LITWA - POWRÓT OLIGARCHÓW - Cz. II. Gaz i ropa

Rosja świętuje zwycięstwo na Litwie. Jak wielkie ma tam wpływy, przekonaliśmy się w ostatnich dniach, kiedy zapadła decyzja o utworzeniu rządzącej koalicji z udziałem Viktora Uspaskicha i Kazimiery Prunskiene. Niepokoi nie tyle perspektywa rządów sił prorosyjskich, ale fakt, że następcom KGB udało się zmusić do współpracy kilka grup polityczno-finansowych, do tej pory ostro zwalczających się w walce o umowy z rosyjskimi koncernami i współudział w prywatyzacji kluczowych przedsiębiorstw na Litwie. Sojusz najstarszych klientów Kremla, czyli postkomunistów Algirdasa Brazauskasa, z nieco „młodszymi” – oligarchami z zaplecza Arturasa Paulauskasa i Uspaskicha, oraz do tego klasyczna agentura środowiska Prunskiene – wszystko to źle wróży litewskiej suwerenności. Inna związana z Rosjanami grupa – partia Paksasa – zasiadła w opozycji. Utrata ekonomicznej niezależności jest już przesądzona, pod znakiem zapytania stoi natomiast wiarygodność polityczna Wilna w NATO i UE. Być może już niedługo Litwa straci dostęp do największych tajemnic Paktu, a Komisja Europejska uzna, że nie warto kruszyć kopii o tranzyt kaliningradzki, skoro nowy litewski rząd sam wystarczająco nie broni swoich interesów.

Pierwszą we współczesnej historii Litwy „partią oligarchów” był, założony w kwietniu 1998 roku, Nowy Związek (socjalliberałowie). Na jego czele do dziś stoi były prokurator sowieckiej Litwy i syn oficera KGB, Arturas Paulauskas. Założył własne ugrupowanie po porażce z Valdasem Adamkusem w wyborach prezydenckich. NS(SL) był politycznym reprezentantem grupy litewskich biznesmenów skupionych w Korporacji Przemysłowo-Finansowej Litwy Zachodniej. Szefem partii był Paulauskas, ale kluczowe role odgrywały w niej dwie osoby: Antanas Bosas, szef socjalliberałów z Kłajpedy i Uspaskich, szef socjalliberałów z Kiejdan. Ich firmy zarobiły miliony na handlu z Gazpromem i imporcie rosyjskiego gazu. Lobby to, głównie poprzez Viktora Uspaskicha – przewodniczącego sejmowej komisji ds. gospodarczych, blokowało próbę porozumienia się władz litewskich z Gazpromem w sprawie dostaw gazu bez pośrednictwa różnych spółek. Potężna spółka Vikonda – własność Uspaskicha – miała silne powiązania z rosyjskimi spółkami i swoją potęgę zbudowała właśnie na pośrednictwie w sprzedaży rosyjskiego gazu na Litwę.

Wydawało się, że koalicjant Paulauskasa – Związek Liberałów, partia uważana za zaplecze prezydenta Adamkusa, będzie przeciwwagą dla populistycznych zapędów socjalliberałów i żądnych udziałów w prywatyzowanych firmach oligarchów w rodzaju Bosasa czy Uspaskicha. Rychło okazało się, że graja w tej samej drużynie. Premier Rolandas Paksas, bardzo wówczas popularny polityk, obsadził najważniejsze stanowiska zaufanymi ludźmi. Jako adwokat interesów rosyjskich koncernów energetycznych Paksas wystąpił jeszcze w 1999 roku, kiedy był premierem rządu z ramienia partii konserwatywnej. Wyraźnie przeciągał negocjacje w sprawie sprzedaży największego litewskiego przedsiębiorstwa (firmy największej w całej Nadbałtyce) Mażeikiu nafta, mając nadzieję, że zniecierpliwiony koncern Williams wycofa się. Paksas działał w ten sposób na korzyść Łukoilu, także zainteresowanego przejęciem rafinerii w Możejkach. A straty litewskiego koncernu zastraszająco rosły i Amerykanie żądali ich pokrycia. Nic dziwnego, że umowa ostatecznie zawarta była dla Litwy wręcz upokarzająca i państwo utraciło prawo do zarządzania Mazeikiu nafta. A Paksas demonstracyjnie, sprzeciwiając się sprzedaży firmy Amerykanom, podał się do dymisji, opuścił szeregi konserwatystów, wstąpił do mało znaczącego Związku Liberałów, by poprowadzić go rok później do świetnych wyników w wyborach parlamentarnych, i w końcu wrócić na stanowisko premiera.

Grupa Paksasa i środowisko oligarchów Paulauskasa miały jednak odmienne koncepcje co do sposobu prywatyzacji największych przedsiębiorstw z branży energetycznej i transportu. Obie miały za zadanie pomóc Rosjanom, ale rywalizacja dotyczyła tego, kto na Litwie skorzysta na interesach z koncernami ze Wschodu. Miodowy miesiąc koalicji zakończył się po zaledwie kilku miesiącach. Kulminacyjnym momentem konfliktu była wizyta Maldeikisa, zaufanego człowieka Paksasa, w Moskwie w styczniu 2001. Minister gospodarki Eugenijus Maldeikis rozmawiać miał tam z Łukoilem o dostawach ropy naftowej dla Litwy. Tymczasem wizyta odbyła się z pominięciem protokołu dyplomatycznego, a przygotowały ją osoby prywatne związane z rosyjskim biznesem. Maldeikis rozmawiał nie tylko z Wagitem Alekpierowem (Łukoil), ale także z szefami Gazpromu i energetycznego koncernu RAO JES. Szybko skojarzono to ze zbliżającą się prywatyzacją litewskich państwowych monopoli "Lietuvos dujos" (gaz) i "Lietuvos energija", zwłaszcza, że minister spotkał się podobno także z dyrekcją, uczestniczącej w przetargu prywatyzacyjnym "Lietuvos dujos", litewsko-rosyjskiej spółki Stella Vitae. Burza medialna wokół Maldeikisa wiązała się ściśle z bezpardonową walką o kupno największych państwowych przedsiębiorstw. Dramatyczny przebieg miała prywatyzacja "Mażeikiu nafta" (rafineria w Mażejkach, terminal w nadmorskim Butinge i rurociąg je łączący) w 1999 r. Podpisanie umowy z amerykańskim Williamsem (taki finał prywatyzacji sektora paliwowego był porażką rosyjskiego Łukoilu) spowodowało rezygnację ówczesnego premiera Paksasa oraz ministrów Lionginasa i Maldeikisa, przeciwnych transakcji. Cała trójka wróciła na dokładnie te same stanowiska po wyborach 2000 roku. Nadszedł czas rewanżu. Maldeikis od dawna działał na rzecz interesów rosyjskich, m.in. skutecznie utrudniając realizację projektu budowy "pomostu energetycznego" Litwa - Zachód (1999 r.), a potem, zanim ponownie objął resort gospodarki, reprezentując de facto interesy Łukoilu w jego rozmowach z Williamsem. Atak na ministra przygotowały kręgi związane z Paulauskasem. "Niedźwiedzią przysługę" wyświadczył Maldeikisowi, przyznając się do zorganizowania spotkań moskiewskich, Antanas Bosas. To on zarządzał Stella Vitae, rosyjsko-litewską spółką, która miała 40% udziału w imporcie gazu na Litwę. Maldeikis utrzymał posade, ale stało się jasne, że dni tego układu są policzone. Rosjanie uznali, że korzystniejsza będzie dla ich interesów koalicja Paulauskasa ze sprawdzonym partnerem Moskwy, Algirdasem Brazauskasem (odwiedził w tajemnicy Moskwę na kilka dni przed upadkiem rządu Paksasa). Kolejnym etapem walki wewnątrz koalicji rządzącej stała się sprawa sprzedaży w kwietniu 2001 roku Przedsiębiorstwa Żeglugi Morskiej LISCO. Socjalliberałowie oprotestowali decyzję premiera Paksasa o sprzedaży przedsiębiorstwa Duńczykom i niedopuszczenia lokalnego kapitału do udziału w prywatyzacji. Głosowanie w tej sprawie w Sejmie połączyło litewskie partie lewicowe, w tym także socjaldemokratów. Głównym polem bitwy była jednak zbliżająca się prywatyzacja „Lietuvos dujos” (Litewski Gaz). 20 czerwca, na najkrótszym w historii Litwy posiedzeniu rządu, zaledwie 5-minutowym, Paksas odczytał krótkie oświadczenie o rezygnacji ze stanowiska premiera. Na tym posiedzeniu rząd miał przyjąć umowę między Jukosem a Mazeikiu nafta oraz wybrać model prywatyzacji Lietuvos dujos. Paksas zaproponował na swojego następcę Lionginasa. Dotychczasowy minister finansów miał dopilnować, do momentu powstania nowego rządu, realizacji projektów prywatyzacyjnych zgodnych z interesami grupy Paksasa. Ale wówczas do akcji wkroczył Adamkus, wyznaczając na p.o. premiera Eugenijusa Gentvilasa. Zwolennicy Paksasa pół roku później wystąpili ze Związku Liberałów i rozpoczęli własną działalność partyjną. Jej momentem szczytowym było zwycięstwo Paksasa w wyborach prezydenckich.

Tymczasem doszło do oczekiwanego sojuszu oligarchów Paulauskasa z postkomunistami. Nowy rząd rozpoczął gorączkowe przygotowania do „podziału łupów” w prywatyzowanych sektorach energetycznych. 27 czerwca 2001 grupa przedstawicieli z różnych frakcji sejmowych zwróciła się do szefa Państwowego Departamentu Bezpieczeństwa Mecysa Laurinkusa z prośbą o udzielenie informacji na temat spółek zamierzających uczestniczyć w prywatyzacji litewskiego przedsiębiorstwa gazowego oraz powiązań polityków z ugrupowaniami finansowymi.

Zaraz po upadku koalicji zmieniono tekst umowy o zakupie pakietu 26% akcji Mażeikiu nafta przez Jukos. Kiedy w 1999 roku prawicowy rząd sprzedawał Mażeikiu nafta amerykańskiemu koncernowi Williams International, w umowie zaznaczono, że jeśli Amerykanie zdecydują się w przyszłości wyjść z Możejek, państwo litewskie będzie miało prawo pierwokupu tych akcji i przejęcia kontroli nad spółką. A potem rząd mógłby je sprzedać komu chce. Tymczasem w umowie w czerwcu 2001 tego już nie było. Za zmianę odpowiedzialny był rząd Brazauskasa. W maju 2002 gabinet Brazauskasa przygotował umowę o sprzedaży Lietuvos dujos. Opozycyjni politycy twierdzili, że urzędnicy prywatyzacyjni odmówili im wglądu w dokumenty. Na brak informacji narzekał także prezydent Adamkus. Dla opozycji i prezydenta najważniejszą sprawą była gwarancja, że inwestor wyłoży pieniądze na przyłączenie litewskich sieci do sieci zachodnich, aby w przyszłości móc zmniejszyć zależność od rosyjskich dostawców. Według nich rządowi nie udało się uzyskać takich gwarancji. Jednocześnie z prywatyzacją państwowej spółki rząd Algirdasa Brazauskasa próbował zmniejszyć konkurencję na rynku gazowym. Robił to z korzyścią dla firmy przyjaciela Brazauskasa Bronislovasa Lubysa, właściciela spółki Achema, drugiego co do wielkości importera gazu na Litwę. Rząd nieoczekiwanie przesłał do parlamentu projekt ustawy o licencjonowaniu handlu gazem. Licencje miały być wydane tylko tym spółkom, których kapitał zakładowy jest nie mniejszy niż wartość 10 proc. importowanego gazu, a sam import został ubezpieczony. Na tych warunkach licencje udałoby się uzyskać tylko sprywatyzowanemu Lietuvos Dujos i spółce Lubysa.

Rozpad sojuszu Paksasa i Paulauskasa i sojusz tego ostatniego z Brazauskasem wiązały się ściśle nie tylko z walka o kształt prywatyzacji, ale także z rywalizacją o kontrakty z Rosjanami. Nowy, namaszczony przez Putina, szef Gazpromu Aleksiej Miller próbował w 2001 roku wyeliminować ostatecznie wpływy poprzedniego kierownictwa Gazpromu. Jednym z elementów tej polityki było pozbywanie się pośredników w sprzedaży gazu do innych państw, pośredników związanych jeszcze z ekipa Wachiriewa. Na ich miejsce mieli wejść nowi – lojalni wobec nowej ekipy. Gazprom podpisał umowy pod koniec 2001 z litewskimi spółkami na sprzedaż gazu w 2002 r. Nie było wśród nich firmy "Stella Vitae", która wcześniej pośredniczyła w sprzedaży niemal połowy rosyjskiego gazu na Litwę. Zerwanie przez Millera długoterminowej umowy (podpisanej jeszcze przez stare władze Gazpromu) nie dziwi, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że 35% akcji "Stella Vitae" należało do rosyjskiej spółki "Auri", kontrolowanej przez córkę Wiachirewa. Właścicielem litewskiego kapitału w „Stella Vitae” był Antanas Bosas. Okazało się, że karty w nowym układzie rozdają Bronislovas Lubys i Algirdas Brazauskas. Paulauksas zadowolił się stanowiskiem szefa Sejmu i kilkoma politycznymi resortami dla jego ludzi. Oligarchom z jego zaplecza to nie wystarczało. Bosas i Uspaskich powoli rozpoczęli wycofywać się z tej partii i przygotowywali polityczną działalność na własne konto. Start ułatwiły im kłopoty Paksasa. Rosyjskie specsłużby, kierujące się zasadą „divide et impera” (utrzymywanie na Litwie co najmniej dwóch konkurujących ze sobą ośrodków politycznych uzależnionych od Kremla) rozpoczęły poszukiwanie wygodnego rywala dla koalicji Brazauskasa i Paulauskasa.

Autor publikacji: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: 
INTERMARIUM: