Ewolucja rosyjskiej polityki wobec Kaukazu w latach 1991-2001

  Politykę Rosji na Kaukazie po rozpadzie ZSRR, zarówno politykę zagraniczną - w stosunku do państw Zakaukazia, jak i politykę wewnętrzną - w stosunku do Kaukazu Północnego, można podzielić na dość wyraźne etapy:

- od rozpadu ZSRR do wybuchu wojny w Abchazji (1991-1992)
- od wybuchu wojny w Abchazji do zakończenia interwencji rosyjskiej w Czeczenii (1992-1996)
- od zakończenia pierwszej wojny czeczeńskiej do objęcia urzędu premiera Rosji przez Władimira Putina (1996-1999)
- od objęcia urzędu premiera, potem zaś prezydenta przez Władimira Putina do dziś

Pierwszy okres rosyjskiej polityki wobec regionu kaukaskiego charakteryzuje się przede wszystkim biernością, wycofaniem, niepodejmowaniem właściwie żadnych konkretnych działań w celu zabezpieczenia swoich interesów na Kaukazie i w całym regionie kaspijskim. Rosja uznała niepodległość Gruzji, Armenii i Azerbejdżanu i stopniowo wycofywała swoje wojska z Zakaukazia (pozostały jedynie w Armenii); rosyjskie oddziały opuściły także rejon konfliktu karabaskiego, co znacznie przyczyniło się do jego eskalacji. W tym również okresie mieliśmy do czynienia z faktycznym oderwaniem się Czeczenii od Rosji; wiele wskazywało na to, że Moskwa potraktowała Republikę Czeczeńską niemal na równi z państwami zakaukaskimi, podpisując z prezydentem Dżocharem Dudajewem układ o wycofaniu wojsk rosyjskich z Czeczenii[1]. Podobne tendencje występowały w większości republik Północnego Kaukazu, lecz konflikty między poszczególnymi narodowościami oraz interesy łączące przywódców republik z władzami rosyjskimi powodowały, że takie narody jak Czerkiesi, Bałkarzy, Ingusze, Osetyjczycy, czy też narody Dagestanu były zakładnikami Rosji i w obawie przed sąsiadami nie mogły pozwolić sobie na zerwanie z centrum moskiewskim[2]. Od roku 1991, a nawet już przed formalnym rozwiązaniem ZSRR, Gruzja na czele z prezydentem Gamsachurdią wyraźnie dystansowała się od dawnej metropolii i zapowiadała chęć przystąpienia do euroatlantyckich struktur bezpieczeństwa, współpracę wojskową z Tbilisi nawiązali Amerykanie[3]. Azerbejdżan, którego prezydentem w 1992 r. został panturkista Abulfaz Elczibej coraz bardziej orientował się na Turcję, starając się, podobnie jak Gamsachurdia, zerwać z Moskwą w tylu dziedzinach, w ilu było tylko to możliwe[4].

Polityka wycofania z Kaukazu realizowana przez Rosję w pierwszych latach po rozpadzie ZSRR, związana była z koncepcją polityki zagranicznej pierwszego ministra spraw zagranicznych Rosji Andrieja Kozyriewa, należącego, obok Jegora Gajdara, do obozu radykalnych rosyjskich demokratów. Podstawą polityki Rosji po 1991 r. Kozyriew uczynił współpracę z USA, opowiedział się za tzw. „niemiecko-japońską” drogą rozwoju - skoncentrowanie się na odbudowie gospodarczej oraz rozwoju ekonomicznym przy jednoczesnej rezygnacji z niezależnej polityki zagranicznej. W tej koncepcji mieścił się również spadek zaangażowania Rosji w państwach „bliskiej zagranicy”[5]. Zbytniej aktywności na arenie międzynarodowej nie sprzyjała również skomplikowana sytuacja wewnętrzna w samej Rosji - najpierw pucz sierpniowy w 1991 r., walka Jelcyna z Gorbaczowem, potem rozwiązanie ZSRR i kształtowanie się nowych władz, partii politycznych, próby reform gospodarczych itd. Poza tym w historii imperium rosyjskiego występuje pewna prawidłowość, która zauważalna była również na początku lat 1990. Otóż w momencie ostrego kryzysu wewnętrznego w Rosji (kryzysu polityczno-społeczno-gospodarczego) wycofuje się ona ze swoich rubieży, pozostawia je jak gdyby samym sobie, jednak gdy sytuacja wewnętrzna ustabilizuje się, Moskwa „przypomina sobie” o swoich posiadłościach i stara się przywrócić nad nimi kontrolę. Z takim mechanizmem mieliśmy do czynienia np. podczas rewolucji 1917 r., i wiele wskazuje na to, że zadziałał także po rozpadzie ZSRR.

Koncepcja Kozyriewa-Gajdara bardzo szybko okazała się nie do utrzymania, wśród większości rosyjskich politologów i polityków rosło bowiem przekonanie, że status Rosji jako mocarstwa światowego zależeć będzie od jej pozycji w Europie Wschodniej, przede wszystkim zaś na obszarze byłego ZSRR[6]. Już od połowy 1992 r. Rosja zaczęła aktywnie uczestniczyć w wydarzeniach zachodzących na Kaukazie. Być może wpływ na zaktywizowanie polityki kaukaskiej przez Rosję miały wydarzenia na Kaukazie Północnym z początku 1992 r., kiedy to doszło do krwawych starć zbrojnych między Inguszami a Osetyjczykami. Biorąc pod uwagę niestabilną sytuację w sąsiedniej Czeczenii, cały rosyjski Kaukaz stanął na krawędzi wojny[7]. Rosja zdała sobie sprawę, że aby nie dopuścić do przenikania niestabilności z Zakaukazia na Kaukaz Północny oraz zapobiec próbom oderwania się poszczególnych republik musi zaktywizować swoją kaukaską politykę. Okazało się również, że kozyriewowska polityka wycofania się Rosji z polityki światowej szybko spotkała się nie tylko z krytyką, ale wręcz z atakami ze strony większości rosyjskich sił politycznych. Przeciwni jej byli zarówno komuniści i nacjonaliści, których poparcie niebezpiecznie rosło, jak również część demokratów[8]. Ponadto aktywna polityka wobec Kaukazu, jaką Rosja zaczęła prowadzić od 1992 r., wpisywała się w politykę wobec całej „bliskiej zagranicy”; w „Podstawowych założeniach polityki zagranicznej Rosji”, dokumencie wydanym w kwietniu 1993 r., stwierdza się, że „byłe republiki ZSRR [...] stanowią strefę interesów Rosji”. W dokumencie znalazło wyraz również przekonanie, że obszar ten nie może być źródłem jakichkolwiek zagrożeń wobec Rosji. Koncepcja przyjęta przez władze rosyjskie w stosunku do państw „bliskiej zagranicy” zakładała osiąganie reintegracji tego obszaru etapami; Rosja miała zezwolić na polityczną niezależność nowych państw w zamian za gwarancję wolnego dostępu do ich rynków i kapitałów oraz zgodę na efektywny sojusz obronny[9]. Zgodnie z nowymi rosyjskimi koncepcjami, Moskwa wystąpiła do ONZ i KBWE z żądaniem uznania WNP za organizację regionalną w rozumieniu Karty Narodów Zjednoczonych, która miałaby uprawnienia do operacji pokojowych bez zgody ONZ[10]. Na forum KBWE/OBWE Rosja rościła sobie również pretensje do przyznania jej szczególnej odpowiedzialności za bezpieczeństwo całego obszaru byłego ZSRR.

Rok 1992 przyniósł wojnę w Abchazji, w której Rosja wyraźnie wsparła separatystów abchaskich, chcąc zmusić Szewardnadzego do przyłączenia Gruzji do WNP[11]. Aby przywrócić kontrolę nad Azerbejdżanem Rosja udzieliła poparcia puczystom, którzy w 1993 r. obalili prezydenta Elczibeja; prezydentem Azerbejdżanu został Gajdar Alijew. Polityka Moskwy, udzielającej pomocy zbrojnej Ormianom doprowadziła także do przekształcenia się konfliktu karabaskiego w regularną wojnę[12]. Jednak apogeum rosyjskiego zaangażowania na Kaukazie była interwencja wojsk rosyjskich w Czeczenii, rozpoczęta w grudniu 1994 r. Na Kremlu zwyciężyły wówczas siły związane z armią, reprezentujące kierunek imperialny w polityce rosyjskiej. Jak się dość szybko okazało, decyzja prezydenta Jelcyna o siłowym „przywróceniu porządku konstytucyjnego” w Czeczenii była jedną z najbardziej niefortunnych w czasie jego prezydentury.

Mimo że w latach 1992-1996 Rosja wyraźnie zaktywizowała swoją politykę na Kaukazie, nie była ona prowadzona konsekwentnie, w oparciu o jakiś dalekosiężny plan, nie wypracowano bowiem głównych założeń polityki kaukaskiej, nie zdefiniowano długofalowych celów Rosji w regionie oraz poszczególnych jego częściach. Powodem takiego stanu rzeczy był m.in. fakt, że w pierwszej połowie lat 1990. nie było w Rosji ośrodka decyzyjnego, który odpowiadałby za całokształt rosyjskiej polityki - o prawo do podejmowania decyzji w kluczowych dla kraju sprawach ubiegało się kilka instancji, resortów, ośrodków władzy. Niekonsekwencja rosyjskich posunięć, także w sprawach Kaukazu, wynikała w dużej mierze z odmiennych stanowisk tych ośrodków (najbardziej rażącymi były przypadki niezgodności działań poszczególnych dowódców wojskowych z decyzjami prezydenta). Inną, nie mniej ważną przyczyną, był brak opracowania przez władze podstawowych założeń polityki narodowościowej (chodzi głównie o Północny Kaukaz), jak również jasnych zasad polityki wobec państw tzw. „bliskiej zagranicy”. Wreszcie, w planach i działaniach poszczególnych przywódców rosyjskich Kaukaz nie był postrzegany jako całość, choć wbrew pozorom (konflikty między poszczególnymi narodami i państwami) funkcjonuje on jako wewnętrznie spójny organizm polityczny[13]. Bardzo widoczne było również stosowanie przez Rosję podwójnych miar w stosunku do różnych kaukaskich wydarzeń - podczas gdy walka Abchazów i Osetyjczyków o oderwanie się od Gruzji traktowana była przez Moskwę jako realizacja prawa narodów do samostanowienia, Czeczeni dążący do osiągnięcia niepodległości nazywani byli „separatystami” i „terrorystami”, chcącymi naruszyć integralność terytorialną FR. Przejawem nierównego traktowania poszczególnych państw zakaukaskich był również system zaopatrywania ich w broń. W pierwszym okresie (podczas wycofywania swoich oddziałów z Kaukazu) Rosja nie różnicowała pod tym względem poszczególnych sił polityczno-wojskowych, jednak z czasem manipulowanie ogromnymi ilościami uzbrojenia stało się jednym z najważniejszych instrumentów polityki rosyjskiej na Kaukazie. Wyraźnie faworyzowani byli przy tym Ormianie, Abchazi i Osetyjczycy, na niekorzyść Azerów, Gruzinów i Inguszy[14].

„W całej historii wpływów rosyjskich na Zakaukaziu obecność wojskowa była dla Moskwy najważniejszym narzędziem prowadzenia polityki i sprawowania kontroli nad krajami tego regionu”[15]. Również od roku 1992, wobec braku środków na ekonomiczne uzależnienie lub podporządkowanie sobie państw zakaukaskich oraz Czeczenii, Rosja sięgała przede wszystkim po siłę militarną. Celem ówczesnej polityki rosyjskiej wobec tego regionu było wprowadzenie do Gruzji, Armenii i Azerbejdżanu swoich wojsk i zainstalowanie tam ich baz. Używając oddziałów wojskowych jako środka odstraszania w stosunku do państw zachodnich, chcących angażować się w regionie oraz środka zastraszania w stosunku do przywódców państw zakaukaskich, dążących z kolei do nawiązania ścisłej współpracy z Zachodem, Moskwa liczyła, że uda jej się kontrolować sytuację na swoich południowych rubieżach. Do interwencji w Czeczenii polityka ta przynosiła prawie wyłącznie sukcesy: Armenia z konieczności była rosyjskim sojusznikiem, godząc się na stacjonowanie rosyjskich wojsk na swoim terytorium, Gruzja została spacyfikowana przy pomocy separatystów abchaskich w 1993 r. i musiała zgodzić się na wstąpienie do WNP oraz cztery bazy rosyjskie, Azerbejdżan natomiast, choć udało mu się obronić przez rosyjską interwencją, zawierając kontrakty na wydobycie i transport kaspijskiej ropy musiał w znacznym stopniu uwzględniać interesy rosyjskie (poza tym Rosja zmusiła Baku do ochłodzenia stosunków z Ankarą).

Klęska wojsk federalnych w Czeczenii w latach 1994-1996 pokazała, że pozycja Rosji na Kaukazie nie była w rzeczywistości taka, jaką wydawała się jeszcze w 1994 r. Na mocy podpisanego 31 sierpnia 1996 r. w Chasawjurcie rosyjsko-czeczeńskiego porozumienia pokojowego Rosja faktycznie zgodziła się na pięcioletnią niepodległość Czeczenii, co było wydarzeniem bez precedensu w całej rosyjskiej historii. Bilans wojny był dla Rosji tragiczny - śmierć poniosło ok. 3700 - 4100 żołnierzy rosyjskich, 1200 - 1900 uznano za zaginionych, 18000 - 20000 odniosło rany[16]. Porażka polityczna i militarna w Czeczenii nie tylko pokazała społeczeństwu rosyjskiemu i światowej opinii publicznej rzeczywistą słabość wewnętrzną Rosji (można użyć tu określenia z czasów wojny krymskiej - „kolos na glinianych nogach”, ale również zachwiała rosyjską pozycją na Zakaukaziu. Orientujący się na współpracę z Zachodem Eduard Szewardnadze i Gajdar Alijew przekonali się, że sprzeciwianie się interesom Moskwy nie musi zakończyć się rosyjską interwencją; państwa te zaczęły coraz wyraźniej podkreślać, że celem ich polityki zagranicznej jest wstąpienie do NATO, a w dalszej perspektywie do Unii Europejskiej. Dowodem postępującego osłabienia pozycji Rosji na Kaukazie była także rozwijająca się współpraca kilku państw WNP, starających się po pierwsze stworzyć alternatywę dla tej organizacji, po drugie zaś uniezależnić od Rosji. W skład tego ugrupowania, nazwanego w 1997 r. GUUAM, weszły: Gruzja, Ukraina, Uzbekistan, Azerbejdżan i Mołdowa. Choć spotkania tej piątki państw nie zostały nigdy sformalizowane, GUUAM zaś nie stał się organizacją międzynarodową sensu stricto, jednak inicjatywa stanowiła poważne zagrożenie dla interesów i pozycji rosyjskiej nie tylko na Kaukazie, ale na całym obszarze poradzieckim. Państwa te stanowiły swojego rodzaju grupę nacisku w ramach WNP, przeciwstawiając się zarówno hegemonii Rosji w jej ramach, jak również rosyjskiej koncepcji Wspólnoty; przykładem takiego działania państw GUAAM był m.in. szczyt państw WNP w Moskwie w marcu 1997 r., kiedy to prezydenci Gruzji, Azerbejdżanu i Mołdowy obarczyli Rosję odpowiedzialnością za nieefektywność organizacji, brak realizacji porozumień oraz trudności w rozwiązywaniu konfliktów[17]. Znacznie groźniejszym, z rosyjskiego punktu widzenia, był fakt, że zarówno powstałej inicjatywie, jak również Gruzji i Azerbejdżanowi bezpośrednio, pomocy udzielały Stany Zjednoczone i Turcja; na Zakaukaziu powstała groźba polaryzacji wzdłuż osi Waszyngton - Ankara - Baku - Tbilisi przeciw osi Moskwa - Erewan - Baku[18]. Efektem zaangażowania się Unii Europejskiej na Zakaukaziu był projekt odnowienia Jedwabnego Szlaku - TRACECA (Transport Corridor Europe Caucasus Asia), którego celem było utworzenie konkurencyjnego w stosunku do Rosji korytarza transportowego, przede wszystkim dla ropy naftowej i gazu ziemnego z Azji Środkowej i Zakaukazia do Europy[19].

Wobec zaistniałej sytuacji Rosja zmuszona była na zmianę swojej polityki wobec państw Zakaukazia, choć można tu raczej mówić o zmianie środków, nie zaś celów. Zarówno zakończenie wojny czeczeńskiej jak też pokojowe inicjatywy prezydenta Jelcyna w państwach Zakaukazia oraz przyjazne gesty w stosunku do nich związane były nie tylko z przegraną wojną i osłabieniem pozycji Rosji na Kaukazie, ale traktować, je można jako „wyborcze inicjatywy Borysa Jelcyna”, który zamierzał się ubiegać o ponowną kadencję w prezydenckich wyborach w 1996 r.[20] Zjednaniu sobie państw zakaukaskich i pokazaniu społeczeństwu, że Rosja odgrywa rolę „czyniącego pokój” na Kaukazie miał służyć m.in. szczyt kaukaski zorganizowany 3 czerwca 1996 r. w Kisłowodsku z inicjatywy Rosji; podpisano wówczas deklarację „O zgodę między narodami, pokój i współpracę gospodarczą i kulturalną na Kaukazie”[21]. Poprawie uległy także stosunki rosyjsko-azerbejdżańskie, tak napięte od czasu rozpoczęcia wojny rosyjsko-czeczeńskiej; 3 lipca 1997 r. podpisany został układ o przyjaźni między obu krajami, wcześniej zaś zniesiono blokadę granicy rosyjsko-azerbejdżańskiej[22]. W 1997 r. ruszył również transport kaspijskiej ropy z Baku do Noworosyjska rosyjskim rurociągiem przez terytorium Czeczenii. Armenia tradycyjnie utrzymywała z Rosją dobre stosunki, podczas gdy stosunki rosyjsko-gruzińskie nie tylko nie poprawiły się, ale wręcz zaogniły.

W latach 1996-1999 Rosja stanęła przed wyraźnym dylematem w kwestii konfliktów zakaukaskich, przede wszystkim w Górnym Karabachu i Abchazji. Z jednej strony utrzymywanie obu konfliktów w stanie „zamrożenia” daje Moskwie wygodny środek nacisku na rządy w Tbilisi i Baku - w razie niebezpiecznego dla Rosji rozwoju sytuacji politycznej w którymś z krajów, poprzez pomoc Ormianom lub Abchazom oraz wznowienie wojny, może ona wymusić na Gruzji i Azerbejdżanie konkretne ustępstwa. Istnienie konfliktów na Kaukazie w znacznym stopniu komplikuje, a w wielu wypadkach wręcz uniemożliwia, konstruktywną współpracę państw, skazując je na zależność od Rosji, której pozostają zakładnikami. Dzięki podobnemu mechanizmowi Rosji udaje się panować nad Kaukazem Północnym. Według słów byłego prezydenta Azerbejdżanu Abulfaza Elczibeja narody kaukaskie są jak więźniowie, „którzy zamiast wspólnymi siłami spróbować ucieczki na wolność, walczą między sobą o lepsze miejsce w celi”[23]. „Zamrożenie” kaukaskich konfliktów w dalszej perspektywie może jednak okazać się szkodliwe dla interesów rosyjskich w regionie, bowiem po pierwsze państwa Zakaukazia, nawet jeśli pozostają w rosyjskiej strefie wpływów robią to nie dlatego, że taki stan rzeczy jest dla nich z politycznego lub gospodarczego punktu widzenia korzystny, ale dlatego, że, z obiektywnych względów, nie mają wobec Rosji alternatywy. To jednak rodzi wrogość poszczególnych państw i narodów do Rosji, nie będącą podstawą do konstruktywnej współpracy. Pozycja Rosji na Kaukazie może być również zagrożona w razie zwrócenia się przez strony któregoś z konfliktów o mediację do innego państwa lub organizacji międzynarodowej, czego próby podejmował m.in. Eduard Szewardnadze (chęć wprowadzenia do Abchazji sił NATO, ONZ lub Turcji), jak również Gajdar Alijew i Robert Koczarian, spotykający się dzięki zaangażowaniu dyplomacji amerykańskiej od kwietnia 1999 r. i dyskutujący o możliwościach zakończenia konfliktu w Górnym Karabachu[24].

Największym problemem w kaukaskiej polityce Moskwy w latach 1996-1999 była de facto niepodległa Czeczenia i to właśnie zmiana polityki wobec tego podmiotu zapoczątkowała nowy okres w polityce Rosji wobec Kaukazu. Drugim ważnym wydarzeniem w Rosji stanowiącym, obok rozpoczęcia drugiej wojny czeczeńskiej, cezurę w omawianym przez nas temacie było niewątpliwie dojście do władzy na Kremlu Władimira Putina. W sierpniu 1999 r. Putin został premierem FR, w grudniu tego roku pełniącym obowiązki prezydenta, w marcu 2000 r. zaś wybrany został prezydentem Rosji. Polityka Putina wobec Kaukazu charakteryzowała się przede wszystkim postawieniem na siłowe rozwiązanie problemu czeczeńskiego, wywieraniem presji na Gruzję w celu zmiany swojej postawy zarówno w stosunku do Rosji jak i do Zachodu oraz zdecydowaną poprawą stosunków z Azerbejdżanem. Choć po dwóch i pół latach wojny w Czeczenii trudno jest mówić o ostatecznym pokonaniu bojowników czeczeńskich, jednak spektakularne, w porównaniu z pierwszą wojną, sukcesy armii rosyjskiej w 1999 r. oraz w pierwszej połowie roku 2000 wyniosły, mało znanego w Rosji Putina, do władzy[25]. Udana kampania czeczeńska miała także bardzo duże znaczenie dla polityki rosyjskiej wobec całego regionu północnokaukaskiego, w czasach Jelcyna coraz bardziej wymykających się spod kontroli Kremla. Szczególnym problemem był dla Rosji zamieszkany przez ponad 40 narodowości i położony w bezpośrednim sąsiedztwie Czeczenii Dagestan, w którym w ciągu lat 1990. stopniowo coraz większe wpływy zdobywali islamiści z radykalnego ruchu wahhabitów[26]. Używając Czeczenii jako swego rodzaju „straszaka” Moskwie udało się spacyfikować nastroje w Dagestanie, Inguszetii, Osetii Północnej i Karaczajewo-Czerkiesji. Mimo tych sukcesów należy zwrócić uwagę na fakt, że siłowe rozwiązania nie zakończyły nabrzmiałych konfliktów w tym regionie, gdyż próbują jedynie likwidować ich skutki bez usuwania przyczyn[27]. Zakaukaska polityka Władimira Putina natomiast, cechowała się, jak już wspomniano, znacznym polepszeniem stosunków z Azerbejdżanem, czego najlepszym dowodem były bardzo pozytywne skutki wizyty rosyjskiego prezydenta w tym kraju w styczniu 2001 r., oraz konsekwentnym prowadzeniem polityki antygruzińskiej[28]. Celem wielu rosyjskich posunięć w stosunku do obu krajów od drugiej połowy 2000 r. było prawdopodobnie poróżnienie Gruzji i Azerbejdżanu, ściśle dotąd ze sobą współpracujących, m.in. w ramach grupy GUAAM. „Kością niezgody” między Rosją a Gruzją od szczytu OBWE w Stambule (18-19 listopada 1999 r) była przede wszystkim sprawa rosyjskich baz na terytorium Gruzji, które Rosja zobowiązała się wycofać w jak najszybszym czasie. Niepokojąca dla polityki rosyjskiej na Kaukazie była ponadto zauważalna od początku 2000 r. „dwutorowość” w polityce zagranicznej Armenii, ewoluująca w stronę przeciwną niż polityka Azerbejdżanu[29].

„Ambicją prezydenta Władimira Putina wydaje się uratowanie, ile się da, z dawnego imperium, powiązanie tych wszystkich naderwanych nitek, które przez lata łączyły republiki - i mieszkańców - dawnego ZSRR”[30]. Przez pierwsze lata jego prezydentury wiele wskazywało na to, że Rosja ma ku temu podstawy, bo choć sama Wspólnota Niepodległych Państw była instytucją polegającą głównie na cyklicznych spotkaniach szefów państw poradzieckich i podpisywaniu różnego rodzaju dokumentów nigdy potem nie realizowanych, i mimo że w porównaniu z państwami Zachodu Rosja w sferze gospodarki znaczyła wciąż niewiele, to jednak bez współpracy z Rosją bardzo słabe gospodarki państw WNP nie mogłyby po prostu funkcjonować. Zależność gospodarek krajów WNP od Rosji w szczególny sposób unaocznił rosyjski kryzys z 1998 r., kiedy to eksport tych państw drastycznie spadł wskutek dewaluacji rosyjskiego rubla; kolejnym efektem była dewaluacja walut krajowych, potem zaś wzrost inflacji oraz pogorszenie innych wskaźników makroekonomicznych[31]. Bardzo silnie powiązane z Rosją są gospodarki państw Zakaukazia - zamknięcie granicy rosyjsko-azerbejdżańskiej w 1994 r. np. spowodowało upadek większości azerskich firm; tragiczne skutki miało również odcięcie przez Rosję dostaw gazu do Gruzji na przełomie 1999 i 2000 r.

Po niespełna dwóch latach prezydentury Władimira Putina trudno jednoznacznie ocenić skutki jego kaukaskiej polityki, z pewnością była ona jednak bardziej skuteczna od polityki Borysa Jelcyna, bardziej elastyczna i wiele wskazywało na to, że prowadzona była nie na zasadzie doraźnych posunięć, ale według bardziej lub mniej zaplanowanego scenariusza. Bardzo ważnym jej aspektem był również fakt, że decyzje w najważniejszych dla Rosji sprawach, jak problem czeczeński, stosunki bilateralne z państwami zakaukaskimi, czy kwestie wydobycia i transportu kaspijskich surowców naftowych, jak również ich realizacja były kierowane i koordynowane przez Kreml. Ta cecha „putinowskiej” polityki zauważalna stała się przede wszystkim po 11 września 2001 r. i w związku z przystąpieniem Rosji do koalicji antyterrorystycznej, co oznaczało ścisłą współpracę z USA; prezydent Putin był w stanie przeforsować ustępstwa na rzecz Amerykanów (np. zgodę na używanie przez lotnictwo amerykańskie lotnisk w krajach Azji Środkowej), mimo oporu większości rosyjskich sił politycznych.



 
[2] Józef Darski, „Kto potrzebuje Rosji na Kaukazie?”, Obóz nr 33/1998, s. 103-141.
[3] Szerzej zobacz: W. Materski, op.cit., s. 234-246; Andrzej Furier, Droga Gruzji do niepodległości, Poznań: Zakład Badań Narodowościowych PAN 2000, s. 171-178.
[4] Szerzej zobacz: T. Świętochowski, Azerbejdżan i Rosja, op.cit., s. 257-263.
39 Alieksiej Puszkow, „Rossijskaja wnieszniaja politika”, Niezwisimaja Gazieta, 16 listopada
1995.
[6] K. Kik, op.cit., s. 10-11.
[7] Olga Wasiljewa, „Konflikty na Kaukazie Północnym”, Eurazja, nr 1/1996, s. 63-70.
[8] Arkadij Popow, „Zakaukazie: przetarg nieograniczony”, Eurazja nr 1/1996, s. 15.
43 K. Kik, op.cit., s. 12-13.
[10] Rzeczpospolita, 27 lipca 1994, s. 13.
[11] Szerzej zobacz: W. Materski, op.cit., s. 256-270.
[12] Arkadij Popow, op.cit., s. 18-20.
[13] Ibidem, s. 14-15.
[14] Szerzej zobacz: J. Cichocki, Rosyjskie zaangażowanie....
[15] Ibidem, s. 1.
[16] Rocznik Strategiczny 1996/1997, s. 144.
51 Rocznik Strategiczny 1997/1998, s. 153.
[18] Rocznik Strategiczny 1999/2000, s. 187.
[19] M. Kamiński, „Nowy Jedwabny Szlak”, Tydzień na Wschodzie,, nr 43/1997 s. 12.
[20] Jacek Cichocki, Konflikt rosyjsko-czeczeński, Warszawa: OSW 1997, s. 7.
[21] Wiadomości OSW nr 105, 4 czerwca 1996, s. 3.
[22] Dipłomatyczeskij Wiestnik, nr 8/1997, s. 40-45.
[23] W. Jagielski, Dobre miejsce..., s. 12.
[24] „Perspektywy uregulowania konfliktu w Górnym Karabachu”, Tydzień na Wschodzie, nr 7/2000, s. 18.
[25] Wojciech Górecki, Andrzej Wilk, „Rok wojny w Czeczenii”, Tydzień na Wschodzie, nr 34/.2000, s. 3-11.
[26] A.Guszer, „Klucz k Kawkazu”, Azija i Afrika Segodnia, nr 4-5/1999, s.40-45 i 52-56. Zobacz także: Rocznik Strategiczny 1999/2000, s. 183-187.
[27] „Północny Kaukaz w epoce Putina”, Tydzień na Wschodzie, nr 23/.2000, s. 7-10.
[28] Zobacz: Alan Kasajew, „Rossija formirujet nowuju zakawkazkuju politiku”, Niezawisimaja Gazieta, 11 stycznia 2001, s. 1 i 5.
[29] Wojciech Górecki, „Kaukaz Południowy w polityce międzynarodowej”, Tydzień na Wschodzie, nr 31/2001, s. 5-9.
[30] Jolanta Darczewska, Arkadiusz Sarna, „Siły przyciągania, siły odpychania”, Polityka, nr 17, 22 kwietnia 2000, s. 43.
[31] Ibidem, s. 44.
 
Autor publikacji: