BIG BROTHER PUKA DO DRZWI

Podsłuchy, inwigilacje, nieustanne nękanie kontrolami, rewizjami, przesłuchaniami... Wydawałoby się że to obraz niechlubnego okresu w dziejach Polski, zwanej na rozkaz Moskwy PRL. Tymczasem już od 1 września tak może wyglądać codzienność w tym nadwiślańskim kraju. Tego nie wymyślił nawet Orwell...

Polska szanuje prawo międzynarodowe. Przynajmniej teoretycznie i na pokaz. Dlatego Polska nie da nieograniczonych kompetencji policjantom. Nie da także zbyt szerokich uprawnień Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego... Ale przecież rządząca opcja, wychowana na znakomitych wzorcach stalinizmu, nie może sprawować władzy bez terroryzowania społeczeństwa – bo społeczeństwo mogłoby tę władzę szybko przenieść na śmietnik historii. Więc władza chwyta się wszystkich możliwych sposobów, aby przywrócić słodkie dla niej status quo z lat 1944 –1989, gdzie nawet wybuchy buntu społecznego były w większości prowokowane i reżyserowane pod dyktando KC PZPR. Najnowszym, już obowiązującym pomysłem wzięcia za mordę krnąbrnych obywateli jest ustawowe oddanie w ręce organów fiskalnych takich uprawnień i pełnomocnictw w ręce urzędników skarbowych, jakich nie miał nawet najsłynniejszy agent wszechczasów James Bond.

Urzędnik skarbowy jest od 1 września 2003 r. panem życia i śmierci obywatela. Zgodnie z ustawą, przypominającą jurysdykcję Kaduka, może bezkarnie zatrzymać na dowolny okres każdego obywatela. Może bez pytania kogokolwiek o zgodę założyć podsłuch, przeprowadzić rewizję, zarządzić szczegółową inwigilację, czytać prywatne listy, sprawdzać połączenia internetowe, przyglądać się kontom bankowym, nakłaniać sąsiadów do donoszenia... Mówiąc krótko – ma większe uprawnienia od tych, które miała milicja w stanie wojennym!!!

Co w praktyce oznacza oddanie tak szerokich uprawnień w ręce zwykłych, często niekompetentnych, częściej – skorumpowanych urzędników? Dla mniejszych, jednoosobowych i rodzinnych firm oznacza totalny paraliż, który musi doprowadzić do plajty. Bo kontrola może trwać tak długo, jak długo nie znudzi się kontrolerowi zadawanie w kółko tych samych pytań... A ponieważ żaden przepis nie reguluje częstotliwości „badania rzetelności dokumentów fiskalnych” – kontrolerzy mogą nie opuszczać firmy latami. Wystarczy więc „zaprzyjaźnić się” z kontrolerami fiskalnymi, aby w krótkim czasie w majestacie prawa sparaliżować i – w konsekwencji – doprowadzić do bankructwa firmy konkurencyjne...

Kontrolerzy fiskalni mogą już dziś zapukać do mieszkania każdego z nas i zapytać – skąd mieliśmy X lat temu pieniądze na zakup tej nadgryzionej zębem czasu szafy, albo tych połamanych krzeseł i telewizora – nie daj Boże kolorowego... A gdy nie wykażemy się nie tylko dowodami zakupu, ale także nie udowodnimy, że pracowaliśmy i zarabialiśmy – mogą uznać nas za przestępców podatkowych... Mogą także zapytać, dlaczego nie uiściliśmy podatku od darowizn za prezent otrzymany od rodziców z okazji zdania matury lub ukończenia studiów i ukarać stosowną grzywną... Mogą przeczytać wszystkie, najbardziej prywatne i intymne listy, które znajdą w trakcie zarządzonej ad hoc rewizji. Mogą kazać zainstalować w mieszkaniu kamery śledzące każdy nasz ruch w dzień i w nocy... Mogą....

Brrr, aż strach pomyśleć, co jeszcze mogą urzędnicy fiskusa. Chyba tylko przez niedopatrzenie ustawodawcy urzędnicy skarbowi nie uzyskali zezwolenia na strzelanie do podatników bez zezwolenia... Nic straconego! Sejm już obraduje – i to pod dyktando lewicy...

Jedno w tym wszystkim martwi i zastanawia. Dlaczego cała ta „zabawa w państwo” odbywa się za pieniądze uczciwych podatników???

Autor publikacji: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: