Marcin Dybowski

04/06/2012
 Między godziną 1 a 2 w nocy 6 lipca 1992 roku zostałem napadnięty. W skutek zamachu doznałem ciężkich poparzeń I i II stopnia. Samochód kompletnie spłonął. Materiały zginęły bez śladu podobnie jak i nieznani sprawcy. Początkowe zainteresowanie sprawą przez prokuraturę szybko wygasło. Od czasu zainteresowania się dochodzeniem przez...