5. „SIWY” - „KRAJOBRAZ PO KLĘSCE”

„Siwy”

Przedrukowujemy też artykuł z pisma „Sprzeciw”

Po dwóch miesiącach od starć 10.X. rzuca się w oczy marazm wśród opozycji. Zastanówmy się, kto lub co poniósł/o/ klęskę? TKK wzywa do demonstracji, strajku ostrzegawczego podkreślając jednocześnie gotowość do układów z władzą, gdy tymczasem Prymas apelując o spokój storpedował jej wezwanie. Komuniści zaś eskalowali propagandę strachu, szantażując społeczeństwo wg schematu: bądźcie grzeczni, bo Papież nie przyjedzie. Tymczasem wskutek niezręczności listopadowych apeli pochodzących z podziemia, udział w protestach (10.XI. miał być swoistym referendum), gdy ludzie w praktyce ich nie podjęli, zostały przez „wronę” zinterpretowane jako odrzucenie programu „S”. Na to nałożyła się niepewność co zrobi, w zręcznie dobranej chwili, wypuszczony z kryminału i skutecznie (UB)ezwłasnowolniony Lech. Czy przegrała TKK? Popełniono szereg błędów taktycznych, ale nie to jest istotne. Ludzie z TKK konsekwentnie wypełniali swoje statutowe obowiązki i trzymali się, bo musieli nie chcąc sprzeniewierzać się wyborcom, koncepcji działania „S” z okresu 16 miesięcy wolności. Trudno mówić, że to ich wina. Po prostu ludzie nie podjęli wyzwania. Czy Prymas „porzucił” „S” i kolaboruje z komuną? Błąd rozumowania wynika z podświadomej chęci, aby nasze sprawy załatwił za nas kto inny – w tym przypadku Kościół, który ma inne cele w treści i perspektywie czasowej. Może nam sprzyjać bardziej – im my silniejsi. Prymasa zmusiła do ustępstw słabość podziemnej „S”. Lech został skutecznie zneutralizowany i jedyne co mógłby zrobić, to przekazać posiadany mandat społeczny komuś, kto kontynuować może walkę z komuną. Nie robi tego dlatego, że nie ma komu przekazać tej władzy. Ludzie z TKK do tego się nie nadają, bo działali jawnie choć z ukrycia, a władza ta ma być konspiracyjna. Społeczeństwo nie wzięło udziału w proteście – poddało się? Ależ nie, bo gremialnie bojkotuje wszelkie „inicjatywy” komunistów. Więc gdzie jest przegrany? Otóż przegrała pewna koncepcja, która swój najpełniejszy wyraz znalazła w ruchu społecznym „SOLIDARNOŚĆ”, zakładając, że z komuną można dogadać się jak Polak z Polakiem. Polegała ona na tym, że społeczeństwo przez „S” chciało władzę kontrolować, ale nie chciało komunistów przepędzić i ich zastąpić wyłonionymi w demokratycznych wyborach, swymi przedstawicielami. Nie tędy droga, wiedzie ona przez zmianę władzy i zniesienie komunistycznego systemu. Jest to zadanie trudne i stąd marazm, niepewność jutra i apatia przeważającej większości ludzi. Nie mamy czasu. Trzeba się szybko organizować przeciwko moskiewskiej agenturze w sprawne kadrowe podziemie, wielonurtowe, pożyteczne, spójne co do treści i form działania. W sytuacji gdy komuna nie może wyjść z kryzysu i przegrywa z Zachodem, mamy szansę na rozpad systemu. Na początek spróbujmy by Lech miał komu przekazać władzę. A więc gdzie klęska? Nie była to przegrana bitwa. Przygotujmy zwycięstwo!

"Niepodległość" - miesięcznik polityczny 1982-1983: