13. ODPOWIEDŹ RED. „N”

Odpowiadamy:

Koncepcję państwa podziemnego uważamy za od dawna nieaktualną, a podziemnego społeczeństwa od początku za złą. Staramy się wszelkie inicjatywy i pomysły oceniać pod względem ich przydatności w realizacji naszego celu, którym jest obalenie władzy komunistycznej i odzyskanie niepodległości przez Polskę. Państwo podziemne mogło stać się skuteczną bronią w tej walce. Pewne szanse na jego stworzenie istniały wiosną 1982, gdy nastroje społeczne były najlepsze, a „S” najsilniejsza. Niestety ludzie, którzy decyzję o tym mogli podjąć (TKK) nie zrobili tego, w głowie mieli tylko porozumienie na 22 lipca. Teraz jest już za późno, nie ma teraz ośrodka o wystarczającym do tego zadania autorytecie i sprawności organizacyjnej – i jeszcze długo może go nie być. Koncepcja państwa podziemnego jest w obecnych warunkach po prostu nierealna. Jeśli chodzi o społeczeństwo podziemne to już wielokrotnie było ono krytykowane przez nas za utopijność. Najbardziej bezsensowne jest stojące za tą koncepcją przekonanie, że od samokształcenia, bibliotek i ulotek popartych wolą ducha i więzią rozpadnie się komunizm. Nieprawda! Te formy oporu stanowią dla władzy tylko potencjalne, a nie bezpośrednie zagrożenie. Komunizm zostanie obalony w inny sposób (a jaki? Kiszczak sam zgadnie, my się sami nie wygadamy). Nie negujemy potrzeby prostych, dostępnych dla każdego działań w konspiracji, ale nie udawajmy, że kwatermistrzostwo może wygrać wojnę! Działania te winny stanowić zaplecze dla działalności tajnej organizacji i być jej ściśle podporządkowane. Tutaj naprawdę nie chodzi tylko o różnicę słów „zaplecze” i „społeczeństwo podziemne”. Potrzebne jest samokształcenie, aby uświadomić ludziom potrzebę walki o niepodległość, przygotować ich do tej walki. Są struktury środowiskowe i związkowe, aby wykształcić kadrę działaczy dla przyszłej Polski itd. Ale potrzebne są też partie polityczne, aby tę walkę organizować i kadrowe organizacje by ją prowadzić. Poszczególne inicjatywy nie mogą istnieć sobie a muzom, sens ich istnieniu nadaje ich znaczenie dla walki o Niepodległość.

Jeśli chodzi o nasz styl, to chcemy usprawiedliwić się – główną przyczyną niezręczności jakie popełniamy jest brak doświadczenia, przede wszystkim w zjednywaniu sobie sojuszników. W słusznej w naszym przekonaniu sprawie staraliśmy się nie oglądać na zasługi i autorytety. Czas pokazał, że nasze działania okazały się mało skuteczne, nie wpłynęliśmy na zmianę linii politycznej TKK, jak na razie nie widać abyśmy doprowadzili do krystalizacji radykalnych ruchów politycznych. Być może jedna z przyczyn naszych niepowodzeń tkwi w „hamującym działaniu na uczucia” – jak to nazwano w liście. Wydaje się jednak, że mamy tu do czynienia z „uczuciem sentymentalnym”, które jak kiedyś trafnie zauważono przyniosło więcej szkody niż pożytku (co nie znaczy oczywiście, że nie należy jego istnienia brać pod uwagę). Nie jest łatwo zaakceptować nasze poglądy, gdy ma się za sobą kilka miesięcy pracy w „S”, wymaga to po prostu uświadomienia sobie, że ta praca była w dużym stopniu niewykorzystania, bezsensowna i nie rokująca nadziei na przyszłość. Ale czas pracuje na naszą korzyść. Coraz więcej ludzi stara się nawiązać z nami kontakt, co pozostało tu i ówdzie zauważone w naturalny sposób spowoduje to stonowanie naszych poglądów i chyba to już w tym numerze.

"Niepodległość" - miesięcznik polityczny 1982-1983: