KOSOWO U PROGU NIEPODLEGŁOŚCI

6 czerwca 1996 roku Stany Zjednoczone otworzyły «Amerykańskie Centrum Informacyjne - Prisztina, Kosowo». Oficjalnie ma ono zapoznawać mieszkańców Kosowa z amerykańską kulturą i sposobem życia ale jednocześnie będzie - również oficjalnie - zbierało informacje o sytuacji w tym regionie. Centrum, które w swojej nazwie nie czyni nawet żadnej aluzji do faktu, iż Kosowo stanowi formalnie integralną częścią Serbii, traktowane jest przez Albańczyków jak odpowiednik ambasady amerykańskiej w ich kraju. Jednocześnie Armia Wyzwolenia Kosowa, tajna organizacja wojskowa dotąd mało aktywna, dokonała udanych napadów na serbskich policjantów, zabijając i raniąc kilku z nich oraz zdobywając broń. Dotychczas Albańczycy nie prowadzili walki zbrojnej nie dlatego, że byli tacy « rozsądni », kompromisowi i pokojowi, ale ponieważ nie miała ona żadnych szans powodzenia dopóki Serbowie górowali w Bośni. Dopiero przegrana Belgradu w wojnie z Chorwatami i Muzułmanami otworzyła szansę przed walką zbrojną w Kosowie. Jednocześnie w czerwcu Aleksandar Despić, prezes Serbskiej Akademii Nauk i Sztuk, stwierdził publicznie, iż Serbia stoi wobec alternatywy podziału Kosowa i rezygnacji z jego części lub faktycznego przekształcenia się w perspektywie 20 - 30 lat w państwo dwunarodowe, serbsko-albańskie, gdyż ze względu na swój przyrost naturalny Albańczycy osiągną w tym okresie taką samą liczebność jak Serbowie, a wówczas trzeba będzie podzielić się z nimi władzą w państwie. Wystąpienie Despicia nie było rzecz jasna kwestią przypadku, ani nie miało charakteru spontanicznego. Przypomnijmy, że to właśnie Serbska Akademia Nauk i Sztuk nakreśliła program czystek etnicznych i Wielkiej Serbii realizowany następnie przez Miloszewicia. On sam również został wylansowany przez to środowisko. Despić jest związany z prezydentem Serbii, można więc śmiało powiedzieć, iż przez usta szanownego akademika odezwał się sam Slobodan Miloszewić. Był to balon próbny przygotowujący nacjonalistyczną serbską opinię publiczną na utratę Kosowa, a jednocześnie próba wytargowania czego się da, czyli podziału prowincji. Na podział Albańczycy odpowiedzą zbrojnie. Sami zaś proponują w zamian za niepodległość przyznanie serbskiej mniejszości w Kosowie prawa veta wobec ustaw konstytucyjnych oraz rezygnację z terenów zamieszkałych przez Albańczyków w Serbii właściwej. Dlaczego jednak Miloszewić miałby przygotowywać własnych zwolenników, karmionych od dwu dziesięcioleci nacjonalizmem i nienawiścią do innych narodów byłej Jugosławii, do utraty Kosowa? Stratedzy z Belgradu popełnili kardynalny błąd. Gdyby rozpoczęli wojnę w Kosowie, świat by polamentował i zaakceptował czystkę etniczną, gdyż w ówczesnej sytuacji był to region izolowany, a Albańczycy nie byli w stanie się obronić. Plan serbski przewidywał jednak osiedlenie w Kosowie Serbów z Bośni i wygnanie Albańczyków już na deser, po zwycięskiej wojnie. Po klęsce w Bośni i zmianach na południu Bałkanów - w Albanii i Macedonii, gdzie pokoju pilnują teraz Amerykanie - nie jest to już możliwe. Tym bardziej, że USA, po doświadczeniach ostatnich lat, postanowiły nie dopuścić do powtórzenia się Bośni w Kosowie i będą dążyły do pokojowego uregulowania konfliktu czyli do wymuszenia ustępstw na Milostwiciu. Walka zbrojna jedynie przyspieszy te działania. Wydaje się więc, że przywrócenie statusu autonomicznego z 1974 roku będzie punktem wyjścia do uzyskania niepodległości. Gdy bowiem władzę w Kosowie ponownie przejmą Albańczycy, a Europa zacznie repatriować tu 300 tys. uciekinierów, sami Serbowie będą zainteresowaniu w pozbyciu się prowincji, gdyż w przeciwnym wypadku w Kosowie i tak nie mieliby już władzy, zaś jego albańscy mieszkańcy - jako obywatele serbscy - mogliby osiedlać się w serbskich miastach i wsiach. Po dwu pokoleniach Serbowie z kolei okazaliby się mniejszością narodową we własnym kraju. Po wojnie, którą serbscy narodowi komuniści rozpętali by zbudować Wielką Serbię, nie tylko musieli opuścić część Bośni ale niebawem także utracą Kosowo. Jedyną ich zdobyczą okazuje się więc przedłużenie okresu sprawowania władzy.

Autor publikacji: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: 
INTERMARIUM: