EUROPA NIE DA SIĘ LUBIĆ

Europa jest w wielu aspektach antyamerykańska. Krytyka wobec USA płynie głównie z zachodnioeuropejskich stolic Unii Europejskiej, które od pewnego czasu Amerykanie określają mianem „starej Europy”. Poparcie dla polityki, szczególnie międzynarodowej, Stanów Zjednoczonych słychać w Europie w kilku zaledwie krajach, w tym i w Polsce. Najpoważniejszym sojusznikiem politycznym USA pozostaje w Unii Europejskiej Wielka Brytania. W krajach takich jak Hiszpania czy Włochy opinie są podzielone. Dochodzą stamtąd zarówno głosy poparcia jak i silnej krytyki działań USA. Są też w UE takie kraje, z których płynie wyłącznie krytyka (albo inne głosy do nas nie docierają). Prym wiodą tu oczywiście postępowa Francja i pacyfistyczne Niemcy.

Zdarzają się jednak wyjątki, które zresztą potwierdzają regułę. Głos taki jest choćby dlatego wart zainteresowania bo rzadki i w polskich mediach nie do uświadczenia. Internetowy Front Page Magazine z 7 stycznia 2005 roku zamieścił tekst Matthiasa Dopfnera pt.: „Imię tchórza – Europa” [Europe – Thy Name is Cowardice]. Co ciekawe autor jest dyrektorem wykonawczym w potężnym niemieckim koncernie wydawniczym Axel Springer AG, który w Polsce jest np. wydawcą dziennika „Fakt”. Jego tekst jest generalną krytyką polityki europejskiej, a wniosek z niego płynie jeden – Europa nie da się lubić. Poniżej zamieszczamy jego tłumaczenie.

IMIĘ TCHÓRZA – EUROPA

Kilka dni temu Henryk M. Broder napisał w „Welt am Sonntag” „Europo – zwiesz się zaniechaniem”. Tego zdania nie można zapomnieć bowiem jest tak przeraźliwie prawdziwe.

Zaniechanie kosztowało życie milionów Żydów i innych narodów w czasie gdy Anglia i Francja jako sojusznicy, negocjowali zbyt długo z Hitlerem zanim zorientowali się, że należy z nim walczyć a nie rozmawiać. Zaniechanie pozwoliło umocnić się komunizmowi w Związku Sowieckim i w Niemczech Wschodnich oraz wszędzie tam w Europie gdzie nieludzkie, represyjne rządy stawiały siebie jako jedyną alternatywę dla wszystkich innych. Zaniechanie owładnęło Europą kiedy w Kosowie zaczęło się ludobójstwo a Europejczycy debatowali i debatowali do czasu aż Amerykanie przyszli i odwalili za nas całą robotę.

Zamiast umacniać demokrację na Bliskim Wschodzie Europejczycy popełniają kolejny grzech zaniechania ukrywając swoje stanowisko za mglistym określeniem „równej odległości” w stosunku do obu stron [Izraela i Palestyńczyków – abcnet] i kontynuowanych samobójczych zamachów dokonywanych w Izraelu przez palestyńskich fundamentalistów. Zaniechanie zrodziło w Europejczykach mentalność pozwalającą im zapomnieć o 300.000 ofiar Saddama Husseina i posądzać o złe intencje Georga W. Busha. Szczególna forma zaniechania (zapomnienia) ma miejsce w Holandii, w Niemczech i innych państwach gdzie odpowiedzią na wzrost przemocy ze strony muzułmańskich fundamentalistów są pomysły abyśmy zaczęli oficjalnie obchodzić muzułmańskie święta. Co jeszcze musi się wydarzyć zanim Europejczycy i jej polityczne elity to pojmą? Mamy obecnie do czynienia z rodzajem perfidnej krucjaty składającej się z systematycznych ataków muzułmańskich fanatyków na cywilów oraz na nasze wolne, otwarte, Zachodnie społeczeństwa. Jest to konflikt, który z pewnością potrwa dłużej niż wojny minionego wieku. Konflikt, którego nie można rozwiązać poprzez tolerancję i przystosowanie, które tylko go podjudzają będąc zresztą mylnie postrzegane za oznaki słabości.

Dwóch prezydentów USA w ostatnim czasie miało odwagę przeciwstawić się zaniechaniu: Reagan i Bush. Reagan zakończył Zimną Wojnę, a Bush wspierany jedynie przez socjaldemokratę Blaira, działając z pobudek moralnych zdał sobie sprawę z zagrożenia jakie niesie islamski fundamentalizm dla demokracji. Jego miejsce w historii przyjdzie nam w pełni ocenić dopiero za wiele lat.

W tym samym czasie Europa siedzi odwrócona tyłem na pozycji „wielokulturowości” w charyzmatycznym zapatrzeniu w siebie zamiast bronić wartości wolnych społeczeństw i stać się atrakcyjnym centrum władzy jak USA czy Chiny. Zamiast tego my – Europejczycy – przedstawiamy się jako mistrzowie świata w tolerancji co ostatnio nawet niemiecki minister spraw wewnętrznych Otto Schily sprawiedliwie skrytykował. Dlaczego? Dlatego, że jesteśmy tacy moralni? Obawiam się, że dlatego, iż jesteśmy raczej tacy materialistyczni.

Swą polityką Bush ryzykuje spadek wartości dolara, zwiększenie się długu wewnętrznego i innymi obciążeniami dla amerykańskiej gospodarki ponieważ w tej walce do stracenia jest wszystko.

Podczas gdy rzekomi kapitalistyczni baronowie Ameryki mają pełną świadomość priorytetów my zawzięcie bronimy naszego systemu zasiłków socjalnych. Dajcież nam spokój! Wolimy się raczej zająć dyskusją na temat 35 godzinnego tygodnia pracy czy strategią walki z próchnicą zębów.

Dzisiaj gdy patrzę na Europę przypomina mi ona podstarzałą ciotkę, która drżącymi rękoma ukrywa resztki swej biżuterii spostrzegłszy, że złodziej włamuje się do domu sąsiadów.

Europo twoim przydomkiem jest tchórzostwo.

„Wszystko czego siły zła potrzebują aby zwyciężyć na świecie to odpowiednia liczba dobrych ludzi, którzy nic nie robią.” - Edmund Burke.

Tłum. Przyziemirski

Archiwum ABCNET 2002-2010: