5. W ŁAPACH "INTELEKTUALISTÓW"

W ŁAPACH "INTELEKTUALISTÓW"

Fatalnym zupełnie dla przyszłości Polski jest fakt wkroczenia in gremio, nie tylko do gry politycznej, ale na różne szczeble władzy tzw. intelektualistów.

W normalnych krajach (np. w Wielkiej Brytanii) owi samozwańczy "nauczyciele narodu" wyżywają się w prasie i na uniwersytetach. U nas nie rezygnując bynajmniej z tego, czym zajmują się brytyjscy koledzy, "intelektualiści" dorwali się do władzy - i to różnych szczebli i rodzajów. Jakby tego im jeszcze było mało tworzą dodatkowo różne ciała i komitety łączące w sobie obie wspomniane funkcje.

Rządy "intelektualistów" to coś najgorszego, co może przytrafić się danemu krajowi. Z łap intelektualistów wyrwać się nadzwyczaj trudno. Intelektualiści są warstwą czy też grupą najmniej odpowiednią do rządzenia. Są oni odpowiedzialni za wszystkie zbrodnie, totalizmy, rewolucje i klęski gospodarcze ostatniego półwiecza na wszystkich kontynentach. Gdy dorwą się do rządów mają skłonność (i oczywiście korzyść) dokooptowywania do swego grona pół-intelektualistów czy też raczej pół-inteligentów dyspozycyjnych i usługowych wobec siebie, co dodatkowo zaciemnia sytuację. Wówczas mogą wdrażać już bezkarnie swoje "specyficzne", "wyjątkowe" i "nowatorskie" wizje - zabójcze nie tylko dla wolności, ale i dla gospodarki. W dzisiejszych czasach za "intelektualistów" uchodzą też aktorzy, piosenkarze, a nawet wybitni sportowcy. W Polsce więc zamiast demokracji parlamentarnej mamy wybitną aktorkę p. Maję Komorowską jako społecznie akceptowanego eksperta politycznego.

Powyższego - a jest to temat, na który można by powiedzieć dużo więcej - nie dyktowała bynajmniej tzw. antyinteligenckość, którą tutejsi "intelektualiści" natychmiast łączą z "populizmem" (nota bene na czele najbardziej niszczących ruchów populistycznych stali z reguły "intelektualiści")

Zamiast dalszych wyjaśnień, posłuchajmy Ojca profesora I. M. Bocheńskiego: (Intelektualista to człowiek, który) ...chce uchodzić za autorytet w sprawach moralności, polityki, filozofii i światopoglądowych.(...) Intelektualistami są najczęściej dziennikarze, literaci, artyści, ale znajdujemy wśród nich nieraz także profesorów uniwersyteckich, tych mianowicie, którzy podpisują zbiorowo manifesty społeczno-polityczne i moralne. Zabobon dotyczący intelektualisty - a chodzi tu o bardzo gruby zabobon - polega na mniemaniu, że intelektualiście przysługuje jako takiemu autorytet w dziedzinie etyki, polityki i poglądu na świat. (...) Że jest to zabobon, nie potrzeba dowodzić, bo wierzenie w autorytet intelektualisty jest dosłownie na niczym nie oparte. (...) Jedną z przyczyn tego zabobonu jest brak zaufania we własny rozsądek (...) a także mir, jakim są otaczane nauka, sztuka itd. - mir, który się niesłusznie przenosi na intelektualistów. "

Zauważmy, że w dzisiejszej Polsce "intelektualiści" nie tylko podpisują manifesty i pouczają społeczeństwo z wyżyn swego rzekomego monopolu na prawdę i moralność, ale - co wspomniano i o czym wszyscy dobrze wiemy - "rekomendują" i sporządzają "listy preferencyjne" na przeróżne stanowiska oraz przede wszystkim - sami rządzą. W rządzeniu tym występująca często, a jaskrawie niekompetencja w danej dziedzinie stanowi jeszcze zagrożenie najmniejsze...

(J.K)

Autor publikacji: