RYWALIZACJA TRZECH TENORÓW

Analiza wyników wyborów parlamentarnych i prezydenckich pozwala wyciągnąć ważne wnioski zwłaszcza, gdy spojrzymy na podziały geograficzne elektoratów wspierających kandydatów na prezydenta i różne partie. Pierwszy z takich wniosków, który się nasuwa niemal od razu jest wyznaczenie dla Platformy Obywatelskiej miejsca na politycznej lewicy.

Od czasów KOR-u w nurcie solidarnościowym ścierały się dwie diametralnie różne trendy.

Pierwszy z nich, to była lewica patriotyczno – niepodległościowa o bardzo wyraźnym antykomunistycznym nastawieniu. Przedstawicielami tego nurtu byli Gwiazda, Macierewicz, czy Olszewski, z czasem dołączyli do nich bracia Kaczyńscy. Przedstawiciele tego nurtu bardzo często odwołują się do haseł prawicowych prezentując w gospodarce chęci budowy wyraźnie socjalnie nastawionego państwa.

Drugi z nurtów, to lewica internacjonalistyczna, łasa na liberalne podpowiedzi ideologiczne, chętna do współpracy z dawnymi komunistami. Jej trzonem był tandem Kuroń – Michnik, a bardziej znanymi postaciami Mazowiecki, Geremek. Ten nurt cały czas wspierał lepiej lub gorzej to ukrywając Lech Wałęsa. Obecnie w tym nurcie jedynie Tusk z Platformą posiadają większe politycznie wpływy. Ten nurt głosi hasła gospodarczo liberalne podważając sens budowy wspomnianego w poprzednim nurcie państwa socjalnego.

Na problemy lewicowości – prawicowości w Polsce winniśmy jednak patrzeć w kraju nad Wisłą z perspektywy procesów, które zostały zapoczątkowane jeszcze w PRL –u jeszcze za czasów Gierka, a rozwinęły się z znaczącej skali w połowie lat osiemdziesiątych. Chodzi tu o sprawę uwłaszczenia komunistycznej nomenklatury. Skutki tego zjawiska wpływają decydująco na obecną sytuację w Polsce. Fakt, że ludzie z dawnego komunistycznego aparatu władzy stali się biznesmenami sprawił, że wszystkie znaczące politycznie sprawy po Okrągłym Stole obracają się wokół ich interesów. Oni stworzyli faktyczny fundament III R.P. i wiele na to wskazuje, że pewna ich część będzie miała pewien udział w budowie także i IV R.P.

Wspomnianych ludzi biznesu możemy podzielić na kilka grup:

Grupa pierwsza określana jako biznes różowy stanowi od lat zaplecze dla polityków Unii Wolności i Kongresu Liberalno- Demokratycznego ostatnio nazywanego Platformą Obywatelską.

Grupa druga, czyli biznes czerwony, to zaplecze ludzi z wysokich i średnich szczebli dawnej partii komunistycznej – PZPR przybierającej dla niepoznaki różne nazwy: SdPL, czy SLD.

Pierwsze omawiane tu grupy dzieliły się w latach 1989-2005 władzą polityczną w sposób wręcz niepodzielny. Niech nas nie zwiedzie tu AWS i 4 lata rządów Buzka. Zasadnicze reformy i decyzje gospodarcze dyktowali mu ludzie Unii Wolności!

Grupa trzecia to outsiderzy dwóch pierwszych grup, których zorganizował w jednym ugrupowaniu Andrzej Lepper dając im szansę zaistnienia także na niwie politycznej. W odróżnieniu od dwóch pierwszych grup biznesmeni tej grupy mieli do tej pory możliwości działania w biznesie tylko na średnią skalę.

W wyborach parlamentarnych i prezydenckich w obecnym roku było rzeczą oczywistą, że biznes pierwszej i drugiej grupy będzie wspierać Platformę Obywatelską i Tuska. SLD bowiem wyraźnie słabło, a Cimoszewicz odpadł w wyścigu do prezydenckiego fotela.

Jednak nagle okazało się, że mechanizmy wolnorynkowe pozwoliły rozwinąć gospodarczą działalność także i tym ludziom, którzy nie widzieli swojego miejsca w żadnej ze wspomnianych wcześniej trzech biznesowych grup. I właśnie oni dostrzegli dla siebie szansę we wspieraniu politycznym i materialnym PiS-u. Widać to było wyraźnie w kampanii parlamentarnej i prezydenckiej, w których wspomniane ugrupowanie miało do dyspozycji materialne środki nie dużo mniejsze od Platformy i Tuska, a co ważne potrafiło je profesjonalnie wykorzystać.

Wróćmy teraz do wspomnianych na wstępie podziałów geograficznych elektoratu w Polsce. Zwłaszcza w wyborach prezydenckich widać było wyraźny podział na część pólnocno – zachodnią wspierająca Tuska i południowo-wschodnią - Kaczyńskiego. Na Tuska głosowali więc ci sami ludzie, którzy wcześniej wspierali Kwaśniewskiego i SLD. A stało się tak za sprawą mediów pozostających w rękach biznesu czerwono-różowego, który właśnie tego kandydata wspierał na wszelkie możliwe sposoby. Partia głosząca prawicowe gospodarczo hasła była popierana więc przez lewicowy aż do skrajnej czerwoności elektorat!

Wynik wyborów parlamentarnych i prezydenckich stał się wyzwaniem dla Andrzeja Leppera, który stanął przed wyborem:

• Albo kontynuowania współpracy z biznesami pierwszej i drugiej grupy i zbierania tego, co im ewentualnie spadnie z biesiadnego stołu

• Albo wsparcie braci Kaczyńskich i sojusz z ich biznesowym zapleczem, co może zaowocować dla niego większą samodzielnością i wejściem do dużego biznesu.

Nie miejmy złudzeń, w Polsce nie toczy się żadna bitwa o realizację politycznych programów, lecz ustalana jest nowa hierarchia biznesowych wpływów, która być może odsunie na drugi tor grupy rządzące naszym krajem przez 17 - cie ostatnich lat, czyli od przemian z gospodarki planowej w wolnorynkową.

Ważnym problemem jest, czy w określeniu miejsca w tej nowej hierarchii zechce uczestniczyć ze swoim zapleczem Lepper, czy nie. On zdaje sobie sprawę choćby z tego, że Kaczyńscy nie będą mieli oporów, by zrealizować w praktyce jego hasło: „Balcerowicz musi odejść”! A on zbierze z tego faktu polityczne korzyści!

Zarówno Platformie jak i SLD pozostanie – być może na pełne 4 lata – trwanie w opozycji. Jednak oznacza to w praktyce wycofywanie finansowego wsparcia przez ich najbliższe biznesowe zaplecze, któremu zacznie się może już niedługo opłacać finansowanie partii czy to Kaczyńskich, czy Leppera. Czy w takiej sytuacji partie te przetrwają na politycznej scenie? Może to być dla nich trudne na co wskazuje olbrzymia nerwowość polityków Platformy od chwili przegrania wyborów parlamentarnych i prezydenckich. Zdają sobie oni sprawę z tego, że tam, gdzie brak sukcesów, tam brak będzie kasy!

Na ile przedstawione tu diagnozy okażą się trafne zobaczymy już niedługo, w trakcie głosowania w Sejmie nad poparcie dla rządu Marcinkiewicza, a gdyby dla PiS – u wypadło ono pomyślnie, to przy zatwierdzaniu budżetu. Wiele jednak wskazuje na to, że z trójki obecnie najwybitniejszych politycznie tenorów – liderów ugrupowań realizujących strategiczne plany pokomunistycznej lewicy Tusk – Olejniczak – Lepper szansę na pozostanie w pierwszej linii politycznej gry ma raczej tylko ten ostatni. Pozostali z każdym tygodniem, miesiącem czy rokiem będą zmuszani z konieczności do coraz cieńszego śpiewania...

Autor publikacji: