DARSKI ODPOWIADA MICHNIKOWI

Poniżej publikujemy odpowiedź Józefa Darskiego na pozew Adama Michnika o naruszenie dóbr osobistych z powodu oceny, iż Powód usprawiedliwiał korupcję o ile korzystali na tym komuniści. W dalszym ciągu będziemy informowali o przebiegu sprawy, w tym o miejscu i czasie rozpraw. Warszawa, dnia 6 stycznia 2006 r. Sąd Okręgowy w Warszawie IV Wydział Cywilny Al. Solidarności 127 00-951 Warszawa Sygn. akt.: IVC 3200/05 Powód: Adam Michnik, asdres ..., reprezentowany przez pełnomocnika radcę prawnego Piotra Rogowskiego z Kancelarii Radcy Prawnego w Warszawie, adres dla doręczeń Agora S.A. 00-732 Warszawa ul. Czerska 8/10 Pozwani: 1. Niezależne Wydawnictwo Polskie Sp. o. o. ul. Filtrowa 63/43, 02-056 Warszawa 2. Tomasz Sakiewicz –p.o. redaktora naczelnego, adres ... 3. Jerzy Targalski (pseud. Józef Darski) adres ... O d p o w i e d ź n a p o z e w pozwanego ad. 3 Uprzejmie wnoszę o: 1. oddalenie powództwa 2. zasądzenie od powoda kosztów postępowania według norm przepisanych U z a s a d n i e n i e Dochowanie należytej staranności 1. Moje stwierdzenie, iż Adam Michnik „w Polsce korupcję …usprawiedliwiał, jeśli korzystali na niej komuniści”, nie stanowi informacji lecz ocenę. Gdybym napisał przykładowo, że Adam Michnik „w lutym 1988 roku spotkał się z przedstawicielem ambasady sowieckiej”, wówczas można by było dochodzić sądownie prawdziwości lub fałszywości tej informacji, natomiast trudno sądownie stwierdzać prawidłowości lub fałszywości poglądów, chyba że zostanie oficjalnie wprowadzony kanon poglądów (ocen) obowiązujących i innych, jako nieprawidłowych i fałszywych wyjętych spod prawa i dlatego ściganych na drodze sądowej. 2. Moja ocena, iż Adam Michnik „w Polsce korupcję …usprawiedliwiał, jeśli korzystali na niej komuniści”, oparta była na analizie działań, postawy, wypowiedzi i treści artykułów powoda oraz artykułów opublikowanych w „Gazecie Wyborczej”, za których treść odpowiedzialność ponosi jako redaktor naczelny Adam Michnik w równym stopniu jak za opublikowanie mojego artykułu odpowiedzialność ponosi pozwany Tomasz Sakiewicz. Dlatego nie mogą złożyć oświadczenia wymaganego przez powoda, ponieważ byłoby ono wysoce kłamliwe i uwłaczało by mojej godności oraz dobremu imieniu. Z tych samych powodów nie mogłem uznać oświadczenia, którego powód wymagał ode mnie w wezwaniu przesądowym. 3. Wprawdzie w syntetycznym artykule, który A. Michnika dotyczył tylko w zakresie marginalnym, nie mogłem wskazać odpowiednich cytatów, gdyż wymagałoby to napisania odrębnego obszernego artykułu, ale ocena moja opierała się na analizie działalności Adama Michnika w okresie po roku 1989. 4. Słowa o „usprawiedliwianiu korupcji” nie płynęły z chęci podważania zasług Michnika w latach opresji, tylko z chęci zwrócenia jemu i opinii publicznej uwagi na szerokie, ze względu na zasięg „Gazety Wyborczej” i jego pozycję, negatywne skutki tez głoszonych przez niego po roku 1989. 5. Zarzut, iż nie kontaktowałem się z Adam Michnikiem celem zweryfikowania bezpośrednio u niego mich informacji oznacza, że powód uważa, iż ważniejszym jest od analizy jego własnych działań, to co sam o sobie powie, domaga się więc dla siebie specjalnego traktowania. Nierówność jest jednak wpisana w jego postępowanie. W przesłuchaniu przed komisją sejmową ds. afery Rywina żądał dla siebie specjalnego statusu, wyrażając, że „będzie zeznawał, gdy będzie chciał” powie tyle ile uważa itp. (co spowodowało wniosek Rokity o ukaranie go grzywną jako świadka) . Wskazywało to, że powód uznaje prawo specjalnych przywilejów dla siebie, natomiast Konstytucja RP przyjmuje, że wszyscy obywatele są równi wobec prawa. Wyjaśnienie słownikowe 6. Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych Władysława Kopalińskiego Warszawa 1968 na str. 412 podaje znaczenie słowa „korupcja” jako: „zepsucie, demoralizacja; przekupstwo, łapownictwo, sprzedajność”. Korumpować to znaczy „demoralizować, przekupywać”. „Etym. - łac. corruption 'zepsucie; przekupstwo' od corrumpere 'rozszarpać; zniszczyć; zepsuć (moralnie)”. W żadnym wypadku więc korupcji nie można ograniczać do wąskiego pojęcia łapownictwa. Korupcja oznacza zatem zarówno demoralizację jak i wyzucie społeczeństwa z jego majątku metodami nielegalnymi. 7. W szczególności nie jest prawdą, iż „Adam Michnik zawsze i konsekwentnie występował przeciwko wszelkiej korupcji w sensie powyższym. 8. W Słowniku Języka Polskiego PWN Warszawa 1978 (str. 1018) korumpować to przekupywać, dawać łapówkę; demoralizować. 9. Tak więc istnieje węższe pojęcie korupcji : przekupstwo i szersze pojęcie: demoralizacja, zepsucie. Przypadki usprawiedliwiania korupcji Sensu stricte 10. Zjawiska korupcyjne występują w każdym systemie politycznym, jednakże w okresie transformacji wystąpił specyficzny rodzaj korupcji polegający na kupowaniu generalnie przychylności komunistów, przez ich nomenklaturowe uwłaszczenie, dawanie lub utrzymywanie przywilejów. Proces ten rozpoczął się od otwierania przez nomenklaturę gospodarczą prywatnych przedsiębiorstw, konkurencyjnych w stosunku do równolegle lub uprzednio przez nią prowadzonych przedsiębiorstw państwowych z zawłaszczeniem wszystkich lub części ich składników niematerialnych (stosunki handlowe, Know how). Zjawisko to miało charakter przestępczy, gdyż stanowiło ono przestępstwo z art. 10 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji z 1926 roku (Dz. Ust z 1930 nr 56 poz. 467), która obowiązywała do 1993 roku, oraz przestępstwo z art. 199- 202 kk -wówczas obowiązującego kodeksu karnego. Zjawisko to było powszechnie tolerowane i nie było ani jednego znanego przypadku prowadzenia postępowania karnego z tego tytułu. W ten właśnie sposób nastąpiło uwłaszczenie nomenklatury składnikami niematerialnymi przedsiębiorstw państwowych. Drugim etapem uwłaszczania było uwłaszczenie składnikami materialnymi w procesie prywatyzacji, który często odbywał się z naruszeniem prawa choćby przez zaniżone wyceny. Obydwa te procesy nazywane są niekiedy „rentą władzy” czyli ekonomicznych korzyści z tytułu dawnej pozycji w strukturach państwa komunistycznego (Jadwiga Staniszkis –Postkomunizm wyd. Slowo/obraz/terytoria 2001 str. 190). A korzyści ekonomiczne z tytułu zajmowanej pozycji to przecież nic innego jak korupcja. 11. Powód w czerwcu 1989 roku powód w wywiadzie dla belgradzkiego tygodnika „NIN” stwierdził : „Jeśli ludzie z nomenklatury wejdą do spółek akcyjnych, jeśli staną się jednymi z właścicieli, wówczas będą zainteresowani by tych akcyjnych stowarzyszeń bronić, a system akcyjny niszczy porządek stalinowski.” (cyt. za: Antoni Dudek, Ślady PeeReLu, ludzie wydarzenia mechanizmy, ARKANA Kraków 2001, s. 161; załącznik a) 12. Adam Michnik w tym zdaniu w sposób nie budzący wątpliwości usprawiedliwiał i zachęcał do prywatyzacji nomenklaturowej czyli zawłaszczania przez komunistów majątku narodowego. 13. W art. "Ultrasi rewolucji moralnej" z 16 kwietnia 2005 roku Adam Michnik nadal, mimo upływu 16 lat negatywnych doświadczeń, sugerował jako pozytywne rozwiązanie dla polskiej transformacji „Kartę” Ludwika XVIII: „Ludwik XVIII ogłosił Kartę, która była aktem pojednania pomiędzy restauracją a rewolucją. Została tam zagwarantowana nienaruszalność własności z epoki napoleońskiej i utrzymany status szlachty cesarstwa; zadeklarowano równość obywatelską i podstawowe wolności. Nawet królobójcom obiecano zapomnienie win.” (Gazeta Wyborcza nr 88, wydanie waw z dnia 16/04/2005 - 17/04/2005 ŚWIĄTECZNA, str. 13; załącznik b) 14. Stwierdzenie Adama Michnika o „zagwarantowaniz nienaruszalność własności z epoki napoleońskiej” w istocie odnosi się do zagwarantowania nienaruszalności majątku komunistów, przez co usprawiedliwia prywatyzację nomenklaturową. 15. Jerzy Szperkowicz na lamach „Gazety Wyborczej” a więc za aprobatą jej redaktora naczelnego, który ponosi pełną odpowiedzialność za tę publikację, pisał: „Chcąc uczynić reformy gospodarcze głębokimi i nieodwracalnymi warto uwikłać ludzi nomenklatury w działalność gospodarczą tak, by osobiście byli zainteresowani w powodzeniu i trwałości reform. W dodatku, gdyby udało się energię i niewątpliwe zdolności tkwiące w nomenklaturze zaprząc do uruchomienia martwych lub półżywych składników majątku narodowego, mogłoby się to opłacić także materialnie. Nie rozpaczam z powodu zaniżonych wycen majątku przechodzącego w ręce spółek nomenklaturowych. Zawsze można przecież oszacować. Że będzie to forma kredytowania? Będzie. Potraktujmy to jako odprawę nomenklatury, która społeczeństwu służyła, nie zasłużyła się, ale tracąc przywileje zaszczyty czuje się wywłaszczona z dorobku dwóch pokoleń. Opowiadam się za odczepnym.” (Jerzy Szperkowicz, "Uwłaszczać i nie żałować", Gazeta Wyborcza z dnia 25 września 1989 roku; załącznik c) 16. Powód popularyzował zatem pogląd, w myśl którego komunistom należało dać „na odczepne”. W szczególności stwierdzenie „o dorobku dwu pokoleń” na określenie dóbr zrabowanych społeczeństwu, musi budzić oburzenie. 17. Ernest Skalski w artykule „Wielki kompromis” nawoływał: „To musi być oferta dla całego aparatu… trzeba tym ludziom otworzyć możliwość ubiegania się o przejmowanie na własność części majątku, którym zarządzają jeśli dają nie gorsze od innych gwarancje jego wykorzystania. Na pewno zaś należy im obiecać co najmniej roczne wypowiedzenie z zachowaniem realnej wartości zarobków, zachowanie przywilejów niechby drażniących, wszechstronną pomoc przy podejmowaniu nowego zajęcia czy samodzielnej działalności gospodarczej. Ewentualne wcześniejsze odpowiednio korzystne emerytury. Oraz- co ważne – żadnych osobistych rozliczeń z tytułu ich wcześniejszej działalności.” (Ernest Skalski, Wielki kompromis, Gazeta Wyborcza nr 60, wydanie z dnia 31 lipca 1989, str. 3-4; załącznik d) 18. W przemówieniu wygłoszonym w sejmie dnia 28 kwietnia 1990 roku w sprawie przejęcia majątku PZPR powód stwierdził : „… i chcę powiedzieć Wysoka Izbo, że w niektórych wystąpieniach, niestety także moich kolegów posłów z OKP, z przerażeniem usłyszałem ten ton , który słyszałem w prokuratorskich przemówieniach wtedy, kiedy sam siedziałem na ławie oskarżonych. Znam ten ton dobrze, bardzo się go boję…chcę powiedzieć, że w niektórych glosach, o czym mówię z bólem, usłyszałem coś co bym nazwał antykomunizmem jaskiniowym. Jestem antykomunistą, mówiłem o tym wielokrotnie i chcę powiedzieć, że jako antykomunista tej jaskiniowości się boję. I dziś popisywanie się tymi deklaracjami gdzie się PZPR miesza z błotem, przyrównywanie do katyńskich morderców, mówi się że gorsi niż Hitler.. ja z tym nic wspólnego nie mam i mieć nie chcę. I chcę do tego jeszcze dodać, że w stanie wojennym po 13 grudnia i siedząc w kryminale nie byłem, aż tak odważny, żebym dzisiaj musiał być aż tak odważny.” (Stenogram 28 posiedzenia Sejmu z dnia 28 kwietnia 1990 roku. Dyskusja nad sprawozdaniem komisji rządowej oraz projektem ustawy w sprawie przejęcia na rzecz skarbu państwa majątku byłej PZPR, kol. 397; załącznik e) 19. Sprzeciwiając się nacjonalizacji majątku PZPR i nazywając jego zwolenników przedstawicielami „antykomunizmu jaskiniowego” powód akceptował ekspropriację majątku narodowego, której ta partia dopuściła się. Michnik, werbalnie występujący za takimi wartościami jak wolności i równość, w publicystyce własnej jak i akceptowanej dominującej linii „Gazety Wyborczej” i w wystąpieniach sejmowych po 1989 roku żądał specjalnych przywilejów dla postkomunistów. W dniu 27 kwietnia 1990 roku powód jako poseł wystąpił przeciwko przeciwko odebraniu przywilejów emerytalnych byłym ubekom, a następnie głosował przeciwko rządowemu projektowi ustawy (Stenogram 28 posiedzenia Sejmu z dnia 27 kwietnia 1990 roku. Dyskusja nad projektami ustaw o zmianie ustaw; o zaopatrzeniu emerytalnym; o zaopatrzeniu emerytalnym pracowników i ich rodzin oraz projektem uchwały, kol. 266-267; załącznik f) 20. Opowiadanie się za przywilejami dla osób, które działały na szkodę społeczeństwa polskiego jest wysoce demoralizujące. Usprawiedliwianie korupcji Sensu largo 21. W artykule pt. "Bunt i milczenie" z 17 kwietnia 1993 roku Powód napisał: „Każdy bowiem może stać się oprawcą i ofiarą” („Gazeta Wyborcza” z 17.04.1993: załącznik g). Po pierwsze nie jest to prawda, gdyż np. ks. Jerzy Popiełuszko „nie mógł być oprawcą”. To czy stajemy się oprawcą czy ofiarą nie jest wynikiem przypadku ale wyboru moralnego, natomiast głoszenie poglądu, iż wszyscy są ofiarami w systemie totalitarnym, rozgrzesza właśnie oprawców. Stanowisko Powoda oznacza szerzenie relatywizmu moralnego posuniętego do granic moralnego zepsucia. 22. Adam Michnik czyniąc z „Gazety Wyborczej” instrument upowszechniania relatywizmu moralnego demoralizował społeczeństwo, przyczyniając się do stworzenia atmosfery w której komuniści mogli bezkarnie zawłaszczać majątek i nadal sprawować władzę bez żadnych konsekwencji z okres przed 1989 rokiem. 23. Nie twierdziłem, że Michnik świadomie nawoływał do łapownictwa. Jednakże zwracałem uwagę zarówno społeczną, jak i samego Michnika, na skutki prezentowanej w artykułach Michnika postawy relatywizowania dobra i zła, zrównywania sytuacji katów i ofiar, która spowodowała, że w odbiorze społecznym usprawiedliwione stawało się czynienie zła. Taka postawa była szczególnie widoczna w artykule „O prawdę i pojednanie” (Gazeta Wyborcza z dnia 13 października 1995 r., s. 18), z którego wynikało, że w przeszłości nic nie zasługuje na jednoznaczną ocenę moralną. Michnik – niezależnie od intencji - w swojej publicystyce jakby nie zdawał sobie sprawy ze skutków społecznych takiej postawy. Jednym z nich jest usprawiedliwianie korupcji sensu largo – podkreślanie, że są specjalne przesłanki, by uznać, że złe czyny w niektórych przypadkach są dobre. Taką przesłanką prezentowaną w publicystyce Michnika był np. status sprawcy nieszczęść okresu komunizmu o ile sprawca ten uczestniczył potem w „okrągłym stole” i podobnych przedsięwzięciach. Działanie w obronie społecznie uzasadnionego interesu 24. Nie jest prawdą, że nie działałem w interesie publicznym a jedynie by podważyć dobre imię i wiarygodność powoda. Mówiąc o usprawiedliwianiu korupcji przez Michnika chciałem podkreślić, jak niszczące w świadomości społecznej było to, że w swojej publikacji Michnik nawoływał do nierównego, uprzywilejowanego traktowania niektórych oprawców i lekceważenia tym samym ich czynów. Wielokrotnie ze słów Michnika wynikało, że nie szuka okoliczności łagodzących w sytuacji nieuchronnej kary tylko proponuje w ogóle tych kategorii sprawców przed sądem nie stawiać. Powód zrównywał ich z ofiarami, a nawet gloryfikował ich czyny które przed sądem mogłyby stanowić zaledwie okoliczności łagodzące. Najlepszym przykładem jest w/w art. napisany wspólnie z Włodzimierzem Cimoszewiczem, „O prawdę i pojednanie” (Gazeta Wyborcza Gazeta Wyborcza nr 210, wydanie waw z dnia 09/09/1995 - 10/09/1995, załącznik h) W świetle powyższych wyjaśnień – wnoszę jak w petitum.

Wymiar bezprawia: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: