O „LIŚCIE WILDSTEINA” BEZ EMOCJI

Od momentu, gdy zapadły decyzje o rozwiązywaniu się komunistycznego imperium jedyną nadzieją komunistycznych elit na udane znalezienie się w nowej sytuacji było oparcie się na Tajnych Współpracownikach SB. To byli ludzie sprawni intelektualnie, w większości szerzej, niż inni wykształceni, bez tego nie umieliby wykonywać swoich funkcji dla systemu! Teraz na nich spadła odpowiedzialność za miękkie lądowanie dawnej władzy. A zauważmy, że pewna część tych agentów, tych najlepszych pełniła także funkcje na rzecz centrali moskiewskiej. Jak ten system działał w praktyce, można było się przekonać w trakcie rządów Jana Olszewskiego, gdy okazało się, że poza jedną tylko partią braci Kaczyńskich nie było ugrupowań, w których by nie działali jacyś byli agenci SB i to w kluczowych funkcjach. Usunięcie tego rządu stało się dla nich swoistym być, albo nie być. A problem lustracji stał się niemal kluczowym w III R.P. Ciekawe, że mimo różnych przeciwdziałań udało się uchwalić jakąś jednak ustawę lustracyjną i utworzyć IPN. Odbieranie mu z roku na rok funduszy miało zresztą w przyszłości doprowadzić do jego likwidacji.

Problem nie ujawniania, kto w przeszłości był agentem SB jest w istocie kluczowym dla istnienia III R.P. W chwili, gdy się go w jakiejś formie rozwiąże, nawet w sytuacji, gdy akta IPN- u mocno okrojone i przerzedzone, staną się jawne i dla wszystkich dostępne, będzie końcem tej formy państwowości, która w istocie jest PRL-em bis. Na różnych formach i sposobach wykorzystywania Tajnych Współpracowników opierała się władza komunistycznych elit i ich bezpośredniego zaplecza. Oni sami, może chytrzy i przebiegli, byli jednak w istocie za głupi i kiepsko ogólnie wykształceni, żeby dłużej i skuteczniej rządzić. Ujawnienie tych współpracowników, to dla nich w istocie faktyczny koniec ich rządów, zniknięcie ratunkowej dla nich deski. W takiej sytuacji bowiem manewr z rzekomym społecznym poparciem dla nich się kończy.

W ten sposób doszliśmy do tzw. „Listy Wildsteina” dostępnej w Internecie: http://69.93.20.146/~lista/lista2.zip lub http://strony.aster.pl/sereq/lista.html

Jest ona w istocie spisem ludzi, których teczki posiada IPN. Jednak jest dla obecnego establishmentu na tyle groźna, że został on sprowokowany do wielu działań bardzo nerwowych czego przykładem były kłamstwa w artykule „Gazety Wyborczej”. Jednak przykładem szczególnie wymownym są działania redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej”, który jednego dnia popierał na łamach swojego pisma redaktora Wildsteina, by go na następny dzień wyrzucić z pracy. To popis wyjątkowej wręcz karności w ramach poleceń wydanych mu przez mafiosów w istocie rządzących państwem. Mafiosów, którzy jeszcze przed kilkunastu laty nosili czerwone legitymacje w lewej kieszonce koszuli, tej najbliższej serca!

Autor publikacji: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: