10. Z NOTATNIKA KORESPONDENTA WOJENNEGO

Obrazek I.

Gęsto od dymu. Zbity, falujący tłum – przeważnie młodych i bardzo młodych ludzi. Wyczuwa się ogromne napięcie i determinację. Nagle ktoś histerycznie krzyczy: „Są już blisko, zaraz tu będą!” Ludzie zaczynają się cofać, coraz szybciej, niektórzy już biegną, niekiedy z brutalnością odpychając innych. Nastrój paniki zdaje się osiągać punkt szczytowy i wtedy ktoś z mocą zaczyna skandować hasło: „Wszyscy razem, wszyscy razem”. Ludzie opanowują się, przystają. W wąskiej uliczce prowadzącej do Rynku Nowego Miasta stoi znowu zdeterminowany tłum młodych i bardzo młodych ludzi.

Obrazek II.

Rynek Nowego Miasta zaczyna się stopniowo wypełniać ludźmi. Wiadomo już, że cofnąć się można jedynie w kierunku Wisły i to też zapewne do czasu ... Nikt jednak nie odchodzi. Zbliżanie się policji zapowiada kolejna seria petard z gazem łzawiącym, mniej lub bardziej zręcznie odrzucanych. I wtedy ktoś rzuca hasło: „Budujemy barykadę! Nie damy się im odepchnąć”. Za kilka minut wąską uliczkę przetnie barykada zbudowana z czego się da: z ławek, pojemników na śmiecie, skrzynek na butelki, starych misek klozetowych. Ktoś z nutą zwątpienia w głosie: „Żeby tak im się udało utrzymać choćby do jutra, stanąłby cały kraj”.

Obrazek III.

Stężenie gazów łzawiących staje się nie do wytrzymania. Nie ma już osoby nie płaczącej. Okna na rynku szczelnie zamknięte. I nagle jedno z nich otwiera się, na sznurku spuszcza się na chodnik butelka z wodą. Co wam jeszcze potrzeba? Za chwilę także z innych mieszkań nadchodzi pomoc: woda do picia, chusteczki. I informacje: tak jak tu jest w całym mieście, trzymajcie się.

Obrazek IV.

Jacyś starsi dystyngowani państwo stoją kilkadziesiąt metrów od barykady. Toczy się regularna walka, co chwila na chodniku rozbija się petarda z gazem łzawiącym. Młodzi ludzie szykują kamienie do odparcia kolejnego ataku. I wtedy starsza pani zwraca się do stojącego obok niej mężczyzny: „Zobacz, znowu młodzież warszawska walczy z okupantem”.

Relacja ze Starego Miasta

Epizod I.

Plac Zamkowy. Po rozpędzeniu demonstracji pod Kolumną Zygmunta na Placu pozostały oddziały ZOMO. Przed Zamkiem Królewskim stoi opancerzony samochód z armatką wodną. Wokół resztki granatów łzawiących, połamane kije od sztandarów. Naprzeciw Zamku pusty oczodół wybitej przez ZOMO witryny delikatesów. Jeden z funkcjonariuszy z długą pałą przy pasie i pistoletem maszynowym na plecach idzie wzdłuż chodnika. Nagle zapiera nam dech, na jednej z latarń zatknięta w pośpiechu zwisa biało-czerwona flaga z napisem” „Solidarność”. Zomowiec zatrzymuje się, wyciąga rękę, przez chwilę mamy nadzieję, że nie dosięgnie, ale on łapie za skrawek biało-czerwonego materiału, szarpnięcie i flaga leży na bruku. Zomowiec z wyrazem zadowolenia patrzy w stronę swych kolegów. Nagle nachyla się i demonstracyjnie, powoli, zaczyna czyścić biało-czerwoną flagą czarne, zabłocone buciory. Wieczorem, w dzienniku zdjęcia leżącego na bruku sztandaru i komentarz o tym jak „Solidarność” profanuje flagi narodowe.

Epizod 2.

Ul. Świętojańska, ok. godz. 18, na rynku ZOMO atakuje grupy ludzi. Stoimy w pobliżu Zapiecka – mundury zielenią się na Piwnej. Wydaje nam się, że jesteśmy bezpieczni, trzymamy się razem, w grupie. ZOMO jest dalej. Nagle czterech mężczyzn stojących w naszej grupie chwyta młodego człowieka stojącego obok mnie. Gwałtownie unoszą go w górę i wloką na Piwną, znikają między mundurowymi. Stało się to bardzo szybko. Czuję się jakbym dostał w pysk. Zaczynam uważniej przyglądać się stojącym obok mnie ludziom.

Epizod 3.

Skarpa przy Trasie W-Z. Od strony Miodowej od czasu do czasu wybiegają tyraliery ZOMO. Słychać strzały z rakietnic. Wokół ścielą się gryzące gazy. Po kolejnym ataku grupa ludzi rozprasza się na skarpie. Kilkunastoletnia harcerka w szarym mundurku podnosi leżąca ziemi czerwoną flagę. Stojący obok mężczyzna z aparatem podaje jej zapalniczkę. Harcerka pozując do fotografii próbuje podpalić flagę. Młody człowiek z gromadzącej się obok grupki ludzi wchodzi między mężczyznę z aparatem i harcerkę, łapie ją za rękę: „Zostaw to, my się tak nie bawimy – lepiej napisz na tym „Solidarność”. Harcerka zdumiona: „Na czerwonym?” Mężczyzna z aparatem znika między drzewami. Idziemy dalej. Na Senatorskiej grupki ludzi usiłują przedrzeć się przez kordony na Stare Miasto. Na środku jezdni leży sterta połamanych drążków i skrawki spalonego czerwonego materiału. Gaz gryzie w oczy.

Mariensztat

Epizod I.

Na trawnikach między Mariensztatem a skarpą św. Anny leży człowiek okrutnie pobity, ze złamaną i zakrwawioną nogą. Gromadzą się grupki ludzi w różnym wieku. Dojeżdża pogotowie. Rannego kładą na nosze. Starszy mężczyzna nachyla się nad noszami: „Zapamiętaj, to ci zrobił Jaruzelski”. Podczas znoszenia rannego z placu boju do karetki ludzie zaczynają bić brawo.

Epizod 2.

Po kilku dniach dowiadujemy się, że syn dozorcy jednego z domów na Mariensztacie zmarł w szpitalu. Był bity 3 maja po głowie przez zomowców. Ojciec, który zgłosił się na posterunek aby upomnieć się o syna, dostał „wycisk” za zbytnią ciekawość. Zmaltretowany, ze złamanym obojczykiem, nic nie chce nam mówić – boi się.

Śródmieście

Ul. Marszałkowska przy Grzybowskiej, ok. godz. 20 min. 45. Mieszkańcy osiedla Za Żelazną Bramą oczekują na audycję „Radia Solidarność”. W kilku domach zaczynają mrugać światła. Za chwilę błyskają światła w dziesiątkach okien. Audycji nie słychać, zagłuszają. Środkiem Marchlewskiego, całą szerokością jezdni idzie pochód, kilka sztandarów – transparentów. W górę wzbija się skandowany okrzyk: „Solidarność”, „Solidarność”. Okna zaczynają mrugać gwałtownie. Wszyscy jesteśmy razem: ci na jezdni i ci w domach. Z okien rozlegają się oklaski. Łoskot braw wzmaga się, falami odbija się i wraca. Nad miastem słychać warkot helikopterów. Podobny pochód przechodzi Marchlewskiego jeszcze dwukrotnie. Po ostatnim na Pl. Grzybowskim parkuje kolumna samochodów ZOMO. Z bud wysypuje się tyraliera wyposażona w hełmy, pały i tarcze. Będą usiłowali zajść manifestantów z boku. Nagle z okien rozlegają się przeraźliwe gwizdy. Hałas wzmaga się. Wielkie ściany bloków jak ściany teatru odbijają krzyk z setek okien: „Gestapo!”, „Gestapo!” Na dole, na środku jezdni biegnący oddział zomowców wyraźnie myli krok. Dwu rzuca bezładnie granaty z gazem w ściany domów. Z góry wyglądają jak robactwo. Znikają między blokami. Goni ich okrzyk: „Uwaga! Bandyci!” Ostatni pochód przeszedł ok. 10 min. 30. W warkocie helikoptera słyszymy jeszcze skandowane okrzyki: „Wolna Polska! Wolna Polska!”.

Marchlewskiego przy Dworcu Centralnym

Pochód manifestantów idzie całą szerokością jezdni. Powiewają biało-czerwone sztandary. Zomowcy przecinają drogę przy skrzyżowaniu z Alejami. Nie mogą ustawić się w szyku, bo na skrzyżowaniu stoi kilka samochodów. Z tyłu otaczają pochód również samochody, tylko jeden pas wolny. Oglądamy się – budy nadjeżdżają. Jeśli wjadą na wolny pas, jesteśmy otoczeni. Nagle ogromna ciężarówka z przyczepą wolno zjeżdża na wolny pas blokując drogę. Milicja gwałtownie zatrzymuje się za samochodem. Zomowcy w rozproszeniu nie mogą atakować. Tymczasem tłum rozprasza się na boki: wsiąka w przejścia między tramwaje, samochody. Za kilka minut, kiedy dotrze tam ZOMO, zastanie już pustą jezdnię. Gdańsk. Od godziny 10 krążą wzmocnione patrole ZOMO. Na ul. Rajskiej budy, wóz za wozem. Po południu młodzież zbiera się na Pl. Drzewnym przy pomniku Jana II Sobieskiego, gdzie tradycyjnie odbywały się uroczystości 3 majowe. Ludzie śpiewają hymn, zatykają biało-czerwony sztandar na pomniku. Są okrzyki: „Prasa kłamie”, skierowane do wychylających się ostrożnie z okien Domu Prasy zweryfikowanych dziennikarzy. Po 16 ZOMO rozprasza ludzi i zamyka Plac. Blokuje przejścia podziemne w newralgicznych punktach, uniemożliwiając dotarcie do Bazyliki Mariackiej. O 18 rozpoczyna się tam msza majowa. Tłum zapełnia świątynię. Ludzie nie są tam bezpieczni. ZOMO używa granatu gazowego nowego typu (produkcji NRD lub ZSRR) w obudowie metalowej (po raz pierwszy użyto takich granatów pod Wujkiem. Należy je odrzucać wyłapując na koce lub płachty, a nie gołymi rękami – przyp. red.), która rozgrzewa się do czerwoności i nie można odrzucić jej gołymi rękoma. Taki pocisk lub raca strzelona przez boczne drzwi przepala kościelną chorągiew w jednej z kaplic Bazyliki. Inny granat przebija witraż zapalając deski remontowanego chóru. W zakrystii opatrują rannego. Granaty gazowe nowego typu trafiając mogą spowodować uszkodzenie twarzy. Zomowcy na ulicach celują właśnie w ludzi. Jest zakaz używania ostrej amunicji, więc przynajmniej tak ... Najgorzej ma grupa, która nie zmieściła się w świątyni. Co jakiś czas podjeżdża działko wodne, które ich oblewa. Stare mury kościoła św. Mikołaja, w którym także trwa msza, trzęsą się od rzucanych na nie petard. Po zablokowaniu Targu Drzewnego i dojść do Bazyliki, ludzie gromadzą się na ul. Wały Jagiellońskie przy budynku LOT-u, aż do gmachu SB. Z dwu stron: od Zbrojowni i budynku SB, trwa koncentracja ZOMO. Ludzie wznoszą okrzyki: „Gestapo!”, „Do szkoły!”, „Do roboty!”, są 4 flagi narodowe, znowu hymn. Młodzież pali czerwone szmaty śpiewając: „Płonie ognisko”. Za każdym razem, kiedy podjeżdża działko wodne, tłum rzuca kamieniami w ZOMO, a ci z kolei walą gazem i petardami. Około godz. 19 milicja zostaje wyparta spod gmachu SB, w budynku lecą szyby, milicyjny samochód zostaje zniszczony. Kontratak odrzuca jednak ludzi na Biskupią Górę. Palą tam milicyjną Nyskę. Z grupą tą spychaną na ul. Kartuską i Suchanino walka trwa do godz. 22 min. 30. Na Kartuskiej ludzie wznoszą barykadę, którą rozbija dopiero czołg. Do północy trwa wyłapywanie młodzieży w parku Powstańców Warszawy. W pole bitwy zamienia się Stare Miasto. Komisariat II na ul. Piwnej traci wszystkie szyby i zostaje oblany benzyną. Niestety, polskie zapałki nie chcą się zapalić na silnym wietrze ... Ul. Chmielna zostaje przegrodzona elementami budowlanymi. Jedna z walczących grup, ścigana przez ZOMO, przeprawia się łodzią przez Motławę używając łopat zamiast wioseł. Z Huciska wyjeżdżają 4 czołgi. Strzelają z dział ślepą amunicją. Inna grupa przesuwa się na ul. Łąkową pod koszary. Woła: „Wojsko z nami!”. Po drodze atakuje kamieniami Novotel, w którym stacjonuje ZOMO. Sytuacja ciągle się zmienia: raz atakują demonstranci, to znowu ZOMO. Grupy zbierają się, atakują i są rozpraszane, by ponownie się zebrać. W pogoni od budynku SB zomowcy łapią na mostku starszego człowieka. Demonstranci odbijają go i łapią dwu zomowców. Widać dużo flag „Solidarności” i biało-czerwone opaski. Około godz. 23 min. 30 nad miastem wzbija się łuna. Podobno podpalono wóz milicyjny ze środkami pirotechnicznymi. Całą noc trwa wyłapywanie młodzieży. Na lotnisku w Rębiechowie lądują samoloty z posiłkami. O godz. 19 zablokowano telefony i wjazd do miasta od strony Elbląskiej. W centralnych punktach miasta zainstalowano kamery telewizyjne. Na miejscu starć byli też obecni agenci SB. 6 maja w programie lokalnym TV o godz. 18 min. 35 pokazano budujących barykadę przed pomnikiem Jana Sobieskiego. Wśród budujących rozpoznano dwu agentów SB. Później, 4 i 5 maja ekipy jeździły po szkołach i zakładach pracy usiłując rozpoznać sfilmowanych uczestników. 4 maja na parkingu KM MO przy ul. Świerczewskiego ok. godz. 17 ustawiono w szeregu grupę 30 – 40 młodych ludzi, celem konfrontacji. O intensywności starć świadczy, że na barykady i jako „amunicję” zużyto: 150 m. bieżących chodnika, 40 zapór do kontrolowania ruchu drogowego, 24 obudowy ceglane od śmieci, 50 znaków drogowych, 40 ławek, kilkadziesiąt dużych i małych pojemników na śmieci. Usunięto 20 barykad z ławek, płyt chodnikowych, pojemników na śmieci i urządzeń do zabaw dla dzieci.

"Niepodległość" - miesięcznik polityczny 1982-1983: