CYWILIZACJA PRZEDMIOTÓW

„JEST JESZCZE MNÓSTWO DO POWIEDZENIA O SEKSIE. WSZYSTKO, CO SŁYSZĘ JEST MORALIZUJĄCE, PESYMISTYCZNE ALBO DEBILNE” – powiedziała dziennikarzom autorka filmu „Gwałt” Virginie Despentes. „Nie bałyśmy się stoczyć feministycznej bitwy, świadomie dążyłyśmy do skandalu i prowokacji. "Gwałt" to brutalna, dołująca książka. Nadine i Manu tak naprawdę nie są złe, chcą tylko żyć bez żadnych zahamowań. Jednak nieszczęśliwy zbieg okoliczności zmusza je do przekroczenia granicy między dobrem i złem. Muzyka, przemoc, sex, brak stabilizacji – to wszystko dostarcza adrenaliny. Nie ma nic gorszego niż posłuszeństwo, uległość, wyrzeczenie się siebie.

Książka przepełniona jest muzyką. Tak samo miało być w filmie. Muzyka ma oddawać emocje, nieprzerwanie otaczać bohaterki, odbijając echem ich uczucia. /.../ Nadine i Manu, gdy zabijają, czują, że żyją. Ale to nie wszystko. Chodzi o tę chwilę, gdy jeden fałszywy ruch decyduje o wszystkim. Za późno naciśnięty spust w chwili słabości, litości, wyrzutów sumienia. One żyją poza prawem. Zero usprawiedliwienia, zero wyjaśnień, zero rozsądku. Kierują się uczuciem, nie rozumem.

Gdy oddają się przypadkowym facetom, czują, że żyją. Nie zastanawiają się dlaczego, nie myślą, co będzie dalej. Robią to, bo lubią. Są wolne.

Sceny "prawdziwego seksu", bez dublerów i "najazdów na ogień w kominku" były podstawą filmu. Koniec z dzieleniem ciała kobiecego na kawałki. Czas zwrócić kobietom ciała, których przez wieki były pozbawione. Sceny seksu mają być do bólu prawdziwe. Chcemy zwrócić kobietom prawo do prawdziwej seksualności, nie tej widzianej oczami mężczyzny. To faceci mają problem z kobiecym seksem: to ich problem, nie nasz.

To ociekający krwią film drogi, a jednak głęboko ludzki, bez sztuczności. Chcieliśmy dotrzeć do sedna sprawy, nie omijać miejsc, których inni unikają. Kopać jak najgłębiej, zejść do najniższych poziomów, aby pozostać wiernym sobie.”

Tak z pewnymi skrótami reklamowany jest w polskich mass mediach francuski film „Gwałt”. Przyznam się szczerze, że w pierwszej chwili tekst ten mnie zaskoczył. Po chwili jednak uległem reklamie i postanowiłem skonfrontować go z samym filmem. Akurat czas był ku temu gdyż i „Gwałt” i inny głośno skandalizujący film francuski „Nieodwracalne”, reprezentował w ostatnich latach kinematografię Francji na Festiwalu Filmowym w Cannes. A jak wiadomo festiwal ten odbywa się co roku w maju. Poszedłem więc na oba filmy do kina.

Nie będę streszczał Wam fabuł tych utworów, gdyż nie są to typowe filmy fabularne. Sądzę, że w tych „dziełach” nie chodzi o przedstawienie jakieś anegdoty. W założeniach miały to być chyba bardziej zapisy stanów psychicznych realizatorów obu filmów. I ich kiepskiej kondycji, bo ukazują całkowitą niewiarę w sens współczesnego świata.

Zacznijmy od początku. W „Nieodwracalnym” świat przedstawiony jest jako rodzaj majaku. Jest to rzeczywistość rodem z koszmaru, z piekła. Przemoc, agresja, chamstwo i seks. Ale seks jako czynność pozbawiona uczucia. Wszystko to na dodatek w kolorach brudnych, ciemnych.

W „Gwałcie” od samego początku opis świata przypomina skrajny naturalizm rodem z przedmieść. Autorzy epatują widza dosłownością. Jak agresja to z detalami. Jak gwałt to ze zbliżeniami, z całą fizjologią. Jak zabawa to z zimnym dystansem, z dystansem obserwatora, który obserwuje bakterie pod mikroskopem. Po co to? Aby jeszcze mocniej ukazać nicość fimowych bohaterów? Nie wiem. Nie rozumiem.

Jednak nie to jest najbardziej zaskakujące. To co najbardziej szokuje w obu filmach to przedmiotowe przedstawienie ludzi. Nie ma w tych filmach miłości, mimo iż o niej się mówi – miłość zastąpiona jest tam przez mechaniczną kopulację.

Definicja jest prosta – jeśli ktoś kogoś kocha to znaczy, że z nim kopuluje. Ojciec kochając córkę kopuluje z córką, bo ją kocha; nieśmiały bohater, nie potrafiący kopulować z kobietą, traci ją, bo nie wykazał, że ją naprawdę kocha itd. W związku z tym o wielkości miłości decyduje w pierwszej kolejności długość a potem jakość kopulacji. Następnie różnorodność kopulowania (analnie, oralnie itd.). Lecz kopulacja to również forma ustalania zależności między ludźmi. Mężczyźni rozładowując agresję zmuszają kobiety do stosunków, bo chcą się czuć silniejszymi. Chcą być władcami. Seks wtedy nie jest przyjemnością lecz formą walki. Bo dla autorów tych filmów Człowiek jest tylko ciałem. Jest przedmiotem, który należy podporządkować sobie poprzez niszczenie. I chyba nie trzeba już wspominać, iż ludzie komunikują się w tych filmach tylko za pomocą agresji.

Gwałt nie jest tu przyjemnością lecz wyładowaniem agresji, podczas której przyjemność czerpie się z cierpienia ofiary – mężczyzn się katuje i zabija zaś kobiety bije i gwałci. W momencie kiedy ofiara nie cierpi, kat nie doznaje przyjemności i przerywa agresję.

Tak w dużym uproszczeniu wygląda świat opisany przez autorów „Gwałtu” i „Nieodwracalne”. Oczywiście można by uważać, iż jest to wypadek przy pracy, dwa filmy to jeszcze nic takiego. Niestety, równolegle pojawiły się dość podobne „w opisie świata” produkcje francuskie jak „Intymność” i „Pianistka”. Czyżby więc świat był bardziej chory niż nam się wydaje? A może ten świat istnieje tylko w umysłach twórców? A może chodzi tu tylko o epatowanie widzów sensacją? Czymś czego jeszcze w kinie nie było? Może chodzi o przekraczanie kolejnych barier, zacieranie różnic, w tym wypadku między pornografią o zabarwieniu sadomasochistycznym a popularnym filmem kinowym?

Jeśli tak, to źle się dzieje. Przed laty kino w wydaniu takich osób jak Fellini, Visconti, Tarkowski bywało Sztuką. Potem niestety komercja zepchnęła kino w rozrywkę. Potem Spielberg wraz z kumplami sprowadzili kino do rangi przemysłowej – film stał się produktem do sprzedania, takim samym jak śledź czy maca. Teraz, tym razem Francuzi, próbują do filmów zaliczyć naświetlone taśmy. Nobilitacja kiczu już była, czyżby więc pora na nobilitację pornografii?

Wracając jednak do omawianych filmów można na nie spojrzeć jeszcze inaczej. Jak na przekłady istniejących już filmów na język prostszy, prymitywniejszy, zrozumiały dla wszystkich. W tym wypadku mielibyśmy do czynienia z deklasacją dobrej rozrywki (ambitnej, poprawnej rzemieślniczo).

W ten sposób patrząc „Gwałt” to pornograficzna wersja „Thelmy i Luizy” dla ubogich umysłem. „Intymność” to prymitywna wersja „Ostatniego tanga w Paryżu” dla bezrobotnych umysłów ze szczegółową prezentacją stosunków seksualnych, zaś „Nieodwracalne” to awangarda dla ćwierćinteligencji o niesprecyzowanych preferencjach seksualnych z nachalnymi zapożyczeniami z „Pętli” Hichcocka i filmu „Memento”. Zresztą zapożyczeń jest tam więcej. O „Pianistce” nie wspomnę, bo tego nie da się do niczego porównać.

Wrócę jednak do motywu zasadniczego – po co zrealizowano takie filmy? Aby udowodnić, że Francja cierpi na uwiąd umysłowy? Czy degrengolada może być powodem do dumy?

Rozumiem, że ktoś coś gdzieś nakręci. Ale żeby się tym bezkrytycznie afiszować, prezentować jako osiągnięcie kulturalne na najważniejszym festiwalu filmowym? Przecież skandalami filmowymi Francja nie wygra z Hollywoodem. Obawiam się także, iż ani „Gwałt” ani „Nieodwracalne”, nie wpłyną na zwiększenie turystyki a raczej zniechęcą do odwiedzania Francji i Paryża. Gdzie ci wspaniali francuscy kochankowie? Czyżby to były tylko mity? nieaktualne stereotypy?

Czyżby ponownie zło miało swe źródło we Francji – Rewolucja Francuska przekształciła się w Rewolucję Październikową: Socjalizm w studenta Sorbony Pol Pota; jakie owoce wydadzą tak chore filmy? Czyżbyśmy byli świadkami narodzin nowej epoki? Epoki ludzi - przedmiotów?

PS.

Jeśli jestem w stanie przyjąć do wiadomości, iż „Intymność” w ilości 15 kopii, ,„Nieodwracalne” w ilości 12 kopii i „Gwałt” w ilości 3 kopii krążą po Polsce, tak nie jestem w stanie zrozumieć faktu wydania na kasetach video i w wersji DVD filmu „Intymność” i „Nieodwracalne”. Miejsce pornografii jest w sex shopach a nie w sklepach i wypożyczalniach. Chyba że potraktujemy to jako śmiałe wejście do Unii Europejskiej.

Autor publikacji: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: