81. OBYWATELE

Na okładce pytamy: Leninizm, tak, ale jaki?

Już wiadomo – obywatelski

W latach powojennych Kazimierz Brandys spłodził dzieło „Obywatele”. Dziś podobny tytuł przytłacza pierwszą kolumnę WybGezety. Brandys pisał o ethosie uznanym przez niego z czasem za ohydny. WybGazeta pisze o ethosie B. Geremka „czystym jak górski potok”. W obu wypadkach chodzi wszakże o obywatelskie skupienie się wokół ethosu JEDYNEGO. Celem skupienia (się) jest jak określa to ulubiony konserwatysta wszystkich socjalistów Marcin Król „państwo wspólnego dobra”. Owo „wspólne dobro” ustalać będzie, jak dotąd, klerownictwo ObKomu, kierując się zasadą znanego powiedzenia „szampan jest to ulubiony napój ludu spijany ustami jego najlepszych obywateli”. Chodzi o to by realizowaniem owego dobra kierowała przewodnia siła obywatelska, nomenklaturowy ruch z miliardową fundacją, a nie mało dojrzali Polacy mogący różnie „wspólne dobro” rozumieć i rozmaite propozycje w tym względzie wybieroć, raz takie, raz inne. Na zlocie A. Michnik jak najbardziej a propos recytował dalej o ruchu łączącym, zespalającym, ni prawicwym, ni lewicowym, ale oczywiście pod przewodem wypróbowanego Politbiura „jednoruchowy” pluralizm - jak u Wielkiego Sojusznika. Lokalny aparatczyk obywatelski martwił się czy w gminach ObKom zdola dobroć sobie „ludzi pewnych”. Marcin Król stwierdził toże: „Ruch obywatelski jest formułą nie znaną, ale na dziś jedyną”. Nie jest to stwierdzenie ścisłe. Peron, Mussolini i wielu innych opierało się na tej formule. Nie chodzi też o formułę na dziś, ale na parę następnych dekad. Jest ona dla Króla „jedyna” zapewne dlatego, że jako rasowy konserwatysta nie lubi zmian i pragnie zakonserwować system dwój-socjalistyczny.

Na plenum, którego celem było zapobieżenie w Polsce demokracji, zwanej przez zebranych „podziaąami”, dużo mówiono o demokracji. Winna się ona charakteryzować tym by ludzie o różnych poglądach byli w jednej drużynie, by wszyscy działali razem i by nie krytykowali niekonstruktywnie szefa Geremka, przewodniczącego wszystkiego Wałęsy oraz wicepremiera obywatelskiego rządu Kiszczaka. Wałęsie udała się orwellowska fraza: „Trzeba budować pluralizm polityczny, ale nie podziały”, natomiast zbiorowe próby naśladowania Mrożka wypadły słabiej. Stwierdzenia, że ObKom wykazuje „szacunek dla odmienności poglądów”, jest nosicielem demokracji i wzorem ogólnoświatowym były owszem zabawne, ale mistrz Sławomir ująłby to dowcipniej.

Wiemy za to już serio, że NeoZwiązek Zawodowy, mianowany ObKom i rozmyślnie rozmyty ideowo Ruch będą dominowały w Polsce przez nieokreślony czas. Ludzie nie będą mieli rzeczywistej możliwości prawdziwego wyboru, a w Polsce nie przywróci się normalności, nie mówiąc już o wolności i niepodległości. Ruch pozostaje otwarty wobec PZPR, a klasyczne autorytarne zawołania: „Demokracja bez podziałów” i „Nie czas na podziały” pobrzmiewać będą i w XXI wieku. Znajdujemy się w uścisku Geremka i towarzyszy. Stwierdzenia szefa Politiura OKP, że „Polska stoi przed wyborem dróg” są przeznaczone dla maluczkich. Geremek bowiem już drogę ustalił i tylko to się liczy. Nam wszystkim pozostaje za to ethos. Były już różne ethosy: ethos krwi, ethos posłannictwa narodu, ethos klasy robotniczej. Teraz mamy zaklepaną na stałe realizację ethosu tudzież rządu Ludzi Dobrych w Koalicji ze Zreformonymi. Nie ma co narzekać i wybrzydzać. Trzeba tylko uświadomić sobie, że wszelki wybór jest zbędny, tudzież szkodliwy, a przede wszystkim niemożliwy.

Toteż wzywamy: Obywatele, towarzysze, ludzie pracy, reprezentanci frontu humanistycznego, działacze oddolni - skupcie się na najbliższe 45 lat wokół nowej siły przewodniej. Ona poprowadzi, zbuduje, zapewni, stworzy i wybierze się. Zdejmie z nas wszystkich kłopotliwy problemy wyboru i pracochłonne formułowanie własnych poglądów.

Jest to czyste i nieuchronne - jak nieśmiertelny bieg krystalicznego górskiego potoku.

OBYWATELE WESPRZYJCIE.

Contra 1988-1990: