POMNIKI PROPAGANDY

Jeden z wybitnych prześmiewców z przeszłości mawiał, że my Polacy lubimy pomniki. Zapewne miał rację, bo pomników ci u nas rzeczywiście dostatek, a już szczególnie obfite były dla pomnikowych działań czasy PRL-u. Co prawda niektóre z monumentów tego okresu trzeba było zlikwidować, ale ciągle ich wiele zostało. Przedstawimy tu jeden z nich poświęcony – co warto odnotować – komunistycznej propagandzie, ciągle obecnej w życiu III R.P. Niestety!

A oto fakty. Niedawno został osłonięty w Przyszowicach koło Gliwic pomnik postawiony tam dla uczczenia śmierci 69 mieszkańców tej miejscowości. Jak można było przeczytać choćby w gazecie telewizyjnej TVP 3 nadawanej z Katowic:

Tytuł informacji: „Zginęli (oni) z rąk wyzwolicieli”.

A na pomniku zacytowano następującą inskrypcję: „Zamordowani przez żołnierzy Armii Radzieckiej w styczniu 1945 roku”.

W dalszej części informacji ze wspomnianej telewizyjnej gazety można się było dowiedzieć, że wśród zabitych wtedy mieszkańców wspomnianej miejscowości było czterech byłych więźniów z obozu w Oświęcimiu.

Mamy tu do czynienia z ciekawym splotem sytuacji, w której jacyś wyzwoliciele z niewiadomych przyczyn mordują mieszkańców jakiejś miejscowości, wśród których byli więźniowie z obozu, który został nieco wcześniej wyzwolony. Sytuacja jak z Mrożka, Becketa, czy Ionesco!

Przedstawiony tu problem można wyjaśnić następująco. Włodarze wspomnianego miasta, z których inicjatywy został postawiony pomnik, byli na tyle odważni, żeby na nim napisać z czyjej ręki zginęli jego mieszkańcy w styczniu 1945 roku, ale nie na tyle wyzwoleni spod nacisku komunistycznej propagandy, by napisać tam prawdę do końca. A dla tych, którzy wspomnianemu naciskowi propagandy nie ulegli jest ona dosyć prosta:

W trakcie zamiany jednej okupacji (niemieckiej) na drugą (sowiecką) w Przyszowicach w styczniu 1945 roku zginęło 69 obywateli naszego miasta. Przeżycie 4-ch z nich w obozie zagłady zorganizowanym przez okupantów niemieckich nie uchroniło ich od śmierci z ręki okupantów sowieckich.

Taki i tylko taki napis powinien widnieć na wspomnianym tu pomniku. Jeśli go nie ma, to jest to w istocie pomnik dla komunistycznej propagandy, która tak ogłupiła znaczną część polskiego narodu, że ta nie potrafi ( lub się ciągle boi) artykułować pełną prawdę o przeszłości.

Inną formą działalności komunistycznej propagandy już tym razem na światową skalę były ostatnie obchody rocznicy wkroczenia radzieckich okupacyjnych wojsk na teren obozu w Oświęcimiu. W prasie, telewizji, radiu padało tysiące razy słowo - wyzwolenie – co było podobnym tryumfem komunistycznej propagandy, jak ten opisywany powyżej.

Do tego propagandowego komunistycznego bełkotu nie dostroił się właściwie tylko prezydent Warszawy Lech Kaczyński, nie wyrażając zgody na organizację i świętowanie rocznicy rzekomego wyzwolenia Warszawy, gdy w istocie było to tylko wkroczenie na teren tego miasta kolejnych wojsk okupacyjnych. I chwała mu za to!

Autor publikacji: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: