LEKCJA WOLNOŚCI

Pierre Gaxotte, Rewolucja francuska, Arche Gdańsk 2001, stron 570, o cenie strach pisać (w okolicach 50 złotych). Dla chętnych telefony wydawcy – (0-58) 551-22-08 oraz fax – (0-58) 550-44-36.

Nie wiem jak długo jeszcze będziemy prostowali Historię i wypełniali „białe plamy”, które zostawili po sobie komuniści. Nasza Przeszłość jak u Orwella była spisana, zatwierdzona i kontrolowana. Podlegała takiej samej represyjności i wybiórczości jak teraźniejszość. Wielkie wydarzenia nagle stawały się nieistotnymi szczegółami, zaś bitwa na kije urastała nagle do rangi wydarzenia przełomowego. Wszystko zależało od zapotrzebowania rządzących. Dopiero teraz, po latach, widać na jak wielką skalę fałszowano i preparowano jedynie słuszną przeszłość. Obawiam się, że nie starczy nam czasu aby przywrócić właściwe proporcje wydarzeń, ale póki można, póki żyjemy powinniśmy głośno dopominać się o prawdę. I głosić nią.

Stąd moja prośba do Was abyście chociaż przejrzeli książkę Pierre Gaxotte „Rewolucja francuska”. Już sama jej historia powinna zachęcić Wasze „rogate dusze” do lektury. Wydana w 1928 roku od samego początku była wściekle zwalczana przez liberałów znad Sekwany. W obozie socjalistycznym zaś była absolutnie przemilczana. Bo skoro nie istnieje - to nie istnieją sprawy, które opisuje. A co nie powinno istnieć według komunistów zajmujących się przeszłością?

Choćby takie tezy, że Wielka Rewolucja Francuska była Wielką ale tylko w wymiarze Zbrodni. Że tak naprawdę każda Rewolucja (z Październikową na czele) jest zbrodnią przeciwko ludzkości. Że Rewolucja nigdy nie jest początkiem nowego wspaniałego świata lecz tylko przerażającą tragedią końca istniejącego świata. A już bzdur o postępowym czy klasowym charakterze rewolucji nawet nie warto wspominać.

Książkę Pierre Gaxotte’a czyta się lekko. Niewątpliwie jest to zasługa autora ale i tłumaczy. I mimo, iż jest to pozycja z pogranicza eseju, nie jest ona w stanie znużyć czy zniechęcić naukowymi rozważaniami autora. Logicznie przedstawione wydarzenia same wywołują wnioski i refleksje podczas lektury. Nie trzeba być naukowcem czy historykiem aby zrozumieć i dostrzec zupełnie nieznane nam oblicze Francji XVIII wieku.

"Bieda może być powodem rozruchów, lecz nigdy nie wywołuje rewolucji, które wynikają z głębszych przyczyn. W roku 1789 Francuzi nie byli nędzarzami. Wręcz przeciwnie. Wiarygodne dokumenty świadczą, że zamożność w okresie ostatnich pięćdziesięciu lat wzrosła, a położenie materialne wszystkich klas społecznych, z wyjątkiem szlachty wiejskiej, wyraźnie się poprawiło."

Dlaczego więc doszło do Rewolucji?

„W rzeczywistości na dramat XVIII wieku nie złożyły się wojny ani dni rewolucji, lecz rozluźnienie i przewrót w ideach, które przyświecały i dominowały w XVII stuleciu. Rozruchy i rzezie są tego przewrotu tylko jaskrawym i okrutnym wyrazem.”

Świat nauki opanowany przez genialnych ignorantów i błyskotliwych nieuków takich jak Wolter, Diderot czy Rousseau za cel postawił sobie opanowanie umysłów. Wydano więc nową Biblię – Encyklopedię, która szydziła ze wszystkiego co nadprzyrodzone, głosiła zaś wiarę „w wolny handel i przemysł, zbawienną moc wiedzy i nieograniczony postęp nauki.”

To wtedy zaczęto głosić hasła bezwarunkowej równości wszystkich ludzi, rezygnację z praw jednostki na rzecz ogółu, podporządkowanie się całego społeczeństwa „woli powszechnej”. A wyrazicielami tej „woli powszechnej” byli „ludzie wolni”, wybrańcy, posiadający monopol na prawdę. I władzę.

Dalej książkę czyta się jak jakiś aluzyjny horror. Mamy tu wielkie afery finansowe, obrady Parlamentu, próby regulowania podatków (!), Parlament rozpatrujący aferę R. (!!!), dług państwowy, Parlament uniemożliwiający wydobycia na światło dzienne olbrzymich nadużyć popełnionych przez swych członków (!!!), powolny tok orzecznictwa sądowego, mnogość aktów prawnych i ciągle rosnące koszty procesów, mrowie niższych urzędników (!!!). Dalej mamy próby reform podjęte przez króla i opór na jaki natrafił ze strony uprzywilejowanych. Co dalej – pewnie się domyślacie. Pewne analogie są w wypadku tej książki zaskakujące. A jak dorzucę jeszcze i to, że ostatecznie do załamania się przemysłu francuskiego doszło, kiedy tanie produkty angielskie zalały Francję... to „Rewolucja francuska” Pierre Gaxotte wyda wam się rodzajem przepowiedni Nostradamusa.

Czytając ten stopniowy opis obłędu, szaleństwa i zbrodni zupełnie inaczej zaczniecie postrzegać Francję, a na pewno Wielka Rewolucję Francuską. Być może będziecie zaskoczeni jak obraz ten różni się od waszej wiedzy wyniesionej ze szkół, być może trudno będzie się wam z tym pogodzić. Niestety mamy w sobie wiele pęt niewolników, które przeszkadzają stać się nam ludźmi wolnymi. Dlatego też bardzo wam polecam „Rewolucję francuską” Pierre Gaxotte, nie tylko dlatego że oto przeszłość została w niej ukazana w zupełnie innym świetle. Proponuję Wam tę lekturę po to abyście przećwiczyli swoje umysły, spróbowali spojrzeć na przeszłość i teraźniejszość nie poprzez narzucane nam stereotypy, lecz z nieznanej wam perspektywy. Proponuję wam tę lekturę abyście spróbowali być naprawdę wolni. I Niezależni. Wymaga to wysiłku, odwagi. Ale za to jak wspaniale być wolnym!

Autor publikacji: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: