DZIEDZICTWO STALINA

Wiedza o mechanizmach funkcjonowania systemu komunistycznego może być bardzo użyteczna przy ocenie czasów współczesnych. Po zdobyciu przez komunistów władzy w Rosji panowało przekonanie, że nowy ustrój jest tak wspaniały, że wystarczy go tylko wdrożyć w życie i w ten sposób wygrać wyścig z kapitalizmem, więc na ten drugi system w pewnym czasie przestano zwracać uwagę. Uzasadniano taką postawę przekonaniem, że nie ma sensu szerzej analizować tego, co skazane jest w przyszłości na zaniknięcie. Realizacja teorii komunistycznych jednak nie przynosiła spodziewanych efektów, z roku na rok można było obserwować odstawanie w rozwoju części świata realizującego tę formułę, od rzeczywiście czołowych krajów. W takiej sytuacji musiała wzrastać rola propagandy w krajach komunistycznych, by ten fakt, jakże niemiły dla władz - ukryć. W takiej sytuacji pojawiła się teoria przypisywana Stalinowi, że w miarę rozwoju komunizmu nasila się (musi się nasilać) walka z systemem kapitalistycznym. Była to wygodna ideologiczna przykrywka, usprawiedliwienie dla podejmowanych w takiej sytuacji działań. Realizowano wtedy nasilające się formy nacisku totalitarnego na społeczeństwo, system komunistyczny zamiast stawać się rajem, zaczął się przekształcać w piekło. Po latach komunizm rozumiany jako realizacja utopii o planowanej przez państwo gospodarce na szczęście ostatecznie się załamał.

W jego miejsce zaczęły powstawać od 1989 roku różne hybrydy łączące gospodarkę rynkową z doktrynami socjalistycznymi. Jedną z nich ćwiczymy od 15 – tu lat w kraju nad Wisłą. Niezależnie jak ją nazwiemy, okazuje się ona w miarę jej wdrażania coraz mniej efektywna. Podobnie jak w czasach głębokiego komunizmu wzrasta więc nerwowość elit, które ją realizują. Na początku ustrojowych transformacji teoretycznie i propagandowo deklarowały one przestrzeganie zasad demokracji, gdy jednak ich plany urządzania się w nowym systemie zaczęły się załamywać, zasady te stały się dla nich niewygodne. O jakie plany tu chodzi? Przede wszystkim elity te nie były w stanie sformułować szerszych i dalekosiężnych celów. Jedyne, co potrafiły, to rozgrabić państwową własność, a jednocześnie nie dać się wypchnąć na margines i śmietnik historii. Pozostając dłużej na placu politycznego boju stały się jednak zależne od działających na nim od dłuższego czasu różnych układów i międzynarodowych grup wpływów. Jednak podporządkowywanie się im musiało wcześniej, czy później doprowadzić do narastania konfliktów w ramach układu quasi-demokratycznego. Mizeria intelektualna obecnych elit w Polsce jest tak duża, że nie są oni nawet w stanie sformułować teorii, która by uzasadniała podejmowane przez nich kroki. A widać w nich, jak niedawni obrońcy i chwalcy demokracji ostatnio zaczynają łamać jej elementarne zasady.

Ekipa Stalina faktyczną przegraną komunizmu ukrywała zamieniając najpierw Związek Radziecki, a następnie po II wojnie światowej cały system państw w jeden wielki obóz koncentracyjny. Obecne elity zamieniają także kraj nad Wisłą w państwo mafijne, w którym demokratyczne zasady są jedynie listkiem figowym, który można w dowolnym momencie odrzucić, a zasady demokracji zlekceważyć.

• Tak działa przecież prezydent Kwaśniewski nie stawiając się przed sejmowymi komisjami.

• Jednym z fundamentów demokracji są wolne od nacisku władz środki masowego przekazu. Jak bardzo ta opoka systemu jest lekceważona, wskazują ataki na Radio Maryja, jedyne rzeczywiście niezależne od władz medium (ostatnio dostępne także jako Telewizja TRWAM). Te w pełni zależne od władz od chwili powstania atakowały Radio Maryja i jego kierownika ojca Rydzyka już ponad 17 tysięcy razy – jak dowodzi zebrana we wspomnianym radiu dokumentacja. To dowód bardzo znamienny na lekceważenie swobody mediów i podporządkowanie ich władzom całkowicie sprzeczne z podstawami demokracji!

• Cały kompleks lekceważenia zasad demokracji pojawił się w związku z akcesją Polski do Unii Europejskiej. To organizacja realizowana w ostatnich latach przez socjalistów różnej maści, którzy wymyślili sobie formułę państwa obejmującego niemal całą Europę.

Jednak dotychczasowe doświadczenia z takim mega - państwem nie napawają wielkim optymizmem, stąd próba wciągnięcia w jego skład niemal wszystkie europejskie kraje i zacieśnienie kontaktów na wielu płaszczyznach z Rosją. Wiadomo po doświadczeniach z Unią Europejską w składzie 15 –tu krajów, że te największe i najbardziej wpływowe, czyli Niemcy i Francja, bynajmniej na takiej strukturze nie zyskały. Zapowiedzi dogonienia Stanów Zjednoczonych są obecnie równie realne jak te, które niegdyś wygłaszał Chruszczow o dogonieniu tego supermocarstwa przez dawny Związek Radziecki.

Polskie elity podporządkowujące się władzom europejskim, gdy przyszło do referendum w sprawie przystąpienia do tej struktury, wyraźnie zarzuciły normy demokratyczne. Obywatel Polski nie otrzymał szansy poznania argumentów za i przeciw wstąpienia do Unii, bowiem media podległe władzom zablokowały szerszy dostęp do informacji o możliwych niedogodnościach związanych z ewentualną akcesją. Społeczeństwu uniemożliwiono w ten sposób jakikolwiek wybór, było to niemal dokładne powtórzenie metod realizowanych podczas wyborów w czasach komunistycznych, gdzie obywatel mógł być tylko za i nie miał szansy wyrażenia swojego sprzeciwu. Zresztą otoczkę propagandową organizowali ci sami ludzie, co w czasach komunistycznych.

Przemilczanie niewygodnych argumentów, prawd i faktów związanych z Unią jest zresztą stosowane w polskim życiu także i w przypadku innych problemów. Ostatnio robiono badania socjologiczne we Francji i okazało się, że większość obywateli tego kraju wcale nie pragnie europejskiego superpaństwa, a ilość jego przeciwników w tym kraju wyraźnie rośnie. W związku z tą sytuacją mieliśmy w polskiej prasie ciekawy manewr, otóż wprawdzie podano wspomniany wyżej fakt, ale do Polaków nad Wisłą nie dotarł choćby jeden argument, dlaczego Francuzom nie podoba się w pełni zintegrowana Unia Europejska? Jakie czynniki i argumenty sprawiają, że w kraju ze stolicą nad Sekwaną ilość jej przeciwników wzrasta? Zauważmy, że w nowej formule właśnie duże państwa, takie jak Francja, wiele mogą zyskać. Dlaczego więc Francuzi jej nie chcą? Dlaczego polscy dziennikarze znający język francuski i czytający gazety w tym języku nie chcą zdradzić, co one na ten temat piszą? Jak z tego widać wpływy proeuropejskiego lobby są u nas tak silne, że wszelkie wątpliwości i brudy związane z europejską integracją są skrzętnie ukrywane!

Łamanie nie tylko zasad demokracji, ale nawet elementarnych zasad cywilizacji opartej na tradycjach rzymskich można obserwować w sytuacji, gdy rządzące krajem elity poddają się zagranicznym grupom wpływów przykładowo niezwykle silnemu lobby żydowskiemu działającemu w Stanach Zjednoczonych. Jednym ze sposobów funkcjonowania tego lobby stało się wykorzystywanie faktu znacznego wyniszczenia narodu żydowskiego, jakie miało miejsce w ostatniej światowej wojnie. Powstał w związku z tym cały przemysł holocaustu wykorzystujący to wydarzenie. Jedną z jego stosowanych form działań jest odwracanie uwagi od winy sprawców nieszczęść narodu żydowskiego – Niemców i przerzucania części tej winy na inne narody, w tym na naród polski. Jak wielki jest wpływ wspomnianego lobby na życie w kraju nad Wisłą dowodzą manipulacje dokonywane przez obecne władze, by przykładowo winą na pogrom w Kielcach w 1946 roku, czy eksterminację ludności żydowskiej zamieszkałej przed wojną w Jedwabnem obarczyć nasz naród.

Ostatnio mieliśmy do czynienia z kolejnymi działaniami na tym polu. Zmarł wieloletni prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej – Moskal. Na forum publicznym wielokrotnie sprzeciwiał się szkalowaniu narodu polskiego i obarczania go przez lobby żydowskie winami przez niego nie popełnionymi. Był za to w kręgach związanych z tym lobby wręcz znienawidzony, jak bardzo, dowodzą tego komentarze po jego śmierci, zarzucające mu antysemityzm. Co ciekawe takie brednie wypisywali i wygadywali o nim nie tylko propagandziści z komunistycznego kręgu, ale także poświęcono temu ostatnio wiele szpalt w „Gazecie (nomen - omen!?)Polskiej”! Przez tysiące lat w kręgu cywilizacji rzymskiej obowiązywała zasada, żeby o umarłych mówić albo dobrze, albo wcale. Dlaczego kręgi pozostające pod dyktatem żydowskiego lobby ze Stanów zasadę tę w przypadku p. Moskala zlekceważyły, czyli w istocie cofnęły się do poziomu dziennikarskiego barbarzyństwa? Pewnie dlatego, że ich realne wpływy i znaczenie w polskim społeczeństwie się wyraźnie kurczą i więdną. Nie sposób dla prezentowanego przez nich dziennikarskiego chamstwa znaleźć innego wytłumaczenia!

Wspomniana na wstępie teoria firmowana nazwiskiem Stalina, która winą za porażki systemu i państwa komunistycznego obarczała kapitalizm była modelowym przykładem odwracania uwagi od własnych błędów i zrzucania jej na innych. Lekcja niegdyś udzielona przez Stalina nie poszła na marne, gdy obecnie obserwujemy, jak dla usprawiedliwienia różnych machinacji i ukrycia mizerii obecnych rządzących, szuka się różnych kozłów ofiarnych i łamie zasady demokracji, którą się jeszcze niedawno opiewało! Ludowe porzekadło mówi, że jak się chce psa uderzyć, to się zawsze dla tego celu jakiś kij znajdzie!

Autor publikacji: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: