POLSKO-UKRAIŃSKA WOJNA NAGROBKOWA

O wojnie piszę, o wojnie na nagrobki, wojnie cmentarnej, obrzydliwej, wstrętnej, plugawej wojnie ludzi małych i miałkich. Politycy od siedmiu boleści, którym brak odwagi i sensownego myślenia wypowiedzieli wojnę nieboszczykom. Trudno powiedzieć kto rozpoczął tę haniebną wojnę. Zdaję się, że wojna "administracyjna" zaczęła się niestety po polskiej stronie... We Lwowie UNA-UNSO a później także niestety lwowscy radni przekształcili ją w "wojnę polityczną", ostatnio podjętą w Pikulicach k. Przemyśla. Wojna, niby mniej groźna od takiej "prawdziwej" z hukiem armat... ale znacznie bardziej obrzydliwa. Dla mnie ten kto w imię racji politycznych zakłóca spokój cmentarzy, zasługuje na miano hieny cmentarnej. A hienami cmentarnymi pogardzają nawet szanujący się kryminaliści. Ponieważ tekst ten może dotrzeć do kobiet i dzieci nie będę opisywał co z hienami dzieje się w więzieniach...

Brytyjski polityk LLoyd George z pogardą mówił o wojnie polsko-ukraińskiej, traktując ją jako szarpaninę liliputów po pojedynku gigantów. I trochę racji miał... Wtedy jednak byliśmy w jakiejś drugiej, może trzeciej "lidze" europejskiej geopolityki. Po sojuszu Piłsudskiego i Petlury przez chwilę zagraliśmy w pierwszej lidze. Dzisiaj grozi nam degradacja do rozgrywek trampkarzy. Cmentarnych trampkarzy.

Autor publikacji: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: