Syndrom marynarza

Dojście do władzy w Polsce Prawa i Sprawiedliwości, której to partii liderami są bracia Kaczyńscy, wywołało wielki szok układu rządzącego naszym krajem od 1944 roku. Jednym z manewrów propagandowych, które w związku z tym zastosował wspomniany układ, by nową władzę zdyskredytować w oczach społeczeństwa, jest prawdziwa fala lamentów w środkach masowego przekazu nad rozwijającym się obecnie zjawiskiem szukaniem lepiej płatnej pracy zagranicą przez zwłaszcza młodych ludzi. Nie jest to problem nowy, jednak nieprzypadkowo zajmuje w nich coraz więcej miejsca. Podwaliny tego zjawiska powstały wraz tworzeniem w Polsce po 1988 roku systemu gospodarki rynkowej i otworzenia dla wszystkich chętnych do wyjazdu granic kraju.

Początkowo w pierwszych latach dziewięćdziesiątych chętni do tworzenia swojego biznesu działali w kraju na składanych łóżkach i stoiskach funkcjonujących przez 12 miesięcy w roku. Dało to najszybszy od czasów transformacji gospodarczy rozwój, który następnie został zahamowany. Dla naszych rozważań warto zauważyć, że w systemie komunistycznym dbano, by ludzie młodzi uczyli się raczej języka rosyjskiego, niż języków zachodnioeuropejskich. Zarobkowe wyjazdy w kierunku zachodnim były znacznie ograniczane znajomością tamtejszych języków i ich skala początkowo była niezbyt duża.

Innym ważnym zjawiskiem dla tych rozważań jest sytuacja licznej w świecie Polonii, której pewna część po zmianach ustrojowych próbowała wrócić do kraju wraz z posiadanymi kapitałami. Układ rządzący Polską starał się im to na różne sposoby utrudnić, lub wręcz uniemożliwić. Istniały m. in. bariery dla zakładania przez nich rachunków w bankach na terenie kraju wynikające z braku filii banków zachodnich.

Sytuację gospodarki rynkowej w latach w 1988 – 2005 można by tu scharakteryzować następującymi trendami:

W życiu gospodarczym w działaniach średniego i dużego biznesu istniało zielone światło dla ludzi, którzy doszli do majątku poprzez rozkradanie państwowej wcześniej własności lub tacy, którzy z rządzącym układem wchodzili we współpracę np. finansując działania czerwonych, bądź różowych partii.

Wszelka inna w znaczącej skali działalność gospodarcza niezależna od układu była tępiona przy użyciu różnych sposobów z instytucjami państwa na czele. To one poprzez ustalanie prawnych norm utrudniały powrót do kraju Polonii z posiadanymi kapitałami, to one niszczyły krajowych biznesmenów, którzy nie chcieli się opodatkować na rzecz układu. Przykład losów firmy pana Kluski jest w tej sprawie czymś bardzo typowym!

Minione 17 lat sporo jednak w naszym kraju zmieniło. Młodzi ludzie coraz częściej znają już na wysokim poziomie sprawności co najmniej jeden z języków zachodnioeuropejskich. W takiej sytuacji na coraz większą skalę otwierają się przed nimi możliwości pracy za 5 – 10 razy większe wynagrodzenia. Zaczynają więc z tego w coraz większej skali korzystać. Jak winniśmy ocenić to zjawisko?

Chyba znaczna część Polaków przynajmniej raz w życiu była Tatrach. By do nich dotrzeć, musiała przejechać przez Podhale. Przed dziesiątkami lat był to region olbrzymiej biedy, stąd emigracja zarobkowa stamtąd trwała przez wiele minionych lat. Jej efekty możemy obecnie obserwować dziesiątkami tysięcy pięknych domów, na których wybudowanie stać niemal każdą góralską rodzinę. Oczywiście na taką sytuację wpływa fakt, że wielu dawnych mieszkańców tego terenu od kilku pokoleń mieszka w Stanach Zjednoczonych, ale czy to jest powód do płaczu?

Wróćmy do obecnej sytuacji w naszym kraju, gdzie coraz liczniejsza, sprawna językowo i zawodowo młodzież wyjeżdża na przysłowiowe „Saksy”. Jedynym problemem z tym związanym, na którym warto się zatrzymać jest, czy ich wyjazdy będą mieć charakter trwały, czy jest to tylko dla nich sposób na ułożenie ich życia w kraju na wyższym poziomie. Na czym bowiem polega groźba, że ktoś, kto dorobił się zagranicą, po powrocie założy jakąś prężną firmę na Wisłą? Jest to groźba jedynie i wyłącznie dla układu o którym na wstępie wspomnieliśmy. Dzięki bowiem ludziom posiadającym bardziej znaczące finansowe środki słabnąć będzie w życiu gospodarczym znaczenie ludzi, którzy dorobili się w ścisłej symbiozie z dotychczasowymi elitami. Dla nich jest to początek końca ich znaczących wpływów, stąd przy pomocy wiernych dziennikarskich piesków starają się obecnie wywołać wrażenie społecznej katastrofy tam, gdzie w istocie taka realna groźba grozi właśnie im.

Nasze rozważania możemy poprzeć jednoznacznym sprawdzianem. Wystarczy w licznych relacjach na temat skali wyjazdów zarobkowych obecnych Polaków spróbować znaleźć w wywiadach odpowiedź na jedno tylko pytanie:

- Czy wjeżdżasz do Irlandii, Anglii, Hiszpanii itd. , by tam zostać na stałe, czy też chcesz zarobić i zdobyte w ten sposób środki zużyć lub zainwestować w kraju?

Zauważmy, że dziennikarze większości gazet, telewizji prywatnych, czy takiegoż radia prędzej umrą, niż wyjeżdżającemu zagranicę rodakowi takie pytanie zadadzą. Bo ich celem nie jest ustalenie realnych , majacych społeczne znaczenie faktów, tylko dołożenie aktualnej, nielubianej przez ich szefów władzy. Zauważmy że wspomniane wyżej pytanie nie jest przedmiotem badań różnych ośrodków socjologicznych. Dlaczego? Bo by się okazało, że jakakolwiek realna groźba społeczna dla naszego kraju w tej sprawie w istocie nie istnieje!

Większość zdezorientowanych propagandowymi manipulacjami obywateli powtarza wciśnięte im do podświadomości przez mas media propagandowe brednie o milionach opuszczających na stałe i na trwale Polskę. Wynika to z faktu, że ludzie ci są pozbawieni możliwości sprawdzenia tego, co bezmyślnie powtarzają.

Coraz liczniejsze wyjazdy zarobkowe współczesnych Polaków tworzą masowe zjawisko, które najlepiej określi chyba termin: syndrom marynarza. To właśnie ludzie tej profesji na wiele nieraz miesięcy od stuleci dla zarobku opuszczali swoje domy. Obecnie do nich w coraz bardziej masowej skali w naszym kraju dołączają specjaliści innych profesji. Sprowadźmy sprawę do realnych ocen: czy jest to problem do niepokoju? Tylko nad tym warto by się zastanowić, choć na zdrowy rozum to chyba nie narodowa katastrofa, prawda?!

Autor publikacji: