KTO NAS ROBI W PŁYTĘ?

Zawsze lubiłem słuchać dźwięków muzyki. Niestety po komercjalizacji, większość stacji radiowych zrezygnowała z jej prezentacji na rzecz agresywnych, mocno zrytmizowanych dźwięków. Pozostały mi więc stare winyle, wspomnienia i dobre serce znajomych. Bo na kupowanie płyt kompaktowych po 45-60 zł za sztukę po prostu mnie nie stać.

Być może z czystej zawiści zastanawiałem się czy cena ta wynika z autentycznych kosztów produkcji czy być może ktoś mnie nie lubi i nie chce abym słuchał muzyki. Dalej wpadałem w lekką paranoję, gdyż dochodziłem do wniosku, że to spisek właścicieli stacji radiowych, którym zależy aby słuchać ich stacji (a w nich reklam) a nie indywidualnie (bez reklam) samej muzyki. Ciągu dalszego moich myśli nie przedstawię bo nie chce was straszyć. Jednak wrócę do tematu – czy rzeczywiście ceny płyt CD wynikają z autentycznych kosztów ich produkcji?

Do zeszłego roku różni specjaliści twierdzili z powagą, że płyty nie mogą być tańsze bo wtedy traciliby na nich wydawcy. Jednak dwa lata temu zespół „Ich troje” wywalczył żeby ich płyty sprzedawane były po niecałe 30 złotych i okazało się, że nikt na tym nie stracił. Czyli jednak kwota 45-60 zł jest naciąganiem klienta, bo skoro 30 zł za płytę może przynieść wszystkim zysk to znaczy, że ktoś chciał na nas ewidentnie zarobić.

Teraz Radio RMF FM wydało płytę za 9,99 zł, na której można usłyszeć Perfect, Varius Manx, Kasię Kowalską, Anitę Liponicką, Edytę Górniak i kilka innych gwiazd muzyki polskiej. Co więcej każde z nich śpiewa na tej płycie swoje wersje przebojów światowych takich tuzów jak Sting czy David Bowie. Ponoć sprzedano już 200 tysięcy egzemplarzy tej płyty. Według przedstawicieli RMF FM sprzedanie dopiero 400 tysięcy pozwoli zbilansować się całej tej akcji na zero. Rozumiem, że według RMF FM kwota 10 zł za CD jest graniczną i dopiero przy dużym nakładzie jest w stanie zwrócić koszty producentowi. Jak to więc z tymi cenami jest?

Dyskusja wokół płyty RMF FM doprowadziła do ujawnienia przybliżonych kosztów produkcji CD. Podobno przy nakładzie standardowym (nakład 15 tysięcy płyt) wydatki kształtują się następująco:

nagranie płyty - 2,55

prawa autorskie - 1,94

prawa inne - 2,46

produkcja - 2,55

promocja - 8,50

koszt dystrybucji - 1,20

czyli całkowity koszt produkcji zamyka się w kwocie 19,20 zł.

Ponoć większość firm wydawniczych dolicza do tego zysk nie większy niż 2 zł na płycie, co w sumie daje kwotę 21,00 zł. I praktycznie tu kończy się dobra i zła rola wydawcy. Dalej na płycie zarabia państwo oraz sprzedawcy. Czyli drugie tyle. Albo i więcej. Wiemy więc teraz kto nas nie lubi i kto nie chce abyśmy stali się narodem muzykalnym.

Jednak czy wszystkie wydatki są na tej liście racjonalne? Dla mnie nie. Dlaczego tak twierdzę? Oto zdarza mi się kupować płyty CD u różnych oficjalnych wydawców i płacę za nie od 5 zł do 12 zł. Rozumiem że w wielu wypadkach wydawca ponosi tylko koszty produkcji i różnych praw czyli 6,95 zł. Ale gdzie tu miejsce na zysk? A gdzie haracz dla państwa? Jak to możliwe, że jednak są tacy którym się to opłaca?

Zabawmy się więc w producenta – koszt produkcji domowym sposobem jednej płyty CD wynosi - koszt czystej płyty CD + proces nagrania + etykietka + pudełko + okładka. Daje to kwotę wysokości nie więcej niż 3 zł. Jeśli sprytnie ominiemy wszelkie prawa autorskie, wykonawcze itp. (np. sami nagramy utwory Chopina) to poza haraczem dla państwa (vat 22 %) reszta jest naszym zyskiem. Czyli z każdej sprzedanej płyty wszystko to co jest powyżej 4 zł jest naszym zyskiem. Oczywiście nie wziąłem tu pod uwagę kosztów własnych czyli utrzymanie biura itp. Ale chodziło mi o sytuację krańcową – modelową.

Jeśli jednak chcemy być uczciwi i zapłacimy za prawa autorskie i inne (4,40 zł) to uzyskamy wraz z haraczem dla państwa (vat 22%) kwotę 9,00 zł. Czyli wszystko ponad tę kwotę staje się dla nas zyskiem.

Zauważyliście, że pominąłem w tych wyliczeniach koszta promocji i dystrybucji. Ale czy promocji potrzebuje K. Krawczyk czy „Ich troje”? To oni sami wypracowali sobie przez lata pozycję na rynku. Nie zrobiła tego za nich żadna promocja. Wystarczy więc informacja, że ukazała się ich nowa płyta a kupujący się sami znajdą.

Problem z dystrybucją na swój sposób rozwiązują sklepy internetowe oraz zakup płyt bezpośrednio u wydawcy. Czemu więc mimo tego, że produkcja płyty CD jest tak tania to gotowe płyty są nadal tak drogie? Kto na nich zarabia? Bo przecież nie artyści !!!

Jak powszechnie wiadomo nagrywanie płyt nie jest zajęciem opłacalnym dla muzyków. Paradoks ten wynika z zarobków. Otóż okazuje się, że zarobek z nagrania jednej płyty równa się średnio zagraniu 2-10 koncertów (zależy to od rangi wykonawcy). Po co więc nagrywają płyty? Dla stacji radiowych. Tylko po to aby istnieć na rynku radiowym, a przez to istnieć w pamięci słuchaczy, którzy przyjdą na ich koncert. To że kupią ich płytę jest dla wykonawców tylko miłym akcentem, lecz nie zyskiem. Na ich płytach zarabia... No właśnie, kto?

Autor publikacji: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: