WARIANTY KAMPANII PARLAMENTARNEJ NA BIAŁORUSI - JESIEŃ 2004

Wybory parlamentarne 2004 r., bez względu na ich wynik, będą miały decydujący wpływ na dalszy rozwój sytuacji na Białorusi. Nie tylko końcowy rezultat, ale i sam mechanizm ich przeprowadzenia będą świadczyć o tym, na jakie ofiary gotów jest pójść oficjalny Mińsk w celu zachowania obecnego stanu rzeczy.

Łatwo zauważyć, że praktycznie wszystkie ugrupowania polityczne - tak pochodzenia białoruskiego jak też niebiałoruskiego - zainteresowane są, żeby kampania parlamentarna zainicjowała znaczącą reformę reguł gry politycznej. Jak dotychczas, grupa trzymająca władzę kategorycznie jest przeciwna wszelakim zmianom tych reguł, chcąc zachować obecną bezalternatywność polityki białoruskiej. Jednak byłej jednomyślnośći wśród ekipy Łukaszenki w tej kwestii już nie ma. Najbardziej inteligentna jej część dobrze rozumie, że kampania parlamentarna przeprowadzona według tradycyjnego scenariusza z wybraniem wcześniej ustalonego administracyjnych spisu kandydatów może w konsekwencji spowodować głęboki kryzys polityczny. Jednak na razie brakuje jej gotowości (całkiem możliwe - woli politycznej) by pójść na liberalizację procedur wyborczych. Lęk ekipy Łukaszenki jest jak najbardziej uzasadniony. Ukształtowanie się w parlamencie nawet małej frakcji opozycyjnej (12-16 osób) będzie oznaczało pojawienie się w państwie realnego alternatywnego ośrodka politycznego i poprzez to może sprzyjać włączeniu się tak zwanej konstruktywnej opozycji do struktur systemowych. Łukaszenka, jak powszechnie wiadomo, dobrze się czuje wyłącznie w bezalternatywnym środowisku politycznym, kiedy rywale nie dysponują ani środkami, ani możliwościami medialnego manewru umożliwiającego udzielenie adekwatnej odpowiedzi. Prezydent uznaje tylko polityczny monolog we własnym wykonaniu i dlatego zupełnie nie jest mu potrzebna konkurencyjna polityka na Białorusi.

Na dzień dzisiejszy istnieje przynajmniej kilka możliwych scenariuszy przeprowadzenia jesiennej kampanii parlamentarnej. Znana w pewnych kręgach jest informacja o istnieniu ustalonego administracyjnego spisu kandydatów, całkowicie lojalnych wobec prezydenta. Spośród alternatywnych ugrupowań politycznych tylko opozycja klasyczna i niektórzy liderzy „trzeciej sily” określili swoje interesy wyborcze i starają się przeciwstawić spisowi administracyjnemu swoją własną listę demokratyczną. To już znana wyborcy białoruskiemu konstrukcja: istnieje „czarne” (biurokratyczny spis Łukaszenki) oraz „białe” (demokratyczny lista rywali prezydenta). Żadna ze stron nie ujawniła dotychczas zasobów swych możliwości. W wypadku kandydatów prezydenckich wszystko jest mniej więcej jasne; na ich korzyść będzie pracować jakże istotny w krajach postradzieckich tak zwany „zasób administracyjny” (władza wykonawcza wkrótce otrzyma listę obowiązkowych kroków, które będzie musiała podjąć na koszt państwa wspierając kandydatów urzędowych).

Kandydaci opozycyjni nie są w stanie skutecznie walczyć w nierównych warunkach prowadzenia agitacji przedwyborczej (np. ograniczenia dotyczące spotkań z wyborcami w budynkach użytku publicznego etc.) Tej grupie brakuje możliwości stworzenia niezbędnej bazy medialnej celem skutecznego oddziaływania na opinię publiczną w okręgach wyborczych. Ale w przypadku, jeżeli oficjalny Mińsk wybierze scenariusz „tradycyjny” - wszyscy „niewygodni” kandydaci - opozycyjni albo występujący samodzielnie - mogą się zbytnio nie troszczyć o finansowe wsparcie własnych kampanii wyborczych, ponieważ i tak zostaną pod różnymi zarzutami wyeliminowani z gry. A jak pojawi się potrzeba - swoją rolę odegra ustawowe ograniczenie możliwości finansowych „marzycieli o fotelu w parlamencie”. Na koniec zostanie wykorzystana klasyczna procedura liczenia głosów – bez obserwatorów zagranicznych, w specjalnych pomieszczeniach do liczenia, pod kontrolą osób z władzy wykonawczej. Wiarygodność podobnego liczenia poddana będzie poważnej wątpliwości.

Istnieje kilka możliwości przebiegu kampanii parlamentarnej na Białorusi jesienią 2004 r.

„Tradycyjny scenariusz” nie ma wielkiego sensu, dlatego że parlament całkiem składający się z ludzi Łukaszenki i mający dość wątpliwe prawa, może być całkowicie nie uznany i odrzucony przez społeczność międzynarodową. A taki wariant akurat nie jest najlepszy dla władzy. Na dodatek zupełnie bezsensowne jest tracenie środków budżetowych na taki parlament. Jego legalność będzie wątpliwa nawet wewnątrz państwa białoruskiego, a zatem wszystkie jego postanowienia w przyszłości obowiązkowo staną się przedmiotem rewizji.

„Pozornie-liberalny scenariusz” przewiduje możliwość długiego procesu rokowań z udziałem przedstawicieli zainteresowanych struktur europejskich. Oficjalny Mińsk w wyniku takich rokowań może zgodzić się na kosmetyczne zmiany w ordynacji wyborczej. Podobne poprawki okażą się wystarczające dla uznania wyborów przez struktury europejskie za mniej więcej legalne. Europa oceniała by te ustępstwa jako pierwszy krok ku demokratyzacji polityki białoruskiej i wyjściu z sytuacji patowej. Ale paradoks polega na tym, że obecna ekipa nie jest gotowa pójść nawet na nieznaczne ustępstwa i otrzymać dzięki temu częściowo wiarygodny parlament. A czasu na zainicjowanie jakichkolwiek źmian praktycznie już nie ma.

„Scenariusz konfliktowy” przewiduje ostre potraktowanie przede wszystkim ugrupowań opozycyjnych. W tym wypadku opozycja demonstracyjnie przyjmie wyzwanie oficjalnych władz i wystąpi z agresywnymi hasłami. Jeżeli Łukaszenka zaproponuje zorganizowanie kampanii na zasadzie „za prezydentem - przeciwko prezydentowi” - takie wyzwanie niewątpliwie trzeba przyjąć. Nawet nie zważając na to, że komisja wyborcza znajduje się pod totalną kontrolą wykonawczych organów władzy. „Scenariusz konfliktowy” może być realizowany tylko w wypadku jeżeli opozycja, niezależne ugrupowania polityczne, znajdą wystarczająco dużo środków dla silnego oddziaływania informacyjnego na świadomość społeczną. W obecnej chwili takie próby podejmują dwa ugrupowania. Pierwsze - to grupa generała Frołowa, znana z przeprowadzenia w pierwszej połowie czerwca tego roku akcji protestu – głodówki, oraz grupa „młodych wilków” związanych z nowopowstałą koalicją „Piątka plus” („5+”). Agresywne hasła oraz intensywny atak medialny - taki jest motyw przewodni scenariuszu konfliktowego. Społeczeństwo powinno odczuć pojawienie się realnej alternatywnej siły politycznej, zdolnej efektywnie przeciwstawiać się falsyfikacjom wyborczym.

„Scenariusz przejściowy” może być realizowany tylko przy rezygnacji Łukaszenki z przedłużenia własnych pełnomocnictw prezydenckich. Ten scenariusz jest dość realny, gdyż pozwala mu żywić nadzieję na otrzymanie „teczki z gwarancjami”. W ramach tej gry do parlamentu wchodzą przedstawicielie różnych ugrupowań politycznych (łącznie z liderami opozycji konstruktywnej). A sam parlament przedstawia się jako swoista wewnątrzbiałoruska placówka dla rokowań, gdzie są dyskutowane zasady ustroju politycznego w okresie postłukaszenkowskim. Rzecz jasna, parlament przejściowy nie może pretendować do znacznego poszerzenia własnych pełnomocnictw. Jednak pojawienie się w konstrukcji politycznej państwa takiego parlamentu oznaczać będzie początek gruntownej reformy politycznej.

Jaki scenariusz wybierze grupa trzymająca władzę? Jak na razie skłania się do „scenariuszu tradycyjnego” w jego skrajnym, najbardziej brutalnym wariancie. To jest proste i zwykłe. Jednak następstwa każdego wyboru są łatwo widoczne już teraz.

WARIANTY KAMPANII PARLAMENTARNEJ a,b,c,d.

Scenariusz 1.2.

Następstwa

a) Tradycyjny

1. całkowita izolacja państwa

2. nieefektywny dekoratywny parlament bez żadnego uznania

b) Pozornie – liberalny

1. częściowe polepszenie stosunków na kierunku wschodnim i zachodnim

2. dekoracyjny parlament ze sporadycznym udziałem w życiu politycznym państwa

c) Konfliktowy

1. gwaltowny wzrost nastrojów protestacyjnych w społeczeństwie

2. pojawienie się jasnej alternatywy wobec ekipy Łukaszenki

d) Przejściowy

1. parlament staje się placówką dla rokowań politycznych

2. ustalają się i umacniają nowe reguły gry, a stara ekipa otrzymuje maksymalne gwarancje od różnych ugrupowań politycznych (w tym także rosyjskich).

Autor publikacji: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: