DEMONY CIA

W PIĘTNASTOLECIE ŚMIERCI JAMESA JESUSA ANGLETONA

Discovery Channel już po raz enty przypomina film o zbrodniczej karierze Amesa i po raz kolejny trafiają do polskiego widza informacje dotyczące działalności J. J. Angletona. Jak można się spodziewać przekaz jest jasny: za działalność Amesa odpowiada pośrednio poprzedni szef wydziału kontrwywiadu CIA. W tej sytuacji, dla przeciętnego Polaka oglądającego z zainteresowaniem historyczne dokumenty filmowe, postać Angletona musi się jawić wyłącznie negatywnie. To przekonanie utwierdza dodatkowo praktycznie jednostronna literatura szpiegowska, tłumaczona na nasz język, przedstawiająca go w złym świetle.

W tym roku mija piętnastolecie śmierci tego jednego z najwybitniejszych oficerów wywiadu, często nazywanego wojownikiem zimnej wojny. Pomimo upływu czasu emocje na temat jego działalności nie ustają. Artykuł ten jest próbą poinformowania czytelnika o życiu i pracy Angletona, bez popadania w skrajne opinie, wyrażane przez jego przeciwników jak i wielbicieli.

WOJOWNIK

Nawet teraz kilkadziesiąt lat po śmierci Angletona burza na jego temat nie wygasła i trudno się temu dziwić. Jako wysoki oficer wywiadu przepracował w OSS, a potem w CIA kilkadziesiąt lat a jego praca na trwale zmieniła nie tylko samą agencję i wywiady sojusznicze, ale i otaczający go świat. Wobec jego osoby nikt nie przechodził obojętnie, czy był jego przeciwnikiem czy sympatykiem. „ Był z natury podejrzliwy, zawsze doszukiwał się ukrytych znaczeń we wszystkim, na co spojrzał”,1/ „posiadał coś, co nazywano , czyli kombinację wysokiej inteligencji, intuicji, ciekawości, zdolności kojarzenia, energii, koneksji oraz sympatycznej osobowości”,2/ „ był światowej klasy wędkarzem, publikował fotografie (...), był fanem włoskiej opery, Paula Newmana, Roberta Redforda, Marlona Brando (...) meczów krykieta i europejskiego futbolu, Angleton był nadzwyczajną i niecodzienną eklektyczną postacią”.3/ Jego umiłowanie dla orchidei jest wręcz legendarne. Na marginesie tego warto pamiętać, że niektóre z tych kwiatów zakwitają co kilka lat i wymagają wielkiej staranności w utrzymaniu i opieki. Wymagają również niebywałej wręcz cierpliwości. A jest to jedna z wielu cech, która charakteryzuje Angletona i powinna być naturalną dla każdego oficera kontrwywiadu.

Wszyscy jemu obecni podkreślają, że James był człowiekiem o wyjątkowej inteligencji i otwartym umyśle. Ten syn wojskowego i głęboko religijnej Meksykanki, która nadała mu drugie imię Jesus urodził się w 1917 roku. Do czternastego roku życia, mieszkał w Idaho, gdzie jego ojciec był kierownikiem sprzedaży w jednej z firm. W 1933 roku rodzina przeprowadziła się do Mediolanu, gdzie jego ojciec został przedstawicielem National Cash Register Company. Następnie uczył się w Melvern College w Worcestershire w Anglii, skąd przeniósł się na uniwersytet w Yale, a następnie Wydział Prawa Harvardu. Podczas lat spędzonych w szkołach Angleton wykazywał duże zainteresowanie poezją, sam próbował tworzyć i wraz z innymi bardziej sławnymi kolegami założył pismo literackie.

Wojna światowa rzuciła Angletona najpierw do Anglii a następnie Włoch. Tam też miało dojść do spotkania, które zaważyło na życiu Jamesa, jego pracy i opiniach, jakie później ferowano na jego temat.4/

KIM I JIM

Na pięć miesięcy przed lądowaniem w Normandii doszło do spotkania Angletona z Kimem Philbym, pracownikiem brytyjskiego wywiadu, który w następnych latach miał się okazać najbardziej znanym szpiegiem sowieckim w służbach państw zachodnich. Według opinii Anthonego C. Browna „....w momencie spotkania Angleton miał ambicje a nie miał powołania. To Philby zasugerował mu zajęcie - kontrwywiad - i wprowadził w arkana tego fachu.(...) To właśnie Kim nauczył Angletona struktury służby tajnej, wytłumaczył mu, w jaki sposób przechwytuje się pocztę i meldunki radiowe przeciwnika; nauczył go także, jak należy wyszukiwać dekrypty na temat operacji sabotażowych wroga, jak wykorzystuje się podwójnych agentów w Afryce Południowej”.5/ Jednym słowem Kim stał się dla Jamesa mentorem i nauczycielem. I o ile faktycznie tak było, to Angleton szybko uniezależnił się od swojego bardziej doświadczonego kolegi.

Stało się to za sprawą kilku przyczyn. Po pierwsze James był osobą szalenie ambitną, co nie ograniczało się wyłącznie do jego własnej osoby. Z natury republikanin o mocno antykomunistycznych poglądach chciał, aby służby specjalne Ameryki zajęły należne im miejsce w systemie służb specjalnych aliantów. Należne w rozumieniu Angletona to przewodnie. W ówczesnej sytuacji, kiedy OSS była jeszcze cały czas organizacją raczkującą, nie mogła równać się z tak doświadczoną strukturą, jaką były brytyjskie służby tajne. Ponieważ Anglików cechowała podówczas maniera wywyższania się nad swoimi młodszymi kolegami z wywiadu amerykańskiego, James zdawał sobie sprawę, że zbytnia podległość Kimowi, a tym samym całej SIS nie doprowadzi do rozwinięcia skrzydeł przez służby amerykańskie. Po drugie, Philby był lewicowcem co w sytuacji opisanej powyżej dość mocno doskwierało Angletonowi.

Po ucieczce Kima do związku Sowieckiego powszechnym stało się przekonanie, że chorobliwa podejrzliwość Angletona, która pozwalała mu oskarżać kolegów z CIA o współpracę z sowietami, narodziła się w momencie zawodu, związanego z faktem szpiegostwa Philbiego na rzecz ZSRS.

Jednak w świetle ostatnio opublikowanych dokumentów, należy mieć więcej niż pewność, że Angleton już w czasie wojny podejrzewał Kima o pracę dla MKWD, a w kilka miesięcy po niej nabrał pewności. Bo biorąc pod uwagę inteligencję i podejrzliwość Angletona nie da się w sposób inny wytłumaczyć następujących faktów.

W początkach kwietnia 1944 roku, Angleton dowiedział się, że księżna Maria Pigatelli, żona wpływowego polityka i konspiratora związanego z Mussolinim, przekroczyła granicę pomiędzy wojskami alianckimi i niemieckimi i złożyła wizytę kilku wysokim oficerom Wehrmachtu i Abwehry. Według informatora Angletona, księżna miała przekazać hitlerowcom informacje o planowanej ofensywie alianckiej we Włoszech oraz powiadomić ich, że jej mąż zorganizował za tyłami wroga siatkę szpiegowską, mogącą brać udział w akcjach sabotażowych i zabójstwach czołowych przedstawicieli armii brytyjskiej i amerykańskiej. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, ot zwykła robota wywiadowcza czasów wojny, gdyby nie to, że księżna zarejestrowana była przez OSS jako ich agentka. Księżna znana była jeszcze z czasów pokoju; m. in. kancelaria Donovana prowadziła jej interesy w USA. Jak się później okazało przez linię frontu została przerzucona przez Paolo Polettiego, również agenta amerykańskiego. Jak miało się okazać oboje byli podwójnymi szpiegami.

Choć sprawa wyszła na jaw, a Poletti został zastrzelony przez Brytyjczyków podczas próby ucieczki księżnę, jak i jej męża nie spotkały żadne przykre konsekwencje, nie licząc może niezbyt miłych przesłuchań.6/

Być może już wtedy Angleton zamierzał wykorzystać koneksje księcia do stworzenia konspiracji antykomunistycznej. W każdym bądź razie bezpośrednio po wojnie, kiedy już Angleton pracował dla SSU,7/ w sekcji Z w Rzymie, postanowił wykorzystać Pignatelliego do stworzenia organizacji zwalczającej silnie rozwijającą się Komunistyczną Partię Włoch i wspierającą siły prawicy premiera Alcide de Gasperiego.

Te działania były popierane również przez brytyjską SIS oraz przez R5 jej sekcję kontrwywiadu działającą, także we Włoszech. Szefem sekcji w Londynie był Kim Philby i jak można sądzić nie był zainteresowany w zwalczaniu komunistów. Działając przez swojego informatora ujawnił publicznie zaangażowanie Pignatalliego w rozwój wywiadowczych siatek antykomunistycznych. Angleton wiedział, że agent jest prowadzony przez Philbiego.

Pomimo ujawnienia powiązań SSU z księciem, Angleton zdołał doprowadzić do powstania podziemia antykomunistycznego. Jeszcze przed zakończeniem wojny Angleton przerzuca z Mediolanu do Rzymu dowódcę elitarnych jednostek reżimu faszystowskiego, komendanta Dacima Masa. Następnie między innymi przy pomocy byłych oficerów armii Mussoliniego, tajnej policji i służb specjalnych tworzy siatki zakonspirowanych agentów, które w przyszłości nazywane będą GLADIO. Do ich zadań należało obok zwalczania KPW również przygotowywanie się do ewentualnej III wojny światowej. Działalność tych jednostek została faktycznie potwierdzona w 1990 roku, a co więcej struktury te jeszcze działały.

Innym wydarzeniem związanym z podwójną działalnością Philbiego, a z którym miał do czynienia Angleton była sprawa siatki OSS w Hiszpanii. Okazało się, że misternie budowana struktura wywiadowcza Amerykanów jest kontrolowana przez komunistów i wywiad sowiecki. Siatka nosiła nazwę kodową „Banana”. Służby specjalne zlikwidowały siatkę aresztując ponad dwustu agentów, część z nich rozstrzeliwując.

Zdumiewające w tej historii nie jest rozbicie siatki OSS, ale przechwycenie jej przez komunistów oraz pełna informacja jaką na ten temat posiadały hitlerowskie służby specjalne. Szefem wydziału odpowiedzialnego za półwysep iberyjski i Italię był podówczas Philby i co więcej posiadał dostęp do rozszyfrowanych depesz niemieckich z których wynikało, że siatka OSS jest pod kontrolą sowietów. Jednak tej informacji nie przekazał Amerykanom. Angelton wiedział i o tym. Na obie sprawy nakłada się dodatkowo konflikt, jaki wybuchł w Rzymie pomiędzy SSU Z a SIS R5. Konflikt stał się na tyle poważny, że dotarł do Donovana, który stał się mediatorem pomiędzy skłóconymi organizacjami.8/

SPRAWA WOŁKOWA

O ile powyższe fakty nie przekonują sceptyków, podważających analityczne zalety Angletona i powątpiewać, że w końcu 1944 i początkach 1945 roku nabrał on podejrzeń co do Philbyego, to sprawa Wołkowa musi w oczywisty sposób spowodować nabranie co do tego pewności.

We wrześniu 1945 roku do konsula brytyjskiego w Stambule zgłosił się wicekonsul ZSRS Konstanty Wołkow oferując za azyl i pewną kwotę pieniędzy ujawnienie informacji na temat sowieckiej działalności szpiegowskiej w Turcji i Bliskim Wschodzie. Wołkow nalegał na przyjęcie szczególnych form bezpieczeństwa, gdyż z jego informacji wynika, iż w Foreign Office oraz w kontrwywiadzie SIS działa trzech agentów NKWD. Ostatecznie informacja o zbiegu trafiła do szefa SIS „C”, a za przesłuchanie ewentualnego uciekiniera został odpowiedzialny Philby, szef sekcji sowieckiej kontrwywiadu.

Przyjazd Kima do Stambułu trwał aż trzy tygodnie, czyli dokładnie tyle ile miał oczekiwać Wołkow na rozpatrzenie swojej propozycji. Na dzień przed przyjazdem Kima Wołkow zniknął i miał się więcej nie pojawić9/.

Dla Angeltona musiało być już jasne, kto jest sowieckim agentem w SIS.10/ Mógł nie wiedzieć kim są ludzie z FO, ale co do Philbyego nabrał pewności. Sądzę, że utwierdziła go w tym niespodziewana wizyta Kima w Paryżu, w drodze ze Stambułu do Londynu, kiedy to odwiedził Angletona. Panowie dużo pili i rozmawiali. Czy Kim chciał przekonać o swojej niewinności? Czy może przekazać Angletonowi fałszywe tropy? Nie wiadomo. Jasne jest jednak, że Philby bał się. Jedynym człowiekiem, który zdolny był do jego zdekonspirowania był James. Swoją postawą jednak, utwierdził w swoich przekonaniach Angletona. Dalsze losy tej znajomości są przykładem próby przeniknięcia Angletona do siatki sowieckich szpiegów, stworzonej przez Philbiego, a być może przewerbowania samego Kima.

Rodzi się jednak pytanie czy Philby po wyjeździe z Paryża zdawał sobie sprawę z podejrzeń Angletona i z tego, że nie zostały one rozwiane? Ale co ważniejsze, czy kiedy Kim zorientował się, że sprawa Wołkowa w kontekście podejrzeń Angletona uszła mu na sucho to znaczy, że James niczego nie domyślał, czy nie był pewien? A może, czy Kim zdawał sobie sprawę, że Angleton chce podjąć z nim grę?

Ta ewentualność wydaje się wielce prawdopodobna. Kim doceniał intelekt Angletona. Musiał wiedzieć, że James się domyśla jego podwójnej roli, nie jechałby przecież aby się z nim spotkać. Więc po spotkaniu mógł dojść do wniosku, że ambicja Angletona, karze mu podjąć próbę przewerbowania, a co najmniej rozpracowania i do czasu jej zakończenia Kim może czuć się bezpieczny.

WASZYNGTOŃSKIE GRY

Dwuletnia kadencja Philbiego na stanowisku szefa sekcji kontrwywiadu sowieckiego SIS dobiegła końca w Święta Bożego Narodzenia 1946 roku. Następnym przystankiem w jego karierze była placówka wywiadu w Turcji. Wiele wskazuje na to, że szefowie SIS postanowili „wypchnąć” Kima z Anglii, gdyż wokół jego osoby w związku z dochodzeniem MI5 robiło się już ciasno. Po wyjeździe Philbiego do Stambułu prace nad sprawą Wołkowa musiały zostać wstrzymane.

Następnie 10 października 1949 roku Philby pojawił się w Ambasadzie Królestwa Wielkiej Brytanii w Waszyngtonie. Od tego dnia przejął obowiązki szefa misji łącznikowej ze służbami specjalnymi USA. Bardzo ważnym faktem jest, iż osobą, która wskazała na Kima z listy proponowanych łączników był Angleton. To on nalegał, aby oficerem łącznikowym był Philby.

Co wtedy myślał Kim? Od ich ostatniego spotkania minęło już kilka lat. Mógł być pewien, że jego działania w Turcji były bacznie obserwowane przez Jamesa. Czy mógł wiedzieć, że to Angleton go wytypował. Na te pytania nie ma odpowiedzi. Angleton miał być z ramienia CIA oficerem obsługującym kontakt z misją brytyjską. Spotykali się w latach 1949-1951, to jest w czasie pobytu Kima w USA praktycznie co tydzień. Jednak ich znajomość była dziwna, jak na współpracę dawnych przyjaciół.

James jednoznacznie zażądał, aby Kim zapraszany był do budynku Agencji wyłącznie przez niego i znajdował się tylko pod jego nadzorem. Ponadto, co jest ważniejsze, Angleton chciał doprowadzić, aby meldunki z SIS w ramach współpracy wywiadów trafiały do CIA nie poprzez Kima ale łącznika CIA w Londynie.

Ta druga kwestia nie wynikała przecież z niewiary Angletona w brytyjski system łączności specjalnej. Sadzić należy, że Angleton chciał w możliwie najszerszy sposób wyeliminować dostęp Philbiego do „mięsa”, to znaczy najbardziej wartościowych materiałów wywiadowczych.

Co chciał osiągnąć Angleton? Poprzez stałą inwigilację osoby Kima Philby, mógł spenetrować dwa obszary działalności wywiadu sowieckiego w USA. Po pierwsze, bezpośrednie związki pracowników ambasady z wywiadem sowieckim. James podejrzewał, że wśród personelu znajdują się zdrajcy. Potwierdzeniem tej wersji były wypowiedzi Wołkowa. Angleton sądził, że Philbiemu udało się zwerbować do pracy jeszcze kilka innych osób i się nie pomylił.

Po drugie, chciał rozpoznać agenturę sowiecką wewnątrz CIA. Zdawał sobie sprawę, że Kim podczas pracy w Londynie, a następnie we Włoszech, nawiązał kontakt z wieloma oficerami OSS. Wiedział, że przez ludzi Pearsona11/ i niego samego, Kim był uważany wręcz za wyrocznię. Angleton zakładał, że Philby podjął się próby werbunku oficerów OSS. Czy w związku z powyższym James doszedł do wniosku, że Kim będzie mniej niebezpieczny w Waszyngtonie, gdzie może go kontrolować, niż w Londynie, nieuchwytny a równie wpływowy?

Oczywiście rodzi się pytanie o sens dopuszczenia Philbiego do operacji wspierania podziemia antykomunistycznego w Polsce, Ukrainie, Albanii i krajach bałtyckich przez wspólne akcje CIA i SIS. Jak wiadomo wszystkie one zostały zdekonspirowane przez służby bezpieczeństwa tych krajów, a działaczy podziemia w najlepszym razie osadzono w więzieniach na wiele lat.

Sądzę, a jest to wynikiem mojej analizy działań Angletona, uważał on, że operacje w krajach bloku sowieckiego w odróżnieniu od Europy zachodniej są z góry skazane na niepowodzenie. Po pierwsze dlatego, że ani Amerykanie a tym bardziej ich sojusznicy nie byli zainteresowani prowadzeniem nowej wojny w interesie krajów środkowej Europy. Nie byli przygotowani do tego ani intelektualnie, ani militarnie. Angleton zdawał sobie z tego sprawę. Po drugie, sądził że większość inicjatyw podziemnych w krajach bloku jest sterowana przez NKWD i służby satelickie, podobnie jak miało to miejsce podczas leninowskiego NEP-u, po trzecie doceniał siłę sowieckich służb specjalnych cywilnych i wojskowych. Według niego niezinfiltrowane organizacje zostaną szybko rozbite.

Jego poglądy potwierdziła historia. Wielokrotnie zdarzało się, że organizacje podziemne były zakładane przez oficerów komunistycznej bezpieki, a pomoc techniczna i finansowa zwiększała de facto ich możliwości logistyczne. Angleton zakładał, że fiasko operacji środkowo europejskich jest niską ceną za ujawnienie i zneutralizowanie siatki NKWD w Anglii i Ameryce.

Potwierdzeniem tej tezy jest brak dostępu Kima do operacji CIA w Europie zachodniej zwłaszcza we Włoszech, Francji, krajach Beneluxu i Grecji. Angleton ograniczył również kontakt Kima z pracownikami wydziałów odpowiadających za dekryptaż i obserwację. Jego kontakty ograniczały się do części spraw operacyjnych i grupy nowoprzyjętych funkcjonariuszy, tak zwanych „złotych dzieci”. W tym drugim przypadku Angleton sądził, że właśnie do tej grupy Kim będzie starał się zbliżyć i w niej ewentualnie szukał swoich ofiar. Mógł być więc przekonany, że ta nastawiona antykomunistycznie i patriotycznie młodzież szybko mu o tym doniesie. Oczywiście istniało ryzyko pozyskania agenta, ale było ono jak sądzę wliczone w cenę.12/

Dodatkowo, fakt poddania inwigilacji Philbiego w USA potwierdza zwerbowanie przez Angletona, Wilfreda Basila Manna,13/ oficera wywiadu brytyjskiego pracującego w misji łącznikowej. Było to dziwne zachowanie sojuszniczej służby, jaką była CIA w stosunku do jej starszej koleżanki. Takie działania można wyjaśnić tylko jako rozprzestrzenianie się sieci Angletona wokół Kima.14/. Angleton podjął z Philbim grę, na tyle niebezpieczną, że mogła ona skutkować posądzeniem samego Jamesa o zdradę. Co prawda do ucieczki Kima było jeszcze ponad dziesięć lat, a do pierwszych poważnych podejrzeń dwa, to w SIS, MI5 i CIA byli ludzie, którzy mieli wątpliwości co do działań Philbiego. Angleton był jednak zdecydowany prowadzić grę dalej i to nawet chroniąc Philbiego przed oskarżeniami.

We wrześniu 1950 roku siedzibę CIA odwiedził agent wywiadu Izraelskiego Teddy Kollek. Wychodząc z gabinetu Angletona natknął się na starego znajomego. Powrócił więc po chwili z pytaniem „Co tu robi Philby”. Kollek poznał Kima w latach trzydziestych w Austrii i zapamiętał go jako zadeklarowanego lewicowca, żonatego z żydowską komunistką.15/ Były to fakty przemilczane przez Philbiego w życiorysie, sporządzonym na potrzeby SIS. Jak można się domyśleć James nie podjął żadnych działań i nie poinformował nikogo o informacjach uzyskanych od Kolleka, a on sam nie poinformował również nikogo oprócz Angletona.16/

Próby rozpracowania sowieckiej infiltracji spełzły na niczym, o ironio przez skuteczną pracę służb kontrwywiadowczych Wielkiej Brytanii i USA. W 1951 roku jasne się stało, że Donald Maclean jest szpiegiem i grozi mu aresztowanie. Philby postanowił z misją ratunkową wysłać do Londynu Guya Burgessa, również szpiega sowieckiego, bliskiego przyjaciela, pijaka i idiotę. Zdążył go jeszcze uprzedzić, aby przypadkiem nie uciekał razem z Macleanem. Niestety dla Philbiego i Angletona, Burgess, w obliczu dyscyplinarnego wydalenia z FO17/ postanowił w drodze do Moskwy towarzyszyć swojemu przyjacielowi Macleanowi.

Atmosfera wokół Philbiego zaczęła gęstnieć i nie wykluczano nawet aresztowania go na terenie USA. Kim uzyskał zgodę na powrót do Królestwa, gdzie go przesłuchano, ale nie postawiono zarzutów i zwolniono z SIS.

Dla Angletona skończyła się bezpośrednia możliwość kontroli Kima. Osobiście mieli się więcej nie spotkać, lecz James nadal był wiernym „kontrolerem” Philbiego jeszcze przez następne dwanaście lat. Wyjazd Philbyego ograniczał, ale nie uniemożliwiał prowadzenia postępowania kontrwywiadowczego. Angleton przegrał „Waszyngtońskie Gry”. Być może liczył, że w ostateczności aresztuje Philbiego i podda długotrwałym przesłuchaniom, jakie spotkały później Nosenkę. Angletona cechował całkowity brak wiary w możliwości kontrwywiadowcze Brytyjczyków. Spodziewał się, i słusznie, że Kim nie zostanie podany drobiazgowemu śledztwu z powodu jego przyjaźni z innymi oficerami SIS oraz z obawy o wypłynięcie kolejnej afery szpiegowskiej po Burgessie i Macleanie. To drugie mogłoby w skuteczny sposób sparaliżować pracę SIS i MI5 na wiele lat.

TEATR DRAPIEŻNIKÓW

Kolejna okazja nadarzyła się dopiero w 1956 roku, gdy Philby wyjechał do Bejrutu. Angleton zaangażował do rozpracowania Kima co najmniej czterech agentów; Wilbura C. Evelanda, Milesa Copelanda, Eleanor Brewer i Ernesta Keisera. Układ tych nazwisk nie jest przypadkowy. Każde z tej czwórki miało bardzo jasną i określoną rolę do spełnienia i to w określonym czasie. O ile zadania Evelanda i Copelanda były zbliżone, o tyle Brewer i Keiser mieli wypełnić misję wyjątkową. Dla każdego, kto choć trochę otarł się o akcje służb specjalnych pozostaje jasne, że wymieniona czwórka była zaprogramowanymi aktorami w wyreżyserowanym teatrze. Reżyserem był Angleton.

Pierwszym z aktorów jaki pojawił się na scenie był Wilbur Eveland. Ten zawodowy oficer wywiadu o specjalizacji kontrwywiadowczej zasłużył się podczas II wojny światowej [pod rozkazami gen. G. C Marshalla. W ramach służb wywiadowczych tamtego okresu stanowił postać nietuzinkową. Był członkiem The Pond, instytucji mającej za zadanie kontrwywiadowczą kontrolę nad OSS. Z tamtego czasu znał się z J. J. Angletonem.
E
veland pojawił się w Bejrucie we wrześniu 1956 roku. Miał do spełnienia iście cyrkową rolę. Udawał szalenie bogatego i wpływowego pracownika jednego z międzynarodowych konsorcjów. Mieszkał w najdroższych hotelach, podróżował cadillakami, a kolacje przez niego wyprawiane przeszły do historii Bejrutu. Był powszechnie znany ze współpracy z wywiadem w okresie II wojny, a siebie przedstawiał jako absolwenta Harvardu i generała w stanie spoczynku o szerokich koneksjach politycznych w Waszyngtonie. Dwie ostatnie informacje były całkowicie fikcyjne.

Zadaniem Evelanda było dotarcie do Philbiego i rozpoznanie jego nowych kierunków zainteresowań. Zbudowana legenda miała jak lep przyciągnąć Kima i tak też się stało. Panowie zaprzyjaźnili się i wiele czasu spędzali razem. Eveland wprowadził Kima do zamkniętego środowiska Amerykanów w Bejrucie, potwierdzając tym samym szczerość swoich intencji.18/

Nie jest wykluczone, że Philby domyślał się prawdziwej roli Evelanda i nie można wykluczyć, że Angleton celowo w ten sposób go „zalegendował”. Kim spodziewał się, że jest obserwowany przez kontrwywiad amerykański i angielski. Starał się więc rozpracować ewentualnych kontrwywiadowców. Do tej roli Eveland nadawał się jak najbardziej. Jego zadaniem mogło być uśpienie czujności Philbiego.

Drugim wywiadowcą w otoczeniu Kima był Miles Copeland, były oficer kontrwywiadu OSS, bliski współpracownik Angletona. Panowie pasowali do siebie w wyjątkowy sposób. James niespełniony poeta i Miles nie do końca zrealizowany muzyk, chociaż we wczesnej młodości zasilał swoją trąbką tak znane orkiestry jak Glenna Millera i Benny Goodmana. Copeland dołączył do zespołu Angletona zaraz po wojnie, poznał Philbiego podczas jego pobytu w Waszyngtonie, a w 1957 roku do Bejrutu skierowany został pod „legendą” firmy doradczej i public relations „Copeland & Eichleberger”.

Jego zadania podobnie jak Evelanda dotyczyły szpiegowskiego rozpoznania działalności Kima ale również kontrwywiadowczego nadzoru nad nim. Do jego zadań należała również koordynacja współpracy z kontrwywiadem libańskim, a w szczególności z departamentem obserwacji. Copeland twierdził, że jak inny zna Philbiego. I w tym stwierdzeniu było sporo prawdy. Należał on do mieszanej komisji brytyjsko-amerykańskiej mającej wyjaśnić działalność Kima w związku z oskarżeniami pod jego adresem jakie wysunięto po ucieczce Macleana i Burgessa.

Szczególną rolę do odegrania miała Eleanor Brewer była pracownica OSS, żona dziennikarza „New York Timesa” Sama Brewera. Przybyła ona do Bejrutu w połowie sierpnia 1956 roku. W tym czasie Sam i Kim zdążyli się już zaprzyjaźnić. Kontakty te przynosiły obu korzyści. Kim miał w wgląd w poczynania amerykańskie, a Sam dzięki Philbiemu uzyskał dostęp do tubylczych osobistości politycznych. W momencie ich najintensywniejszej przyjaźni w Bejrucie pojawiła się Eleanor, która miała zostać przedstawiona Kimowi podczas obiadu. Stało się jednak tak, że sam musiał nagle opuścić spotkanie a do pary dosiadł się Eveland.

Trudno w tej chwili stwierdzić dokładnie, kiedy Kim i Eleanor zostali kochankami ale sądząc z rozwoju wypadków stało się to dość szybko. Jak się wydaje wszystkim wokoło było to na rękę. Eveland zarejestrował ją jako swojego informatora w otoczeniu Kima, a Sam również często namawiał ją do zwierzeń na temat spędzonego czasu z Philbym.

Nie ma jasności, czy Eleanor było od początku „nasterowana” na romans z Kimem czy wyniknęło to podczas jej próby zbliżenia się do niego. Faktem pozostaje, że Philby mógł domyślać się prawdziwej roli swojej kochanki a później żony. Być może rozpracował jej zadania i chciał ją jak i CIA okpić. Tak czy inaczej jej rola w infiltracji Kima była wyjątkowa i wymagała największego poświęcenia.19/ 24 stycznia 1959 roku Eleanor i Kim pobrali się. Miesiąc miodowy państwo młodzi spędzili w Rzymie w apartamencie należącym do CIA.

Czwartym drapieżnikiem w tym teatrze był Ernest Keiser, kontraktowy pracownik CIA i innych organizacji wywiadowczych, wolny strzelec pracujący w Bejrucie bezpośrednio dla Angletona. Sądzi się, że do zadań Keisera należało ewentualne porwanie Philbiego i dostarczenie do Stanów Zjednoczonych. Do powyższej czwórki należy jeszcze dodać Jamesa Barracksa, agenta prowadzonego przez Copelanda oraz Edgara J. Applewhila, szefa misji CIA w Bejrucie.

Sieć została zarzucona. Eveland miał za zadanie wkupić się w łaski Philbiego i być jego kontaktem z CIA. Copeland wespół z Eleanor Brewer kontrolować jego poczynania, także przy udziale Barracksa i Applewhila. Z kolei Keiser miał być człowiekiem od brudnej roboty. Angleton rozkładając swoją sieć chciał przede wszystkim uzyskać jak najszersze informacje o zainteresowaniach sowieckich w rejonie Bliskiego Wschodu, rozpoznać ewentualną agenturę a dopiero na końcu uzyskać niezbite dowody na współpracę Kima z KGB.

Jednak lata spędzone przez Philbiego w Bejrucie coraz dalej odsuwały szanse na jego zdemaskowanie. Nie wynikało to z braku możliwości operacyjnych lecz niechęci szefostwa zwłaszcza brytyjskich służb specjalnych i polityków rządowych do dalszego zajmowania się tym „śmierdzącym jajem”. W opinii ekstabliszmentu tajnych służb sprawa została zamknięta a Philby wydalony. Nakładała się na to dodatkowo sytuacji, w której Kim pozostawał nadal synem swojego wpływowego w krajach arabskich ojca, a pomoc tego drugiego była niezbędna w tamtym gorącym okresie.

Wywiad brytyjski dość boleśnie odczuł ucieczkę Burgessa i Macleana. Ucierpiała na tym szczególnie duma i prestiż brytyjskich wywiadowców. Jeszcze w końcówce lat czterdziestych SIS mogło czuć się większym, mądrzejszym i bardziej profesjonalnym członkiem zachodniej wspólnoty wywiadowczej zwłaszcza w stosunku do organizujących się Amerykanów. Jednak upadek imperium, spektakularne zdrady, niewydolność finansowa Wielkiej Brytanii a przede wszystkim kolejna ujawniona zdrada mogła niekorzystnie odbić się na morale społeczeństwa, a zwłaszcza jego służb tajnych.20/ Wszakże Philby wywodził się z wielkiej i znanej rodziny. Udowodnienie mu przejścia na stronę Sowietów spowodowało by pogłębienie się kaca, którego i tak Anglicy odczuwali.

Wiązało się to z ujawnieniem podwójnej roli kolejnego sowieckiego szpiega w brytyjskiej SIS Georgea Blake’a oraz jego roli przy tworzeniu berlińskiego tunelu, opłacanego głównie przez Amerykanów. Co prawda w 1962 roku pojawiły się nowe dowody obciążające Philbiego ale zainteresowanie polityczne dla dalszego roztrząsania tej sprawy21/ było znikome.

Oczywiście trudno uznać, że Amerykanie czy nawet CIA interesowała się działalnością Philbiego. Część z pracowników sądziła nawet, ze jest go w stanie pozyskać jako informatora w sprawach arabskich, casus Applewhila. Jeżeli ktokolwiek był tym zainteresowany to był nim James Angleton przy cichym wsparciu Allena Dullesa. Miał on niezbędne środki, zdolności, pozwolenie polityczne i doświadczenie do przeprowadzenia wyżej opisywanej operacji.

Jednak sama operacja co rusz natrafiała na co raz to nowe przeszkody. Jedną z nich była postępująca niechęć Applewhila do Evelanda i Copelanda, skutkująca zakazem ich wstępu do Ambasady Amerykańskiej w Bejrucie. Druga została wywołana poniekąd pierwszą z nich to jest posądzeniem Evelanda o zmanipulowanie przez Philbiego i wycofanie tego pierwszego z Bejrutu w 1959 roku a następnie ze służby, do czego również przyczyniła się Brewer, wysyłając do CIA raporty podkreślające brak zachowania tajemnicy Evelanda w stosunku do Kima.22/

Co więc stało się w ten styczniowy wieczór kiedy to J. J. Angleton w opinii jego żony był porażony i wstrząśnięty informacją o ucieczce Philbiego z Bejrutu. Czy była to reakcja na fakt, że jego przyjaciel i mentor okazał się sowieckim szpiegiem, czy też, iż wszystkie działania podejmowane przez Angletona w latach 1949-1963 spaliły na panewce, a zaangażowany czas i środki poszły na marne. Operacja Angletona stała się ofiarą gry politycznej brytyjskiego wywiadu i rządowych czynników politycznych. Owe czynniki jeszcze kilka razy w życiu James’a miały odegrać kolosalną rolę i w sposób bezpośredni przyczynić się do jego upadku w kilkanaście lat później.

Szpiegostwo nie znosi próżni. Angleton również. Wkrótce nowym faworytem Jamesa miał stać się pewien pułkownik KGB, który jak kilku innych przed i po nim wybrał wolności. Jednak w odróżnieniu od swoich kolegów uciekinierów był on na swój sposób wyjątkowy.

Koniec części pierwszej

Sebastian Rybarczyk, były pracownik Sekretariatu Ministra Koordynatora Służb Specjalnych w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Przypisy:

1/ David C. Martin - Wilderness of Mirrors, Harper and Row, Nowy Jork 1980.

2/ Antony Cave Brown - Philby H. St. John Philby, Kim Philby Szpiegowska Afera Stulecia Philip Wilson, Warszawa 1997, str. 329.

3/ Frances Stonor Saunders, Who Paid the Piper, The CIA and the Cultural Cold War (str. 239), Granta Books Londyn 2000.

4/ Szczególnie nieprzyjemnie z Angletonem obeszli autorzy książek o Amesie. David Wise w „Kryptonim oraz Peter Maas w „Szpieg Zabójca”. Wyjatkowo krzywdząca jest jednak publikacja „CIA od środka” Ronalda Kesslera.

5/ Antony Cave Brown - Philby H. St. John Philby, Kim Philby Szpiegowska Afera Stulecia, Philip Wilson Warszawa 1997, str. 328.

6/ Księżna wydała między innymi siatkę Petera Tompkinsa, przedstawiciela OSS X2 w Rzymie.

7/ W listopadzie 1944 roku szef OSS gen. William J. Donovan przedstawił raport dotyczący rozwoju służb tajnych USA. W jego uwagach znalazła się propozycja stworzenia dużej, zcentralizowanej organizacji wywiadowczej. W opinii Donovan aktualnie istniejące struktury wywiadowcze nie spełniają dostatecznie swoich zadań. Treść raportu dostała się w ręce szefa FBI Edgara Hoovera, toczącego wojnę o wpływy z Donovanem. Hoover opublikował raport z komentarzem, sugerującym powstanie organizacji zagrażającej wolnościom obywatelskim w Ameryce. W związku z tym prezydent Truman odłożył ad acta projekt szefa OSS, a samą organizację rozwiązał 20 września 1945 roku. Oficerowie zostali przeniesieni do Departamentu Stanu, Ministerstwa Wojny lub odeszli do cywila. W ramach MW powołane zostało Strategic Services Unit (SSU), w którym znalazł się również Angleton przejmując siatki byłej OSS.

8/ Richard Dunlop, Donovan America’s Master Spy, Rand McNally&Company Chicago 1982.

9/ Wołkow był najprawdopodobniej tym obandażowanym i nieprzytomnym człowiekiem wniesionym na pokład sowieckiego samolotu w Stambule, co odnotowała obserwacja brytyjska.

10/ Angleton potwierdził po latach, że nabrał podejrzeń co do roli Kima. Nie zgłosił ich jednak oficjalnie. Podobne opinie wyraził również, sam Konsul, obarczając winą za wpadkę Wołkowa Philbiego. Poinformował również o swoich obawach rezydenta SSU w Stambule. Szyfrogram z tej rozmowy trafił do Angletona w kilkanaście godzin później.

11/ Szef placówki OSS X2 w Londynie.

12/ Antony C. Brown w swoim monumentalnym dziele o Kimie i jego ojcu stawia tezę, że Angleton mógł domyslać się prawdziwego oblicza Philbiego (431-433) i poprzez zaproszenie go do USA chciał te podejrzenia potwierdzić. Brown twierdzi również, że Angleton nieświadomie naraził na szwank bezpieczeństwo Ameryki. Jego przypuszczenia potwierdził w wywiadzie z nim Patrick Reilly, przewodniczący połączonego Komitetu Wywiadu brytyjskiego MSZ, twierdząc, że” Angleton miał podejrzenia co do Philbiego” ale „nigdy nie zrobił nic aby ostrzec, nas bliskich sojuszników Stanów Zjednoczonych”. O ile twierdzenia Reilly’a są uzasadnione, gdyż poszukuje on winnych wszędzie za wyjątkiem własnych ludzi, o tyle nad twierdzeniami Browna brak jest przysłowiowej kropki. Jeżeli kilka rozdziałów wcześniej wystawia laurkę Angletonowi, pisząc o nim jako o wybitnym, inteligentnym, przenikliwym oficerze wywiadu, a następnie po sprawach Banana, Wołkowa i Guzenki napisał, „że może Angleton domyślał się prawdziwej roli Philbiego” to sam sobie zaprzecza. W odróżnieniu od Browna, twierdzę, że James wiedział dla kogo pracuje Kim i co więcej, celowo naraził bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych zapraszając go.

13/ Andrew Boyle w swojej książce „The Climate of Treason” twierdzi jakoby Mann był radziecką wtyczką rozpracowaną przez wywiad Izraelski. Miał się o tym dowiedzieć Angleton i zaszantażować go, czym zmusił do współpracy nad rozpracowaniem Philbiego. The Climate of Treason, Coronet Books, Wielka Brytania 1980.

14/ Kilku autorów w tym i Brown twierdzi, że być może Angleton, chciał wykorzystać Kima do przekazywania Sowietom fałszywych informacji. Wydaje się jednak, że James bardziej patrzył na sprawę w sposób kontrwywiadowczy, a nie dezinformacyjny. Jego celem było wytropienie „kretów” wewnątrz SIS i CIA. Dezinformacja jest na tyle niebezpieczna, że w długim okresie czasu jest przeważnie nie do utrzymania. Skutkowałoby to poznaniem wiedzy CIA, sposobów prowadzenia działań wywiadowczych oraz ponowną weryfikacją otrzymanych dokumentów. Angleton nie zyskałby nic więcej. niż być może głowę Philbiego, a na stałe mógł utracić możliwość rozpracowania całej siatki.

15/ Dan Raviv, Yossi Melman, ...A każdy szpieg to książę. Pełna historia wywiadu izraelskiego, Książka i Wiedza Warszawa 1993.

16/ Ian Black & Benny Morris w swojej książce o izraelskim wywiadzie twierdzą, że Kollek był w okresie II wojny światowej agentem OSS min. w Waszyngtonie, Kairze i Stambule. „Israel’s Secret Wars. A History of Israel’s Intelligence Services” Grove Weidenfeld Nowy York 1991.

17/ Guy Burgess będąc jeszcze w Stanach Zjednoczonych, złamał kilka konwencji, które na ogół charakteryzują pracowników dyplomacji.

18/ Część historyków wywiadu uważa Evelanda, za pozera i osobę nieświadomie udostępniającą Philbiemu tajemnice wywiadowcze. W mojej opinii jest to wielce krzywdzące dla niego i niezgodne z jego prawdziwymi celami. W 1956 roku być może taka opinia była usprawiedliwiona, na tym zależało Angletonowi, ale obecnie jest trudna do utrzymania.

19/ Serdecznie rozbawiła mnie uwaga C. Browna, że „Podczas miłosnych rozmówek Philby dowiadywał się co myślą o nim w CIA, a także potrafił podrzucić co smaczniejsze kąski Evelandowi (...). Ciekaw jestem z skąd Brown wie o czym Eleanor i Kim rozmawiali w łóżku.

20/ O stosunku CIA do SIS po sprawie Philbiego w 1951 roku sporo pisze Peter Wright w „Łowcy szpiegów”.

21/ Nowych dowodów dostarczyła Flora Solomon, znająca Kima jeszcze z lat dwudziestych. Stwierdziła ona, że Philby proponował jej współpracę z międzynarodówki komunistycznej, ona jednak odmówiła. Problem z panią Solomon polegał jednak na tym, że większość tekstów Kima pisanych w Bejrucie była zdecydowanie antyizraelska i wspierająca wrogów nowego państwa żydowskiego. Jej zeznania początkowo, uzyskane jako wyłącznie poufne, mogły być uznane w związku z poglądami Kima za mało wiarygodne i udzielone z chęci zemsty. Dodatkowo Flora Solomon swoje zeznania złożyła już w połowie lat pięćdziesiątych w izraelskim Szin Bet i w związku z tym, jest wielce prawdopodobne, że Angleton miał do nich dostęp kilka lat wcześniej, niż koledzy z MI-5.

22/ Eveland po wielomiesięcznych przesłuchaniach został wydalony z CIA. Jego rozgoryczenie było tak duże, że w książkach jakie napisał ujawnił znane mu operacje i agentów CIA. W wyniku tych działań został pozbawiony praw emerytalnych i innych apanaży i zmarł jako bankrut. Nigdy jednak nie został mu przedstawiony zarzut zdrady.

Autor publikacji: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: