ALFABET SZPIEGOWSKIEJ MAFII KGB - CZ. II

JERMAKOW Mikołaj Aleksandrowicz. Ur. 1939. Generał-lejtnant wywiadu. Ukończył MGIMO, gdzie nauczył się niemieckiego. Potem służył w wywiadzie. Ponad 10 lat był przedstawicielem PGU w Grupie Sowieckich Wojsk w Niemczech. W lipcu 1991 roku wyznaczony został naczelnikiem Urzędu Ceł ZSRR – dosłużył do końca roku, kiedy to Związek Sowiecki się rozsypał. Potem zajmował się handlem „okołocelnym” (tylko u nas można zajmować się takim biznesem całkowicie jawnie)... Prawdziwy wzlot miał Jermakow w końcu 1998 roku, kiedy rozpoczęła się ofensywa „mafii europejskiej” na szczytach władzy. Co prawda, wzlot ten nie trwał długo, od grudnia 1998 do lipca 1999 roku kierował Państwowym Komitetem Rybołówstwa. Dlaczego tak szybko spadł, dokładnie nie wiadomo. Brak kompetencji nie wchodzi tu w grę. Nikt nie oczekiwał od Jermakowa, że będzie on łowił ryby. A sprzedawać kwoty na polowy ryb mógłby byle dureń: nic nie trzeba robić, pieniądze same trafią do kieszeni! Po prostu, stanowisko to jakieś zauroczone, nikt go nie może zbyt długo utrzymać...

ŻYŻYN Władimir Iwanowicz. Ur. 1939 r. Generał – major wywiadu. Pracował w Norwegii, gdzie razem z G. Titowem i A. Łopatynem odpowiadał za kontakty z agentem Trecholtem z norweskiego MSZ. Kiedy Trecholta przesunęli do ONZ, Żyżyn razem z Łopatynem ruszył za nim do Nowego Jorku. Tak robią tylko przy pracy z naprawdę cennym agentem... W styczniu 1984 Trecholta aresztowano. Za karę wszyscy trzej go prowadzący trafili na „zesłanie” – do przedstawicielstwa KGB w NRD. To była surowa kara – z Nowego Jorku trafić do kraju socjalistycznego! Ale dzięki temu „zesłaniu” doszło do nawiązania ścisłych kontaktów miedzy szpiegami z angloskandynawskiego oraz niemieckiego oddziału wywiadu. Możliwe, ze tak powstała filia europejskiej mafii w NRD... Nie udało się znaleźć informacji o Łopatynie. Titow w styczniu 1991 roku stanął na czele kontrwywiadu. Żyzyn także zrobił karierę – został naczelnikiem Sekretariatu KGB. Na tym stanowisku generał Żyżyn wziął aktywny udział w puczu sierpniowym.

Po „zwycięstwie demokracji” drogi generała Żyżyna i „mafii europejskiej” rozeszły się... podobnie jak jego szefa Kriuczkowa. Żyżyn został zastępcą dyrektora Instytutu Strategicznych Ocen i Analiz. A dyrektorem tego „instytutu” był gen. W. Husejnow, były szef azerbejdżańskiego KGB. Husejnow szefuje teraz specsłużbie Łużkowa.

Wychodzi na to, że Żyżyn pracuje teraz dla „mafii azjatyckiej”. Wątpliwe czy będą mu powierzone, jako że przeszedł na stronę przeciwnika, bardziej odpowiedzialne zadania.

ZIMIN Jurij. W 1987 roku ukończył szkołę wywiadu w Moskwie, wyspecjalizował się w kierunku szwedzkim. Teraz pracuje w Estonii. W 1996 roku firma Onako-Easti rozpoczęła budowę portu naftowego w Tallinie. Zimin zajmuje w tej firmie skromne stanowisko szefa ochrony, ale estońska policja pewna jest, ze faktycznie rządzi on firmą. Interesy Zimina wychodzą przy 5tym poza ramy biznesu naftowego i oplatają całą Estonię – ma stałe kontakty z najróżniejszymi ludźmi. Zimin ma do tego solidna bazę: w firmie od 1997 roku pracuje ostatni zwierzchnik KGB Estonii, gen. Rein Sillart. Jako były czekista, Sillart pozbawiony jest praw obywatelskich, ale mało obchodzi go zakaz udziału w wyborach... Firma Onako nie wydaje się być niezależną, jest ostatnim ogniwem długiego łańcucha: Onako – Orenburgneft – Tiumeńskaja Neftnaja Kompanja – ALFA Bank, czyli jawi się jako koniec ogromnego imperium Michaiła Fridmana. Aktywa tego koncernu szacuje się na 3 miliardy dolarów. A związki Fridmana z „europejską mafią” nie wywołują najmniejszych wątpliwości. Zdawałoby się, że takiej sile nikt się w Estonii nie przeciwstawi – a firma Onako powinna istnieć bez przeszkód. Ale to nie tak – firma ma konkurentów, którzy dusza ją wszelkimi sposobami, od procesów sądowych po odcięcie wody i elektryczności. Budowa idzie więc z wielkim trudem. No, ale nasi czekiści się nie poddają! W październiku 1999 roku wysadzili w porcie linię kolejową, którą budowali konkurenci.

IWANOW Siergiej Borysowicz. Ur. 1953. W 1975 roku ukończył wydział filologiczny uniwersytetu w Leningradzie (nauczył się angielskiego i szwedzkiego). Do wywiadu trafił nie od razu, bo w 1979 roku (z początku służył w UKGB w Leningradzie, był współpracownikiem Putina). Najpierw oddelegowany został do Anglii, skąd odesłano go w 1983 roku. Potem pracował w Finlandii. W 1985 roku uciekł Gordyjewski, rezydent w Anglii – i wydał wszystkich, których znał. Iwanow był spalony – dlatego po Finlandii musiał pojechać do Kenii. Ten anglojęzyczny kraj był odstojnikiem dla spalonych szpiegów III Oddziału PGU. Po Kenii Iwanow pracował w centralnym aparacie wywiadu. Do sierpnia 1998 roku zajmował stanowisko zastępcy dyrektora Departamentu Europejskiego SWR. W tym czasie na dyrektora FSB wyznaczono Putina, który wziął Iwanowa do siebie. A ponieważ władzę w FSB znowu przechwycili „Europejczycy”, to w organach ponownie rozpoczęła się wielka czystka i przebudowa. Iwanow stanął na czele nowego Departamentu analiz, prognozowania i planowania strategicznego. Czym się tam zajmują, nikt dokładnie nie wie – to najtajniejszy pododdział FSB. Wiadomo tylko, że nie chodzi tu o „analizy” i „prognozowanie”: w departamencie nie zebrano intelektualistów, tylko zbirów w rodzaju specjalistów od „mokrej roboty”, jak gen. W. Uszakowa. Oprócz tego stało się jasne, że do momentu przejęcia przez „Eurpejczyków” kontroli nad SWR, ten sam „deparament analiz” zajmował się wywiadem zagranicznym, co w ogóle dla FSB było surowo zabronione. W listopadzie 1999 roku Iwanow został sekretarzem Rady Bezpieczeństwa. W marcu 2001 roku został ministrem obrony. Na stronie „Stringera” ogłoszona została wersja, że właśnie Iwanow wydaje się głównym rezydentem „mafii” na Kremlu a nie Putin. Co jest całkiem prawdopodobne.

KOSOW Mikołaj Mikołajewicz. Ur. 1955. w 1977 roku ukończył MGIMO. Jakoby „czysty dyplomata”. Ale nie ma praktycznie wątpliwości, że jest on kadrowym wywiadowcą. Jego ojciec, Mikołaj Antonowicz Kosow – to generał-major wywiadu. Służył w USA, potem był rezydentem w Holandii (1957 – 1962), przedstawicielem KGB na Węgrzech. Potem szefował informacyjnemu wydziałowi PGU. Ponadto, szpiegiem z zawodu była także matka Kosowa, Helena Aleksandrowna. W Internecie jest opowieść także o jej czynach. I żeby syn takich zasłużonych rodziców miał być „czystym dyplomatą”, tj. prostym szpiclem KGB? Prędzej by został ślusarzem...

Pierwszą delegacja Kosowa była Irlandia, w której przebywał do 1984 roku. Od 1985 do 1992 roku Kosow pracował w Londynie. Siedem lat, czyli dwa standardowe okresy z rzędu, na dodatek jeszcze w nader prestiżowym kraju. Szpieg musi wykazać się sprytem, żeby pokazać zwierzchnikom, ze nie można się bez niego obejść. Albo mieć tatę generała...

Ale to nieważne. Główna okoliczność w karierze Kosowa to fakt, że w tym właśnie okresie formowała się „europejska mafia”. Z jakiegoś powodu Kosow spodobał się tej mafii: po powrocie z Londynu, Kosow trafił do Administracji Prezydenta Rosji – został pomocnikiem Ruckoja (1992 – 1993). Potem Ruckoj trafił do więzienia, a Kosow został z początku zastępcą, a następnie dyrektorem generalnym „Wszechrosyskiego Związku Samochodowego” (1992 – 1998). Czyli został „człowiekiem Bieriezowskiego”, jak piszą w gazetach. Bieriezowski był niewątpliwie związany z „mafią europejską” do czasu, kiedy się z nią poróżnił. Istnieją na to dowody: Prezydent Putin trafił na tron przy poparciu Bieriezowskiego. Pełnoprawnym członkiem mafii Borys Abramowicz nie mógł jedna być, ponieważ nie był oficerem KGB, dlatego nie ma go na naszej liście. W sierpniu 1998 roku, Kosow został pierwszym zastępcą prezesa Wneszekonombanku. Przez ten bank „mafia europejska” przepchnęła najgrubsze afery...

KOSTIN Andriej Leonidowicz. Ur. 1956. W roku 1979 ukończył międzynarodowy wydział ekonomiczny i udał się do Anglii, gdzie przebywał do roku 1984. Oficjalnie szpiegiem nie był, ale analitycy nie mają wątpliwości, że Kostin to kadrowy pracownik wywiadu. W Anglii Kosti poznał innego szpiega, Aleksandra Lebiediewa – i po „zwycięstwie demokracji” obaj zajęli się biznesem. Od 1993 roku Kostin był prezesem Rosyjskiej Kompanii Finansowo Inwestycyjnej, następnie pierwszym zastępcą szefa Narodowego Banku Rezerw (1995 – 1996). We władzach tego banku było wiele osób, ale faktycznie wszystkim kierowało trzech szpiegów z Anglii: A. Lebiediew, A. Kostin i J. Kadymow. W październiku 1996 roku Kostin został szefem Wneszekonombanku. Zaiste, to odkrył przed „finansowymi nacjonalistami” nowe horyzonty! W czerwcu 2002 roku Wneszekonombank jednoczył się z Wnesztorgbankiem – i na czele tego nowego Wnesztorgbanku ponownie stanął Kostin. W Internecie jest masa materiałów na obu nierozłącznych przyjaciół. Zarejestrowali oni nawet w Szwajcarii firmę pod piękną nazwą „Lebeko” (Lebiediew i Kostin). Na konta tej firmy, przez Kajmany przelewali nakradzione pieniądze.

KOSZLIAKOW Lew Siergiejewicz. Ur. 1945. Pułkownik wywiadu. W 1969 roku ukończył wydział filologiczny uniwersytetu leningradzkiego i poszedł na służbę do wywiadu. W 1984 roku był rezydentem w Australii, pod przykrywką dziennikarza. Ten anglojęzyczny kraj wchodzi także w strefę działań III oddziału PGU. W 1987 roku Koszliakow został rezydentem w Norwegii, skąd wydalono go za szpiegostwo jesienią 1991 roku. Wydał go jego podwładny, szpieg Butkow („wybrał wolność”) – a po takich ucieczkach zawsze następują skandale, demaskacje i masowe wydalanie naszych agentów. W 1994 roku Koszliakow odszedł z wywiadu i zajął się biznesem ochronnym – został dyrektorem firmy „Biznes Lig M”, gdzie pracował do roku 1998. W lipcu 1998 roku dyrektorem FSB został Putin – rozpoczęło się „europejskie odrodzenie”. Już w sierpniu tego roku Koszliakow przeszedł do telewizji, został szefem „Wiesti”. Nie trzeba dowodzić, że „europejska mafia” powierzyła Koszliakowowi bardzo ważne stanowisko. W styczniu 2000 roku Koszliakow został prezesem Wszechrosysjkiej Państwowej Kompanii Radiowo Telewizyjnej. – czyli pod jego kontrolą znalazła się i telewizja i radio. Akurat w przededniu wyborów prezydenckich! W sierpniu 2001 roku Koszliakow przeniesiony został do „Aerofłotu” i został dyrektorem „ds. komunikacji”. W telewizji nie miał już Koszliakow nic do zrobienia, a trzeba było „wzmocnić kierownictwo” tej dochodowej firmy (Bieriezowski pokłócił się z „Europejczykami”, dlatego jego ludzi zewsząd wyrzucali).

KRASIKOW Anatolij Aleksandrowicz. Ur. 1931. W 1954 roku ukończył historyczny wydział uniwersytetu w Moskwie. Jako dziennikarz, przepracował 37 lat w TASS. W książce znamienitego badacza J. Barrona „KGB.1974” uznany za szpiega. Pracował we Włoszech (1959 – 1964), we Francji i w Hiszpanii. Od 1978 do 1992 roku był zastępcą dyrektora TASS. Potem trafił do Administracji prezydenta Jelcyna, gdzie objął szefostwo jego służby prasowej (lato 1992 – wiosna 1996). Zbyt długo przy Jelcynie nikt nie popracował, Krasikow trafił wkrótce do Instytutu Europy Rosyjskiej Akademii Nauk. W lutym 1997 roku Krasikow został prezesem Rosyjskiego Oddziału Międzynarodowego Stowarzyszenia Swobód Religijnych (MARS). Kto ma pracować na religijną wolność, jak nie czekista! Niebawem Krasikow stanął na czele eurazjatyckiego oddziału MARS, czyli przejął odpowiedzialność za cały kontynent. Na tym stanowisku pozostał do grudnia 2003 roku. Oczywiście, ta zaszczytna działalność mało interesowała „mafię europejską”. Za to cztery lata, które Krasikow spędził u boku Jelcyna, były dla niej bardzo ważne. Przecież był to szczytowy punkt prywatyzacji, epoka „pierwotnej prywatyzacji”.

KUDIMOW Jurij Aleksiejewicz. Ur. 1953. Pracował jako „korespondent” w Nikaragui i Meksyku. W 1985 roku został wydalony z Anglii za szpiegostwo. Kudimow zdołał jednak nawiązać w Anglii pożyteczne kontakty z innymi agentami. W szczególności z Aleksandrem Lebiediewem. W 1994 roku Kudimow rzucił „dziennikarstwo” i zajął się biznesem w strukturach A. Lebiediewa, został prezesem zarządu Rosyjskiej Komapnii Inwestycyjno Finansowej. W lutym 2004 roku Kudimow zmienił Lebiediewa na stanowisku szefa zarządu Narodowego Banku Rezerw (Lebiediew odszedł do wielkiej polityki). Bank ten wydaje się teraz jednym z ważniejszych ogniw w finansowych schematach „mafii europejskiej”.

KURKOW Anatolij Aleksiejewicz. Ur. 1930. generał-lejtnant KGB. W 1953 roku ukończył Leningradzki instytut języków obcych i rozpoczął służbę w litewskim KGB. W roku 1954 roku przeniósł się do KGB Leningradu, gdzie dosłużył się stanowiska szefa II oddziału (inwigilacja cudzoziemców). W 1974 roku został oddelegowany do przedstawicielstwa KGB w NRD. Leningradzkich czekistów przenoszono niekiedy na kilka lat do NRD, była taka praktyka. Pracy było tam dużo, ludzi nie wystarczało – a większych szpiegowskich sprawności nie wymagano, bo to było nasze terytorium. Tamtejsi wywiadowcy uważali takich „oddelegowanych” agentów za „drugi sort”, ale ponieważ pracą za granicą kierował wywiad zewnętrzny, byli oni formalnie pracownikami PGU. Po powrocie z NRD, w 1978 roku Kurkow mianowany został zastępcą szefa UKGB Leningradu. W roku 1983 nastąpił w jego karierze nowy zwrot: Kurkow został zwierzchnikiem leningradzkiego GUWD. Andropow prowadził wówczas wielka czystkę w milicji i na kierowniczych stanowiskach umieszczał czekistów. W kwietniu 1989 roku, nowy szef KGB Kriuczkow mianował Kurkowa zwierzchnikiem KGB w Leningradzie. Generał Kurkow zajmował to stanowisko do 29 listopada 1991 roku. Zdejmować go od razu po sierpniowym puczu nie było za co – on niczego wówczas nie zrobił (nie było też co – wszystko działo się w Moskwie). Ale to wszystko jedno, utrzymywanie starego czekisty na takim stanowisku po „zwycięstwie demokracji” nie było właściwe – umieszczono tam więc „demokratę” Stiepaszyna. Kurkow nie przepadł także w latach demokracji, był wiceprezesem „Astrobanku” i w ogóle bardzo wpływowym człowiekiem w Petersburgu. Pozostawał także w przyjacielskich stosunkach ze Stiepaszynem. Umarł w listopadzie 1998 roku.

KURSZYN Arkadij Borysowicz. Ur. 1936 r. Ukończył Instytut Handlu Zagranicznego. W książce Barrona o KGB, uznany został za agenta. Wymienione są tam miejsca jego „pracy” – Niemcy (1963 –1964) i Francja (1968 – 1971). Od roku 1990 Kurszyn długie lata stał na czele ASMAR – Stowarzyszenia Międzynarodowych Przewozów Samochodowych. To nie może być jego szpiegowska przykrywka – szpiedzy nie przebywają tak długo w jednym miejscu, przeczy to wszelkim regułom konspiracji. Przy tym każdy, kto trafił do sławnej książki Barrona, z pewnością uznany był za „spalonego”. Okazuje się, że jeszcze do „zwycięstwa demokracji” mafia zaniepokojona była tworzeniem przewozów samochodowych miedzy ZSRR a Europą i podstawiła do tego swojego człowieka. Stowarzyszenie dziś rozkwita, wstąpiło do niego ponad 800 rosyjskich przedsiębiorstw a są jeszcze oddziały w innych krajach WNP. Nie ma czego komentować, i tak wszystko jasne.

LEBIEDIEW Aleksandr Jewgieniewicz. Ur. 1959. Pułkownik wywiadu. Ukończył walutowo-finansowy wydział MGIMO w 1982 roku i od razu trafił do wywiadu. W latach 1987 – 1992 pracował w Anglii, potem odszedł z wywiadu i zajął się biznesem. Właściwie biznesem zajmował się już w Anglii – zarejestrował na swoje nazwisko prywatną firmę (podobnie uczynił jego przyjaciel, Kostin). Nadeszły nowe czasy: wcześniej nasi wywiadowcy zajmowali się szpiegostwem w płaszczykach biznesmenów – teraz pod pretekstem szpiegostwa zajmują się biznesem! W roku 1993 Lebiediew został przewodniczącym Rosyjskiej Kompanii Inwestycyjno Finansowej oraz członkiem zarządu banku „Imperiał”. Od roku 1995 stał na czele Narodowego Banku Rezerw. To bardzo lukratywny biznes, specjaliści oceniają jego wartość na 2,2 miliardy dolarów. Nic dziwnego, że mafia ulokowala w nim od razu czterech agentów: A. Lebidiewa, A. Kostina, W. Czernowa i J. Kudimowa (byli mniej więcej w tym samym czasie w Anglii). W październiku 1996 roku w ręce tych przyjaciół trafił Wneszekonombank (prezesem zarządu został Kostin).

Szpiegowski biznes nabrał szerokiego rozmachu. W Internecie mnóstwo jest wiadomości na ten temat, dlatego nie będziemy tu wszystkiego szczegółowo wyłuszczać. Jedna afera z obligacjami jednego działu wewnętrznego przyniosła im jednorazowo 10 milionów dolarów. Był jeszcze rozkradziony indyjski kredyt, ale to drobiazg – dwa miliardy rupii (36 milionów dolarów). Nie tym jednak biznesem najbardziej wsławił się Lebiediew – to teraz rutyna, innego „biznesu” w Rosji póki co nie ma. Aleksnader Lebiediew zwrócił na siebie powszechna uwagę tym, że rzucił wyzwanie Łużkowowi w wyborach mera Moskwy w grudniu 2003 roku. Wątpliwe, by „europejska mafia” chciała wówczas rzeczywiście przejąć Moskwę – jednak jest to poważny sygnał na przyszłość.

LEBIEDIEW Siergiej Nikołajewicz. Ur. 1948. Generał-pułkownik wywiadu. Swoja karierę zaczynał, podobnie jak wielu czekistów, od pracy w Komsomole – był sekretarzem czernihowskiego gorkomu. W 1975 roku wzięli go do PGU KGB. Pracował w Niemczech, we wszystkich państwach niemieckich: NRD, RFN, Berlinie Zachodnim, Zjednoczonych Niemczech. Potem był w centralnym aparacie SWR. W roku 1998 Lebiediew został oficjalnym przedstawicielem SWR w USA. Takie stanowiska czekiści uznawali za honorowe: jawna działalność w wywiadzie nie ma żadnego znaczenia. Jak tylko Putin został prezydentem, Lebiediew został wezwany ze Stanów i otrzymał posadę dyrektora SWR – od 20 maja 2000 roku. Do tego wywiad zewnętrzny od 11 lat znajdował się w rekach „mafii azjatyckiej” – od 1989 roku.

LEBIEDIŃSKI Roald Nestorowicz. Według książki Barrona szpiegował w Chinach (1965 – 66) i we Francji (1970). Obecnie pracuje w Moskiewskiej Izbie Rejestracji, odpowiada za rejestrowanie firm zagranicznych. To bardzo dochodowy biznes... U nas nie jest tak jak w innych krajach: zapłaciłeś 100 dolarów i mają zrejestrować cię tego samego dnia. Ale dodatkową wartość dla mafii powinna stanowić możliwość zarejestrowania w Moskwie firm pożądanych – i przeciągać rejestracje firm niepożądanych.

MAKAROW Walentyn Leonidowicz. Ur. 1955. Urodził się w Leningradzie, w 1978 roku ukończył LIAP. Do wywiadu trafił nie od razu, z początku był pomocnikiem prorektora ds. kontaktów zagranicznych w Instytucie politechnicznym (1985 – 1988). To czysto czekistowska posada, przydatna do werbunku zagranicznych studentów. A nuż, któryś z nich obejmie kiedyś wysokie stanowisko z dostępem do tajnej informacji – zaraz do niego przyjdą. Potem Makarow służył we Francji pod przykrywką UNESCO, od sierpnia 1988 do sierpnia 1992 roku. Ze źródeł zachodnich wiadomo, że makarow miał kontakty z fizykiem jądrowym, Temperwilllem. Kiedy w sierpniu 1992 roku ten agent został aresztowany, Makarow musiał opuścić Francję. Wrócił do Petersburga, zajął się „przyciąganiem inwestorów zagranicznych” (byli na początku tacy śmiałkowie, dopóki nie dostali nauczki). W 1996 roku Sobczak przegrał wybory na gubernatora i w związku z tym zwolniły się miejsca w Komitecie kontaktów z zagranicą Administracji Petersburga. Makarow zostal zastępca szefa tego komitetu. Jego zwierzchnikiem był Gienadij Tkaczew, także z kręgów czekistowskich, choć nie szpieg (był kierownikiem Miedzynarodowego Oddziału Obkomu Leningradzkiego). Te nominacje jednoznacznie świadczą o tym, że Komitet ds. kontaktów z zagranicą pozostał w rękach „mafii europejskiej” także po odejściu Putina z Administracji Petersburga. Makarow odszedł z Komitetu we wrześniu 2000 roku i ponownie zajął się biznesem. I to dość poważnym: jest on teraz prezesem Stowarzyszenia Twórców Programów Zabezpieczeń. Stowarzyszenie to zrzesza wiele informatycznych centrów Rosji, gdzie pracuje przeszło 5 tys. programistów. Dobrze jest mafii mieć tych hakerów pod swoją kontrolą.

MATWIEJEW Jurij Giennadijewicz. Ur. 1940. W 1962 roku ukończył prawo na Uniwersytecie Kijowskim. W roku 1975 został wysłany do Francji, pracował pod „dachem” UNESCO. W 1983 roku wydalony za szpiegostwo. Później zajmował się działalnością prawniczą, w roku 1987 został Najwyższym państwowym arbitrem Ukrainy. W 1989 roku na pierwszym zjeździe deputowanych ludowych, wybrany został Najwyższym arbitrem ZSRR. Akurat rozpoczęło się rozkradanie przedsiębiorstw produkcyjnych i powstały na tym tle gospodarcze konflikty (jak podzielić zagrabione). Możliwe, że z tego powodu Matwiejew nie zagrzał miejsca na tej posadzie – już w styczniu 1990 roku umarł. Przeżył zaledwie 49 lat. Prze wszystkie te lata stale zdarzały się zagadkowe i nagłe śmierci przeróżnych działaczy, zdarzają się i teraz...

MOROZOW Igor Mikołajewicz. Ur. 1956. Rzadki przykład wywiadowcy, który pracował i na Bliskim Wschodzie i w Niemczech. Do wywiadu Morozow trafił z wojska, szkołę wywiadu ukończył w 1988 roku. Zna język perski i niemiecki. Wysyłany był do Niemiec, Iraku, Iranu, Afganistanu. Od 1994 roku zajmował się biznesem ochroniarskim (CzOP „Alternatywa M”). W tymże samym roku został przewodniczącym Rady Dyrektorów Banku Inwestycyjno - Handlowego. Był problem, do której mafii zaliczyć Morozowa, nie wynika to jasno z jego służbowej listy, trzeba było lepiej przyjrzeć się bankowi. Inwesttorgbank – to firma średnich rozmiarów o kapitale własnym ok. 30 milionów dolarów. W 2003 roku bank miał czterech większych właścicieli, posiadających po 20% akcji. Tylko o jednym z nich można znaleźć informacje w Internecie – Jakow Kalagurski – były mer Jurmały i wicemer Rygi, były prezes Banku „Moskwa – Bałtyja”. A bank ten jest ściśle związany z „Oneksimbankiem” Potanina! Diagnoza jest oczywista: „mafia europejska”. Trudno Morozowa nazwać wielkim biznesmenem. Przy tym odszedł on z Inwesttorgbanku i od sierpnia 2001 roku reprezentuje w Radzie Federacji obwód riazański. Ten, jeśli można tak to ująć, „Senat” już dawno stał się odstojnikiem dla weteranów służb specjalnych, mogą oni tam cieszyć się szacunkiem, za nic nie odpowiadając i niczego nie robiąc. A przecież Morozow nie jest taki stary. Widać, nie wyszedł na jego korzyść długi pobyt na Bliskim Wschodzie – „Europejczycy” nie mogli mu całkiem zaufać. Trzeba było wiedzieć, gdzie można szpiegować a gdzie nie!

MUROW Jewgienij Aleksiejewicz. Ur. 1945. Ciekawy jest przez to, ze szpiegował nie w Europie, a w południowo- wschodniej Azji, gdzie przebywał przez 3,5 roku. W wywiadzie pracował w latach 1974 – 1992. Potem trafił do UFSB w Petersburgu – początkowo był naczelnikiem oddziału rejonowego, w roku 1997 został zastępcą naczelnika UFSB Petersburga. Kiedy „Europejczycy” przejęli w 1998 roku władzę nad centralnym aparatem FSB, Murowa przenieśli do Moskwy, na stanowisko pierwszego zastępcy szefa Departamentu Bezpieczeństwa Ekonomicznego. To niemalże główny departament w FSB, silnie związany z dużymi pieniędzmi... Kiedy Putin został prezydentem, Murow został szefem prezydenckiej ochrony (FSO) – od maja 2000 roku. Co prawda, dzisiejsza FSO nie jest tak gigantyczna specsłużbą, jak swego czasu Służba Bezpieczeństwa Prezydenta przy Korżakowie. Murow zajmuje się tylko ochrona prezydenta Putina. Nieważne czy Putin jest prawdziwym prezydentem czy tylko udaje, ze czymś tam rządzi – wszystko jedno, cała wladza „mafii europejskiej” nad Rosją opiera się teraz na nim. Dlatego jego ochrona to jedno z najbardziej odpowiedzialnych zadań dla mafii... Przynależność Murowa do „mafii europejskiej” nie ulega wątpliwości, jednak nie jest całkiem jasne, jak on do niej trafił. Są dwa warianty:

1. Murowowi, mimo wszystko trafił się pobyt w Europie. Odsłużył przecież w wywiadzie 18 lat, w pełni mógł z początku wpaść i zabłysnąć na kierunku europejskim a potem pojechać do Indochin, czyli do 6 lub 7 oddziału wywiadu.

2. Istnieją poszlaki, że między „mafią europejską” i „mafią Pacyfiku” wywiadu zewnętrznego, od dawna istniały silne związki. Przyczyna jest oczywista: dostawy heroiny z Bliskiego Wschodu i z Afganistanu, zawsze były pod kontrola „mafii azjatyckiej”. I heroina trafiała do Europy z daleka, z regionu Oceanu Spokojnego. Na przykład w 1995 roku miały miejsce głośne przypadki zatrucia cukrem mieszkańców Kraju Ussuryjskiego. W Internecie jest informacja, ze przewóz heroiny w workach z cukrem finansował „Alfa Banki” Fridmana. Całkiem możliwe, że żadnej samodzielnej „mafii Pacyfiku” nigdy nie było, że od samego początku była to filia „mafii europejskiej”.

NIKOŁAJEW Giennadij Akimowicz. Ur. 1928 r. szpiegował pod przykrywką przedstawiciela handlowego w USA (1961 – 1963), we Włoszech (1965 – 1971), we Francji (1972 – 1977) i w Zimbabwe (1985 – 1988). W 1994 roku należał do rady dyrektorów POCZTA Banku. O tym banku jest taka informacja: został on stworzony w 1993 roku przez naczelnika moskiewskiego Głównego Urzędu Pocztowego, M. Fedorczuka. Bank miał przysłużyć się rzekomo lepszej obsłudze ludności. Faktycznie bank zajmował się pieniędzy budżetowych, przeznaczonych na działalność poczty. Do końca 1996 roku udało się nakraść 71 miliardów rubli a przecież bank ten „działał” dalej i udało się go zamknąć dopiero w 2000 roku. W Internecie wszystkie afery banku zwalone są na Fedorczuka i niejakiego S. Miełkonowa. O Nikołajewie jest tylko jedna wzmianka (że był w radzie dyrektorów)... Nie warto by w ogóle wspominać o tej historii, gdyby byli agenci nie mieli w zwyczaju pozostawać w takich przypadkach w cieniu, na skromnych stanowiskach szefów ochrony lub czegoś w tym rodzaju...

PIETROW Georgij Georgijewicz. Dane bardzo skąpe: pracował w Norwegii, został wydalony za szpiegostwo w kwietniu 1981 roku. Był przedstawicielem handlowym w Rumunii (1992 – 1997). W marcu 1998 roku zarządzał departamentem w ministerstwie handlu zagranicznego. Akurat w tym czasie i przez to ministerstwo „mafia europejska” rozkradała i wyprowadzała na Zachód wielkie pieniądze. Od września 2002 roku Pietrow jest wiceprezesem Izby handlowo Przemysłowej Rosji. Ta instytucja powstała jeszcze w czasach sowieckich i zawsze była „szpiegowskim gniazdem”...

CDN

Tłumaczenie: Radosław Różycki

Archiwum ABCNET 2002-2010: