12. Nasze lektury: CIEŃ KGB W BLASKU GORBACZOWA (Tomasz Mianowicz)

NASZE LEKTURY

___________________________________________________________________________

TOMASZ MIANOWICZ

CIEŃ KGB W BLASKU GORBACZOWA

Od paru lat sowietolodzy muszą liczyć się z niebezpieczeństwem, że każda większa objętościowo praca dezaktualizuje się w znacznym stopniu, zanim jeszcze zdąży dotrzeć do rąk czytelnika. Tempo wydarzeń w Europie Wschodniej, a zwłaszcza w ZSRR jest tak duże, iż większość analiz wymaga korekt niemal z dnia na dzień, oceny podlegają rewizji, a najbardziej ryzykowne są, rzecz jasna, prognozy.

Z tych niebezpieczeństw zdawała sobie zapewne sprawę niemiecka badaczka Związku Sowieckiego, Astrid von Borcke, przygotowując nowe wydanie swej pracy o KGB[1]. Okazją do publikacji zmienionej i rozszerzonej edycji była – jak wynika z podtytułu Czy KGB stoi za pieriestrojką? – Gorbaczowowska polityka. Trzy pierwsze rozdziały, zachowane z poprzedniego wydania, książki przedstawiają historię sowieckiej policji politycznej – od stworzonej w grudniu 1917 r. Czeki po KGB połowy lat osiemdziesiątych oraz rolę „organów”, zarówno w polityce wewnętrznej, jak i międzynarodowej. Podkreślić przy tym trzeba, że od początku władzy sowieckiej dziedziny te są ze sobą związane, zadania Czeki i jej kolejnych wcieleń bowiem – GPU, OGPU. NKWD i od 1954 r. KGB – wykraczały daleko poza klasyczne szpiegostwo; „organy” miały prowadzić na „niewidzialnym froncie” wojnę przeciwko wrogowi, czyli zewnętrznemu światu, stosując przy tym wszelkie metody poza otwartą agresją: terroryzm, subwersję, prowokację, dezinformację aż po ukryte oddziaływanie (latente Einflussnahme). Działalność ta wynikała z teologicznej natury systemu opartego na ideologii marksizmu-leninizmu, która uzasadniała zarówno zewnętrzną ekspansję władzy sowieckiej, jak i stałe jej umacnianie wewnątrz państwa. Na tym polega jedna z zasadniczych różnic między sowieckimi „organami” a służbami specjalnymi w państwach demokracji parlamentarnej. Inna różnica to nieporównywalnie większa efektywność; CIA udawało się w najlepszym wypadku werbować agentów w „kręgach zbliżonych do sowieckiego KC”, co w porównaniu z sukcesami KGB i „bratnich służb” jest niezbyt imponującym osiągnięciem. Z pewnością jedną z przyczyn tego stanu rzeczy jest otwartość społeczeństw zachodnich, nie tłumaczy ona jednak skandalicznych zaniedbań w pracy odpowiedzialnych służb. Wystarczy przypomnieć tzw. aferę marines w 1987 r.; wartownicy w ambasadzie Stanów Zjednoczonych w Moskwie, podatni na wdzięki Rosjanek pracujących dla KGB, umożliwili czekistom dostęp do tajnych systemów komunikacji elektronicznej i szyfrów CIA i NSA (National Security Agency), skutkiem czego wywiad amerykański stracił całą sieć swoich agentów w ZSRS. O zakresie infiltracji RFN przez wschodnioniemiecką Stasi (Staatssicherheit), której struktury operacyjne przejęło obecnie KGB, można wnioskować opierając się na nie kończącej serii aresztowań funkcjonariuszy par1ii politycznych, organizacji społecznych, wszelkich służb tajnych czy wreszcie wysokich oficerów Bundeswehry, którzy pracowali dla wywiadu NRD.

Praca dr von Borcke w swym pierwotnym kształcie była próbą wypełnienia luki w dziedzinie „badania Wschodu” (Ostforschung), jaką stanowił właśnie problem sowieckich służb specjalnych. Dlatego też analiza kwestii metodologicznych, przed którymi stanąć musi badacz KGB; już sam przedmiot analizy z uwagi na swą naturę nastręcza zasadnicze problemy, dochodzi do tego kwestia oceny źródeł, sprowadzających się głównie do zeznań byłych czekistów, co z kolei wywołać może kontrowersje dotyczące i.ch wiarygodności. Nie jest przypadkiem, że „spośród 299 artykułów na temat służb tajnych, opublikowanych w latach 1976-85, jedynie 33 zajmowały się KGB i sprzymierzonymi z nim służbami”. KGB jest przy tym nie tylko największym aparatem policyjnym, lecz po prostu najpotężniejszą tajną organizacją w historii (szacunki autorki, która liczebność sowieckich organów ocenia na 500 000-750 000 ludzi, należą – w porównaniu z innymi źródłami – do optymistycznych).

KGB stało się wprawdzie, nawet dla zachodniej opinii publicznej, pojęciem o jednoznacznie negatywnej konotacji, równocześnie jednak wiedza na jego temat jest żenująco skromna. Zarówno cele jak i metody KGB i de facto zależnych odeń MWD (Ministierstwo Wnutriennych Dieł) i GRU (Gosudarstwiennoje Razwiedywatielnoje Uprawlienije) nie zmieniły się od 1917 r. do lat osiemdziesiątych. Zmieniała się taktyka – w zależności od sytuacji międzynarodowej i decyzji kierownictwa politycznego. Zakres działania sowieckich służb tajnych nie był przy tym nigdy zdefiniowany ustawowo i przytoczone przez autorkę przykłady operacji KGB (a także „bratnich służb”) poza granicami obozu socjalistycznego, skutków tych akcji czy wreszcie koneksji, jakimi komunistyczne „organy” dysponują w całym świecie, jest lekturą wstrząsającą, choć zdawałoby się, dotyczącą jedynie przeszłości. Warto przytoczyć kilka przykładów: aktywne popieranie międzynarodowego terroryzmu różnych odcieni ideologicznych, udział bułgarskiego KDS w przygotowaniu zamachu na papieża Jana Pawła II i w planowanym obaleniu prezydenta Egiptu Sadata, infiltracja partii politycznych i tworzenie na Zachodzie własnych organizacji fasadowych, dezinformacja przez agentów pracujących w mediach zachodnich i tzw. państw Trzeciego Świata, po oddziaływanie psychologiczne (psychologische Einflussmassnahme), które np. w istotny sposób przyczyniło się do rezygnacji przez prezydenta Cartera z produkcji broni neutronowej. Wspomnieć można również udział KGB w irańskiej rewolucji czy próbę utworzenia na Grenadzie kolejnego przyczółku dla ekspansji komunistycznej w Ameryce Łacińskiej.

Lekturę utrudniają nieco obszerne przypisy, umieszczane pod tekstem głównym i niejednokrotnie przekraczające go objętościowo, a zawierające przy tym istotne i mało znane informacje: najsłynniejszy terrorysta ostatnich lat „Carlos” jest agentem KGB, absolwenci moskiewskiego Uniwersytetu im. Lumumby, kierowanego przez KGB, uczestniczyli w rewolucji portugalskiej w 1974 r., w 1979 r. ZSRS podjął tajną współpracę wojskową z Iranem. Wiele informacji o działalności KGB, które nie jest niczym innym jak instrumentem polityki Moskwy, przemilczano w mediach zachodnich, by nie narażać na szwank dobrych stosunków ze Związkiem Sowieckim. Tendencja ta nasiliła się w okresie „odprężenia”, w szczególnym stopniu w RFN – państwie, które od wielu lat było głównym w Europie celem sowieckich „działań aktywnych”. Przez to fakty, które powinny być znane opinii publicznej, docierały wyłącznie do wąskiego grona specjalistów. We Francji poruszenie wywołała przed paru laty praca Thierry Woltona Le KGB en France, choć oprócz rozdziału o „Farewell”[2] książka zawierała głównie informacje znane wtajemniczonym kręgom od dawna: czytelnicy zrozumieli jednak, w jakim stopniu KGB obecne jest w polityce, w środkach przekazu, wojsku czy instytucjach naukowych we Francji. Książka Astrid von Borcke nie wywołała w Niemczech większego rezonansu, a prasa praktycznie ją przemilczała; dotyczy to także pierwszego wydania.

Drugie wydanie, zawierające dwa nowe rozdziały – o pieriestrojce i o nowej polityce religijnej, ukazało się w okresie niezwykle pozytywnych reakcji w Niemczech na Gorbaczowa i na „nowe myślenie”. Przy lekturze nowych rozdziałów można odnieść wrażenie, że także Astrid von Borcke dała się niekiedy ponieść ogólnej fali entuzjazmu i nie zawsze uzasadnionych nadziei, co u autorki, postulującej podejście badawcze i metodologiczny puryzm, nieco zaskakuje. Brak także jasnej odpowiedzi na frapujące pytanie postawione w podtytule książki, choć odpowiedź taka – także na podstawie materiału, jakim dysponowała autorka (do jesieni 1989 r.) – wydaje się możliwa.

Bez wątpienia bezpośrednią przyczyną pieriestrojki był kryzys systemu – nierozwiązywalne problemy gospodarcze i technologiczne, które zagrażały pozycji ZSRS w świecie. Ale pieriestrojka, jak zresztą każdy „nowy kurs” kierownictwa, ma głębszą genezę i służy określonym celom strategicznym. Reformy na rzecz „liberalizacji” czy „demokratyzacji” systemu sowieckiego były, zwłaszcza po śmierci Stalina, z reguły inicjowane i przeprowadzane przez policję polityczną. Bezpośrednio po śmierci Wodza Ludzkości liberalizację planował szef MWD Beria. Pierwsze wyraźne początki pieriestrojki to dzieło Andropowa, pierwszego czekisty, który został szefem partii; proces zmian zatrzymano jednak w okresie władzy Czernienki. Już w czasach Gorbaczowa „można się pokusić o interpretację pieriestrojki jako programu w zasadzie inspirowanego przez KGB; jej duchowi przywódcy to ludzie, którzy mieli powiązania z KGB albo pozostawali w bliskim kontakcie z Andropowem”[3].

Von Borcke parokrotnie wspomina b. podpułkownika KGB Anatolija Golicyna, który w 1984 r. opublikował w Nowym Jorku książkę New Lies for Old; nie próbuje jednak opierając się na tej publikacji udzielić odpowiedzi na postawione przez siebie pytanie. Tymczasem Golicyn przedstawił opracowany pod koniec lat pięćdziesiątych przez ówczesnego przewodniczącego KGB Szelepina i szefa KGB w Leningradzie – Mironowa, plan „dezinformacji strategicznej”; przez wprowadzenie kontrolowanej liberalizacji i zasadniczą zmianę obrazu ZSRS na Zachodzie miałby on w ostatecznym efekcie przynieść wzmocnienie pozycji Związku Sowieckiego, polityczne uzależnienie odeń Europy Zachodniej i zapewnienie Sowietom długofalowej pomocy gospodarczej z Zachodu. Opierając się na posiadanych informacjach Golicyn przepowiadał fazę, która miała nastąpić po okresie Breżniewa. Nowy sekretarz generalny KPZS inicjuje spektakularną liberalizację i wprowadza elementy gospodarki wolnorynkowej, w znacznym stopniu znika cenzura, pojawiają się wolne partie polityczne, następuje superdétente w skali globalnej i podpisanie bezprecedensowych układów rozbrojeniowych, wojska sowieckie wycofują się z Afganistanu, następuje rozbiórka muru berlińskiego, w Polsce władzę przejmuje „Solidarność”, w Czechosłowacji na scenę polityczną powraca Dubczek, w ZSRS oficjalne funkcje polityczne pełni Andriej Sacharow; wszystko to w książce ukończonej w 1983 r. Nic dziwnego, że Alain Besançon analizując pieriestrojkę i opierając się na pracy Golicyna, zatytułował swój artykuł Plan oszukania Zachodu[4].

Golicyn przepowiadał też „reformę” KGB. W tym kontekście zwraca uwagę cytowane przez von Borcke wystąpienie Czebrikowa na konferencji w sowieckim MWO w 1988 r., ówczesny szef KGB zalecał „zdobyć dusze zachodnich polityków”. Autorka traktuje tę wypowiedź z ironią. Czebrikow kierował od połowy lat siedemdziesiątych sowiecką dezinformacją, w 1988 r. zaś został szefem komisji ds. reformy prawa. Do 1984 r. funkcję tę pełnił Gorbaczow, ale jego działaniom prawodawczym, także po objęciu najwyższej władzy, Astrid von Borcke poświęca niewiele uwagi. Tymczasem prawo karne w wielu aspektach zaostrzono, utrzymując przy tym nieprecyzyjne przepisy dotyczące „wezwań do obalenia porządku państwowego i społecznego” (ukaz z 8.04.1989, podpisany przez Gorbaczowa)[5]. Już sam fakt utworzenia specjalnych jednostek ministerstwa spraw wewnętrznych (tzw. Czarne Berety) pozwalał przewidzieć ich zastosowanie i w istocie wsławiły się one wyjątkową brutalnością w Tbilisi, Baku, a ostatnio w Wilnie i w Rydze. Prezydent-sekretarz konsekwentnie dążył do legitymizacji swej absolutnej władzy, której zakres wykracza daleko poza uprawnienia dotychczasowych wodzów sowieckich.

Wszystko to w niczym nie zmienia faktu, że przeobrażenia, jakie dokonały się w ZSRS, są rzeczywiste, w znacznym stopniu bezprecedensowe, przy czym nierzadko wykraczają one poza ramy scenariusza sowieckich planistów. Astrid von Borcke nie uwzględnia jednak celów strategicznych obecnej polityki sowieckiej i immanentnie wpisanego w nią elementu leninowskiej taktyki. Autorka nadmiernie koncentruje uwagę na osobie Gorbaczowa, podobnie jak czynią to zachodni politycy, przy czym w poświęconej mu partii książki nierzadkie są oceny bez pokrycia, jednoznacznie subiektywne opinie czy wręcz spekulacje. Przypisy zanikają w znacznym stopniu, pojawia się natomiast dużo wykrzykników, uwagi o „eschatologicznym wymiarze pieriestrojki”, „misji” i „bohaterskiej próbie samotnego bojownika”, którego już w młodości dręczyły rozterki etyczne. Pozytywna ocena Gorbaczowa wynika także z nadziei, towarzyszącej jego działaniom, choć nadzieja, zdawałoby się, jest raczej zawodnym instrumentem badawczym.

Gorbaczow, to według Astrid von Borcke – „specjalista w dziedzinie gospodarki rolnej” (Landwirtschattsfachmann). Ukończył on korespondencyjne kursy w Instytucie Rolniczym w Stawropolu w okresie, kiedy był szefem partii w tym mieście. Od roku 1978 – jako sekretarz KC – był odpowiedzialny za sowiecką gospodarkę rolną. W 1979 r. zbiory były katastrofalnie niskie, w roku następnym – jeszcze gorsze. Niemniej jednak Gorbaczow zostaje w 1979 r. zastępcą członka Politbiura, rok później – członkiem. W 1981 r. żniwa są rekordowo niskie; ZSRS zmuszony jest do zakupu 46 milionów ton zboża za granicą. Gorbaczow decyduje o wstrzymaniu publikacji statystyk zbiorów sowieckich. W latach następnych jest on odpowiedzialny za „Program Żywnościowy ZSRR”, który do roku 1990 ma zapewnić zaopatrzenie ludności w podstawowe artykuły żywnościowe. I ten program kończy się niepowodzeniem[6]. Równocześnie jednak, według niektórych źródeł, Gorbaczow jest od roku 1979 zastępcą kierownika, a od roku 1981 – kierownikiem Wydziału KC ds. Organów Administracyjnych. W kompetencjach tego wydziału leżą również służby tajne i milicja. Von Borcke szuka w biografii Gorbaczowa KGB-connection, -ale widzi ją jedynie w fakcie, że był on protegowanym Andropowa.

W tej chwili dosyć ponuro brzmi cytowana przez autorkę wypowiedź sekretarza-prezydenta: „każdy naród ma prawo wybrać swą własną drogę”. Natomiast przytoczony w tym samym kontekście cytat „historia zadecyduje” świadczy nie tylko o trosce o wolność narodów, co o głębokim przywiązaniu do marksizmu-leninizmu. „Gorbaczow jest szczery, mówi to, co myśli” – pisze autorka. Istotny jest zatem dobór cytatów, a ten pozostawia sporo do życzenia; próżno szukać w książce wypowiedzi Gorbaczowa o kontynuacji rewolucji za pomocą pieriestrojki, o wierności zasadom marksizmu-leninizmu i tradycji bolszewików. Optyka autorki skupia się na konflikcie między „konserwatystami” (dziś tak nazywa się ortodoksyjnych komunistów) a „odnowicielami” (Neuerer) i bliżej nie sprecyzowanym niebezpieczeństwie czyhającym na Gorbaczowa. Symbolem zagrożenia i sił konserwatywnych ma być Igor Ligaczow, choć z drugiej strony wiadomo, że po śmierci Czernienki deklarował się on jako zdecydowany zwolennik reform.

Konflikt między „konserwatystami” a „liberałami” („dogmatykami” a „pragmatykami”, „jastrzębiami” a „gołębiami”) to niejako kanon percepcji polityki ZSRS, stosowany przez Zachód od początku władzy sowieckiej. Warto sięgnąć do historii; w 1921 r. przebywający na wygnaniu Borys Sawinkow, który uchodzi za „wroga nr 1” władzy sowieckiej, spotyka się potajemnie z emisariuszem Lenina – Krasinem. Po tych rozmowach Sawinkow przekonuje przedstawicieli rządów Wielkiej Brytanii i Francji o potrzebie poparcia „prawicowej frakcji” bolszewików (najbardziej „prawicowy” ma być Lenin), uznanie Sownarkomu i udzielenia mu pomocy gospodarczej. Ma to doprowadzić do liberalizacji Rosji i jej odbudowy na zasadach kapitalizmu. Poparcie, uznanie i pomoc następują... Opierając się na odkrytym w latach osiemdziesiątych liście Sawinkowa do marszałka Piłsudskiego oraz późniejszych losach „wroga nr 1” i bolszewików, uzasadniona wydaje się teza, że działał on jako „agent wpływu” (agient wlijania) Czeki[7].

Za „mózg” pieriestrojki von Borcke słusznie uważa Aleksandra Jakowlewa (uprzednio ambasador w Kanadzie, mianowany przez Gorbaczowa szefem wydziału propagandy KC). Tym samym w dualistycznym podziale ma on być wybitnym przedstawicielem „odnowicieli”. Prezydenta Reagana zaciekle atakowali „konserwatyści”, podkreśla von Borcke. Tymczasem autorem najostrzejszej bodaj napaści propagandowej na Stany Zjednoczone i Ronalda Reagana jest właśnie Jakowlew; chodzi o książkę Na skraju przepaści, której angielskie tłumaczenie ukazało się w Moskwie już w czasach Gorbaczowa.

Wydaje się, że w okresie „zapierających oddech” przemian w ZSRS godne polecenia jest podejście historyczne i zasady sformułowane przez Leopolda von Ranke („ustalić, jak rzeczywiście było”). O zaletach takiej postawy przekonuje omawiana książka; opracowana na podstawie źródła i literatury przedmiotu część poświęcona sowieckim „organom” pozostaje praktycznym kompendium wiedzy o tym jedynym w dziejach fenomenie. Natomiast rozdziały o Gorbaczowie dowodzą raczej sukcesów pieriestrojki w środowisku niemieckich sowietologów.

Pieriestrojka ma długą tradycję: już od początku władzy sowieckiej mówiono o „rekonstrukcji”[8] (rosyjskie słowo riekonstrukcja jest synonimem pieriestrojki)? Ma mieć także spory rozmach. Radio Erewan na pytanie, czy pieriestrojka i głastnost' przynoszą sukcesy, odpowiada: w zasadzie tak, ale tylko na Zachodzie. Nie jest to tylko dowcip. „Moskowskoje Nowosti” tak piszą o sowieckiej polityce doby pieriestrojki:

Nasza stawka jest o wiele wyższa (...) Znaleźliśmy się w szczególnie odpowiedzialnej roli inicjatora, która (...) intensyfikuje mechanizmy światowych interakcji i wpływa (...) na politykę Stanów Zjednoczonych.

A najbliższy współpracownik Gorbaczowa – Jakowlew – zaleca wprost: „cały świat musi zrobić pieriestrojkę”[9].

--------------------------------------------------------------------------------

[1] Unsichtbare Weltmacht KGB. Steht sie hinter Gorbatschows Perestroika? Hans51er Verlag, Stuttgart 1989, 5.388.

[2] Tym kryptonimem francuska DST oznaczyła wysokiego rangą funkcjonariusza KGB, który z własnej inicjatywy przekazał jej na początku lat osiemdziesiątych ok. 4 tysięcy supertajnych dokumentów.

[3] A. Aahr: The KGB: Shield and Sword of Perestroika. AL 383/88, s. 7.

[4] 3 „Le Figaro”, 26.12.1989 r.

[5] Por. Un outre Gorbatchev. Paris, b.d. s. 17.

[6] Podaję za: M.Heller: Le 7e Sectrétaire. Paris, 1990, s. 50 i n.

[7] Por. „Obozrienije” nr 18, styczeń 1986, s. 40 i n. List B. Sawinkowa opatrzony uwagami M. Hellera ukazał się w języku polskim w moim tłumaczeniu i z komentarzem w „Orientacji na Prawo” nr 14/1987 oraz w książce Sowietskij Sojuz, I.D.E.E., Nowy Jork 1988.

[8] Por. M. Heller: dz. cyt. przyp. 5, s. 17.

[9] cytaty za: F. Thom: Le moment Gorbatchev, Paris 1989, s. 192; przekład polski: Czas Gorbaczowa, Wyd. „Delikon”, Warszawa 1990, s.100.

Autor publikacji: 
Orientacja na prawo 1986-1992: