Schemat jest następujący: niechęć do systemu + pogorszenie sytuacji materialnej = bunt; bunt + skomunizowanie świadomości = nierealne szukanie kompromisów i ucieczka od rzeczywistości do symboli = brak przygotowania organizacyjnego i programowego = klęska buntu.

Wizja buntu nie przestaje jednak straszyć w dalszym ciągu. Nie mogąc spełnić podstawowego warunku pacyfikacji nastrojów – radykalnej poprawy stopy życiowej, przywódcy w krajach socjalistycznym mają do dyspozycji środki, o których była mowa poprzednio: manipulacje i represje.

Manipulacja zmierza do dezintegracji społeczeństwa. Z tego powodu państwo komunistyczne jest dysfunkcjonalne wobec struktury, jaką stanowi społeczeństwa danego kraju (w przypadku Polski możemy zamiennie używać słowa naród). Wspomnieliśmy już poprzednio o zniszczeniu funkcjonalnych instytucji społecznych. W pewnych okresach komunizmu przybiera to drastyczną formę ludobójstwa. Obecnie w Polsce ta operacja oparta jest raczej na strachu niż czynnej likwidacji kluczowych grup społecznych (elita inteligencji).

Obecnie reżimy lepiej niż kiedyś opanowały umiejętność manipulacji przy pomocy propagandy. Dotyczy to zwłaszcza przypadku naszego kraju. Gama propagandy jest szersza niż niegdyś. W czasie kampanii 68 r. propaganda była jednotorowa – kierunek nadawali publicyści w rodzaju Mysłka czy Krasickiego. Obecnie występuje cały wachlarz, który sprawia mylne wrażenie różnicy poglądów. Dzięki temu odbiorca propagandy, uciekając od twardogłowej („Rzeczywistość”, prezes Loranc/ wpada pod oddziaływanie propagandy umiarkowanej, zdroworozsądkowej („Polityka”, „Tu i Teraz”, show z Rakowskim).

Nowum jest również używanie wielu kanałów, w tym kanałów zachodnich środków masowego przekazu (casus Marguetitte’a). Dzięki temu manipulacja jest znacznie bardziej efektywna. Możliwe jest konstruowanie przez propagandę konstrukcji niemożliwych do podania przez oficjalne kanały. Np. obraz z walk frakcyjnych, w których junta odgrywa rolę liberalnej siły.

Działania manipulacyjne zmniejszają zdolność społeczeństwa do samo organizacji i formułowania realnych programów. Nie mogą jednak uchronić reżimu przed groźba buntu. Bez odwrócenia trendu w gospodarce nie ma mowy o pacyfikacji nastrojów. A poprawy w gospodarce nie będzie. Może być jedynie stagnacja. W tej sytuacji głównym środkiem oddziaływania reżimu na społeczeństwo stają się represje. W tym kierunku zmierza rozwój krajów komunistycznych. Stan wojenny lub inaczej wyjątkowy, jest naturalnym stanem, do którego zbliżać się będzie każdy reżim tego typu. Odwrotna tendencja (Polska lat 70-tych i 80 – 81, Węgry) jest i musi być jedynie przejściowa. Po okresie działań manipulacyjnych („reformatorskich”) władzy pozostają tylko represje. Powstaje pytanie, czy aparat represji również ulega patologicznym zjawiskom wielkich organizacji. Wydaje się, że pod tym względem aparat przemocy reprezentuje się lepiej niż gospodarka. Wynika to z kilku czynników:

- brak podwójnej hierarchii w policji, dzięki czemu większą rolę odgrywa „fachowość”,

- możliwość wyizolowania tego aparatu z reszty systemu, ze względu na różnice wielkości obu organizacji. Dzięki temu możliwe jest opłacenie funkcjonariuszy na znacznie wyższym poziomie niż w reszcie gospodarki, a także zapewnienie właściwego „uzbrojenia technicznego” (jedno z najnowocześniejszych w świecie).

Nie znaczy to, że aparat policyjny nie będzie podlegał erozji, zjawisko to będzie jednak wolniejsze niż w gospodarce.

Powstaje pytanie, czy istnieje jakiś minimalny próg „skłonności społeczeństwa do buntu”, który będzie równoznaczny z obaleniem systemu. Odpowiedź na to pytanie brzmi – nie. Sama niechęć społeczeństwa, bez braku organizacji i bez erozji aparatu represji nie jest w stanie systemu obalić. Trudności z organizacją społeczeństwa wynikają z manipulacji i działań represyjnych władzy. W rzeczywistości należy zwrócić szczególną uwagę na zjawisko erozji systemu represji, bez którego jak się wydaje nie jest możliwy skuteczny bunt.

"Niepodległość" - miesięcznik polityczny 1982-1983: