CZERWONA MAFIA

Warto przeczytać – tak brzmi tytuł powyższej rubryki. Powiem jednak Wam szczerze że długo się wahałem czy polecać Wam książkę, o której zaraz przeczytacie „taką sobie” recenzję. Bo nie jest to pozycja wybitna, również nie czyta się ją najlepiej, a nawet po 50 stronach staje się monotonna i prawie że nudna. Dlaczego więc piszę o tej książce i nawet zachęcam do jej przeczytania? Powiem i tym razem szczerze – ze względu na temat. Zacznijmy więc od prezentacji – polecaną, w pewnym sensie, przeze mnie, w dzisiejszym odcinku książką jest:

Robert I. Friedman, Czerwona mafia, o inwazji mafii rosyjskiej na Amerykę, Warszawa 2001

Sami więc widzicie, że już sam tytuł jest co najmniej fascynujący. Szkoda tylko, że zawartość trochę nie dorasta do tytułu. Ale po kolei. Na początku autor z góry odpiera wszelkie ataki stwierdzając, iż książkę tę napisał głównie na podstawie rozmów z mafiosami. Po drugie, wszystko wskazuje na to, iż mafia wydała na niego wyrok za ujawnienie powiązań finansowych, a po trzecie, nie jest antysemitą, gdyż wszyscy jego dziadkowie byli z pochodzenia Żydami.

Nie bez znaczenia jest to ostatnie zastrzeżenie, gdyż podstawowym twierdzeniem autora jest to, iż obecnie opanowująca USA mafia rosyjska powstała z emigrantów rosyjskich ale tylko pochodzenia żydowskiego. Ponoć był to pomysł szefów KGB w odpowiedzi na naciski Izraela jak i USA aby pozwolić na wyjazd z Rosji osobom pochodzenia żydowskiego. Władze ZSRR wywiązały się z tego, tyle tylko, iż zezwoliły na wyjazd wyłącznie przestępcom pochodzenia żydowskiego. I w ten oto prosty sposób z jednej strony Rosja pozbyła się sporej ilości przestępców zaś z drugiej zyskała aprobatę Zachodu. Paranoja.

- „W okresie odprężenia na początku lat siedemdziesiątych przywódca radziecki Leonid Breżniew zgodził się wypuścić pewną, ograniczoną, liczbę Żydów ze Związku Radzieckiego. Tysiące zatwardziałych kryminalistów, z których wielu zwolniono z radzieckich łagrów na polecenie KGB, wykorzystało pochodzenie żydowskie, by masowo nawiedzić Stany Zjednoczone.” (str.12)

- „Rosyjscy przestępcy w Stanach Zjednoczonych po prostu nie uznają niepisanych reguł gry przyjętych przez inne grupy mafijne./.../My, Włosi, zwyczajnie cię zabijemy /.../Ale Rosjanie są walnięci, zabiją ci całą rodzinę.”(str.14)

- „W samej tylko Ameryce Północnej istnieje obecnie trzydzieści rosyjskich syndykatów zbrodni działających w co najmniej siedemnastu miastach Stanów Zjednoczonych, przede wszystkim w Nowym Jorku, Miami, San Franciso, Los Angeles oraz w Denver” (str. 16)

„W latach siedemdziesiątych ponad 40 tysięcy rosyjskich uchodźców żydowskiego pochodzenia osiedliło się w Brighton Beach” (str 32) i od tej pory miasteczko to stało się jedną z central czerwonej mafii. Dalej w książce poznajemy barwne, acz monotonne życiorysy takich bosów jak: Monia Elson („Jedyne co mu się podobało w Żydach, to fakt że najwięksi oszuści w Związku Radzieckim rekrutowali się spośród Żydów”), Jewsiej Agron, bracia Najfeldowie, Emil Puzyrecki, Borys Goldberg, Marat Bałaguła (ściągał z Rosji przede wszystkim inteligencję, pomagał im załatwiając pracę, inwestował w ich kariery)...

Następnie otrzymujemy opisy kolejnych przestępstw mafijnych emigrantów – od zwykłych szantaży, poprzez lewy handel benzyną, oszustwa podatkowe, oszustwa z funduszami emerytalnymi a kończąc na praniu pieniędzy poprzez częściowo opanowany system bankowy.

Aby nie być gołosłownym autor podaje, iż w czerwcu 1993 w Erewaniu doszło do międzynarodowego spotkania mafiosów, na którym postanowiono opanować sektor bankowy („Żart, który krążył w czasie armeńskiego zlotu, brzmiał: „Po co rabować bank, jeżeli można go mieć na własność?”).

Ponoć na początku banki wykorzystywano tylko do przechowywania i prania pieniędzy, potem zaś do uzyskiwania informacji o tym kto i ile posiada na koncie aby dzięki tym informacjom porywać właściwe osoby...

- „Podczas spotkania w Moskwie w 1995 roku z wysłannikiem Departamentu Stanu, Jonathanem Winerem, dyrektor rosyjskiego banku centralnego odpowiedzialny za krajowy sektor wymiany walut, Wiktor Mielnikow, /.../ cytował szacunki, które mówią, że banki rosyjskie w 50-80% znajdują się pod kontrolą zorganizowanych grup przestępczych.”

Dalej dowiadujemy się jakie kroki podejmowała już czerwona mafia aby mieć coraz większe wpływy w Stanach Zjednoczonych. Na ostatnich stronach tej przygnębiającej lektury autor pozbawia nas wszelkich złudzeń.

„Amerykańskie kręgi polityczne nie chciały słyszeć o korupcji w Rosji./.../W Ameryce wierzy się, że w Rosji rodzi się młody kapitalizm, a taki pogląd to czysta głupota. Grupa bandziorów kieruje tym krajem. Ukradli już wszystko co nie jest zamknięte na kłódkę, wywieźli za granicę, a potem doprowadzili do globalizacji swoich przestępczych interesów.”

„Dlaczego stajemy się ofiarami bezpaństwowców, którzy mogą uciec do Izraela lub do Rosji i nie ma szans na ich ekstradycję ? /.../ Jak to się stało, że mafia rosyjska tak mocno się okopała? Kładą łapę na ubezpieczeniach, funduszach medycznych, oszukują i kradną. Dlaczego tylu jest rosyjskich lekarzy w Ameryce, praktykujących medycynę bez pozwolenia? Przeprowadzili inwazję na Wall Street, są wszędzie, począwszy od kotłowni do domów maklerskich. Nie ma takiej rzeczy, której by nie chcieli ukraść. Nawet faceci, którzy obrobili fundusze zdrowotne na miliony dolarów, dalej kradną kupony na żywność./.../

Rosjanie nie wiedzą kiedy przestać. Mamy w Rosji takie powiedzenie: ”Dom się pali a zegar tyka”. To znaczy, że musisz w każdej chwili zarabiać pieniądze.”

W sumie to wszystko. Reszta to tylko anegdoty i szczegóły rozpisane na 272 stronach. Oczywiście można zarzucić autorowi ciemnowidztwo a nawet także stronniczość. Można, tylko po co? Lepiej mieć świadomość nawet przerysowanego zagrożenia niż żyć beztrosko. W sumie, co by nie mówić, świat opisany przez Roberta I. Friedmana to w czystej postaci ohyda. To ostateczne pozbawienie nas złudzeń, że gdzieś, na przykład za Atlantykiem, być może jest lepiej.

Autor publikacji: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: