WYMYŚLIŁ ŚWIAT, W KTÓRYM ŻYJEMY

Marcin Wolski, „Ekspiacja”. Wydawnictwo WAB, Warszawa 2004. Czyta się jednym tchem. „Oni są wszędzie”!

Ale nam obrodziły doskonałe książki polityczne! „Głowy Hydry” Anny Pawełczyńskiej, „Polactwo” Ziemkiewicza, książki Staniszkis, różne wydania dokumentów historycznych...

Dziś coś lekkiego. Dla każdego, kto ma dość ponurych dokumentów czasów bezprawia i kontynuacji, ale lubi o nich czytać, fascynująca political fiction Marcina Wolskiego pt. „Ekspiacja”, przy której niech się schowa nowy Forsyth. Hasłem „Ekspiacji” jest „oni są wszędzie”, czyli coś dla nas.

Kiedyś, w czasach, gdy nikomu nie śniło się o komputerach a nawet magnetofonach, rządząca naszym krajem pod kontrolą sowiecką mafia miała instytucję „pamiętacza” – faceta o fotograficznej pamięci, któremu podawano do zapamiętania szczegóły wszystkich od 50 lat akcji specjalnych, z dokumentami, listami agentów itp. Ten facet pamięta wszystko, więc oni go wciąż pilnują, bo potrzebują ciągle jego wiedzy. Wychował się w domu dziecka, i wie, że AK zabiło mu ojca. Pewnego dnia dowiaduje się jednak, że ojca zabili mu „nasi”. Planuje przemyślną zemstę. Zanim go zlikwidują, kupi laptopa, zgubi na parę godzin swoich kumpli-prześladowców i nagra całą swoją wiedzę na CD, które umieści w...

Pogoń „egzekutorów” za poszukiwanym za morderstwo księdzem i młodym dziewczęciem, którzy weszli w posiadanie tego CD, wypełnia resztę książki. Trasa wiedzie przez Polskę, Austrię, Włochy, Watykan, Nowy Jork, aż do 11 września 2001... I trochę potem.

„Ekspiacja” to lekko, doskonale napisany kryminał polityczny, osadzony w aż nazbyt realistycznych realiach naszego czasu. Bohaterem jest młody ksiądz, kuszony różowymi sutkami swej ślicznej towarzyszki, ale nie ma ataków na kościół i wiarę, a jest miejsce na prawdziwe rozterki moralne i prawdziwe uczucia. W którym bez przynudzania, w paru zdaniach, młody czytelnik znajdzie wyjaśnienie, czym była historia rodzin polskich ostatnich 80 lat, i jak ważne, by o tym pamiętać, i czym był komunizm, jak działał, i jak do dziś działają jego nigdy nie naruszone służby. W którym każda, nawet najbardziej drugoplanowa, incydentalna sylwetka jest wyraziście zarysowana, bo autor pamięta, że najgłupszy człowiek ma swoje korzenie, potrzeby i motywy, nawet młodociani sataniści, nie mówiąc o „czyścicielach” i „egzekutorach” czy sprzedajnych dostojnikach z Watykanu.

Wolski lubi tworzyć całe nowe rzeczywistości, vide serial „Seksmisję”, którą wymyślił w radiu na długo przed scenariuszem słynnego filmu, o co się chyba zresztą prawował. Tym razem wymyślił świat, w którym żyjemy...

Autor publikacji: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: