LITWA - POWRÓT OLIGARCHÓW - Cz. I Kapitał zamiast czołgów

Media podniecają się tym, kto wygra wybory parlamentarne na Litwie. A właściwie tym, że będzie to Viktor Uspaskich, pochodzący z Rosji milioner i populista. Wspomina się, że to oligarcha, że związany z Gazpromem etc. Czy Uspaskich oznacza radykalne zmiany? Nie. Bo najprawdopodobniej będzie współrządził z obecną koalicją postkomunistycznej lewicy. A to też oligarchowie. I też prorosyjscy. Co więc nowego wnoszą te wybory do życia polityczno-ekonomicznego Litwy? Tylko to, że teraz panowie Brazauskas (premier) i Paulauskas (szef parlamentu) będą musieli podzielić się władzą, a przede wszystkim pieniędzmi, z panem Uspaskichem. Chyba, że z czasem uda im się pozbyć „nieproszonego gościa” tak, jak to było w przypadku Rolandasa Paksasa.

Media, polskie, ale nie tylko, mówiąc o wyborach parlamentarnych na Litwie, pocieszają na niemal każdym kroku, że wygrana Partii Pracy Rosjanina Viktora Uspaskicha to nie koniec świata, że przecież obiecał, że priorytety w polityce zagranicznej nie zmienią się – nadal będzie to Zachód i obecność w strukturach NATO i UE. Czasem tylko, i jakby półgębkiem, przytacza się opinie co poniektórych ekspertów, że Uspaskich idzie do władzy po pieniądze. I w tym miejscu powinna zaświecić się czerwona lampka po raz pierwszy! Ale to nie wszystko. Uspaskich dorobił się fortuny i Litwini uważają go za człowieka sukcesu. Ale najważniejsze tutaj jest, dzięki komu zarobił te pieniądze? Oczywiście dzięki Rosjanom. No więc, jeśli chce swój majątek jeszcze powiększyć, to z kim będzie robił interesy? Odpowiedź nasuwa się sama. Powie ktoś: kapitał rosyjski dobry, jak każdy inny. A to poważny błąd! Kapitał zachodni (w przypadku krajów nadbałtyckich przede wszystkim skandynawski) unika angażowania się w życie polityczne. Kapitał rosyjski potrafi np. finansować przychylnych sobie polityków. Tymczasem w życiu gospodarczym i geopolitycznym Litwy narodziło się nowe zjawisko - dominacja rosyjskiego kapitału w energetyce. Nie wiadomo, czy Rosjanie chcą raczej dostać się na rynki unijne po wejściu Litwy do UE, czy też będą stać przede wszystkim na straży interesów Rosji, które zostały sformułowane w 2002 roku przez rosyjski MSZ. Nazywa się to "dyplomacją energetyczną". Jest ona częścią rosyjskiej koncepcji bezpieczeństwa narodowego. Uspaskich, podobnie jak wcześniej Prunskiene czy Paksas, to etapy realizacji rosyjskiej „strategii energetycznej” na odcinku litewskim. Uspaskich nie jest człowiekiem znikąd, który nagle rok temu założył partię i błyskawicznie osiągnął szczyty popularności i władzy. A tak można by wnioskować z medialnych doniesień na temat obecnych wyborów. Warto przypomnieć rolę Uspaskicha i jego obecnych kolegów z partii, w zakulisowych grach prywatyzacyjnych przed kilkoma laty.

Na jesieni 2000 r. wybory parlamentarne wygrała postkomunistyczna socjaldemokracja. Ale po raz pierwszy złamana została panująca od 1990 roku zasada wymiany u władzy postkomunistycznej lewicy (1992-1996) i antykomunistycznej prawicy (1990-1992, 1996-2000). Układ funkcjonujący na styku polityki i gospodarki przestał odpowiadać grupom oligarchów, wyrosłych na przekształceniach lat 1990-tych, a przede wszystkim pośrednictwie w działaniach rosyjskiego kapitału. Zaplanowane na 2001 rok prywatyzacje „Lietuvos dujos” (monopolista w dystrybucji gazu) i monopolu energetycznego „Lietuvos energija” oraz niepewność co do losów przeżywającej ogromne trudności „Mażeikiu nafta” (rafineria, ropociąg, terminal naftowy) sprowokowały do bezwzględnej walki poszczególne grupy lobbies na Litwie wsparte przez kapitał potężnych rosyjskich spółek. Nie przypadkiem w tym samym czasie w Rosji nowe porządki wprowadzał Władimir Putin i „czekiści”. Układ: rosyjski koncern (Gazprom, Łukoil czy RAO JES) – zagraniczny pośrednik (firmy zakładane przez byłych komsomolców i agentów, czerpiące ogromne prowizje ze sprowadzania i sprzedaży surowców, w zamian pilnujące interesów rosyjskich, także politycznych) zbudowany za jelcynowskich czasów przez np. ekipę Rema Wiachiriewa w Gazpromie, uległ rewolucji. Zdecydowanie wzrosły oczekiwania rosyjskich patronów, i część pośredników mogła znaleźć się na aucie. Druga sprawa, to próby eliminacji pośredników przez Rosjan. Rosjanie próbowali, ale w ostateczności wrócili do wypróbowanych metod – co najwyżej zmieniły się personalia. Wracając do Litwy A.D. 2000. Po raz pierwszy rywalizacja między oligarchami tak wyraźny miała wpływ na układ sceny politycznej w kraju. W opozycji z dnia na dzień znalazła się partia Algirdasa Brazauskasa – wydawało się, że wierny i wygodny adwokat interesów rosyjskich na Litwie. Nieoczekiwanie powstał rząd oparty o sojusz liberałów i socjalliberałów. Odmienne programy, zadawnione konflikty personalne. Ale było jedno, co łączyło obie partie – zbliżająca się prywatyzacja szeregu kluczowych przedsiębiorstw litewskich.

Autor publikacji: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: 
INTERMARIUM: