7. PRZEDRUKI Z PRASY OPOZYCYJNEJ

Prezentujemy poniżej dwie grupy polityczne o radykalnym programie. W deklaracji wrocławskiej „Solidarności Walczącej” nie znajdujemy nic, co byłoby sprzeczne z naszym programem; jedynie wyrażenie „działania niemal terrorystyczne” budzi sprzeciw. Jesteśmy przeciwnikami terroryzmu, a nieprecyzyjna terminologia może powodować jedynie nieporozumienie. Jeśli idzie o pogląd zaprezentowany przez łódzkie „Przedwiośnie”, uważamy za słuszne omówić przedstawiony tam pomysł powołania krajowej i emigracyjnej siły zbrojnej. Wszelka działalność wojskowa ma tylko wtedy sens, kiedy może przynieść korzyści polityczne. W obecnej sytuacji nie stoimy jeszcze wobec rozstrzygnąć geopolitycznych, dlatego też nie odnieślibyśmy żadnych korzyści politycznych z podjęcia walki zbrojnej w kraju. Co się zaś tyczy sukcesów militarnych, to jak uczy doświadczenie, odniosły je w krajach totalitarnych i autorytarnych tylko ruchy korzystające z zagranicznych baz operacyjnych i obcej pomocy (np. partyzanci afgańscy lub komuniści kubańscy w Nikaragui). Brak jakichkolwiek umiejętności konspiracyjnych wśród grup „S”, miażdżąca przewaga techniczna, operacyjna i organizacyjna przeciwnika doprowadziłyby do szybkiego wykrycia i likwidacji organizacji zbrojnych. Ich zakładanie spowodowałoby wykrwawienie naszego ruchu, przy minimalnych stratach wroga. Utworzenie „Brygady Solidarności” na emigracji i wysyłanie jej do Afganistanu byłoby prawdopodobnie dużym sukcesem propagandowym (z punktu widzenia wojskowego jest bez znaczenia) i może politycznym pod warunkiem jednak, że jakiś Polski Komitet Narodowy zechciałby patronować tej imprezie. Ale władze emigracyjne „S” nie dorosły do działań politycznych, co najwyżej potrafią zbierać pieniądze i produkować plastikowe plakietki z napisem „Solidarność z Solidarnością”. Nawet gdyby udało się przezwyciężyć wspomniane trudności, najważniejszym problemem pozostaje brak ochotników. Bić się nie będą przedstawiciele Polonii, którzy mogą wyżywać się w bezpiecznej działalności politycznej (np. pikietowanie ambasady PRL w ... USA), również emigracja lat 70-tych, która opuściła Polskę w poszukiwaniu większych samochodów lub humany bananowej nie narazi własnego życia. Internowani natomiast nie opuszczą Polski po to, by się narażać, ale właśnie dlatego, żeby wreszcie przestać się narażać. Mają zresztą czyste sumienie – swoje odsiedzieli, a ich koledzy ani myśleli strajkować w grudniu w ich obronie. Ponadto musimy przypomnieć, że u podstaw wszelkiej działalności typu legionowego leżało: a/ nabór ochotników spośród żołnierzy z obozów jenieckich, których czekał w innym wypadku marny los (np. Legiony Dąbrowskiego), b/ regularny pobór – Polacy, którzy i tak musieliby pójść do wojska np. austriackiego w roku 1914 lub francuskiego w 1940, mogli wybrać własną armię. Nie stać nas na romantyzm i niepotrzebne straty, polec zawsze zdążymy. Pomysły „Przedwiośnia” uważamy za naiwne; omówiliśmy je jednak dlatego, że jesteśmy przeciwnikami taktyki przemilczania stosowanej przez niektóre znaczące ugrupowania podziemne.

"Niepodległość" - miesięcznik polityczny 1982-1983: