CHARKÓW: KRAJOBRAZ PRZED WYBORAMI

14 lipca br. w Charkowie rozpoczęła się wschodnioukraińska kampania prezydencka premiera W. Janukowycza, w tym dniu powołano pierwszą obwodową koalicję wyborczą „Charkowszczyzna na Janukowycza”. Wybór największego po Kijowie miasta w Ukrainie był nieprzypadkowy, wschodni region kraju uważany jest powszechnie za zaplecze obecnego premiera oraz „bastion” sił lewicowych. Wbrew wielu opiniom tutejsi wyborcy nie są jednak nastawieni negatywnie do W. Juszczenki, co kandydat opozycji mógłby wykorzystać na swoją korzyść. Jednakże bezkompromisowa postawa władz oraz dość niezrozumiałe zachowanie sztabów obwodowych „Naszej Ukrainy”, każe poważnie obawiać się o wynik wyborczy lidera opozycji na wschodzie kraju.

Wśród obserwatorów ukraińskiej sceny politycznej popularny jest pogląd, że ostateczny głos we wszelkich wyborach należy do wschodu kraju.(1) Ta część Ukrainy jest najgęściej zaludniona i stanowi jednocześnie główne zaplecze przemysłowe kraju. To spostrzeżenie przynajmniej częściowo sprawdza się w przypadku dotychczasowych zmagań o fotel prezydenta. W pierwszych wyborach w roku 1991 r. wschód i centrum Ukrainy głosowały solidarnie przeciwko „zachodnioukraińskiemu” kandydatowi W. Czornowołowi, udzielając jednoznacznego poparcia L. Krawczukowi. W następnych wyborach w roku 1994 obydwa regiony zjednoczyły się przeciwko Krawczukowi, uważanemu wówczas za kandydata zachodniej Ukrainy, popierając byłego premiera L. Kuczmę. W roku 1999 scenariusz był nieco inny, na L. Kuczmę głosowali wyborcy zachodnioukraińscy, na wschodzie popularny był lider komunistów P. Symonenko. Jednak ostatecznie wybory wygrał Kuczma, m.in. dzięki głosom części wyborców z regionu centralnego i wschodniego.

Charków: start kampanii na wschodzie

4 lipca rozpoczęło się składanie przez kandydatów na urząd prezydenta wniosków do Centralnej Komisji Wyborczej. Tego dnia zjazd Partii Regionów wysunął kandydaturę W. Janukowycza na najwyższy urząd w państwie, również 4 lipca w Kijowie wniosek o rejestrację złożył W. Juszczenko. Liderowi bloku „Nasza Ukraina” towarzyszył kilkudziesięciotysięczny pochód, w którym wzięli udział przedstawiciele oddziałów terenowych partii tworzących blok, w tym również reprezentanci obwodu charkowskiego. W samym Charkowie zmagania kampanii prezydenckiej rozpoczęły się nieco później, 11 lipca miał tu miejsce zjazd Socjaldemokratycznej Partii Ukrainy (zjednoczonej). Trzy dni później charkowskie oddziały ugrupowań „proprezydenckich” powołały porozumienie wyborcze „Charkowszczyzna na Janukowycza”. Na czele specjalnej rady porozumienia stanął rektor Państwowej Akademii Prawniczej im. Jarosława Mądrego Wasyl Tacij.

Stworzenie koalicji w Charkowie było jedynie etapem ogólnokrajowej mobilizacji zwolenników premiera, podobne porozumienia, na przełomie lipca i sierpnia, podpisano w innych miastach wschodniej i południowej Ukrainy, m.in. Ługańsku, Zaporożu, Dniepropietrowsku, Odessie, a także na Krymie. W Kijowie 25 lipca powołano ogólnokrajowy blok wyborczy „Razem ku przyszłości”, wspierający kandydaturę W. Janukowycza na urząd prezydenta Ukrainy.

Wyborcy

Wbrew znaczeniu, jakie najbliższym wyborom prezydenckim przypisują ukraińscy i zagraniczni obserwatorzy, społeczeństwo ukraińskie na wschodzie kraju podchodzi dość trzeźwo do tego wydarzenia. Badania opinii publicznej wykazały, że wyborcy patrzą na wybory prawie wyłącznie z punktu widzenia swojej sytuacji materialnej. Większość z zapytanych chciałaby, żeby tematem przedwyborczych debat kandydatów były przede wszystkim kwestie podwyższenia pensji budżetowych, emerytur i stypendiów studenckich oraz walki z bezrobociem.(2) Kandydaci na urząd prezydenta dostosowując się do tych oczekiwań, prześcigają się w populizmie. Wyjątkiem nie jest kandydat demokratycznej opozycji W. Juszczenko, którego program wyborczy „10 kroków W. Juszczenki” jest pełen obietnic poprawy bytu mieszkańców Ukrainy. Problematyka sytuacji międzynarodowej Ukrainy, czy jej polityki zagranicznej jest w kampanii wyborczej praktycznie niewidoczna. Nawet w programie wyborczym lidera opozycji, uważanego za polityka „prozachodniego”, dość enigmatycznie napomina się, iż prezydent W. Juszczenko w polityce zagranicznej będzie kierować się interesami państwa ukraińskiego. Słowo „NATO” czy „UE” nie pada ani razu, zresztą większość wyborców, zwłaszcza na wschodzie kraju, nie interesuje się podobnymi sprawami.

Na wschodzie Ukrainy sympatie lewicowe są nadal dominujące, do poglądów „komunistycznych” przyznaje się 22% charkowian, zaś do „socjaldemokratycznych” 25% mieszkańców miasta. Sympatie te jednakże wynikają nie tyle z wierności ideom komunizmu, ile z rozczarowania przemianami ekonomicznymi w kraju po 1991 r. Charkowska ulica w małym stopniu jest zainteresowana polityką, dość powszechna jest niechęć i obrzydzenie w stosunku do polityki i polityków, podobne nastroje panują na wsi. Niestety chaos ostatnich 13 lat dość powszechnie łączy się z pojęciem „demokracji”, ciężka sytuacja materialna budzi nostalgię za czasami ZSRR.

Sondaże przedwyborcze, przeprowadzone wśród mieszkańców Charkowa nie dały jednoznacznej odpowiedzi, co do pozycji dwóch głównych pretendentów na urząd prezydenta. Według sondażu, przeprowadzonego przez Instytut Współpracy Euroatlantyckiej w grudniu 2003 r., największą popularnością wśród mieszkańców Charkowa cieszył się komunista Petro Symonenko (19%), na drugim miejscu znalazł się Wiktor Juszczenko (13%), a dalej Wiktor Medwedczuk (8%) oraz Wiktor Janukowycz (7%).(3) Jednakże badania przeprowadzane w całym obwodzie przez ośrodki państwowe znacznie odbiegają od powyższych wyników, według jednego z takich badań (kwiecień/maj 2004 r.) na premiera Janukowycza zagłosowałoby 27% respondentów, na lidera komunistów Petra Symonenkę 19%, dopiero na trzecim miejscu znalazł się Wiktor Juszczenko z 15% poparciem.(4)

Stosunek wyborców do W. Juszczenki nie jest jednakże negatywny, przejawy niechęci wobec kandydata opozycji są często sztucznie wywoływane przez kampanię medialną. Władza w ten sposób stara się dać do zrozumienia, że wschód to jej „rewir”, gdzie obecność intruzów z opozycji jest niemile widziana. Zresztą w lutym br. przekonała się o tym sama Julia Tymoszenko, która na drzwiach wynajętej sali konferencyjnej w Charkowie zastała kłódkę i kartkę z napisem „remont”, zimowe spotkanie z wyborcami odbyło się na otwartym powietrzu.

Na obecny charakter wschodnioukraińskiego społeczeństwa ogromny wpływ wywarł czynnik „sowietyzacji”, co w różnym stopniu dotyczy zresztą także reszty Ukrainy. Siedemdziesiąt lat systemu radzieckiego na trwałe zmieniło mentalność ludzi, którzy w nowych warunkach czują się zagubieni. Tutejszy elektorat charakteryzuje się dużą pasywnością, podatnością na „odgórną” propagandę oraz brakiem wiary w swój wpływ na polityków i losy kraju. Dość powszechne jest przekonanie, iż wybory prezydenckie będą sfałszowane, jednocześnie jedynie 18% respondentów w skali całego kraju jest gotowych z tego powodu wziąć udział w akcjach protestu.(5) Na wschodzie Ukrainy objawia się swoisty fenomen społeczny, nazwany przez publicystów „postsowiecką schizofrenią”, tzn., że respondenci deklarują poparcie dla wzajemnie wykluczających się pojęć.(6) Dla przykładu 53% mieszkańców Charkowa popiera wstąpienie Ukrainy do UE, 83% popiera integrację Ukrainy w ramach WPG (Wspólnej Przestrzeni Gospodarczej), zaś 45% uważa, że Ukraina może integrować jednocześnie się w obydwu kierunkach.(7)

Niestety, świadomość kształtowana przez dziesięciolecia komunizmu często z trudnością dopuszcza do siebie pozytywne rezultaty przemian politycznych. W jednym z podcharkowskich miasteczek starsze kobiety, siedzące na ławce, z rozrzewnieniem wspominały czasu Związku Radzieckiego. Najdziwniejsze jednak jest to, że wśród narzekań na skorumpowanych polityków, znalazł się zarzut niepotrzebnego, według nich, wspominania ofiar głodu lat 30-tych. Kobietom nie podobały się oficjalne uroczystości, stawianie pomników, według nich każdy może uszanować ofiary głodu w środowisku domowym. Paradoksalnie, to właśnie Charkowszczyzna poniosła w czasie głodu lat 30-tych ogromne ofiary ludzkie, cała rozmowa zaś odbywała się w pobliżu pomnika Lenina, który jak się wydaje kobietom nie przeszkadzał.

Leonid Kuczma: Wybory będą uczciwe

Pomimo licznych zapewnień prezydenta Kuczmy o uczciwości wyborów prezydenckich, składanych również na forum międzynarodowym, przebieg kampanii wyborczej daje podstawy do poważnych wątpliwości. W agitację za W. Janukowyczem zostały silnie zaangażowane środki masowego przekazu, w tym zwłaszcza telewizyjne kanały państwowe oraz programy kontrolowane przez kapitał związany z W. Medwedczukiem. Media państwowe wykorzystują fakt piastowania przez W. Janukowycza posady premiera, usprawiedliwiając w ten sposób przesycenie programów informacyjnych wiadomościami o działalności szefa rządu. Kanał 5, jako jedyny sprzyjający W. Juszczence, został w wielu regionach wschodniej i południowej Ukrainy po prostu wyłączony (na stałe, bądź czasowo).

Zapewnienia o równym dostępie wszystkich kandydatów do masmediów brzmią wyjątkowo cynicznie we wschodniej części Ukrainy. Pod pretekstem „problemów technicznych” tutejszy rynek prasowy ulega hermetyzacji, gazety nieprzychylne obecnej władzy są stopniowo eliminowane. W Doniecku zlikwidowano w ten sposób niezależną gazetę „Ostrow”. W Ługańsku, gdzie do tej pory panowała stosunkowa swoboda, rozpoczęto szykany wobec gazety „Ługanczanie”, obecnie jest ona drukowana w Kijowie.(8) Brak alternatywnych źródeł informacji jest odczuwalny również w Charkowie, praktycznie jedynym w miarę obiektywnym tytułem prasowym jest ogólnoukraiński tygodnik „Dzerkało Tyżnia” (tu w wersji ros. „Zierkało Niedieli”).

W kampanii wyborczej premiera Janukowycza w całej Ukrainie aktywnie biorą udział miejscowe organy administracji państwowej. W przypadku Charkowa najważniejszą osobą w lokalnych władzach jest były szef administracji prezydenta Kuczmy, Jewhen Kusznariow. Gubernator, podobnie jak większość charkowskich urzędników administracji państwowej, jest członkiem proprezydenckiej Partii Ludowo-Demokratycznej (NDP). Kusznariow początkowo zapowiadał, że przynajmniej w godzinach swojego urzędowania będzie traktować wszystkich kandydatów jednakowo. Na początku sierpnia jednakże, w rozbrajający sposób, zwrócił się on do sądu konstytucyjnego z prośbą o wyjaśnienie, dlaczego jego prawa obywatelskie są ograniczane i zabrania się udziału w agitacji po stronie swojego kandydata.

O zaangażowaniu się miejscowego aparatu władzy w kampanię wyborczą premiera Janukowycza przekonali się przede wszystkim pracownicy budżetówki, którzy na kolejnych mityngach byli zmuszani do podpisywania list obecności. Dowody podobnych praktyk są tak nagminne, że zostały potwierdzone przez szefa kampanii wyborczej obecnego premiera. Serhij Tihipko jednakże zrzuca wszystko na karb zbytniej „gorliwości” niektórych zwolenników W. Janukowycza, którzy wykorzystują swoje stanowiska dla zapewnienia większej „frekwencji” na mityngach wyborczych.

Gdzie jest „Nasza Ukraina”?

Do najczęstszych pytań zadawanych agitatorom „Naszej Ukrainy”, rozdającym broszury informacyjne w Charkowie, należy pytanie o wizytę w mieście lidera opozycji. Niestety taka wizyta w pierwszych miesiącach kampanii prezydenckiej nie jest planowana, co członkowie charkowskiego sztabu W. Juszczenki najczęściej tłumaczą nieprzychylnością miejscowej administracji państwowej. W lipcu lider opozycji miał odwiedzić wyborczy mityng „Naszej Ukrainy” w pocharkowskiej miejscowości Derhaczi. Demonstracja została zorganizowana głównie dzięki zapałowi i ofiarności działaczy terenowych, którzy nie otrzymali wystarczających środków od sztabu obwodowego. Na spotkanie z liderem opozycji z okolicznych miejscowości przybyło około 150 osób, niestety przyjazd W. Juszczenki został w ostatnie chwili odwołany w związku z tragicznym wypadkiem górniczym w Doniecku.

Ogromną przeszkodą w działalności opozycji w Charkowie jest postawa miejscowej administracji państwowej. Elektorat tej części Ukrainy jest praktycznie odcięty od alternatywnych źródeł informacji, bardzo częste są tu problemy z drukiem opozycyjnej prasy, czy biuletynów informacyjnych. Drukarnie często zrywają wcześniej podpisane umowy, tłumacząc się najczęściej „względami technicznymi”. Władza dość uważnie przygląda się wszelkim manifestacją organizowanym przez „Naszą Ukrainę”, 1 maja br. po akcji „Ostatnia koszula dla Janukowycza” aresztowano dwóch charkowskich aktywistów „Naszej Ukrainy” Iwana Warczenkę oraz Jewhena Zołotariowa.

Przy wzmożonym ataku propagandowym, jaki jest prowadzony na wschodzie Ukrainy przez czynniki przychylne W. Janukowyczowi, dorobek obwodowego sztabu W. Juszczenki wygląda nader skromnie. W lipcu br. w centrum Charkowa „Nasza Ukraina” przeprowadziła kilkanaście akcji rozdawania partyjnych ulotek oraz gazet opozycyjnych. Pod koniec lipca, przed siedzibą gubernatora Kusznariowa, zorganizowano pikietę przeciwko coraz częstszym naciskom politycznym ze strony władzy. Pasywność charkowskiego sztabu obwodowego jest często krytykowana przez przywódców sztabów obwodowych mniejszych partii wchodzących w skład bloku „Nasza Ukraina”. Zachowanie takie jest o tyle zastanawiające, iż W. Juszczenko przeznacza dość znaczne środki na funkcjonowanie swoich lokalnych sztabów wyborczych. W lipcu w mieście pojawiły się dość liczne plakaty i transparenty wyborcze W. Janukowycza, co jednakże nie zachęciło sztabu „Naszej Ukrainy” do podobnych działań. Co prawda podczas ostatniej kampanii wyborczej przed wyborami parlamentarnymi plakaty opozycji były nagminnie zrywane, jednak fakt ten nie powinien usprawiedliwiać bierności. Działacze opozycji chcą dotrzeć do wyborców przede wszystkim rzeczową argumentacją, co jednak przy zmasowanej akcji medialnej kandydata „władzy” może okazać się nieskuteczne. Wydaje się, że problem nie leży jedynie w sferze pieniędzy, W. Juszczenko posiada dość silne lobby finansowe. Zresztą akurat w Charkowie dość wpływową postacią w kręgach biznesowych jest brat lidera opozycji, Petro Juszczenko. Ciężko oprzeć się wrażeniu, że opozycja w swoisty sposób „uznaje” pierwszeństwo obecnej władzy na wschodzie kraju.

Prognozy

Według ostatnich ogólnokrajowych badań opinii publicznej W. Juszczenko posiada niewielką przewagę nad W. Janukowyczem (4-8%), choć poparcie dla tego ostatniego wykazuje lekką tendencję wzrostową. Za W. Juszczenką „murem” stoi zachodnia Ukraina (65%), dość duże poparcie posiada on również w centrum kraju (37%). Ogromną szansą dla W. Juszczenki jest wschodnia Ukraina, od której w dużym stopniu zależy ostateczny wynik wyborów prezydenckich. Znaczenie tego regionu doskonale rozumie obecna władza, która stara się zachować tutaj swój monopol.

Zdobycie przez W. Juszczenkę poparcia wschodnioukraińskiego elektoratu nie będzie jednakże możliwe, o ile nie zacznie on prowadzić bardziej zdecydowanej i energicznej kampanii wyborczej w tym regionie kraju. Niestety siły w tej walce nie są równe, po stronie kandydata „władzy” stoi cały potężny aparat państwowy. 31 października okaże się, czy po raz kolejny to właśnie wschód Ukrainy wybierze swojego prezydenta i kto nim będzie.

Przypisy:

1) http://vybory.osp-ua.info/analitika_stati-idxnews-478.html
2) http://www.dif.org.ua/doc.php?action=doc&i=94&id=230704122542
3) http://www.dif.org.ua/doc.php?i=68&id=121203080944&action=doc
4) http://www.polit.com.ua/index.php?ukr&spoid=2&poid=2&id=2347
5) http://www.dif.org.ua/doc.php?action=doc&i=94&id=230704122542
6) Микола Рябчук, Дві України, Київ 2003.
7) http://www.dif.org.ua/doc.php?i=68&id=121203080944&action=doc
8) Ю. Асєєв, Г. Асєєва, Через технічні причини, „Дзеркало тижня”, №31 (506), 7.08.04.

Autor publikacji: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: