KGB I PAŃSTWA BAŁTYCKIE

Estoński tygodnik internetowy „The Baltics Worldwide” 21 sierpnia 2000 roku Toomas Sildam i Toomas Mattson; Szpiedzy w krajach bałtyckich, wywiad z byłym oficerem KGB Olegiem Gordijewskim, w którym jest mowa o roli, jaką państwa bałtyckie odgrywają w rosyjskiej geopolityce i zainteresowaniu nimi jej służb specjalnych.

Były czasy, kiedy KGB oskarżane było o wszystko – od złej pogody po zatonięcia statków. Jednak od czasu odzyskania niepodległości Bałtowie stali się mniej nieufni w stosunku do niegdyś potężnych rosyjskich służb specjalnych. Były oficer KGB Oleg Gordijewski w wywiadzie, którego ostatnio udzielił dziennikarzom Toomasowi Sildamowi i Toomasowi Mattsonowi twierdzi, że dzisiejsi spadkobiercy KGB są w krajach bałtyckich bardziej aktywni niż się pierwotnie sądziło.

Jeśli ktokolwiek może świadomie snuć przypuszczenia na temat działalności rosyjskich służb specjalnych to jest nim Gordijewski. Ten 58-letni Rosjanin spędził 25 lat pracując dla przerażających sowieckich służb specjalnych. Osiągnął w jej szeregach rangę pułkownika. Ale po dekadzie pracy w KGB – wykonując powierzone mu zadania na obszarze od Londynu do Kopenhagi – Gordijewski przeszedł na drugą stronę. Zdegustowany, jak twierdzi, tym co zobaczył w wewnętrznej robocie KGB, nawiązał w 1974 roku kontakt z brytyjskim MI–6 i rozpoczął dla niego pracę jako podwójny agent. Kiedy fakt jego współpracy wyszedł na jaw, w 1985 porzucił Rosję i uciekł na Zachód. Po jego ucieczce władze sowieckie skazały go na śmierć za zdradę. W 1991 roku Gordijewski współredagował – „The KGB: The Inside Story of It’s Foreign Operations from Lenin to Gorbachev (KGB: Historia jego działań zagranicznych od Lenina po Gorbaczowa) - jedną z najbardziej wiarygodnych książek o metodach pracy sowieckiego wywiadu jaką kiedykolwiek napisano. Toomas Sildam i Toomas Mattson rozmawiali z Gordijewskim w jego domu pod Londynem.

Jak duże jest zainteresowanie rosyjskiego wywiadu krajami bałtyckimi po odzyskaniu przez nie niepodległości w 1991 roku?

Większe niż panowie mogą przypuszczać. Jego powody są dwojakie – polityczne i geopolityczne. Wywiad rosyjski nie porzucił marzeń o ponownym uczynieniu tych krajów zależnymi od Rosji – o wciągnięciu ich w rosyjską strefę wpływów. Jeśli zaś chce to uczynić, to musi znać ich sytuację od wewnątrz. Musi wiedzieć, kogo poddać naciskom. Oznacza to, iż działalność rządów krajów bałtyckich, ich partii politycznych i ministerstw spraw zagranicznych jest przedmiotem wielkiego zainteresowania rosyjskiego wywiadu. Z psychologicznego punktu widzenia kraje bałtyckie postrzegane są jako część dawnego Związku Sowieckiego. Fakt, że odwróciły się one plecami od Rosji tak kompletnie i prowadzą w pełni niezależną politykę, wyraźnie prowokuje w Moskwie złość. W Moskwie wierzy się, że Bałtowie są w jakiś sposób przeciwko Rosji. Istnieje umowa, że państwa – członkowi Wspólnoty Niepodległych Państw [utworzonej z dawnych sowieckich republik, minus państwa bałtyckie] nie szpiegują się nawzajem. Kraje bałtyckie nie podpisały porozumienia i, w rezultacie, Moskwa postrzega je jako podejrzane. Co więcej, w państwach bałtyckich mówi się o integracji ze strukturami europejskimi i o wstąpieniu do NATO. Dla rosyjskich szowinistów to cios poniżej pasa. Moskwa oczywiście postrzega to wszystko jako strategiczne zagrożenie. Histeryczna opozycja wobec NATO nie jest tam naprawdę zainspirowana żadnymi czynnikami pragmatycznymi, ale ideologią i psychologią. SWR [rosyjska służba wywiadu zagranicznego] jest po prostu generalnie przeciwko demokracji i Zachodowi. I chcą mieć obraz wroga. Rozszerzenie NATO rani ich uczucia. W końcu rosyjskie służby specjalne są przekonane, że kraje bałtyckie stanowią bazę wypadową dla wywiadów państw zachodnich w ich tajnej wojnie przeciwko Moskwie. Nawet jeśli jacyś przedstawiciele zachodnich służb specjalnych są obecni, to jest to wyolbrzymiane przez Moskwę. Rosjanie mogą być przekonani, iż jeśli zachodnie wywiady są obecne w krajach bałtyckich to oni także muszą. Powiedział bym tak: państwa bałtyckie są dla Rosji interesujące z wywiadowczego punktu widzenia - tak samo jak każdy inny kraj w Europie, a nawet bardziej. Ponieważ St. Petersburg, Moskwa i Psków są niedaleko, traktują oni kraje bałtyckie bardzo poważnie, naprawdę. Dla Moskwy, jak sądzę, państwa bałtyckie są obecnie bardziej priorytetowe niż, powiedzmy, Finlandia.

Czy uważa pan, iż kraje bałtyckie same w sobie stanowią przedmiot zainteresowania zachodnich wywiadów, czy są tam one obecne, ponieważ obecni są także Rosjanie?

Mówię panom – i proszę się nie obrażać – że w krajach bałtyckich nie ma dużej obecności zachodnich służb specjalnych. Wiem, iż Wielka Brytania, państwo numer dwa w Europie jeśli brać pod uwagę jego siły i wpływy, nie wysłała nikogo do tego obszaru. Absolutnie nikogo. Ani nie ma tam żadnych pracowników wywiadów Francji czy Włoch. W porządku, może jakiś pojedynczy Niemiec siedzi gdzieś tam ze względu na historyczne powiązania jego kraju z krajami bałtyckimi. I mogą tam być też jacyś Amerykanie. Ale to wszystko. Rosjanie są oczywiście obecni. Ale absurdem jest mówienie o dużej obecności zachodnich służb specjalnych w państwach bałtyckich.

Jeśli wywiad rosyjski się tam zakorzeni, to czy myśli pan, że może nastąpić stopniowa finlandyzacja krajów bałtyckich, ich suwerenność będzie znacząco erodowała?

Wiemy, iż w czasie trwania zimnej wojny KGB głęboko spenetrowało fińskie społeczeństwo, włączając w to rząd. Moskwa byłaby zdecydowanie zadowolona jeśli powtórzyło by się to w krajach bałtyckich. Ale Moskwa zdaje sobie doskonale sprawę, że niełatwo będzie to osiągnąć. Finlandia mogła być finlandyzowana pięćdziesiąt lat temu ponieważ była na kolanach po dwóch niszczących wojnach [wojnie zimowej z Rosją i drugiej wojnie światowej]. Była zdecydowana zrobić wszystko, włączając w to oddanie części suwerenności, aby nie znaleźć się pod sowiecką okupacją. Estonia, Łotwa i Litwa zostały tak umęczone przez pięćdziesiąt lat sowieckiego panowania, że czują iż nie mają już absolutnie nic, z czego mogą zrezygnować. Bałtowie są silni duchowo i na pewno nie pragną oddać wywalczonej suwerenności i być finlandyzowani.

Czy wywiad rosyjski używa do swoich obecnych operacji dawnych agentów czy buduje nową siatkę? br> Rosjanie postarali się zabrać w odpowiednim czasie z państw bałtyckich wszystkie ważne teczki i są one wciąż dostępne w Moskwie. Dlatego, jeśli istnieje potrzeba rekrutacji takiego lub innego z ex-agentów KGB, wyciąga się jego starą teczkę i, po pierwsze, stara ustalić jak lojalna może być ta osoba w stosunku do Rosji. Później można zbadać czy lokalne władze mogą łatwo zdemaskować taką osobę. Jeśli władze lokalne wiedzą lub domyślają się jaka była przeszłość agenta, porzuca się ideę wykorzystania takiej osoby. Przez dwa albo trzy lata po upadku Związku Sowieckiego Rosja czuła się tak urażona postawą Estonii, że słyszałem opowieści o tym, iż rosyjska grupa wywiadu rezydująca w Helsinkach więcej czasu poświęcała Estonii niż Finlandii. Do dziś sytuacja się zmieniła. Prawdopodobnie rosyjska agentura w samej Estonii została zbudowana tak, że jest wystarczająco silna aby działać samodzielnie.

Czy rosyjski wywiad werbuje nowych agentów, ludzi którzy nigdy nie mieli żadnych powiązań z sowieckim KGB?

Oczywiście. Może rosyjski kontrwywiad [FSB – Federalna Służba Bezpieczeństwa], sukcesor KGB będzie się starał wykorzystać stare kadry. To dla nich charakterystyczne. Wszystkie inne służby wierzą, iż lepiej nie mieć powiązań ze starymi agentami, ponieważ każdy z nich jest tak czy inaczej skażony. Wolą one poszukiwać nowych ludzi. Dodatkowo czynnikiem jest czas, który nie stoi w miejscu i lepiej liczyć na młodszych, tych pomiędzy 30 i 40 – nie tych pomiędzy 50 i 60.

Dla przykładu, jakie gałęzie rosyjskiego wywiadu pracują w Estonii?

Szacuję, że w Estonii działają cztery rodzaje rosyjskich służb specjalnych – wywiad zagraniczny - SWR, wywiad wojskowy - GRU, rosyjski kontrwywiad - FSB [postrzegany jako główny spadkobierca sowieckiego KGB] i FAPSI [wywiad elektroniczny], który inwigiluje i podsłuchuje kanały komunikacyjne krajów zarówno spoza ich terytorium jak i ze stacji naziemnych. Jak powiedziałem, Estonia jest ważnym krajem dla rosyjskiego kontrwywiadu – FSB. Jeśli chodzi o liczby, przypuszczam, że mogą oni mieć czterech ludzi zajmujących się wywiadem politycznym, trzech kontrwywiadem, dwóch od wywiadu gospodarczo-technologicznego i jednego od ekonomicznego. Powinien być też jeszcze jeden agent obsługujący rosyjskich szpiegów i podróżujący po kraju incognito z fałszywymi dokumentami. Powinien też tam być jeden agent odpowiedzialny za komputery i jeden za wywiad radiowy. Dodajmy jeszcze kierowcę, szyfranta i kogoś odpowiedzialnego za przekazywanie zaszyfrowanych wiadomości.

Więc ile to daje? - 16 agentów.

Rosyjski wywiad wojskowy ma tradycyjnie mniejszą reprezentację, szacowałbym, iż mogą oni mieć jakieś 11, góra 12 osób. Więc mamy prawie 30 agentów wywiadu działających w Estonii. Główną bazą działań rosyjskiego wywiadu będzie ambasada. To oczywiście dla nich najbezpieczniejsze miejsce. Ale nie wszyscy agenci się tam zmieszczą. Ci, którzy nie pracują w ambasadzie przyjadą do Estonii pod pretekstem prowadzenia jakichś interesów.

Jakie są cele i taktyka rosyjskiego wywiadu w państwach bałtyckic

Jeśli chodzi o kraje bałtyckie to celem będzie utrudnianie europejskiej integracji i blokowanie ich akcesu do NATO. Jako były pracownik KGB, mogę łatwo nakreślić jakie przypuszczalne rozkazy otrzymają agenci w państwach bałtyckich. Po pierwsze - dyskredytować polityków i działaczy społecznych, którzy wypowiadają się za przystąpieniem do Unii Europejskiej i NATO. Po drugie - dyskredytować polityków, którzy prezentują podejrzliwe stanowisko w sprawie relacji z Rosją. Po trzecie - zorganizować kampanię, która zmniejszy bądź wykluczy możliwości otrzymania przez kraje bałtyckie preferencyjnych kredytów zachodnich – ponieważ takie kredyty będą stopniowo zmniejszać rosyjskie wpływy w tych państwach… Jedną ze sfer działalności wywiadów będzie walka z tzw. dyskryminacją Rosjan w krajach bałtyckich.
h?
Czy kiedy opuszczał pan w 1985 roku Związek Sowiecki, przypuszczał pan, że już za sześć lat nie będzie on istniał?

Kiedy po raz pierwszy przybyłem do Wielkiej Brytanii byłem często pytany, jak długo jeszcze Związek Sowiecki będzie istniał. Było powszechnie wiadomo, iż Związek Sowiecki pozostaje w tyle coraz dalej i dalej z technologicznego punktu widzenia. Zachód nieuchronnie zdobywał coraz więcej i więcej sił a w końcu mógł nakazywać demokratyzację Związku Sowieckiego. Zawsze byłem pytany, jak długo to potrwa. Odpowiadałem, że Związek Sowiecki może jeszcze przetrwać 20 do 25 lat. Zasoby, którymi dysponował były takie olbrzymie. Ale oni wybrali młodego przywódcę i zaczęli ostrożne reformy, których nie byli w stanie kontrolować. I stało się, co się stało.

Dlaczego myśli pan, że KGB nie mogło powstrzymać rozpadu Związku Sowieckiego?

KGB nigdy nie otrzymało rozkazu użycia przemocy, taktyk para-militarnych żeby zatrzymać ten rozpad. W czasie reform jakie wprowadzono w życie po śmierci Stalina KGB podporządkowano partii komunistycznej, aby być pewnym, iż nigdy więcej nie rzuci ono wyzwania jej dominacji. Stał się ono zwykłym wydziałem partii komunistycznej. Rok 1991 udowodnił, że aparat partii komunistycznej stracił chęć i odwagę aby zająć się działalnością kontrwywiadowczą. I od tego momentu nie było tam nikogo, kto dałby KGB instrukcje jak zapobiec upadkowi Związku Sowieckiego. To nie mogło doprowadzić i nie doprowadziło do niczego.

Archiwum ABCNET 2002-2010: