ISTVAN BATORY I EUROPARLAMENT

Jak daleko sięgnąć w głąb historii, Polska miała problemy z właściwym doborem władców. Nawet królewski ród Piastów nie był wolny od posunięć idiotycznych z politycznego i gospodarczego punktu widzenia. Może z wyjątkiem czasów Mieszka z numerem Jeden i Bolesława Chrobrego, choć też można mieć wątpliwości, czy zrzeczenie się pogaństwa przy pomocy słabych militarnie i politycznie Czechów było w pełni uzasadnionym posunięciem. Jednak najgorszy dla Polski okres nastał po wygaśnięciu dynastii Jagiellonów. Sami Jagiellonowie mieli niewiele wspólnego z Polską i polskością – byli „przeflancowani” do naszego kraju z sąsiedniej Litwy za sprawą traktatu małżeńskiego zawartego miedzy Jadwigą i Władysławem. Po śmierci ostatniego przedstawiciela tego rodu w Polsce nastał okres „demokratycznych” wyborów na stanowisko tzw. króla. Jak to bywa z demokracją – wybierano różnie i zazwyczaj nienajlepiej. Czasem – brakowało kandydatów. Polska bez króla nie mogła się obejść, wiec na tronie zasiadali „wybrańcy narodu” którzy często nie znali nawet polskiego języka, o problemach Polski nie wspominając. Takimi niepolskimi królami Polski byli, miedzy innymi, Istvan (znany także jako Stefan) Batory, czy Zygmunt Waza – nota bene syn wrogiego wówczas Polsce zamorskiego państwa.

Czasy się jednak zmieniają. Nie dotrwała do dziś etat „króla” – zastąpiony przez „prezydenta”. A i kandydatów do rządzenia Polską nie brakuje. Za to przedziwnym zrządzeniem losu zaczęło brakować elektoratu. Ludzie nie garną się do wybierania tych, którzy mają nimi rządzić, ani – tych co ich interesy będą reprezentowali. Totalną klęską dla demokracji zakończyły się wybory do Europarlamentu – cudem udało się zebrać przy urnach 20% uprawnionych. Czterech na pięciu rodaków nie wyraziło najmniejszego zainteresowania tym, kto będzie bronił ich racji na forum najważniejszej w Europie instytucji. Zupełnie, jakby nie chodziło o ich kraj, o ich ojczyznę...

Może więc pora skorzystać z nauk, płynących z historii. Kiedy brakowało kandydatów na stołek (o, pardon - na tron) królewski, ściągano chętnych z innych nacji. Może więc teraz, gdy brak elektoratu, należy oddać prawo do wybierania przedstawicieli Polski w ręce obywateli innych państw??? Na przykład poprosić Rosjan, czy Białorusinów, o Chińczykach nie wspomnę - aby wybrali reprezentantów narodu polskiego??? Byli już w Polsce królowie, prezydenci, premierzy i sekretarze partii – cudzoziemcy, może więc pora aby i wyborcy byli cudzoziemcami. Ktoś przecież musi „robić frekwencję” w lokalach wyborczych, prawda?

Autor publikacji: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: