MICHNIK KNEBLUJE DARSKIEGO

Właśnie karmiłem wołowinką Herszta i instruowałem go co ma zrobić gdyby jakiś niepożądany element przeniknął do naszego domu i po kryjomu wniósł egzemplarz „Wybiórczej”, gdy zadzwonił telefon. A to „Gazeta Polska”, która sobie przypomniała o mnie, gdy red. Wierzbicki raczył się przenieść do swojego pryncypała, informowała mnie, iż właśnie otrzymała list od Michnikowego prawnika z pogróżkami wytoczenia mi procesu, jeśli nie uznam, iż Michnik walczył z komunistyczną korupcją, bo nawet kiedy pisał, iż korupcji nie ma, to z nią walczył, kiedy usprawiedliwiał prywatyzację nomenklaturową (tj. masową kradzież i korupcję) to oczywiście ją zwalczał. Mam więc przepraszać i się kajać. Początkowo myślałem, że to jakiś żart. Wielki redaktor, który trzęsie (raczej trząsł do niedawna) mediami w Polsce, raczył dostrzec mieszkańca śmietnika historii, na który zepchnęła go broniona przez tegoż Michnika agentura. Czyżby Michnik w przewidywaniu bliskiej przyszłości chciał mnie wygonić ze śmietnika by zrobić miejsce dla siebie? Ale tu przypomniałem sobie poprzednie wypadki, kiedy Michnik chciał mnie zakneblować, oczywiście w ramach walki o wolność słowa i wypowiedzi. To taka logika języka diamatu. Po raz pierwszy w 1978 roku, kiedy zakazał wspólnemu znajomemu przywiezienia z Zachodu dla mnie powielacza (o czym dowiedział się przypadkowo), słusznie motywując to najpierw żądaniem zgłoszenia się przez mnie do niego, wielkiego dysydenta komunistycznego celem złożenia raportu z moich zamierzeń i ewentualnego uzyskania jego zgody na to co chcę robić. Trudno bowiem by ktoś miał prawo walczyć z komunizmem bez przyzwolenia i aprobaty sił postępu i rozsądku. A nóż by cos zrobił nie tak jak chce tego „Duch Historii” czyli właściwy dysydent. Po raz drugi usiłował mnie największy autorytet moralny Ubekistanu zakneblować w październiku 1995 roku, kiedy chciało mu się napisać list do początkującego wówczas dziennikarza Piotra Wesołowskiego z łódzkiego wydania „Wybiórczej” by zakazać mu publikowania pod jakimkolwiek pozorem nawet mojego nazwiska (tzw. zapis na nazwisko), gdyż Wesołowski bez zgody Michnika poprosił mnie o wywiad z okazji organizowanej wówczas w Łodzi konferencji na temat bezpieczeństwa. Organizatorami były siły niepożądane, stąd słuszna i natychmiastowa reakcja Redaktora Nieskazitelnego. A teraz Adam Michnik chce posłużyć się sądami by mi zakneblować usta. Cóż stało się przyczyną tej eskalacji? Czemu nowe wróciło? Pozostaje dla mnie tajemnicą. Proces Michnik – Darski, to będzie jednak duża zabawa; już dzisiaj wszystkich zapraszam. Ciekawe czy Sąd znajdzie odpowiednio dużą salę? Mam jednak propozycję dla Pana Michnika; skoro jego biuro prawne już przygotowało mi odpowiednie pokajanie do podpisu, to ja też coś dla niego wygotowałem; jeśli podpisze poniższe oświadczenie, obiecuję, iż więcej nie będę się zajmował analizowaniem jego roli i wypowiedzi. „Ja, niżej podpisany, Michnik Adam, przyznaję i bardzo tego żałuję, iż zawsze uważałem, iż wolność słowa powinna dotyczyć wyłącznie mnie, albowiem przecież wszyscy wiedzą, iż wyłącznie moje poglądy mają prawo bytu. Demokracja i wolność, która objęłaby kogokolwiek poza mną i moimi lokajami, byłaby niewolą i zagrożeniem dla ludności Polszy. Dlatego zawsze uważałem, iż tylko ja powinienem mieć w „Priwislańskim Kraju” prawo do działania i wyznaczania innym jego celów. Dlatego też sądziłem, iż dla Polski po roku 1989 najlepszym rozwiązaniem byłby ustrój jednopartyjny, oczywiście z partią ludzi wyznaczonych przeze mnie. Ponieważ nie miałbym nigdy żadnych szans zwycięstwa w tym kraju w wolnych wyborach, chciałem je zastąpić kooptacją ludzi wyznaczanych przez siebie, w tym zasłużonych i sprawdzonych już w reformach towarzyszy partyjnych. Jak wiadomo naród ten nigdy by mnie nie wybrał, ani nie czytał gdyby miał wybór, dlatego uważałem, iż tego właśnie wyboru należy go pozbawić. To ja powinienem decydować co ma myśleć i robić by uniknął niepotrzebnego błądzenia lub popadnięcia w zgubne nałogi historii, stąd wmyśliłem periodyczne akcje opluwania jego tradycji historycznych by raz na zawsze oduczyć go wstecznictwa i ucywilizować. Teraz, kiedy zostałem odrzuconym generałem bez wojska, zrozumiałem swoje błędy, za które bardzo żałuję.” Podpisik i jesteśmy kwita.

Autor publikacji: 
Wymiar bezprawia: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: 
Źródło: 
ABNCENT wrzesień 2005