„O NATURZE WŁADZ” MARKA CHLEBUSIA

Książka „O naturze władz” dostępna jest dla czytelników internetowego miesięcznika „Orientacja na prawo” (jozefdarski.pl – w tamtejszej bibliotece). Jej lekturę można polecić każdemu, kto interesuje się życiem społecznym – politycznym. Przedstawiona w niej teoria władzy określa dość dokładnie relacje między rządzącymi a rządzonym społeczeństwem i to jest jej największy atut. W tych rozważaniach przedstawimy najpierw jej pewne słabości, które autor mógłby usunąć w kolejnych jej wersjach. Następnie postaramy się wykorzystać argumentację użytą w książce do oceny konkretnych faktów z życia społecznego, możliwość tego typu działań stanowi o wartości tej pozycji.

Autor książki – Marek Chlebuś przed ostatecznymi podsumowaniami przedstawia podstawę swojej oceny struktur władzy. Wymienia jej instytucje:

- prawodawcza

- wykonawcza

- sądownicza

- duchowa

- finansowa

a następnie jej przedmioty i klientów:

- społeczeństwo

- gospodarka

- polityków

- aparat przemocy

To według jego koncepcji podstawowe elementy – fundamenty, które składają się na pełnię władzy. Taka koncepcja posiada pewne wady, które chcielibyśmy tu wskazać
.
Pierwsza sprawa, to problem aparatu przemocy, który jest elementem władzy wykonawczej i działa pod nadzorem władzy sądowniczej. Jego wyodrębnienie nie jest chyba najszczęśliwszym pomysłem i to w sytuacji, gdy w naszym kraju lubią go dla swoich celów wykorzystywać partie i politycy. Z drugiej strony można było pod koniec komunistycznego systemu zauważyć usamodzielnienie się aparatu przemocy, który po zmianach ustrojowych w istocie wiele dyktował politykom, zwłaszcza o komunistycznych życiorysach!

Problem drugi to najpierw omówienie roli mediów w tekście przygotowującym do ostatecznych podsumowań, a następnie pominięcie ich przez autora przy wyliczeniu instytucji władzy. A przecież media w opinii wielu specjalistów – politologów są czwartą władzą, po której ewentualnie można by wymieniać władzę duchową i finansową. To nie zauważenie czwartej władzy w ostatecznych podsumowaniach i analizach obniża w moim odczuciu wartość omawianej książki.

Jej mocną stroną jest możliwość wykorzystania bardzo ogólnych rozważań do ocen bieżącej, politycznej sytuacji. Znakomite są wręcz stwierdzenia o oderwaniu się instytucji władzy od społeczeństwa i jego potrzeb, a skoncentrowaniu się ich na wewnętrznych problemach i rozgrywkach. Jak to się dzieje? Przypatrzmy się dwom komisjom powołany, przez obecny Sejm. Czym się one w istocie zajmowały?

W przypadku komisji badającej sprawę Rywina ważnym uzupełnieniem wniosków M. Chlebusia będzie istnienie i działania władzy medialnej. Otóż władza medialna (Michnik, Agora), próbując rozszerzyć swoje wpływy (władza gospodarcza) spotkała się z przeciwdziałaniem władzy prawodawczej (Sejm, Krajowa Rada Radiofonii...), przy pomocy której (politycy) z niechętnego Michnikowi ugrupowania starali się zablokować poczynania wspomnianego Michnika i jego Agory. Ten kazał opozycji sejmowej bronić swoich interesów, co było sednem i sensem działań pierwszej z sejmowych komisji. Jakiś interes społeczny w szersze skali był od początku do końca w tej sprawie nieobecny.

A co z drugą komisją w sprawie Orlenu i jego byłego prezesa? Pretekstem do jej powołania stało się jego bezprawne aresztowanie. A sprawę była zaangażowana i władza sądownicza (prokuratura) i wykonawcza (UOP- ABW), a bardzo wyraźna była tu rola (polityków), którzy chcieli zyskać lub nie utracić wpływu na gospodarkę. Ale bodźcem do powołania tej komisji są ugrupowania opozycyjne w Sejmie ( władza prawodawcza), którzy przy pomocy tej komisji chcą się wykreować na zbawców narodu. A przecież także i w tej komisji jakikolwiek szerszy społeczny – zwykłego obywatela interes nie był i nie jest obecny.

Działanie obu komisji jest potwierdzeniem przedstawianej przez autora omawianej książki tezy, że do swoich istotnych działań instytucjom władzy nie są w ogóle potrzebni zwykli obywatele. Konkurowanie między władzami jest ich głównym zajęciem i celem. Wskazuje na to niedawne wydarzenie, uchwalenie przez Sejm żądania reparacji wojennych od Niemiec. Ta decyzja władzy prawodawczej została całkowicie zlekceważona i podważona przez rząd – władzę wykonawczą. W opinii niektórych analityków jest to dowód na upadek państwa prawa w Polsce. Czy rzeczywiście? A może to tylko jeden z wielu przykładów konkurowania między władzami, z którego w istocie niewiele wynika, tylko wniosek o aktualnie silniejszej pozycji rządu nad Sejmem. Otóż mamy tu dosyć ciekawy przykład paranoi władzy, gdy z jednej strony posłowie SLD powołali rząd Belki, który następnie w sprawie reparacji olał ich uchwałę podjęta głosami posłów SLD! Oczywiście na takiej postawie nie tylko nie zyska, ale nawet straci przeciętny obywatel, któremu się każe żyć w państwie, które można najechać, zniszczyć przemysł, wymordować 6 milionów ludzi i za to nie zapłacić ani marki (pardon - Euro!).

Autor publikacji: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: