13 STYCZNIA 1991 W WILNIE

 13 stycznia 1991 roku w nocy sowieci zaatakowali Wieżę Telewizyjną w Wilnie. Najechali czołgami, opancerzonymi wozami bojowymi, do wieży weszły specjalne oddziały desantowe, które demolowały urządzenia i katowały znajdujących się pracowników. A na terenie wokół wieży dyżurowali cywilni ochotnicy (jak zresztą wokół parlamentu, gdzie dziesiątki tysięcy ludzi z całej Litwy utworzyły żywą tarczę). W tej bestialskiej sowieckiej akcji zginęło wtedy 13 osób oraz jeden sowiecki żołnierz, postrzelony przez swoich kolegów. W tym czasie przebywałem w Parlamencie Litewskim. Na ekranie telewizora widzieliśmy obraz z kamer wewnątrz wieży. Ludzie zamarli z trwogi. Po ataku na wieżę wszyscy byli pewni, iż następnym celem będzie właśnie Parlament. Budowano barykady na wjazdowych ulicach, robiono zasieki, przy zapalonych ogniskach wokół Parlamentu ogrzewało się około 100 tysięcy osób. Kilka razy podjeżdżali całymi kolumnami na ulice niedaleko parlamentu. Ludzie wtedy ożywiali się, chwytali za przygotowaną kostkę brukową. Były przygotowane koktaile mołotowa, oraz kolczatki do przebijania kół SKOT-ów. Jednak nie odważyli się zaatakować, zawracali. Obrońcom Parlamentu - w tym i mnie - rozdano maski przeciwgazowe (spodziewano sie ataku gazowego), i wszelką broń, która była do dyspozycji. Na dachu parlamentu przygotowano zasadzkę na ewentualny sowiecki desant z powietrza-zamontowano specjalne zaostrzone druty na sztorc. Spadochroniarze nabijaliby się na nie jak na lance. W Parlamencie byłem od 9 lub 10 stycznia, tam mieszkałem, jadłem, spałem (na podłodze sali posiedzeń, zaraz przy głównej mównicy), tam były telefony, z których dzwoniłem do Warszawy. W Warszawie funkcjonowało nasze biuro informacyjne, przekazujące informacje do radia, TVP, gazet. W biurze dyżurował Piotrek Pacholski, i Jadzia Chmielowska. Czasem i Maciek Ruszczyński. Jadzia z Tadziem Markiewiczem przygotowywali i wysyłali transporty z potrzebnymi rzeczami dla Parlamentu w Wilnie. Ja koordynowałem odbiór tych transportów z oficerem Litewskich służb - Tadasem Viszniauskasem. Z Leonardasem Vilkasem zrobiliśmy szybkie rozeznanie sytuacji w Rydze. Tam także przygotowywano się do obrony przed sowietami. Pogrzeb ofiar spod wieży był manifastacją patriotyczną całego Litewskiego Narodu. W Parlamencie nie było możliwości umyć się normalnie, więc wyskakiwaliśmy na kąpiel do Genute Szakalene - jej mieszkanie zawsze było dla nas otwarte na oścież. Parę razy na wyższych piętrach parlamentu odprawiono Msze Swięte, transmitowane przez głośniki na zewnatrz. Islandia jako pierwsza uznała Litwę za niezależne Państwo, i jak po łancuszku następne państwa zaczęły nawiązywać dyplomatyczne stosunki z nowym suwerennym terytorium. Jednak w te styczniowe straszne dni trudno było przewidzieć posunięcia Moskwy i wolnego świata. Jednak dążenie ku wolności zwyciężyło. Litwa była ważnym elementem w dziele rozpadu sowieckiego imperium. W tym czasie zrobiłem trochę fotografii. Marnym aparatem, na czarno-białej kliszy sowieckiej produkcji. Jednakże część z nich wyszła całkiem nieźle.                                                                                                                                                                                            

Autor publikacji: 
Ruch Antykomunistyczny: