NIE DAJMY SIĘ ZWARIOWAĆ

Operacja, misja, stabilizacja czy nawet jak chcą niektórzy wojna w Iraku nie przebiega tak jak wymarzyli to sobie stratedzy. Z drugiej strony trudno aby tego rodzaju operacje, prowadzone na olbrzymią skalę miały już od samego początku (bo 1 rok to wcale nie tak długo) przebiegać bez zarzutu, a rządzone przez kilka dziesięcioleci totalitarnie państwo z dnia na dzień miało stać się wzorem praworządności, spokoju a tym bardziej demokracji.

Niezwykle łatwo w takiej sytuacji krytykować przebieg stabilizacji Iraku i wskazywać wiele przykładów jakiś błędnych działań Amerykanów i koalicji. W Iraku jeszcze długo będzie niespokojnie i byłoby tak niezależnie od udziału w tej operacji sił ONZ i niezależnie od tego czy polityka USA uległa by zmianie. Nie wszystko bowiem po otwarciu tej istnej puszki Pandory zależy już od USA. Zbyt dużo konfliktów na przeróżnych płaszczyznach rozrywa teraz Irak. Sytuacja jest zbyt delikatna a zarazem złożona by móc jednoznacznie wskazać pewną drogę osiągnięcia pożądanego spokoju i stabilności w tym kraju.

Tymczasem większość postępowych, lewicowych i liberalnych mediów wszystkie niepowodzenia w stabilizowaniu Iraku, wszystkie tragedie jakie co dzień mają miejsce w tym kraju, wszystkie akty terrorystyczne (nawet te dokonywane poza Irakiem), wszelkie niesnaski w łonie samych Irakijczyków i w ogóle wszystkie Plagi Egipskie najczęściej przypisuje polityce USA i siłom koalicji. Oglądając na przykład CNN ma się nieodparte wrażenie, że stacja ta ma na celu nie informowanie, ale wykazanie za wszelką cenę, że w Iraku dzieje się źle, i to głównie za sprawą polityki administracji prezydenta George W. Busha.

Koronnym przykładem takiego postępowania jest sprawa „torturowania irackich więźniów” w więzieniu Abu Ghraib. Sprawa ta wypłynęła kilka tygodni temu i od tego czasu jest na wszelkie możliwe sposoby wykorzystywana do walki z siłami koalicji w Iraku (a zatem i z polskimi żołnierzami). Manipulacja tą kwestią osiąga swe apogeum. Ostatnio „Gazeta Wyborcza” zamieściła na pierwszej stronie artykuł dotyczący bestialskiego traktowania przez Rosjan bojowników czeczeńskich, opatrując go tytułem „Rosyjskie Abu Ghraib”. Jak należałoby sądzić to Rosjanie uczyli się od Amerykanów postępowania z jeńcami choć opublikowane zdjęcia wykonane były kilka lat temu. Niedługo dowiemy się, że Abu Ghraib to na przykład „amerykańskie Auschwitz”. Ponadto porównywanie bestialskiego traktowania Czeczenów przez Rosjan, nalotów bombowych na miasta pełne niewinnych cywilów, tzw. zaczystki całych wsi czy zrównanie z ziemią Groznego, w żaden sposób nie można porównywać z działaniami wojsk koalicji. To zwykła manipulacja i tendencyjne nadużycie.

Nikt w tym całym zamieszaniu nie zwraca uwagi na kwestię zasadniczą. Amerykanie, z tego co wiemy NIE MORDUJĄ irackich więźniów, a „bestialskie tortury” można by raczej zaliczyć do kategorii upokarzania Irakijczyków i naśmiewania się z nich. Jak bowiem nazwać nakazywanie im układania się nago na podłodze czy grożenie bronią? Oczywiście zdarzyć się mogły, a nawet można być pewnym, że zdarzyły się przypadki morderstw więźniów jednak nie można na takiej podstawie wystawiać ocen całej armii, USA i wszystkich sił koalicji. Takie przypadki zdarzają się choćby w polskiej armii (nazywa się to „falą”) i w wielu więzieniach na całym świecie, nawet w cywilizowanych i demokratycznych krajach.

Na każdej wojnie zdarza się mniej lub więcej przypadków okrucieństwa w stosunku do ludności cywilnej i w ogóle niewinnych ludzi. W każdym kraju i w każdej armii na świecie (w rożnym stopniu oczywiście) są ludzie, którzy lubią dręczyć innych, a nawet ich mordować. Tym co powinno służyć ocenie takiej sytuacji jest więc skala zjawiska oraz to czy dostaje się ono do wiadomości publicznej. Równie ważnym jest odpowiedź na pytanie czy postępowanie takie w danej armii jest normą, i jaki sposób jest ono traktowane.

Tymczasem z tego co powszechnie wiadomo wynika, że skala zjawiska dotyczyła kilkunastu osób, informacje bez większych przeszkód dotarły do wiadomości publicznej. Wiadomo też, że normą w armii USA nie jest maltretowanie więźniów czy przesłuchiwanie ich z użyciem siły (co w przypadku terrorystów mogących posiadać informacje dzięki którym można uratować życie wielu ludzi może być nawet zrozumiałe – taka jest niestety logika wojny). Żołnierze, którzy znęcali się nad więźniami czy upokarzali ich zostali potępieni przez najwyższe władze USA oraz postawieni przed sądem. Jednego już nawet
skazano.
O wykorzystaniu tych wydarzeń do walki z polityką sił koalicji świadczy chociażby opublikowanie zdjęć rzekomego torturowania Irakijczyków przez żołnierzy Brytyjskich, które okazały się zwykłą fałszywką.

P.S. Ostatnio pewien Niemiec (notabene w Norymberdze gdzie odbywał się proces hitlerowskich zbrodniarzy wojennych) powiedział mi w dyskusji na temat II Wojny Światowej, że Niemcy nie robili nic niezwykłego, że ich okrucieństwa były w gruncie rzeczy wpisane w logikę wojny, jak wpisane są w logikę każdej wojny. Nie dostrzegł, że ówczesne państwo niemieckie prowadziło oficjalną politykę ludobójstwa i bezprawia. Za przykład dał postępowanie Amerykanów w więzieniu Abu Ghraib, którzy w jego opinii nie różnią się niczym od Gestapo czy SS.

Oto pokłosie wyolbrzymiania i manipulowania informacjami z Iraku oraz wykorzystywania do walki politycznej przypadków z więzienia Abu Ghraib.

Autor publikacji: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: