BOHATEROWIE FOZZ

Oskarżonych w procesie FOZZ łączy kariera w PZPR i sprawowanie najwyższych funkcji w peerelowskich ministerstwach. Przynajmniej dwie osoby z kierownictwa FOZZ były związane ze służbami specjalnymi PRL.

Osoby kierujące funduszem oskarżane są o zagarnięcie gigantycznych kwot, które przepływały na konta licznych firm znajdujących się m.in. w rajach podatkowych. Sumy przekazywane w ten sposób miały posłużyć do wykupu polskiego długu. W myś1 prawa międzynarodowego operacja ta była nielegalna, gdyż cena tego długu na wolnym rynku była kilkakrotnie niższa niż to, co Polska powinna oddać. Miało to usprawiedliwiać skomplikowane operacje finansowe, jakie przeprowadzał FOZZ. Pieniądze, które wypływały z FOZZ, kilkakrotnie zmieniały właściciela, przelewane były na różne rachunki lub przekazywane w postaci kredytów. FOZZ wspierał powstanie nomenklaturowego biznesu. Między innymi zdeponował w BIG 100 mld zł, co pozwoliło temu bankowi na szybki rozwój. BIG mieścił się wtedy w siedzibie Universalu i zajmował dwa pokoje.
 
Biegli eksperci powołani przez prokuraturę ustalili, że 54 proc. wszystkich operacji prowadzonych przez FOZZ zakończyło się stratami dla funduszu. Wykupywanie zagranicznego długu Polski stanowiło, zdaniem biegłych ekspertów, „margines jego działalności”. Kierownictwo FOZZ stosując bardzo skomplikowane transakcje spowodowało wyprowadzenie z funduszu ponad 128 mln dolarów oraz znacznych kwot w innych walutach.
 
W takiej sytuacji pytaniem niezwykłe istotnym wydaje się być kwestia, kim są ludzie związani z FOZZ-em.
 
Medalista z wywiadu wojskowego
 
Grzegorz Żemek jest głównym oskarżonym w procesie. Przez lata był współpracownikiem wywiadu wojskowego. W 1968 roku ukończył SGPiS. Bezpośrednio po studiach został szefem Przedsiębiorstwa Handlu Zagranicznego „Metronex”, w którym zaledwie po dwóch latach pracy został odznaczony Brązowym Krzyżem Zasługi. Następnie został zastępcą attaché handlowego w Brukseli, gdzie po 6 latach pracy otrzymał Medal Zasługi dla Obronności Kraju. Po powrocie do Polski został pracownikiem Banku Handlowego. W 1983 roku objął funkcję szefa Departamentu Kredytowego w Banku Handlowym International (BHI ) w Luksemburgu. W 1992 roku Piotr Wysocki, dziennikarz naszej redakcji, ujawnił, że Grzegorz Żemek udzielał kredytów i gwarancji kredytowych bez zgody dyrekcji, przez co BHI wpadł pod koniec lat 80. w zadłużenie wynoszące 40 mln dolarów. W Luksemburgu Grzegorz Żemek opiekował się również funduszami peerlowskiego wywiadu. W czasie pracy w BHI Żemek prowadził wiele bardzo skomplikowanych operacji finansowych, podobnych do tych, jakie stosowano później w FOZZ. Otrzymał wtedy Srebrny Medal Zasługi dla Obronności Kraju.
 
Z BHI trafił prosto na funkcję szefa FOZZ, którym był do lipca 1990 roku, kiedy to został zawieszony. Mimo to, zdaniem prokuratury, rządził FOZZ-em również po lipcu 1990. Mimo licznych nieprawidłowości w Funduszu Żemek został doradcą pierwszego likwidatora FOZZ.
 
W czasie prowadzenia śledztwa jednym z problemów były uporczywe choroby głównego oskarżonego. Powołano nawet specjalny zespół lekarzy składający się z ekspertów Akademii Medycznej, który po dokładnym przebadaniu oskarżonego orzekł, że może on uczestniczyć w śledztwie.
 
Prokuratura zarzuca Żemkowi m.in. zagarnięcie 41,8 mln USD, 9,4 mln DEM, 125 mln BEF; niedopełnienie obowiązków, co spowodowało szkody w FOZZ w wysokości 38 mln oraz narażenie FOZZ na stratę 16,9 mln zł (według kursu z 1990 roku). W areszcie Grzegorz Żemek przebywał 15 miesięcy. Obecnie prowadzi prywatną firmę zajmującą się doradztwem finansowym. Jego żona Kamila Marcinkowska-Żemek jest prezesem prowadzącej z FOZZ interesy firmy „Beepol”. Zemek ma posiadłość w Korzeniówce.
 
Przyjaciółka prezesa
 
Janina Chim ma 46 lat. Ukończyła SGPiS, pracowała w „Pagedzie”, „Metalexporcie”, Ministerstwie Przemysłu, Maszyn Ciężkich, „Elektrimie”. W latach 80. została zastępcą kierownika działu dewizowego Universalu. Zajmowała to stanowisko przez kilka miesięcy również wtedy, gdy została zastępcą dyrektora FOZZ. Prywatnie Janinę Chim łączą niezwykle bliskie związki z innym oskarżonym Dariuszem Przywieczerskim. (Dariusz Tytus Przywieczerski oskarżony o kradzież 1,5 mln dolarów)
 
W areszcie przebywała 8 miesięcy, a opuściła go z powodu zajścia w ciążę. Po wyjściu z aresztu prowadziła w dalszym ciągu aktywną działalność w biznesie kierując kilkoma firmami. Po wyjściu z aresztu jej firma „Interpex” wytoczyła FOZZ-owi proces o straty finansowe, jakie firma ta miała ponieść w związku z transakcjami z Funduszem. Ostatnim głośnym interesem Janiny Chim było sprzedanie kierowanemu przez Ireneusza Sekułę Głównemu Urzędowi Ceł skażonego rtęcią budynku byłych Zakładów im. Róży Luksemburg.
 
Prokuratura zarzuca Chimowej kradzież ponad 3,7 mln USD, niegospodarność w skutek której FOZZ utracił 23,9 mln i narażenie Funduszu na stratę 10 mln zł.
 
Sponsor polityków
 
Dariusz Tytus P. jest niewątpliwie najbardziej znany z oskarżonych z uwagi na swoje kontakty w świecie biznesu i polityki. Kierowany przez niego koncern Universal stanowił jeden z najważniejszych kanałów przepływu pieniędzy z FOZZ na Zachód.
 
Zaraz po maturze otrzymał legitymację PZPR, której członkiem był do końca jej działalności. W 1976 w Radomiu jako reprezentant KC PZPR zajmował się „wyciszaniem atmosfery”. Przyjmował skargi i zażalenia od pracowników zakładów „Łucznik”. Józef Szyderski, wiceprzewodniczący „S” w „Łuczniku” powiedział „Gazecie Polskiej”, że wiele ze składanych Dariuszowi P. zażaleń było potem wykorzystywanych przeciwko pracownikom. W 1980 został on przedstawicielem handlowym PRL w Kenii. W wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” powiedział, że zarobił wtedy swój pierwszy milion dolarów w „nie do końca legalny sposób”. Pod koniec lat osiemdziesiątych zamienił synekurę w Kenii na fotel prezesa Universalu. Razem z kierownictwem FOZZ, Grzegorzem Żemkiem i Janiną Chim, założył spółkę „Trast”. 503 tys. dolarów na założenie „Trastu” pochodziło z filii Royal Bank of Scotland na wyspie Guernsey i miały być pożyczką udzieloną udziałowcom „Trastu”. W rzeczywistości bank udzielił pożyczki, ale pod zastaw pieniędzy FOZZ, które przejął, gdy „Trast” jej nie oddał.
 
Ponadto prokuratura zarzuca Dariuszowi P. kradzież ponad 1 mln dolarów na szkodę FOZZ. Dariusz P. założył dzięki kredytowi z BIG spółkę „Dukat”, a kiedy minął termin spłaty kredytu, opłacił go czekiem na 1 mln dolarów wystawionym przez Royal Bank of Scotland. Według prokuratury były to środki FOZZ.
 
Kwestia zagarnięcia 1 mln USD może stać się jednym z podstawowych problemów prokuratury w sprawie z oskarżenia Dariusza Tytusa P., gdyż będzie ona musiała wykazać, że oskarżony przyjmując pieniądze wiedział, że pochodziły z FOZZ.
 
Nieoficjalnie wiadomo, że Dariusz Tytus P. nie kwestionuje faktu przejęcia wymienionych sum. Prawdopodobnie jego linia obrony będzie polegała na kwestionowaniu FOZZ-owskiego źródła pochodzenia pieniędzy. Dariusz P. może utrzymywać, że pobrany przez niego milion dolarów był wynagrodzeniem za prowadzone podczas jego pracy na placówce dyplomatycznej w Kenii konsultacje udzielone firmom z Panamy i Tanzanii.
 
Pikanterii oskarżeniu Dariusza P. dodaje fakt, że jest silnie powiązany z politykami SLD. Universal utrzymuje m.in. organ SdRP „Trybunę” oraz „Przegląd Tygodniowy”. Ma 24 proc. udziałów w Polsacie. Przez firmę wydającą „Trybunę” pieniądze Universalu przyjmował również Aleksander Kwaśniewski, w czasie kiedy był przedwodniczącym SdRP.
 
W czasie kampanii wyborczej 1993 roku firma „Dukat” należąca do prezesa Universalu - przekazała pieniądze na kampanię Kongresu Liberalno-Demokratycznego oraz Unii Demokratycznej. Od dawna przyjacielem Dariusza P. i członkiem Rady Nadzorczej Universalu jest Jacek Merkel, jeden z liderów KLD i niedawny kandydat Unii Wolności na ministra transportu.
 
Dariusz P. jest jednym z najbogatszych ludzi w Polsce. Prowadzi liczne interesy. Niedawno „ŻYCIE” ujawniło, że Universal prowadził wspólne interesy z Siergiejem Gawriłowem.
 
Opiekun z MSW
 
Janusz S. był od 1979 roku etatowym pracownikiem KC PZPR. W 1987 roku został szefem Departamentu Zagranicznego Ministerstwa Finansów. W 1989 roku został wiceministrem finansów. Jako przedstawiciel ministerstwa został członkiem Rady Nadzorczej Funduszu. Do jego obowiązków leżał nadzór nad działalnością FOZZ.
 
Mimo że Departament Kontroli Dewizowej Ministerstwa Finansów wnosił o ukaranie dyscyplinarne Grzegorza Żemyka z powodu karygodnej sytuacji w FOZZ i panującego tam bałaganu, to Janusz S. ograniczył się do ustnego upomnienia, nie wykorzystując wszystkich możliwości działania - mówi prokurator Kalwas.
 
W 1992 roku w raporcie MSW dla rządu Jana Olszewskiego znalazła się informacja o tym, że Janusz S. jest etatowym pracownikiem polskiego wywiadu.
 
„Ojciec chrzestny” i inni
 
Prokuratura postanowiła umorzyć śledztwo w sprawie dwóch pozostałych członków Rady Nadzorczej FOZZ Grzegorza Wójtowicza oraz Jana B. Obaj uczestniczyli w pracy  FOZZ, ale zdaniem prokuratury „nie mieli możliwości działania” w celu uzdrowienia sytuacji w Funduszu.
 
Wójtowicz był wiceprezesem NBP i prezesem Rady Nadzorczej Banku Handlowego, a obecnie pracuje w BGŻ. Jan B. uchodził za „ojca chrzestnego” Funduszu, gdyż pracował od początku nad jego statutem i pilotował sprawę uchwalenia ustawy powołującej FOZZ. Wcześniej zajmował wysokie stanowiska w ministerstwie finansów i ambasadzie polskiej w Waszyngtonie.
 
Oskarżony został natomiast Zbigniew O., szef spółki Awalo. Prokuratura zarzuca mu zagarnięcie 52 mln BEF i 1 mln USD. Zbigniew O. wraz z Romualdem Szczawińskim był jednym z założycieli Kredyt Banku.
 
Ostatnim oskarżonym jest znany dealer Opla Krzysztof K. Prokuratura zarzuca mu zagarnięcie 1,5 mln USD, 83 tys. DEM oraz trzech samochodów Ford Sierra zakupionych z pieniędzy FOZZ.
 
FUNDUSZ OBSŁUGI ZADŁUŻENIA ZAGRANICZNEGO
 
przesądzone, Sejm uchwalił ustawę powołującą Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego (FOZZ). W myśl ustawy miała to być instytucja zajmująca się kompleksową obsługą zadłużenia zagranicznego. Cena długu polskiego na rynkach zachodnich była czterokrotnie niższa niż suma, jaką powinniśmy oddać. Teoretycznie więc kupowanie własnego długu przez podstawione przez FOZZ firmy mogło się Polsce opłacać. Jednak pieniądze z Funduszu zaczęły wypływać szerokim strumieniem bez jakiegokolwiek nadzoru nad prowadzonymi operacjami. W praktyce szef Funduszu Grzegorz Żemek podejmował decyzje samodzielnie, a księgowość prowadził „w głowie”. W sumie dzięki działalności FOZZ skupiono dług o wartości 2,8 bln złotych. Gdyby jednak wszystkie środki Funduszu wydano na jego statutową działalność, to mógłby on kupić dług za co najmniej 6,8 bln.

Autor publikacji: 
Ubekistan: materiały i opracowania: 
Źródło: 
Rafał Kasprów JPŁ, Z partii i z wywiadu, Życie z dnia 16 stycznia 1998 roku.