Marzec 1968

Ferment w ruchu komunistycznym. Antyizraelskie stanowisko Kremla i zaostrzenie kursu wobec kultury wywołało w ZSRR sprzeciwy intelektualistów pamiętających względny liberalizm chruszczowowski. Na wieloletnie więzienie skazano głównych dysydentów, co jednak nie zahamowało ruchu obrony praw człowieka. W ZSRR pojawiły się pierwsze "samizdaty" publikowane konspiracyjnie poza zasięgiem cenzury. Na Ukrainie nastąpiło narodowe ożywienie kulturalne. Również w państwach bloku radzieckiego rósł ferment. Komuniści węgierscy próbowali realizować reformy gospodarcze. Zwiększała się niezależność polityki zagranicznej Rumunii. Podczas spotkania konsultacyjnego partii komunistycznych w Budapeszcie w lutym 1967 r., które miało zająć się przygotowaniem światowej narady w Moskwie, Rumuni opuścili obrady na znak protestu przeciw krytyce ich neutralnej postawy wobec konfliktu bliskowschodniego. Zaniepokojone kierownictwo Kremla podróżowało od jednej stolicy komunistycznej do drugiej.
 
"Praska wiosna". Szczególny niepokój Kremla budziła sytuacja w Czechosłowacji. W styczniu 1968 r. I sekretarzem KPCz został Aleksander Dubczek, który zapowiedział reformy pod hasłem "socjalizmu z ludzką twarzą". Odnowa życia publicznego w CSRS zataczała coraz szersze kręgi. Po spotkaniach z Breżniewem w styczniu i lutym 1968 r. Dubczek próbował hamować tempo zmian, ale ewolucja wewnątrz partii pchała go ku dalszej liberalizacji, przez co tracił zaufanie Moskwy. Zniesiono cenzurę, rehabilitowano ofiary systemu, reorganizowano policję, wprowadzano swobodę wyjazdów zagranicznych i reformy gospodarcze. Nie kwestionowano natomiast "przyjaźni" z ZSRR i udziału CSRS w Pakcie Warszawskim.
 
W kierownictwie PZPR przemiany czechosłowackie budziły niepokój i rozdrażnienie. Cele Dubczeka traktował Gomułka jako nierealne i niebezpieczne. Choć wśród opozycji intelektualnej i studentów popularne stawało się hasło "Polska czeka na swego Dubczeka", tendencje w kierownictwie PZPR były zgoła przeciwne. Podczas spotkania z Gomułką na początku lutego 1968 r. Dubczek zaproponował współpracę w budowie "socjalizmu o ludzkiej twarzy" przy współudziale Węgier, jednak Gomułka uznał ten plan za nierealny i "awanturniczy".
 
Wokół zdjęcia „Dziadów’. Polaryzacja w bloku radzieckim, rozwój opozycji w ZSRR oraz liberalizacja w CSRS budziły nadzieje intelektualistów oraz studentów na demokratyzację w Polsce. Moczarowcy, wspierani przez młodsze pokolenie partyjnych karierowiczów, chcieli wykorzystać ferment wśród inteligencji i studentów dla wykazania niezbędności i siły swych formacji milicyjnych oraz paramilitarnych, toteż do działań autentycznych sił demokratycznych niepostrzeżenie dołączali policyjne prowokacje.
 
W grudniu 1967 i styczniu 1968 r. krążyły informacje o ograniczaniu przedstawień „Dziadów” Adama Mickiewicza w reżyserii Kazimierza Dejmka w warszawskim Teatrze Narodowym, co związano z pojawiającymi się oklaskami podkreślającymi antyrosyjskie kwestie dramatu. Podejrzewano, że oklaski te pobudzały służby bezpieczeństwa. W połowie stycznia czynniki partyjne zdecydowały o zdjęciu „Dziadów”. 30 I 1968 r. odbyło się ostatnie przedstawienie. Prowokatorzy nie musieli się wysilać: publiczność przyjęła arcydzieło owacją. Wieczorem spod teatru ruszył ku pomnikowi Mickiewicza na Krakowskim Przedmieściu pochód z transparentem "Żądamy dalszych przedstawień". MO nie interweniowała. Dopiero później niektórych, wybranych według nazwisk, uczestników demonstracji aresztowano. Zdjęcie „Dziadów” wywołało powszechne wzburzenie. W lutym na Uniwersytecie Warszawskim zbierano podpisy pod petycją protestującą przeciw zakazowi przedstawień. Zebrano około 3 tys. podpisów, a listy posłano do Sejmu.
 
Zebranie literatów. Wśród pisarzy stolicy zbierano podpisy pod żądaniem zwołania nadzwyczajnego zebrania warszawskiego oddziału ZLP. Ponieważ władzom partyjnym nie udało się sparaliżować tej akcji, a liczba podpisów przekroczyła przewidzianą statutem, 29 II 1968 r. odbyło się Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Oddziału Warszawskiego ZLP. Wyjaśnienia przedstawiciela władz, który niezręcznie bronił decyzji o zdjęciu „Dziadów”, oburzyły zgromadzonych pisarzy. Przeciw machinacjom władz opowiedzieli się np. Paweł Jasienica i Antoni Słonimski, a Stefan Kisielewski określił panujący w PRL system "dyktaturą ciemniaków". Pisarze partyjni, m.in. Jerzy Putrament, próbowali zatamować falę krytyki, jednak większość zgromadzonych przyjęła rezolucję protestującą przeciw nasilaniu cenzury oraz domagającą się przywrócenia swobody twórczej i wznowienia „Dziadów”.
 
Akcja milicji w Warszawie. Na podstawie postępowania dyscyplinarnego przeciw osobom zatrzymanym w dniu 30 I z Uniwersytetu Warszawskiego usunięto studentów Adama Michnika i Henryka Szlajfera. W świetle obowiązujących przepisów była to decyzja bezprawna, a podjęło ją Ministerstwo Szkolnictwa Wyższego na podstawie sugestii WK i MSW. W ten sposób milicja ponownie zaogniła sytuację wywołując protesty studentów. Frakcja moczarowska rozpoczęła kolejną prowokację w momencie, gdy Gomułka przebywał w Budapeszcie na naradzie konsultacyjnej partii komunistycznych.
 
8 III 1968 r. doszło na dziedzińcu UW do wiecu studentów, na którym przyjęto rezolucję żądającą unieważnienia decyzji w sprawie relegowanych i represjonowanych studentów. Uczestnicy wiecu zostali otoczeni przez cywilnych funkcjonariuszy milicji i tzw. aktyw robotniczy z warszawskich zakładów pracy, którzy zajechali autokarami z napisem "Wycieczka". Próbowali oni wyrywać z tłumu poszczególne osoby. Część władz UW interweniowała w obronie zagarniętych do autokarów studentów. Kiedy autokary odjechały, a studenci rozchodzili się w spokoju, przez bramę główną wdarły się specjalne oddziały milicji, które zaatakowały młodzież m.in. pałkami. Tłum obserwatorów na Krakowskim Przedmieściu skandował okrzyk "Gestapo!". Milicja rozpędziła studentów wykazując przy tym szczególną brutalność. O akcji zdecydować musiał co najmniej jeden z wiceministrów MSW, jeśli nie sam Moczar. Wiadomo też, że MSW otrzymywało informacje o przebiegu wiecu od komitetu partyjnego UW, a bezpośredni kontakt z milicją miał prorektor Zygmunt Rybicki. Tego samego dnia przeprowadzono liczne aresztowania w środowisku uniwersyteckim, m.in. uwięziono ponownie Kuronia i Modzelewskiego.
 
Reakcje społeczeństwa i propagandy. Prasa, radio i telewizja wspomniały o "zakłóceniach w ruchu ulicznym i komunikacji" na Krakowskim Przedmieściu oraz ekscesach "bananowej" młodzieży i chuliganów, co wywołało oburzenie wśród studentów. 9 III odbył się wiec na Politechnice, który wyraził solidarność z Uniwersytetem i potępił brutalną akcję policji. Po wiecu studenci sformowali pochód rozpędzony przez MO. Wiec na Wydziale Elektroniki Politechniki napiętnował zachowanie milicji i propagandy. Milicja wielokrotnie rozpędzała grupki demonstrantów w różnych punktach stolicy.
 
11 III "Trybuna Ludu" opublikowała artykuł „Wokół zajść na Uniwersytecie Warszawskim”, w którym sugerowano, iż inspiratorami zajść byli studenci pochodzenia żydowskiego, z reguły dzieci wysokich urzędników PRL. Stanowiło to po części prawdę, gdyż najaktywniejsi działacze ruchu studenckiego, zwani czasem komandosami, byli nierzadko pochodzenia żydowskiego; natomiast propaganda moczarowska jak gdyby nie zauważała, iż ich demokratyczne dążenia znajdowały szerokie poparcie społeczne. Brutalną akcję sił policyjnych tłumaczono potrzebą "obrony interesów socjalistycznych i narodowych". "Trybunie Ludu" wtórowało paksowskie "Słowo Powszechne" sugerując, iż "syjoniści" wysługiwali się "antypolskiej polityce RFN".
 
11 III na posiedzeniu partyjnego "aktywu" stolicy podobną wersję wypadków zaprezentował I sekretarz KW w Warszawie Kępa, który tłumaczył obłudnie, że jest przeciwny antysemityzmowi, ale nie pozwoli, by "syjoniści" bronili swych poczynań pod hasłem nietykalności Żydów. Tymczasem milicja manifestowała swą potęgę organizując co pewien czas przejazdy kolumn MO. Na UW, Politechnice i SGPiS odbyły się wiece studenckie, które uchwaliły rezolucje domagające się od władz ustalenia odpowiedzialności za brutalną akcję MO i kłamstwa prasy. Na żądanie Warszawskiego KW w zakładach przemysłowych organizowano wiece robotnicze pod hasłami "studenci do nauki, literaci do pióra" lub "precz z syjonizmem". 11 m po południu doszło do następnych starć manifestantów z milicją w tunelu Trasy W-Z i na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Grupy demonstrantów dotarły aż do gmachu KC. Moczarowcom zależało wyraźnie na tym, by tłumy znalazły się pod budynkiem partyjnej centrali i by gmach KC obroniła szarża MO.
 
Interpelacja Koła "Znak". 11 III Klub Poselski "znak" złożył na ręce premiera Cyrankiewicza interpelację zapytując, co rząd zamierza uczynić, by powstrzymać brutalność MO i ORMO, ustalić odpowiedzialność za brutalne potraktowanie młodzieży, a także, jak odpowiedzieć jej na merytoryczne wątpliwości w sprawie przestrzegania praw obywatelskich oraz polityki kulturalnej władz. Posłowie "znaku" stwierdzili przy tym: "Nie jest wyjściem zdławienie manifestacji, ale nieutracenie możliwości rozmawiania ze społeczeństwem. Apelujemy o ten kierunek rozwiązań".
 
W innych miastach. W momencie, gdy na UW trwały wybory komitetów studenckich i uchwalano rezolucje wydziałowe, 11 III na Rynku Krakowskim odbył się wiec studencki, podczas którego żądano przestrzegania swobód konstytucyjnych, ukarania winnych brutalnych akcji policji i zwolnienia aresztowanych. Podobne wiece zorganizowano w Poznaniu, Lublinie i Łodzi. We Wrocławiu studenci Politechniki i Uniwersytetu wyrazili solidarność z uczelniami warszawskimi. Studenci gdańscy poparli postulaty uczelni innych miast żądając swobód demokratycznych, ograniczenia cenzury i zaprzestania represji. Wieczorną demonstrację pod gmachem KW w Gdańsku 12 III rozpędziła pałkami milicja.
 
W "suplikacji" studentów poznańskich z 13 III zażądano zniesienia cenzury, wyjaśnienia przyczyn wydarzeń warszawskich i wyrażono solidarność ze studentami Czechosłowacji. Tegoż dnia MO brutalnie rozpędziła wiec studencki w Krakowie i wdarła się na teren Uniwersytetu Jagiellońskiego. Milicja i Służba Bezpieczeństwa utrudniały kontakty między studentami różnych miast zatrzymując w pociągach osoby przypominające studentów. 14 m do protestów przyłączyło się środowisko akademickie Torunia, a w międzyuczelnianej petycji studenci Wrocławia zagrozili 48-godzinnym wiecem okupacyjnym, jeśli postulatów środowiska nie opublikuje prasa i radio.
 
-
Powrót Gomułki. Propaganda nasilała nagonkę przeciw "syjonistom" i "wichrzycielom". Celowała w tym prasa kierowana z ramienia KC przez bliskiego moczarowcom 01szowskiego. Usunięto ze stanowisk osoby, których dzieci pojawiły się wśród przywódców buntu studenckiego. 14 III w Katowicach przemówił Gierek grożąc "wrogom Polski Ludowej", "sługusom imperializmu", "syjonistom" i innym wrogom "pogruchotaniem kości". Podczas katowickiego wiecu po raz pierwszy od wielu dni pojawiło się nazwisko Gomułki, który 8 III wrócił z Sofii zastając pucz moczarowski w toku. Po sześciu dniach od powrotu szef PZPR uzyskał poparcie potężnego sekretarza z Katowic, uznającego kierownictwo Gomułki w partii. Gomułka zaczął stopniowo opanowywać sytuację. Vll Zjazd Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, który rozpoczął się 14 III w Warszawie, przyniósł zahamowanie ofensywy moczarowskiej. Przeważała "antysyjonistyczna" wersja wydarzeń, lecz jednocześnie zjazd uchwalił list z poparciem dla Gomułki.
 
Dalsze zajścia. 15-16 III w Katowicach doszło do masowych manifestacji młodzieży i robotników; milicja rozpędziła demonstrantów używając psów i armatek wodnych. Byli ranni. Podobne manifestacje rozgromiła MO w Krakowie i Wrocławiu. Trwał 48-godzinny strajk w siedmiu uczelniach Wrocławia, wsparty moralnie i materialnie przez robotników "Pafawagu", "Polamu" i innych zakładów. Władze rozwiązały dwa wydziały Politechniki Wrocławskiej. Strajkowali również studenci w Krakowie, Gdańsku i Łodzi. Wszędzie na znak protestu darto gazety. Milicja pobiła rektora UJ Mieczysława Klimaszewskiego i Karola Estreichera, a do rozpędzenia demonstracji robotników Nowej Huty użyła psów.
 
Zebranie "aktywu" warszawskiego. 19 III 1968 r. w Sali Kongresowej w Warszawie zorganizowano spotkanie stołecznego "aktywu" PZPR z kierownictwem partii. Szef PZPR poparł tezy propagandy moczarowskiej. Podkreślił antyradzieckie prowokacje w czasie przedstawień „Dziadów”, "antysocjalistyczne" działania "wrogów Polski Ludowej", a także w odrażający sposób oczernił Jasienicę insynuując mu współpracę z UB. Gomułka zaakcentował żydowskie pochodzenie rzekomych inspiratorów zajść na UW. Obłudnie zapewniał, iż walka ze "syjonizmem" nie ma nic wspólnego z antysemityzmem. Podczas omawiania tej kwestii "aktyw" ożywił się zachęcając szefa partii skandowaniem "śmielej, śmielej", aplauz zaś okazał się wyreżyserowany nie tylko przez ludzi Gomułki. Na sali częściej krzyczano "Gierek, Gierek" niż "Wiesław, Wiesław" (okupacyjny pseudonim Gomułki). Gomułka obronił swą pozycję, ale za cenę akceptacji nagonki antysemickiej.
 
Zdławienie demonstracji. Przemówienie Gomułki wywołało oburzenie studentów. 21 III rozpoczął się strajk okupacyjny w Politechnice Warszawskiej i na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie studenci stwierdzili, iż stoją na gruncie socjalizmu, ale domagają się respektowania praw obywatelskich, zniesienia cenzury prewencyjnej i monopolu informacyjnego władz. Zaprotestowano też przeciw dyskryminacji rasowej, narodowej i religijnej. Po trzech dniach oba strajki zakończono, gdy władze zapowiedziały, iż rozwiążą uczelnie i rozpoczną nowe zapisy. 21 III 1968 r. głos zabrał Episkopat, którego konferencja plenarna skierowała do premiera list wyrażający zastrzeżenia wobec gwałtownych środków represji policyjnych. Biskupi postulowali uwolnienie aresztowanych, powściągnięcie represji i zmianę polityki informacyjnej. Pismo to nie znalazło żadnego odzewu władz. W katedrze Św. Jana prymas Wyszyński wspomniał o antysemityzmie jako "cieniu odnowionego rasizmu, w imię którego my rzekomo bronimy naszej kultury" i stwierdził: "Nie tą drogą! Nie drogą nienawiści".
 
Protesty i manifestacje obijały się o mur obojętności i wrogości władz. 25 III zwolniono z UW Kołakowskiego, trzech innych profesorów, a także dwoje docentów. Reakcją środowiska uniwersyteckiego stał się wiec 28 III, podczas którego uchwalono Deklarację Ruchu Studenckiego. Żądano w niej swobody zrzeszania się, wolności opinii, zniesienia cenzury, wprowadzenia społecznej kontroli własności państwowej i przestrzegania praw obywatelskich. Władze zareagowały nasileniem nagonki propagandowej. Ostrzegano: "Ręce polskich studentów nie będą wyciągały z ognia kasztanów dla tych, którzy nie polski i nie socjalistyczny interes mają na względzie". W związku z wiecem władze skreśliły z listy studentów 34 osoby. Rozwiązano sześć kierunków studiów, m.in. ekonomię, filozofię i socjologię. Podobnie czyniono na innych uczelniach. Tysiące studentów skierowano do służby wojskowej. Represje położyły kres protestom studenckim.
 
Efekty ofensywy "partyzantów". Władze rozgromiły marcowy ruch demokratyczny. Wydarzenia stały się pretekstem do rozpoczęcia nagonki antysemickiej i antyinteligenckiej. Do końca marca 1968 r. z PZPR wyrzucono 8,3 tys. osób, a 80 funkcjonariuszy straciło stanowiska. Wielu Polaków żydowskiego pochodzenia, którzy ulegli już asymilacji, a zwłaszcza ich dzieci, dowiadywało się nagle, że są "tylko" Żydami, niepożądanymi w Polsce. Szczególną rolę w antysemickiej nagonce odegrali propagandziści związani z frakcją moczarowską, tacy jak Kazimierz Kąkol, Ryszard Gontarz, Henryk Gaworski, Ignacy Krasicki i Witold Filler, a także niektórzy paksowcy. Czystki dotknęły zresztą nie tylko funkcjonariuszy żydowskiego pochodzenia. Gomułka utrzymał pozycję, ale "partyzanci" wspierani przez pozbawionych skrupułów młodszych funkcjonariuszy atakowali pozycje Spychalskiego, Ochaba, Jędrychowskiego i Rapackiego. Akcja "partyzantów” zmobilizowała do walki wszystkie siły w PZPR, które chciały awansu kosztem usuwanych "syjonistów" oraz prześcigały się w antydemokratycznej i pseudonarodowej demagogii.
 
Kwietniowe posiedzenie Sejmu. Tendencje te ujawniły się ze szczególną mocą podczas obrad Sejmu 9-11 IV 1968 r., gdy zajęto się głównie zmianami personalnymi i interpelacją Koła "znak". 10 IV premier Cyrankiewicz udzielił na nią odpowiedzi. W obszernej mowie, pełnej demagogii, kłamstw i uników, brakowało konkretnej odpowiedzi na pytania posłów katolickich. W podobnym duchu przemówił w imieniu Klubu PZPR Kliszko, a następnie wielu, którzy uznali członków Koła "Znak" za współpracowników "wrogich ośrodków dywersji ideologicznej" popisując się antysemicką i antydemokratyczną retoryką nie pozbawioną akcentów antykościelnych.
 
W odpowiedzi na tę falę demagogii i oszczerstw Zawieyski przeciwstawił nienawiści chrześcijańską wizję dialogu, którego warunkiem jest "postawa szacunku dla cudzej odmienności, chęć zrozumienia cudzej racji, swoista transcendencja na drugiego człowieka, którego nie chce się pochłonąć, zagarnąć, przeinaczyć, lecz z którym chce się wspólnie czegoś szukać". Wystąpienia Zawieyskiego i Stommy w obronie prześladowanych i zniesławianych pisarzy i studentów, w dużej mierze laików, miały duże znaczenie dla zbliżenia inteligencji katolickiej i opozycji laickiej. Zdezawuowały taktykę władz, które twierdziły, że opozycja to Żydzi i eks-stalinowcy. Popisy kolejnych mówców przypieczętował Kociołek nienawistnym określeniem "znaku" jako "politycznej resztówki reakcyjnej" w PRL.
Wśród decyzji personalnych na plan pierwszy wysuwała się rezygnacja Ochaba z przewodnictwa Rady Państwa, będąca jego protestem przeciw kampanii antysemickiej. Jego miejsce zajął Spychalski. Choć pozornie oznaczało to awans, Spychalski tracił w ten sposób resztę kontroli nad wojskiem. Następcą Spychalskiego w MON został gen. Jaruzelski. Po odejściu na emeryturę i wyjeździe do ZSRR gen. Jerzego Bordziłowskiego, nowymi wiceministrami obrony zostali: szef Głównego Zarządu Politycznego gen. Józef Urbanowicz, nowy szef Sztabu Generalnego WP gen. Bolesław Chocha oraz główny inspektor szkolenia WP gen. Tadeusz Tuczapski. Wraz z innymi nominacjami wojskowymi decyzje te wzmocniły kontrolę radziecką w WP.
 
Znaczenie marca. Choć pucz moczarowski z marca 1968 r. został zahamowany, w kierownictwie gomułkowskim dokonano sporych wyrw. Odbyło się to w trakcie ostrej kampanii antysemickiej i antydemokratycznej. Komuniści zmobilizowali w marcu 1968 r. najciemniejsze siły drzemiące w każdym społeczeństwie - szowinizm, rasizm i ksenofobię, by rozegrać swoje porachunki, przesłonić istotne przyczyny permanentnego kryzysu społecznego w PRL, oduczyć Polaków racjonalnego myślenia i uczynić wspólnikami w walce z urojonym wrogiem. Nie licząc sporej części aparatu partyjnego i mas członkowskich PZPR, proreżimowych katolików z „PAX" i ChSS, a także części starszego pokolenia, próby te na ogół zawiodły. Zwłaszcza biskupi i intelektualiści katoliccy odcięli się od antysemityzmu władz i poparli "lewicę laicką" stojącą w opozycji do komunizmu.
 
Marzec 1968 r. był momentem przełomowym dla wielu ludzi wierzących w narodową frakcję w PZPR. Odeszli od niej teraz widząc, iż skupia ona głównie zwolenników pięści i pałki. Kampania antysemicka władz PRL ogromnie zaszkodziła dobremu imieniu Polski w świecie. Atmosfera pogromu zapanowała wśród sporej części inteligencji, w której pojawiło się paraliżujące przekonanie, że za dążeniami narodowymi i demokratycznymi stać może policyjna prowokacja. Dla dużej części młodzieży marzec 1968 f. był bolesną lekcją totalitaryzmu. Dał jednak temu pokoleniu polityczne doświadczenia oraz legendę przegranej bitwy, ale nie zakończonej, a może nawet zaczynającej się na nowo walki z komunizmem.

Autor publikacji: 
Ubekistan: materiały i opracowania: 
Źródło: 
Wojciech Roszkowski (Andrzej Albert), Historia Polski 1914-2000, Wydanie ósme rozszrzone, PWN Warszawa 2001, s. 488, fragment 18.1. Marzec 1968 r., s. 287-292.