3. WACŁAW WOJENNY - SOCJALIZMU SOLIDARYZM – NOWA UTOPIA SPOŁECZNA

Wacław Wojenny

Wśród wielu formułowanych programów walki o lepszą przyszłość dla Polski zdecydowanie wyłaniają się dwie orientacje organizacyjno - polityczne. Pierwsza z nich – związkowa – czerpie inspiracje z założeń programowych I Zjazdu „SOLIDARNOŚCI”, wykorzystując w praktyce metody i formy oporu wypracowane przed 16 miesięcy legalnego istnienia Związku, druga zaś – polityczna – stoi na stanowisku, że jedyną sensowną drogą do upodmiotowienia społeczeństwa jest obalenie władzy i zbudowanie państwa o demokratycznych strukturach.

Opublikowany niedawno manifest wrocławskiej „Solidarności Walczącej” w zamyśle autorów miał stanowić oryginalną koncepcję programu politycznego bazującą przy tym na ideologicznym podłożu ruchu społecznego NSZZ „Solidarność”. Głównym celem programu jest podjęcie walki o społeczny solidaryzm, który najpełniej zrealizować się może w Solidarnej Rzeczpospolitej. Solidaryzm ma powstać jako zaprzeczenie dwóch potęg – pieniądza i władzy. Ma być to zupełnie nowy ustrój, nie kapitalizm, bo on realizuje interesy ogółu jako sumę prywatnych interesów jednostek, nie komunizm, bo w polu jego zainteresowań leżą wyłącznie interesy władzy i uzurpatorskiej partii, lecz takie rozwiązania systemowe, w którym dostrzegać się będzie przede wszystkim interesy jednostek i dbać o ich bezkonfliktowe włączenie w interesy państwa solidarnego. Główną podporą solidaryzmu ma być niezależny związek zawodowy oparty na ideowych i organizacyjnych ramach „Solidarności”. Solidarna Polska to państwo demokratyczne o wolnych wyborach, gospodarce rynkowej, z pominięciem istnienia wielkiego kapitału, swobodzie słowa i zrzeszenia się w dowolne organizacje. Autorzy programu wprawdzie nie twierdzą, że solidaryzm będzie ustrojem całkowitej szczęśliwości, lecz sugerują, że powinien on być nieco lepszy od „złotych i czerwonych tronów”. Szansa zrealizowania założonych celów nastąpi wówczas, kiedy rozbudzona w swej świadomości klasa robotnicza krajów wschodnich, przy pomocy nuklearnych sojuszników z Zachodu zaszantażuje Rosję zmuszając ją do daleko idących ustępstw politycznych. Najlepszym wyjściem byłoby powtórzenie Sierpnia 1980 i solidarnościowe strajki i manifestacje w innych regionach kraju, połączone z powstaniem klasy robotniczej w bratnich demoludach.

Co można powiedzieć na temat tego programu? A mianowicie tyle, że jest to przede wszystkim utopia i do tego pełna wewnętrznych sprzeczności. Autorzy proponują wprawdzie pozbawić obecną władzę panowania i przywilejów lecz w zamian proponują znów totalną odpowiedź w postaci ideologicznego dyktatu solidaryzmu opartego na związku zawodowym „Solidarność”. Takie postawienie sprawy jest niewątpliwie sprzeczne z ustrojowymi założeniami swobody zrzeszania się (punkt w programie), co jest równoznaczne z wolnością rozmaitych struktur politycznych, niekoniecznie ideowo bliskich solidaryzmowi. Dyktat jednego związku uniemożliwia również funkcjonowanie innych związków zawodowych, a co się stanie jeżeli pracownicy zechcą mieć pluralistyczny system związków zawodowych?

Nie bardzo również pojmuję rolę „Solidarności” w solidarystycznym państwie, w którym nie będzie krzywd, nieprawości, wyzysku. Autorzy wyraźnie piszą, że związek ten ma bronić ich pracy przed marnotrawieniem, poniżaniem i używaniem w obcym interesie. W jakim interesie – przecież to wszystko będzie już funkcjonować nie w komunizmie, ale w państwie solidaryzmu społecznego. Program SW mówi bardzo dużo o sprawiedliwości społecznej, wartości i przedmiotowości jednostki lecz nie określa jak można rządzić państwem, aby w integralny sposób pogodzić interesy poszczególnych członków społeczności z gospodarczymi i politycznymi interesami państwa. Tego problemu jak do tej pory nie udało się rozwiązać w sposób doskonały żadnemu systemowi politycznemu świata. Najbliższe temu są zachodnie demokracje parlamentarne (krytykowane również przez autorów programu, chociaż wymieniane jako sojusznicze na etapie walki o ideały solidaryzmu światowego), gdzie dobro nadrzędne – interes państwa realizuje się poprzez interesy poszczególnych obywateli zrzeszonych w partie polityczne. Rzucenie hasła, że dobrem najwyższym jest człowiek, bez podłożenie pod nie konkretnych treści, przypomina nam wszystkim pewien ustrój polityczny, o którym chcielibyśmy jak najszybciej zapomnieć. Tak się już składa, że aby jakiś program mógł spełnić społecznie użyteczna rolę, musi być wypełniony rzetelnymi treściami, a nie nawet najbardziej chwytliwymi hasłami. Chwalebną rzeczą jest wyrzeczenie się siły na drodze realizowania szczytnych haseł (chociaż przeczy temu trochę historia). Ale na parodię zakrawa twierdzenie, że naszym przeciwnikom politycznym będzie lepiej w solidarnej, a nie komunistycznej Polsce. Kto nie wierzy niech zapyta Siwaka, Rakowskiego i wielu pomniejszych kacyków, czy zechcieliby przeżywać miraże szczęścia pozbawieni wilii, przywilejów i pieniędzy. Podejrzewam, że jedyną ich odpowiedzią byłoby podniesienie budżetów na dozbrojenie pałkarzy ZOMO.

Idea jednego związku nawet o takim autorytecie jak „Solidarność” nie może zastąpić programów politycznych, opartych nie na ideologii reprezentacji związkowej, ale silnych liczebnie partiach politycznych stanowiących forum ścierających się poglądów i podłoże do tworzenia rządu jedności narodowej w przyszłej demokratycznej Polsce. Demokracja ma długą historię i długo dopracowywała się swojego obecnego kształtu ustrojowego. Powstała ona jako rezultat autentycznych potrzeb ludzi do życia w ładzie społecznym, pokoju i bezpieczeństwie osobistym. Nie jest prawdą, że formuła demokracji przybrała ostateczny i doskonały kształt. Niewątpliwie trzeba ja doskonalić i czynić jeszcze bardziej zwrócą ku dobru jednostki. Nie uczyni tego jednak koncepcja solidaryzmu, choćby nawet dlatego, że oparta jest w dużej mierze na pobożnych życzeniach zakładających wyidealizowanie duszy i świadomości ludzi. Nie zauważa ona prostego faktu, że tam gdzie jest zbiorowość, tam powstają konflikty, sprzeczności, a czasem awantury. Nie rozwiąże ich na pewno solidarystyczny model ustroju społecznego – współczesna utopia oddająca władzę w państwie w ręce jednego związku zawodowego.

"Niepodległość" - miesięcznik polityczny 1982-1983: