7. FELIETON PRORZĄDOWY: OSKAR EKONOMICKI - GALAPAGOS

Niewątpliwie satysfakcją dla naukowca jest chwila, gdy jego dociekania badawcze materializują się w formie książki. Tym bardziej ma on powód do radości i dumy, kiedy jego odkrycia są zauważone i choć częściowo realizowane. Pozornie więc mogłoby się wydawać, że uwieńczeniem kariery badacza i najwyższym zaszczytem staje się moment, w którym on sam – badacz – może realizować swoje dzieło. Jakaż wtedy idealna symbioza teorii i praktyki, pyszne zespolenie myśli i czynu!

Zaiste, niewielu nawet może marzyć o takich laurach. Są jednak wybrani (nie mylić z wyborami), którym dane jest osiągnąć opisany ideał. Do nich należy niewątpliwie Władysław Baka. Nie znamy jego pełnego tytułu naukowego, charakteryzującego kolejne szczeble sukcesów na niwie teoretycznej (mgr? inż.? prof.? dr? doc.? hab.?), natomiast znany jest piedestał empirii, na którym ów badacz może się samorealizować. Władysław Baka jest ministrem pełnomocnym do spraw reformy gospodarczej „Rządu” PRL. Zanim to się stało popełnił dzieło pt.: „Strategia rozwoju społeczno – gospodarczego Polski w latach 1981 – 1985”. Śmiało nakreślone cele i starannie dobrane metody ich realizacji są niekwestionowanym atutem przenikliwego intelektu autora. No, może współautora, bowiem owa „strategia rozwoju” została nakreślona w „Wytycznych Komitetu Centralnego na VIII zjazd PZPR” przedstawionych na VII zjeździe PZPR przez I Sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka. Stare to czasy. Nie wiemy zatem kto komu w istocie omawiane dzieło pisał. Gierek poleciał w dół, Baka do góry (aż dziw, że z jednego poziomu intelektualnego można aż tak „pospadać” w różnych kierunkach.), tym niemniej książę podpisał W. Baka (Książka i Wiedza, Warszawa 1980), więc o nim jako o autorze będzie tu stało!

Przyjmijmy jednak konwencję nieco poważniejszą. Zobaczmy więc kto jest wyposażony we władzę dokonywania reformy gospodarczej w Polsce.

„Kształtowanie strategii rozwoju społeczno – gospodarczego w socjalistycznych warunkach ustrojowych ma charakter społeczny. Oznacza to, że nie jest ona dziełem wąskiej grupy ludzi, takiego lub innego organu władzy, bądź administracji państwowej, czy też instancji politycznej. W jej kształtowaniu uczestniczą szerokie zespoły ludzkie, przedstawiciele różnych środowisk i zawodów, a zwłaszcza klasy robotniczej i inteligencji twórczej …” (s. 1), tym niemniej „Najważniejszą rolę w kształtowaniu strategii społeczno – gospodarczej odgrywa partia …” (s. 10), a „uchwalenie przez zjazd partii programu społeczno – gospodarczego uwzględniającego dorobek dyskusji przedzjazdowej, stanowi najważniejszy etap w procesie kształtowania strategii rozwoju” (s. 12).

Jeżeli było tak dobrze i prawidłowo, dlaczego pan Baka zabrał się za reformy? Podejrzewamy, że pan Baka kłamał, ponieważ trudno było nie wiedzieć, że w „socjalistycznych warunkach ustrojowych” strategia jest jednak „dziełem wąskiej grupy ludzi”. Kłamał. Nie, otóż nie kłamał. Cytat ze strony 12-tej ujawnia jednak prawdę, że „najważniejszą rolę” ogrywa partia – czyli, że kształtowanie strategii jest dziełem „instancji politycznej”, a nie szerokich zespołów ludzkich. Napisał więc prawdę. Tym samym popadł w sprzeczność tak rażącą, że chciałoby się określić ją słowem „zabełkotał”. Baka uwolniony z zarzutu kłamstwa, obarczony za to zarzutem głupoty. Z ludzkiego punktu widzenia głupota jest może i lepsza niż kłamstwo. Z punktu widzenia reformatora – równie fatalna. Tym bardziej, że pan Minister pomylił PRL, kraj de nomine (z nazwy) „socjalistyczny” z krajami kapitalistycznymi, pisząc, że „Drugą istotną cechą określającą tendencje w gospodarce krajów kapitalistycznych jest jej niestabilność. Wyraża się to w częstych i głębokich zaburzeniach w różnych dziedzinach życia gospodarczego, a przede wszystkim w nasilaniu się tendencji inflacyjnych”. (s. 25) A może autor zdradził po prostu charakterystyczny dla homo sovieticus typ myślenia, który prezentuje bajkowe sfery nadrzeczywistości? Jeżeli bowiem przyjmiemy tylko jedno dowolne założenie i później na tym założeniu zbudujemy swoiście logiczny obiektywny świat, to dopiero fałszywość założenia może ten świat obalić. Gdy przyjąć, że człowiek chodzi na rękach i na głowie – ileż problemów, rzeczywistych problemów czeka na rozwiązanie! A to kalosze na głowę, a to dostosowanie uchwytów dla pasażerów w tramwajach w odpowiednim kształcie i wysokości, by zadość uczynić wygodzie ludzi! I do prawdy – można gromić niezbornych inżynierów, którzy dostosowują kasowniki jedynie do dużego palca u nogi!

I czy wiecie Państwo, że wedle szacunku „Wytycznych Komitetu Centralnego” wzrost spożycia żywności w gospodarstwie domowym, w odniesieniu do „jaj w sztukach” miał wynieść (Tabl. 1) – 121% (ze 186 jaj w 1970 roku do 225 w 1980). Na szczęście minister – reformator docenił, iż „Ważnym elementem strategii i społeczno – gospodarczego rozwoju są założenia dotyczące kształtowania się struktury spożycia, które powinny się opierać na rozpoznaniu socjologiczno – psychologicznych uwarunkowań.” (s. 33) Niezwykle ważną do odegrania rolę mają tu pracownicy sklepów i handlu, i dlatego „chodzi o tworzenie takich warunków, aby pracownicy sklepów chcieli dobrze obsługiwać konsumentów, analizowali ich potrzeby”. Krótko – chodzi o „aktywizację załóg sklepowych”. (s. 64) Wszystko to jednak nie będzie robione tak sobie, bowiem „Nastąpić powinno dalsze wzbogacenie społecznych treści planowania poprzez rozwinięcie prac nad przyszłym kształtem, strukturą oraz sposobem życia i pracy społeczeństwa”. (s. 156) O ile dobrze rozumiemy, minister w chwili obecnej te prace rozwija. I rzeczywiście, „sposób życia i pracy społeczeństwa” był dotychczas zbyt dowolny (strona 15), pozostawiony tak niekompetentnym czynnikom jakimi są obywatele PRL. Należy to z całą stanowczością uwzględnić w reformie gospodarczej, tzn. w planie gospodarczym. Na szczęście pan Baka nie jest żadnym „centralistą”. Rozstrzygające znaczenie przyznaje samorządom robotniczym, a „aktywizacja samorządu na rzecz doskonalenia zarządzania przejawiać się powinna na kilku płaszczyznach” (s. 177). Chodzi więc zarówno o współudział kolektywów robotniczych „w porządkowaniu różnych spraw, jak warunki pracy, organizacja pracy” (dodajmy: sprzątanie – bardzo ważne), jak i chodzi o „zainteresowanie załóg sprawami bardziej ogólnymi” (s. 177) oraz udział w tworzeniu „programu poprawy efektywności gospodarowania”. Dlaczego? Dlatego, że „Partycypacja stanowi ważny czynnik zaspakajania ludzkiej potrzeby tworzenia”, a także „Stanowi istotną przesłankę rozwoju socjalistycznej osobowości oraz internalizacji ogólnych celów społecznych wśród załóg” (s. 178). Piękne. Tak piękne, że każdego, kto chciałby ów cudny obraz zmącić należałoby wyrzucić a zwłaszcza tych, którym przychodzi do głowy szaleńcza myśl reformowania tego cudu.

Dlaczego jednak zawieszono samorządy? Cóż za ciemne siły sprzęgły się przeciwko radosnym wizjom pana Baki? A może tajemnica tkwi w jakże trudnym i pięknym słowie „internalizacja”, które stanowi chyba niższy stopień „internowania”? Nie wiemy! I chyba już dość przepisywania dzieła pana Baki. Dlaczego jednak nie prowadzimy merytorycznej dyskusji z poglądami pana autora? Dlatego, że pan autor napisał dużo słów, natomiast nie przedstawił żadnego poglądu. Dlatego również, że pan autor językiem fasadowym tworzył ornamentację aktualnej władzy. Dlatego, że – co jedno jest pewne – W. Baka prezentuje punkt widzenia, iż państwo to jedno przedsiębiorstwo i wszystko, co może się w gospodarce zdarzyć jest ustalane wyłącznie przez dyrekcję przedsiębiorstwa – PRL-u – i znaczenia używanych słów, i procesy gospodarcze. Dlatego wreszcie, że niestety, ubóstwo intelektualne, żeby nie powiedzieć analfabetyzm merytoryczny prowadzą do wniosku, że Autor zachowuje się jak papuga nauczona pięknych słów – bez rozumienia treści.

A zatem skoro teraz jest „odnowa i reforma”, to p. Baka odnawia i reformuje. Jak? Wiemy. Życzymy zatem dużo pomyślności, zwłaszcza w „aktywizacji załóg sklepowych”. Czytelnik zapyta jednak – no dobrze, ale cóż ma znaczyć tytuł „Galapagos”? Wyjaśniamy. Rok temu ukazała się mądra książka Władysława Bieńkowskiego pt.: „Polska 1980, czyli rachunek partyjnego sumienia” (Wyd. Konstytucji 3 Maja). Autor stwierdza, że cała literatura tworzona głównie w instytucjach naukowych marksizmu – leninizmu i wyjaśniająca uczenie takie terminy jak „demokracja socjalistyczna”, „praworządność socjalistyczna” itp. Przypomina przepowiednie końca świata. Chodzi o takie „pomieszanie ludziom rozumu, by nie wiedzieli co ich czeka”. W. Bieńkowski radzi wysłać tych „uczonych” na wyspy Galapagos na Pacyfiku, gdzie przetrwały formy cywilizacji okresu kamienia łupanego. Tam owi „uczeni” będą mogli stwierdzić, że świat się zmienia i ewoluuje. Jeśli jednak nie stwierdzą tego, powinni tam pozostać na stałe, gdyż wówczas ich poglądy będą przynajmniej w zgodzie z otaczającą rzeczywistością.

P. s. Cytaty wyrwaliśmy z kontekstu. Jednak same sformułowania i „problemy” uprawniają do takiej zabawy.

"Niepodległość" - miesięcznik polityczny 1982-1983: