ROCZNICA ŚMIERCI DŻOCHARA DUDAJEWA

21 kwietnia mija 13 lat od śmierci pierwszego prezydenta Niepodległej Czeczenii - generała Dżochara Dudajewa. Był to człowiek mężny, prawy i honorowy. Walczył z wielokrotnie silniejszym najeźdźcą rosyjskim (sprzętem i ludźmi) jak lew. Nie opuscił kraju po zajęciu prawie całej Czeczenii przez rosyjskich okupantów. Trwał w polu wraz ze swoimi ludźmi, niezłomną armią. Rosjanie zlikwidowali Dżochara Dudajewa podstępnie, jak to mieli i mają w zwyczaju od wieków. Gdy na postoju rozmawiał przez telefon satelitarny z deputowanym rosyjskim Borowojem, FSB namierzyła wiązkę fal radiowych, i wypuściła rakietę. Dudajew zginął na miejscu. O tym wydarzeniu opowiadała mi żona prezydenta Dżochara Dudajewa - Ałła. 
Zapalmy dziś świeczkę w intencji Prezydenta Dudajewa. Niewątpliwie na to zasługuje. 

Niestety, już prawie nikt nie pamięta o ludobójstwie w tamtym regionie. O torturach, jakie stosowali i stosują rosjanie względem Czeczenów. O dziesiątkach tysiecy ofiar rosyjskich okupantów. O tysiącach dzieci, które na zawsze zostaną kalekami dzięki rozstawionym przez rosjan minom. O "znikających" na zawsze ludziach. Gdy terrorysta przetrzymywany w Guantanamo oświadcza, iż przebywał na terytorium Polski i tam go torturowano, cały świat nie ukrywa oburzenia. A wystarczy w Brukseli, w Parlamencie Europejskim pokazać wystawę ukazującą brutalność wojsk rosyjskich, które dokonywały tam planowanego ludobójstwa, by zaraz tą wystawę "wyproszono" z budynku w imię dobrych stosunków z Rosją. Co dalej, "cywilizacjo" zachodnia?

Autor publikacji: