„INNI” POLACY CZYLI UNIA WOLNOŚCI A.D. 2004

Pycha ukarana – z satysfakcją, choć na ogół dyskretną, myślało sobie wielu w 2001 roku, gdy okazało się, że „ostatni sprawiedliwi” polskiej polityki nie weszli do Sejmu. Cios dla Unii Wolności był nie mniejszą porażką środowiska „Wyborczej”, fiaskiem pewnej koncepcji, którą od lat lansował Redaktor. I to właśnie wtedy – we wrześniu 2001 – rozpoczął się zmierzch potęgi GW. Tak zwana afera Rywina, która jeszcze bardziej pogrążyła „autorytety” z Czerskiej, była skutkiem nieudanych prób zachowania, a nawet poszerzenia wpływów, w świecie mediów i polityki, rzecz jasna. A jak do tego dodamy porażkę rynkową z „Faktem” i fiasko kampanii reklamowej GW (twarz Redaktora na billboardach i w reklamówkach TV – rzecz nie do pomyślenia w latach 90) – to możemy sobie uświadomić skalę odwrotu, w jakim znajduje się Agora. Cienko przędą także jej polityczni sojusznicy – zwłaszcza Mazowiecki, Frasyniuk, Geremek et consortes. Okazało się, że ludzie mają gdzieś ich „moralny autorytet”. I okazuje się też, że blisko trzy lata poza parlamentem (choć media lansują ich tak, jak tylko można, rzecz dziwna, jeśli porównać, jak wygląda medialna obecność innych pozaparlamentarnych opcji politycznych), NICZEGO unitów nie nauczyły. Analiza polskiej sceny politycznej w wykonaniu jednego z przywódców UW Mirosława Czecha, poraża zarozumiałością i niezrozumieniem zmian, jakie zaszły w ostatnim czasie w polskiej polityce, zmian, wydaje się, największych od 1989r. I mniejsza w tym miejscu o to, w jakim stopniu to efekt manipulacji społeczeństwem przez grupy z pogranicza polityki, biznesu i służb specjalnych. UNIA WOLNOŚCI nadal wie najlepiej i wciąż poucza innych. No i oczywiście, na łamach „Wyborczej”, umacnia sojusz z Redaktorem i kieruje swoje propozycje do „elit”, jakby nie widząc, że duża część tych środowisk, dawniej lokujących swoje polityczne sympatie w UD, a potem UW, odwróciła się już także od „moralnych autorytetów” z Gazety. (Inna Polska, wywiad P. Smoleńskiego z Mirosławem Czechem, członkiem Rady Krajowej Unii Wolności, byłym posłem UW, Gazeta Wyborcza z 22.05.2004)

ONI. AMATORZY

„Wszystkie sprawy, którymi się zajmowano w Sejmie i Senacie, to klęska za klęską. Nie udało się wzmocnić państwa. Przeciwnie, popsuła się jakość naszej demokracji, pogorszyła się sytuacja finansów publicznych. Nie zrobiono nic z rynkiem pracy, służba zdrowia jest w stanie bliskim agonii.”- ocena działań SLD i ich listka figowego zwanego UP, brzmi w ustach Czecha przygniatająco. Kto odpowiada za brutalizację polskiej polityki? SLD. To on „Andrzeja Leppera zmajstrował”. To w czasie rządów Jerzego Buzka „demagogia Sojuszu zerwała wszelkie tamy. Brutalność, buta, kłamstwa i zwyczajne chamstwo wdarły się do polityki.” Co ciekawe, za grzech zaniedbania dostaje się także Kwaśniewskiemu: „Jeśli po wyjściu z Pałacu Prezydenckiego Lepper nazywa premiera Buzka złodziejem i pałac natychmiast nie reaguje, to nie ma co się dziwić, że dziś wódz Samoobrony wygaduje z trybuny sejmowej to, co wygaduje.” Wygadywał także Miller i w efekcie „skończył, jak skończył. Jest w gruncie rzeczy ofiarą samego siebie. Po pierwsze, uwierzył w socjotechnikę. (...) Po wtóre - Millerowi i politykom SLD łatwo było wypromować kilka chwytliwych powiedzeń. O gruszkach na wierzbie, o tym, że pod rządami lewicy ludzie nie będą szukać jedzenia na śmietniku, o mężczyźnie, którego poznaje się po tym, jak kończy, o ekipie amatorów, którą zastąpi ekipa profesjonalistów. Tyle że te wszystkie slogany szybko zostały poddane testowi wiarygodności.”

ONI. ZŁODZIEJE I BARBARZYŃCY

„Tymczasem dzisiejsza opozycja jest znakomitym uczniem Millera. Powtarza wszystko, co przez ostatnie lata robił SLD.”- Czech. Okazuje się, że za kompromitujący raport poseł Błochowiak odpowiada nie tylko SLD, ale i opozycja – „od Samoobrony po PiS, a przede wszytskim Plaforma Obywatelska”. Odpowiada za „pomoc sprawczą:, jakiej udzieliła SLD”. Czech: „Wydaje mi się, że nie byłoby raportu pani Błochowiak, gdyby nie Jan Rokita”. Ciekawe... Ale dlaczego pan Czech tak myśli? Czech: „Pomoc Rokity polegała na tym, że uznał, iż Agora i "Gazeta", które ujawniły aferę, są współwinne. Gdyby rzeczywiście tak było, po tylu miesiącach dochodzeń i sprawdzań coś musiałoby wyjść na jaw, i to co najmniej pięćdziesiąt pięć razy. Tymczasem nic nie wyszło. Mimo to Agora została współoskarżoną.” Noooooo, to już wiele wyjaśnia. Wiemy już, że pan przyszły premier Rokita dopuścił się jednego z najcięższych grzechów – wstrętnie oszkalował Redaktora i miłą panią z Agory. Pan z UW nie ma wątpliwości: „Otóż wszystko, co mówi [Rokita], jest chore. To piramida nonsensów, jakaś przedziwna konstrukcja, w której nic nie trzyma się kupy. (...) Trzymałem kciuki za Rokitę, kibicowałem mu, bo do pewnego momentu narzucał pracom komisji śledczej jakiś poziom, chciał się czegoś dowiedzieć, coś odkryć, drążył sprawę. Ale końcówki jego postępowania po prostu nie rozumiem.” No właśnie, czy obecna niemoc UW i jej sprzymierzeńców nie bierze się z tego „niezrozumienia” wielu istotnych rzeczy w polskiej polityce? Nie wróży to dobrze na przyszłość politycznym ambicjom unitów, bo prawdziwy problem jest taki, że oni po prostu NIE CHCĄ pewnych faktów przyjąć do wiadomości, bo kłócą się one z koncepcją świata, stworzoną przez „autorytety”. Fakty są dla nas niekorzystne? Tym gorzej dla faktów! Kończąc wątek Rywinowo-Błochowiakowo-Rokitowy, Czech głośno zastanawia się, dlaczegóż to błyskotliwy umysł Rokita „zdezawuował własną pracę”? „Nie mam pojęcia”- przyznaje rozmówca Smoleńskiego. „Mogę spekulować, że pasowało mu to w jakiejś kalkulacji politycznej. Może chciał pokazać, jak bardzo jest prawicowy, i dlatego uczynił z Michnika i Agory siłę sprawczą niemal całego zła w III RP. W tym sensie ponosi współwinę za raport Błochowiak. Dał jej i całemu SLD alibi, pokazując, że można napisać nie to, co się wie, ale to, co się chce. I nie ma znaczenia, że w sprawie Rywina "Gazeta" popełniła wiele błędów, że błędy popełnił Michnik. To rzeczy mało ważne i wtórne w stosunku do wszystkiego, czym była ta afera i co z nią zrobiono.

„Za co jeszcze odpowiada opozycja?”- usłużnie dopytuje Smoleński. A no za to, że przeszkadza ekipie SLD-owskiej w rządzeniu. Czech: „Wicepremier Jerzy Hausner przedstawił całkiem rozsądny plan naprawy finansów publicznych, który mógłby służyć również dzisiejszej opozycji, kiedy przejmie władzę. Tymczasem opozycja - nawet ta, wydawałoby się, racjonalna - mówi "nie". Bo gdyby powiedziała "tak", zapewne straciłaby w sondażach; obniżą się te wszystkie słupki poparcia, na które dziś tak nieprzytomnie oglądają się politycy. To długość słupka, a nie konieczność ekonomiczna, dobro państwa, szanse na rozwój wyznaczają polityczny horyzont naszego parlamentu. Polityka stanęła na głowie.”- rozpacza polityk UW. Cóż, od słynnego sondażu opublikowanego przez GW, który okazał się gwoździem do trumny Unii Pracy, minęło już prawie siedem lat. Można nie pamiętać...

Frasyniukowe, wrażliwe społecznie, oblicze Unii Wolności, nie znosi „liberalnego populizmu” platformersów. „Weźmy choćby postulat obniżenia podatków dochodowych, PIT i CIT, do 15 proc.”- mówi Czech. „Poważni ekonomiści zgodnie twierdzą, że napięty do granic możliwości budżet państwa nie wytrzymałby takiego spadku dochodów. Co więcej, obniżenie podatków zwiększyłoby dochody ludzi najlepiej zarabiających.” A to już jest nie do przyjęcia! „Gorzej zarabiający mogą jedynie stracić, gdyż trzeba będzie bardzo poważnie ograniczyć usługi publiczne. To zaś musiałoby wywołać gwałtowne protesty. Cała opozycja skrzyknie się pod hasłem: żądamy sprawiedliwości społecznej.” Ciekawe, obroną przed populizmem Czech tłumaczy populistyczne z samej definicji hasła „równości” i „obrony najuboższych”.

O co jeszcze pan Czech ma pretensje do opozycji? Że prowadzi „permanentną kampanię wyborczą, a nie ma wątpliwości, że czas kampanii nie sprzyja reformom, naprawie i budowaniu. Debata nad exposé Belki przypominała przedwyborczy wiec.” No tak, paskudna opozycja, nie chce poprzeć rządu pana Kwaśnie.. znaczy się Belki. Przedterminowych wyborów się zachciało. I to teraz, kiedy Unia Wolności wciąż nie może w sondażach dobić upragnionych 5% (a to kolejny powód, żeby psioczyć na „słupkową politykę”!).

„Co będzie dalej, w razie przyspieszonych wyborów? Cały parlament odpowiada za sprowadzenie dyskursu publicznego do wzajemnego obrzucania się inwektywami: wy jesteście złodzieje, a wy barbarzyńcy i oszołomy. Cały parlament ugruntował taki właśnie dwubiegunowy ogląd polskiej sceny politycznej - albo złodzieje, albo barbarzyńcy.” Ale Unia Wolności to ani „złodzieje”, ani „barbarzyńcy”. Ona jest ponad to. Jak można w ogóle stawiać obok siebie czy porównywać Mazowieckiego czy Geremka z Lepperem czy Rokitą! Czasy bohaterów – polityków kierujących się dobrem kraju i niczym więcej, minęły. Co robić? Mirosław Czech w obecnym układzie parlamentarnym nie widzi żadnego przyzwoitego wyjścia. „Jeśli jutro będziemy mieli rząd Marka Belki, to wyłoni go jakiś zupełnie egzotyczny i nietrwały układ parlamentarny. Nie wyobrażam sobie, by taki rząd mógł przeforsować podstawowe ustawy z pakietu Hausnera czy reformę służby zdrowia. To oznacza, że trudne reformy spadną na opozycję, a nikt nie potrafi przewidzieć, czy czas, kiedy przyjdzie jej rządzić, będzie bardziej sprzyjający dla reform.” Tak źle, tak niedobrze. Jak nie Belka to kto? Lepper? Rokita? Źle się dzieje w państwie polskim! Ale co zrobić, aby było lepiej?

MY. PARTIA INNEJ POLSKI

Czech: „Lecz sądzę również, że jeśli w polityce pojawią się ludzie zdeterminowani, wyznający określone wartości, mający czytelny program, to wcześniej czy później jakaś część społeczeństwa na nich zagłosuje, bo uzna, że tacy ludzie są Polsce potrzebni. UW poważnie traktuje eurowybory. Wielu Polakom nie odpowiada podział sceny politycznej na "barbarzyńców" i "złodziei". Uważamy, że inna Polska powinna mieć swoją reprezentację.” Ta „inna” reprezentacja to, rzecz jasna, Unia Wolności. A wybory do Parlamentu Europejskiego to przedbiegi, które mają pokazać jej faktyczny zasięg. A w kampanii wyborczej pomaga usłużnie Wyborcza – tak, jak np. cytowanym wywiadem. A w rzeczywistości wyborczą reklamą UW. Redaktor Smoleński: „Czy w wyborach europejskich warto głosować na Unię Wolności?” [cóż za przemyślnie skonstruowane i przenikliwe pytanie, klasyczny przykład wyrazu dziennikarskich dociekań w GW]. Czech: „Warto” [fiat lux!].

Smoleński: „Dlaczego?”. Czech: „Jesteśmy partią innej Polski, która nie ma dziś swojej reprezentacji w parlamencie. Ten parlament w całości - i rządząca koalicja, i opozycja - odpowiada za obecny stan państwa. (...) UW bardzo mocno podkreśla, że jest jeszcze inna Polska, że politykę można uprawiać inaczej, że jakość życia politycznego można wyraźnie polepszyć.” Tak, przyznaje Czech, popełnialiśmy błędy. Ale.... „Mógłbym pójść na łatwiznę i powiedzieć: nasi następcy w obecnym parlamencie popełnili tyle błędów, że na ich tle wypadamy całkiem nieźle. Mógłbym przypomnieć, że wielu niechętnych nam publicystów dziś mówi: szkoda, że w Sejmie nie ma UW. Wolę jednak porównać kanony polityki, które zostały wypracowane na początku lat 90., z tymi, które obowiązują dziś. Wtedy zupełnie inaczej definiowano, czym jest interes państwa, udana transformacja ustrojowa, polityka zagraniczna. Istniały wartości i zasady, których teraz zabrakło.” Skoro było tak dobrze, dlaczego było tak źle? „Źle reprezentowaliśmy interesy tych grup, które z reguły na nas głosowały - inteligencji, pracowników sfery budżetowej. Nie umieliśmy skutecznie przeciwstawić się populizmom.” Intencje i zamiary były dobre. Zabrakło skuteczności w ich realizacji. Ale to nie wina UW! „...nie to, że nie dostrzegaliśmy problemów, nie proponowaliśmy rozwiązań, nie szukaliśmy dróg wyjścia, nie ostrzegaliśmy przed złymi scenariuszami. (...) Mieliśmy konkretne propozycje. Lecz znaleźli się mądrzejsi, którzy uważali, że w budżecie jest dość pieniędzy, żeby nie robić nic.” Mamy winnego! To AWS jest winny porażki wyborczej UW! AWS – symbol rozbijania, warcholstwa i rozpadu. Ale przecież i w Unii Wolności był rozłam. Nie, nie! Nie rozłam, tylko zdrada części oportunistów! Bo, jak tłumaczy Czech, „tak naprawdę poszło o sprawę o znaczeniu podstawowym: czy Unia ma się zgodzić na to, by władał nią tzw. układ warszawski, już wtedy doskonale widoczny wewnątrz partii? Układ, który wyszedł na jaw w związku z aferą przy budowie mostu Świętokrzyskiego? Czy też takiego układu tolerować nie można? W partii zwyciężył pogląd, że nie godzimy się na "układ warszawski". Jednakże wielu wyborców odczytało to tak, że w UW doszło do kłótni między ludźmi nieskutecznymi a skutecznymi. Polegliśmy, gdyż oferta prezentowana przez kolegów, którzy od nas odeszli, była atrakcyjniejsza dla elektoratu. Przyjęliśmy to z wielką pokorą.” Czy rzeczywiście?

Członek kierownictwa UW zapewnia, że jego partia, w odróżnieniu od pozostałych graczy na polskiej scenie politycznej („złodziei” i „barbarzyńców”), „nie zmienia zrębów swego programu, gdy chodzi o budowanie państwa, jego strukturę, ład gospodarczy, wartości.” I tak trzymać! A powrót do parlamentu (czytaj: żłobu) będzie można między bajki włożyć. I nie pomoże kryptoreklama na łamach zaprzyjaźnionego dziennika. I wujek Bronek, spoglądający dobrotliwie z billboardów, też nikogo nie przekona.

PS.

Aby uprzedzić spekulacje i uniknąć niecnych, a bezpodstawnych podejrzeń o zbieżność poglądów z panami Łopuszańskim, Stryjewskim, Pękiem itd. wyjaśniam, że określenie „inni Polacy” użyte w tytule nie ma nic wspólnego z popularną wśród „prawdziwych Polaków” (i katolików!) jego interpretacją. Etniczną.

Autor publikacji: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: