WARTO PRZECZYTAĆ

Już dawno chciałem napisać reklamę „Biuletynów Instytutu Pamięci Narodowej”. Czytając kolejne numery zbierałem co ciekawsze cytaty, robiłem sobie notatki aby napisać wielki tekst reklamujący Biuletyny IPN. Przyznam się szczerze, że stos cytatów mi rósł a ja ciągle odkładałem napisanie wiążącego tekstu. Aż w końcu, kiedy zabrałem się do lektury najnowszego numeru 37 z lutego 2004 roku nie wytrzymałem i postanowiłem napisać kilka słów zachęty na temat chociażby tylko tego numeru. I mam nadzieje, że pisząc tylko o tym numerze zachęcę was do przeczytania wszystkich.

Jak każdy Biuletyn rozpoczyna rozmowa redakcji z historykami na temat wiodący w danym numerze. Tym razem mamy arcyciekawą dyskusję na temat cenzury w PRL. Ograniczę się tylko do kilku ciekawostek:

„Na jednej z narad cenzorów sam Józef Siemek, prezes urzędu od 1965 r. (cenzury – dopisek mój) powiedział, iż „z dokumentów NIK wynika, że jesteśmy nielegalni.” (w 1985 roku – dopisek mój) Istniały trzy rodzaje uwag cenzorskich, nanoszone nawet różnymi kolorami ołówka. Pierwszy kolor to jest bez dyskusji, do zdjęcia, inny kolor – do dyskusji, można pertraktować /.../ A trzecia kategoria uwag dotyczyła redaktora naczelnego – jeżeli chce się upierać, to rozmawia nie z cenzurą, ale z decydentem politycznym.”

„GUKPPiW zmieniał nawet treść informacji agencyjnych przeznaczonych dla prasy codziennej i to nie przez blokadę tej czy innej wiadomości, ale przez jej przeredagowanie, mówiąc wprost – przeinaczanie.”

„/.../ rola cenzora polega na tym by chronić autora przed jego niezawinioną niewiedzą.”

„Trudno mi znaleźć trwalsze i bardziej straszne dziedzictwo PRL niż biblioteki pełne książek współpisanych przez cenzorów. Te książki w pewnym sensie są niezastąpione, bo nie ma innych. Co więcej – często nie ma już wersji oryginalnych. Trzeba czytać te, które są, a myślę, że wrażliwość na to, co w tych książkach znajduje się miedzy wierszami, jest coraz mniejsza.”

Po tej rozmowie w Biuletynie umieszczono prawie że kryminalno - sensacyjną relację o powrocie M. Wańkowicza do Polski. Ten siedemnastostronicowy artykuł czyta się jak horror a zarazem doskonały wykład z najnowszej historii manipulacji. A co najważniejsze mnogość cytatów pochodzących z materiałów odnalezionych przez pracowników IPN poraża. Uważam, że konkretnie ten tekst powinien być lekturą obowiązującą dla uczniów w liceum. Dowiedzieliby się z niego o wiele więcej o współczesnej Polsce i Wańkowiczu niż na kilku lekcjach polskiego i historii.

Dalej mamy między innymi równie fascynujące artykuły o J. Giedroyciu, o „Tygodniku Powszechnym”, o cenzurze czasu wojennego a na końcu spis zatrzymanych powieści przez wydawnictwa w latach 1975-1963.

Jakby i tego było mało można w tym numerze przeczytać dlaczego w 1950 roku w Pradze 15 hokeistów z drużyny mistrzów świata w hokeju na lodzie otrzymało wyroki od 8 miesięcy do 15 lat więzienia. Co najważniejsze - wszystkie artykuły i teksty są oparte na dokumentach znalezionych w archiwach IPN.

Mówiąc szczerze ten akurat numer Biuletynu IPN przeczytałem od początku do końca jednego wieczoru z wypiekami na twarzy. Cóż więcej mogę tu napisać aby Was jeszcze zachęcić do tej lektury? To że cały numer Biuletynu liczy 92 strony i kosztuje tylko 6,50 złotego? Czy że naszym patriotycznym i obywatelskim obowiązkiem jest kupowanie i czytanie tego pisma?

PS Gratulacje dla IPN za kolejny ciekawy Biuletyn.

Autor publikacji: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: