THE END OF PALIKOT AS WE KNOW IT

Jakiż to czasów dożyliśmy, by być świadkami politycznego auto-da-fé Posła Palikota! W walce z upartym milczeniem kandydata na prezydenta PiS, PO wydaje się popadać w lekką desperację.

Poseł platformy, którego zachowanie i ataki na ś.p. prezydenta Kaczyńskiego zyskały mu przydomek Palikmiota, wyznaje swe winy i publicznie żałuje za grzechy. Czyżby kultura osobista w mediach i parlamencie miała powrócić do łask?

Co prawda parę tygodni temu, kiedy to panowie redaktorzy Figurski i Wojewódzki dali ujście swej wenie poetyckiej na antenie, wytyczne były jeszcze inne, jednakże tempora mutantur et nos mutamur in illis. Podobnie jak sondaże przedwyborcze. Poseł Palikot niefortunnym zrządzeniem losu i Opatrzności Bożej znalazł się na swej prywatnej drodze do Damaszku. Urońmy więc gorącą łzę nad jego szczerym żalem za grzechy i sekundujmy mu dzielnie na tej drodze do odnowy moralnej i obyczajowej. Pamiętajmy przy tym jednak, że ścieżka jest ciernista i wąska. Posłowi na sejm RP pewnie jeszcze nie raz się język omsknie, ale przecież najważniejsze jest szczere postanowienie poprawy.

Ja natomiast skorzystam z praw enfant terrible tego portalu i przywołam hasło jeszcze z czasów przedszkolnych. Zwykliśmy nim kwitować podobne wystąpienia naszych współleżakowaczy, mianowicie: tere-fere! W obliczu śmierci prześladowanego prezydenta formuła palikmiota po prostu się wyczerpała. Co więcej, w wyniku tegoż wypadku cała planowana taktyka kampanii wyborczej, prawdopodobnie uwzględniająca także subtelną role Pana Posła, znalazła się w impasie. Wobec spadku notowań kandydata PO w sondażach, Donald Tusk wycofuje swoje najbardziej brutalne narzędzia. Bardzom ciekawa, co teraz zostanie wyciągnięte z PR-owskiego arsenału. Zaś co do Posła Palikota- zamiast auto-da-fé sugeruję coup de grâce!

Autor publikacji: 
Źródło: 
autor zdjęcia: Reporter Dziennika Internetowego http://lublin.com.pl (wydawca: AAR Gambit)