6. Refleksje: WIDZIANE ZE SZWAJCARII (dr med. Jerzy Grębski)

„Sunday Telegraph” komentując zaskakujące wyniki wyborów do polskiego Sejmu stwierdził, że winę za nie ponosi proporcjonalne prawo wyborcze: „jak demon przeciąga ono nad Europą Wschodnią zwiastując swary, gmatwaninę i chaos”. Naszym zdaniem to tylko część prawdy. Zgadzamy się, że obowiązująca ordynacja wyborcza ułatwiła rozproszenie głosów, ale główną przyczyną zaistniałej sytuacji jest utrata zaufania społecznego do kolejnych elit rządzących, brak koncepcji na wyprowadzenie Polski z kryzysu gospodarczego i społecznego oraz poczucie bezsilności społeczeństwa.

Z tego powodu tak niska frekwencja była raczej świadomym protestem i oznaką rezygnacji niż brakiem zainteresowania przyszłością kraju. Należy zgodzić się z oceną p. Oplatki, publicysty „Neue Zurcher Zeitung”: „Ten kraj, który ciągle był pionierem walki o samowyzwolenie w Europie Wschodniej, jest dzisiaj zmęczony, jego mieszkańcy nie okazują już więcej gotowości do ponoszenia ofiar i samowyrzeczeń w imię szybkiego stworzenia wolnego rynku gospodarczego”.

Tak, w ciągu ostatnich lat Polacy doznali rozczarowania: nie ziściło się obiecywane przez polityków ekonomiczne zbliżenie do Europy Zachodniej. W wywiadzie udzielonym „Frankfurter Allgemeine Zeitung” profesor Witold Trzeciakowski, przewodniczący Rady Gospodarczej dotychczasowego rządu, krytycznie spogląda na skutki tzw. planu Balcerowicza. Był on „terapią szokową” przynoszącą pożądaną stabilizację i zwalczenie hiperinflacji, ale jednocześnie skutki uboczne okazały się katastrofalne. W przyszłych miesiącach oczekiwane jest zmniejszenie produkcji rolnej o ok. 2,5% i przychodów realnych ludności o 3%, a liczba bezrobotnych osiągnie 2,1 miliona. Krajowa produkcja brutto obniży się o 10% (dane Wiedeńskiego Instytutu WIIW). Do niepowodzeń planu Balcerowicza, zdaniem Trzeciakowskiego, należy zaliczyć radykalną liberalizację handlu zagranicznego, co wyraziło się całkowitym otwarciem rynku polskiego bez równoczesnego zapewnienia krajowym towarom dostępu do rynków zachodnich. Błędna była również wiara w szybką prywatyzację przemysłu, co doprowadziło do zaniechania jakiejkolwiek ochronnej polityki wobec państwowych zakładów produkcyjnych.

Należy dodać jeszcze rujnującą politykę podatkową i kredytową wobec rodzimego rzemiosła, prowadzącą praktycznie do jego likwidacji. W wielu punktach reforma gospodarcza powinna przyjąć wolniejsze tempo z uwagi na granicę akceptacji i wytrzymałości socjalnej społeczeństwa. Dlaczego więc przez ostatnie trzy lata Profesor milczał?

Uważamy, że przed trzema laty politycy popełnili jeszcze jeden błąd: niedostatecznie informując Polaków o prawdziwym stanie państwa i ogromie czekających trudności oraz potrzebie wyrzeczeń. Podobnie postąpił kanclerz Kohl w stosunku do byłej NRD, lecz w sukurs przyszły mu zainwestowane miliardy marek. Godny polecenia byłby przykład Winstona Churchilla, który swego czasu obiecał Anglikom „tylko łzy i pot”. Be ??? polityki „gorzkiej prawdy” nie można będzie osiągnąć akceptacji społecznej wprowadzanych reform i obciążeń.

60-procentowa absencja wyborcza i rozkład głosów wskazują również na kryzys polityczny i przegraną autorytetów: Kościoła i Wałęsy. Społeczeństwo pozostało obojętne na ich apele o udział w wyborach, oddało mniej niż 10% głosów na partie uchodzące za faworytów Episkopatu i Prezydenta. Wzmocniona w wyborach lewica postkomunistyczna (SdRP i PSL) dodatkowo opóźni dekomunizację Polski. Nie jest to zresztą zjawisko odosobnione w Europie Wschodniej; również w Czecho-Słowacji obserwatorzy polityczni dostrzegają narastanie tendencji lewicowych i antykościelnych.

W polityce, dziedzinie zdawałoby się łatwiej przynoszącej sukcesy niż gospodarka, nie widać optymistycznych opcji. Jerzy Giedroyć w wywiadzie udzielonym tygodnikowi „Spotkania” stwierdził: „Polska jest dzisiaj rządzona przez różne królewięta. Każdy personalnie prowadzi jakąś politykę, nie uzgadniając tego z nikim”. Według nas jeszcze innymi oznakami zmarnowania ubiegłych 3 lat są: polityka „grubej kreski” jako oznaka bezkarności dla byłych rządców PRL-u, brak koncepcji obronności kraju i fatalna polityka zagraniczna. Podzielamy pogląd, że szukając praprzyczyn tej sytuacji trafiamy nieuchronnie na kontakt polityczny zawarty przy „okrągłym stole”. Koncepcja „okrągłego stołu” doprowadziła do zatarcia w świadomości społecznej różnic personalnych i programowych między komunistyczną ekipą a kolejnymi „postkomunistycznymi”. Zobowiązania „okrągłostołowe” uniemożliwiły rozliczenie funkcjonariuszy państwowych i partyjnych z przestępczej działalności, a zapewniając bezkarność stały się zachętą dla nowych afer gospodarczych i „spółek nomenklaturowych”. Wynikiem tego jest rozgoryczenie, zawód i poczucie bezsilności społeczeństwa, które za bezcelowe uważało dokonanie wyboru; jego odpowiedzią było – nie! Tym razem to politycy nie dorośli do społeczeństwa. Jeśli potrafią w porę odnaleźć do niego drogę, zamiast prawić mu mentorskie kazania, będzie to optymistyczna prognoza dla nowych wyborów. Oby jak najprędzej!

Za Komitet Odrodzenia Demokracji w Polsce

dr med. Jerzy Grębski

Orientacja na prawo 1986-1992: