11. Co piszą inni: KOREA - JEDEN PÓŁWYSEP, DWA ŚWIATY (jabbi)

CO PISZĄ INNI________________________________________________________________

Korea

JEDEN PÓŁWYSEP DWA ŚWIATY
[1]

Na północy – stalinowski ustrój komunistyczny. Władza absolutna Kim Ir Sena, sekretarza generalnego Partii Pracy, przywódcy politycznego najstarszego na całej planecie. Scentralizowana gospodarka planowa. Sztywna ideologia. Wszelkie próby reform w państwie komunistycznym są zakazane. Pieriestrojka i glasnost zostały także uznane za wystarczająco szkodliwe, aby w sierpniu zeszłego roku dwa tysiące północnokoreańskich studentów przebywających w i ZSRR musiało powrócić do kraju. Specjalność – przepotężna, ponadmilionowa armia (służba wojskowa trwa 7 lat!), trzecia na świecie jeśli chodzi o broń chemiczną. Tam, gdzie wybuchają konflikty, Korea Północna jest przeważnie w pobliżu. Od Angoli do Iranu znajdzie się „doradców” północnokoreańskich. Dowiedzieliśmy się 15 marca 1991 r., że Korea Północna od 1987 r. sprzedała Iranowi broń za 500 milionów dolarów, dostarczając mu rakiety „Scud” najnowszej generacji, a niedawno zaopatrzyła w nie także Syrię.

Działalność terrorystyczna Korei Północnej jest dowiedziona: ostatnim jej przejawem była eksplozja w kwietniu 1987 r. w czasie lotu samolotu „Korean Air Lines”. Kult jednostki przybiera tam obłędne rozmiary i podwojony jest o wyraźną wolę dynastyczną: władza Ojca, Kim Ir Sena, ma być przekazana Synowi, Kim Dzong Ilowi.

Na południu Republika Koreańska, którą wielu wyobraża sobie jeszcze jako quasi-dyktaturę, prześladującą demokratyczne demonstracje studentów i robotników. W rzeczywistości władza, niegdyś w rękach wojskowych, dziś jest sprawowana przez prezydenta demokratycznie wybranego w grudniu 1987 r. i przez Zgromadzenie Narodowe wybrane w kwietniu 1988 r. 28 marca 1991 r. odbyły się pierwsze w historii kraju wybory lokalne. Nawet jeśli nie zmobilizowały tłumów, to wyrażają wolę rządu, by stopniowo wprowadzać instytucje demokratyczne.

W dziedzinie gospodarki kraj ten, zamieszkany przez czterdzieści dwa miliony ludzi, osiągnął znaczący postęp i stał się jedną z wielkich potęg przemysłowych świata.

Wokół półwyspu, a właściwie na półwyspie obecne są cztery wielkie mocarstwa: ZSRS, który do niedawna popierał Koreę Północną, dzieli od niej krótka granica; Chiny, bez wątpienia najlepszy obrońca reżimu komunistycznego północy; Japonia, niegdyś (od 1910 do 1945 r.) potęga kolonialna; Stany Zjednoczone, które w Korei Południowej utrzymują armię złożoną z około 40 000 ludzi, wyposażoną najprawdopodobniej w pociski nuklearne.

Nasuwa się problem: biorąc pod uwagę położenie geopolityczne, sytuację w Korei Południowej i sytuację w Korei Północnej (na tyle, na ile można ją znać), jakie są szanse na to, aby ujrzeć, jak wali się jedna z najbardziej archaicznych ścian światowego komunizmu.

Sytuacja geopolityczna

Sytuacja geopolityczna nigdy nie była tak dogodna dla Korei Południowej i tak nie sprzyjająca komunizmowi: ani Chiny, ani przede wszystkim ZSRS nie są obecnie w stanie udzielić skutecznej pomocy gospodarce Korei Północnej. Politycznie: Chiny pozostaną bliskie Korei Północnej: tak długo, jak rządzący nią starcy pozostaną u władzy. To znaczy, niedługo. Co do ZSRS, to, w grudniu 1990 r. idąc w ślady Europy Środkowej (z wyjątkiem Albanii) nawiązał kontakty dyplomatyczne z Seulem. ZSRS nie traci obecnie żadnej okazji, aby zaznaczyć swój dystans wobec reżimu Kim Ir Sena. Ostatnim tego, przejawem było ujawnienie 8 lutego przez „Moskowskije Nowosti” zasad współpracy KGB i północnokoreańskiej policji politycznej przy ścisłym nadzorowaniu północnokoreańskich robotników pracujących przy ścinaniu drzew w lasach dalekowschodniej Syberii. Od pewnego czasu mnożą się w ZSRS przejawy „rewizjonizmu” historycznego na korzyść Południa: to Kim Ir Sen i Stalin rozpoczęli wojnę koreańską w 1950 r. – oświadczyły „Izwiestia” 11 października 1990 r., przyznano także, że lotnicy radzieccy brali bezpośredni udział w operacjach wojskowych w Korei w latach 1950-1953 i wreszcie, że samolot KAL zestrzelony we wrześniu 1983 r. nie był samolotem-szpiegiem (zob. „Est et Ouest », marzec 1991 r.).

Coraz bardziej izolowana politycznie (nawet w Afryce, gdzie kiedyś była dobrze zasiedziała, szykuje się do zamknięcia około dziesięciu ambasad), zduszona gospodarczo komunistyczna Północ jeszcze kilka miesięcy temu poczyniła niesłychane kroki wobec, Japonii, aby otrzymać od niej pomoc finansową. Obecnie toczą się trudne negocjacje, ponieważ Japończycy nie mają ochoty podtrzymywać reżimu północnokoreańskiego bez rekompensaty.

Kolejnym przejawem ewolucji – należałoby raczej powiedzieć rewolucji – dyplomatycznej w tym regionie mogłoby być zapewne przyznanie Korei Południowej miejsca w ONZ. Korea Południowa życzy sobie, nie czekając na ponowne zjednoczenie, prawa do zabierania głosu w ONZ, pomimo sprzeciwu północnego sąsiada, który, jak się wydaje, chce wspólnego mandatu dla obu Korei. Trudno jednak wyobrazić sobie jakieś wspólne deklaracje dwóch rządów tak bardzo od siebie odległych. Jasno jednak widać, że byłby to piękny temat propagandowy: Południe zostanie oskarżone o sankcjonowanie podziału kraju, podczas gdy Północ będzie przedstawiać siebie jako czyniącą wysiłki o jego unieważnienie. W kraju, który na żywym ciele odczuwa skutki podziału (rozdzielone rodziny stanowią razem około dziesięciu milionów osób), jest to temat propagandowy, którego komuniści nie chcą zignorować. Jeśli jednak Seul zwróci się z taką prośbą, Korea Południowa mająca mocne powiązania z blisko stu pięćdziesięcioma krajami, przy poparciu USA, całej Europy i ZSRS, zostanie we wrześniu przyjęta do ONZ.

Cud koreański z dwucyfrowym procentowo przyrostem dochodu narodowego w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych skończył się. Nawet prasa koreańska przyznaje, że jego kontynuacja jest zagrożona przez szybki wzrost cen i podważenie południowokoreańskiej konkurencyjności spowodowane podwyżkami płac i strajkami. Straty spowodowane strajkami w 1990 r. ocenia się na 63 miliardy wonów (około 450 milionów franków), jest to zwyżka o 8% w stosunku do zeszłego roku. Poziom technologiczny to również temat do rozważań; ponieważ jego słabością jest zakładanie dużo mniejszej wartości dodanej, niż dzieje się to w Stanach Zjednoczonych czy w Japonii. Pomimo wszystko Korea Południowa przeszła ze stadium małego, słabo rozwiniętego państwa do stadium wielkiej potęgi przemysłowej, Oceniając przebytą drogę, pewien przemysłowiec z Seulu powiedział mi żartobliwie: „Mam dwieście lub trzysta lat! Będąc dzieckiem pod okupacją japońską chodziłem z bosymi nogami i nie wiedziałem, co to jest pociąg. Będąc jeszcze młodzieńcem brałem udział w wojnie, która przekształciła mój kraj w rumowisko. Dzisiaj, żyję tak jak Pan, na sposób zachodni”.

Obecnie Korea Południowa jest na siódmym miejscu pod względem produkcji, a także konsumpcji stali na świecie, a w połowie lat dziewięćdziesiątych stanie się dziesiątą potęgą handlową świata z wynikiem ogólnym (import plus eksport) 120 miliardów dolarów rocznie: choć przyrost jest powolniejszy, to jednak wyniósł około 50% w ciągu ostatnich sześciu lat!

To prawda, że pod względem społecznym i kulturalnym w kraju tym widać pewne napięcia i trudności: anarchiczna urbanizacja Seulu (stolica południowokoreańska rozrosła się zbyt szybko, nie brak tu brzydoty i szkód w środowisku, nie mówiąc o korkach ulicznych i wysokich cenach mieszkań), brak niewykwalifikowanej siły roboczej, nadmiar wykwalifikowanej, wzrost przestępczości (rząd niedawno wypowiedział „wojnę zbrodni”). Niektóre tradycje, jak małżeństwa aranżowane przez rodzinę (dotyczy to jeszcze ok. 70% zawieranych małżeństw), są już rzadziej akceptowane przez nowe pokolenia etc.

Krajem wstrząsają także regularnie skandale finansowe. Ostatni z nich, skandal Suso (od nazwy jednej z dzielnic Seulu, gdzie działki gruntowe nie przeznaczone na sprzedaż zostały w rezultacie sprzedane inwestorom budowlanym dzięki zobowiązującym łapówkom), dotyka środowisk bliskich prezydentowi. Lecz wielu zgadza się z tym, że w Korei Południowej problem „kopert” wykracza daleko poza środowiska polityczne. Kilka tygodni temu „Korea Herald” ujawnił tajemnicę poliszynela, jaką są prezenciki dyskretnie rozdawane nauczycielom, aby podnieść średnią wyników ich uczniów... Z politycznego punktu widzenia Korea Południowa również nie posiada wszystkich cech charakterystycznych dla klasycznej demokracji parlamentarnej: partia komunistyczna jest tam zakazana, dozwolona jest działalność tylko jednego związku zawodowego w przedsiębiorstwie, a konstytucja (National Security Act), która określa zakres działań prawnych przeciwko opozycji, czasami jest na tyle niejasna, że umożliwia pewną liczbę nadużyć. Lecz duża część opozycji popełnia błąd widząc w obecnym ustroju przykład despotyzmu i walczy z nim metodami stosowanymi w reżimie despotycznym. Tak więc zbojkotowała niedawne wybory lokalne i zamiast dialogu woli urządzać demonstracje, często przybierające gwałtowny charakter. Ci, których tam nazywa się „radykałami”, składają protesty, a za granicą w ich imieniu robi to Amnesty International, że w kraju są tysiące „więźniów politycznych”. Ale trzeba zrozumieć, że ci ludzie przebywają w więzieniach nie z powodów politycznych, ale za pogwałcenie prawa – prawa rygorystycznego, to pewne, które może być bardzo szeroko interpretowane. Oskarżeni są o prowadzenie gry komunistów z Północy i w konsekwencji o to, że zagrażają państwu południowokoreańskiemu. Łatwe usprawiedliwienie dla państwa autorytarnego wrogiego wszelkim protestom? Być może. Ale gdy tylko zaczyna się rozmawiać z przedstawicielami tej pozaparlamentarnej lewicy, odkrywa się w nich zadziwiającą życzliwość dla reżimu komunistycznego Północy i rozumie się lepiej obawy Południa. Mówi się nam, że Północ jest bardziej niezależna niż Południe podporządkowane Stanom Zjednoczonym. Czyż nie ukazała własnej drogi do socjalizmu, innej niż Pekin czy Moskwa? Nawet dynastyczną żądzę Kim Ir Sena przedstawia się jako powrót do koreańskich tradycji królewskich. A gościowi, który wyraża niejakie wątpliwości co do respektowania praw człowieka w Korei Północnej, daje się odpór, przypominając entuzjazm pewnej Europejki po powrocie z Phenianu, chyba że wątpią – co nie jest dalekie od prawdy – aby umysł zachodni był zdolny pojąć koreańską rzeczywistość.

Dążeniem lewicy jest pomniejszenie ważności podziału politycznego na korzyść jedności etnicznej. Jedność narodowa, a nawet rasowa, nie są w naszej szerokości geograficznej tematami lewicy. W Korei tak. I bez wahania odwołują się – aby uzasadnić to „braterstwo” ponad podziałami politycznymi – do mitu o wspólnym pochodzeniu całego narodu koreańskiego, który miał wziąć początek od tych samych rodziców.

Jest jednak możliwe, że lewica zrezygnuje stopniowo ze swego rodowodu ideologicznego z innej epoki – dyktatura „kapitału”, neokolonializm amerykański, organizacje „niezależne” w ramach ustroju komunistycznego, etc. – na rzecz opozycji odpowiedzialnej i konstruktywnej. Wydarzenia w Europie Środkowej i ewolucja w ZSRS zaczynają dawać efekty. Postępowi intelektualiści podważają ukierunkowanie swej działalności, zarówno w historii współczesnej, jak i w literaturze ich hegemonia jest dzisiaj atakowana przez nową szkołę konserwatywną.

Korea Północna

W przeciwieństwie do sytuacji w Korei Południowej, zmiennej, jeszcze niepewnej, wręcz wybuchowej, rozwijającej się jednak w kierunku postępu gospodarczego i demokratyzacji, sytuacja w Korei Północnej jest przygnębiająca.

Pojawiają się jednak dwa nowe czynniki burzące od wewnątrz zaskorupiałe królestwo Kim Ir Sena: pogorszenie warunków ekonomicznych i narastająca niepewność co do kierownictwa Partii i Państwa.

W dziedzinie ekonomicznej poważny kryzys uwidacznia się przede wszystkim w energetyce i gospodarce żywnościowej. Sytuacja pogarsza się powoli od kilku lat. Już w latach osiemdziesiątych mięso było racjonowane w ilości od 1 do 2 kilogramów rocznie, które otrzymywano w czasie wielkich „świąt”, takich jak urodziny Wielkiego Przywódcy (Kim Ir Sena) lub Drogiego Przywódcy (Kim Dzong Ila). A w 1987 r. racje zostały jeszcze zredukowane o 10% rzekomo ze względów patriotycznych. Dziś, aby wyżywić swoją ludność, Korea Północna jest zmuszona importować z Wietnamu łamane ziarno ryżowe, które zazwyczaj daje się zwierzętom. Produkcja roślinna przeznaczona na wyżywienie zmniejszyła się jeszcze o 12% w 1990 r. w stosunku do roku poprzedniego i pomimo racjonowania ograniczonego do 700 gramów dziennie na osobę dorosłą obliczono, że brakuje jeszcze 1,6 miliona ton zbóż, aby wyżywić ludność. Kampanie na rzecz ograniczania się do dwóch posiłków dziennie lub zachęcanie do spożywania makaronu nie pozwolą państwu wybrnąć z głodu. 150 milionów dolarów, które Chiny pożyczyły Korei Północnej w ramach układu pięcioletniego podpisanego w listopadzie 1990 r., zostanie w całości wydane na import żywności. Na przełomie stycznia i lutego premier rządu północno koreańskiego pojechał do Tajlandii prosić o pożyczkę w postaci miliona ton ryżu. W tym samym celu pojechał także do Malezji i Ind.onezji. Ale brak dewiz w Korei Północnej może utrudnić zapłatę za realizowane kontrakty. Nigdy sprzeczność między izolacją Korei Północnej – roczna wymiana handlowa o wartości 5 miliardów dolarów w porównaniu ze 120 miliardami Korei Południowej – a koniecznością pomocy zewnętrznej nie była tak duża.

W energetyce sytuacja wcale nie jest lepsza. Pomimo dwunastogodzinnego dnia pracy – z „dobrowolnymi” nadgodzinami – przerwy w dostawie elektryczności występują już od rana, nawet w szpitalach i hotelach...

Wreszcie władza, dlatego że sama skrajnie spersonifikowana, jest teraz zagrożona. Zdrowie Kim Ir Sena jest kruche. Przywódca partii w kwietniu skończył 79 lat i cierpi na poważne zaburzenia serca. Dziennik „La Suisse” doniósł ostatnio, że jedna ze szwajcarskich ekip medycznych, kierowana przez szefa oddziału kardiologicznego jednego z genewskich szpitali, została wysłana do Korei w marcu tego roku, aby leczyć koreańskiego przywódcę. Krążą pogłoski, że ma on ustąpić miejsca swojemu synowi (który teraz ma 49 lat) w 1992 r., i niektórzy sądzą, że stanie się to przy okazji uroczystości z okazji jego osiemdziesiątych urodzin. Wskazuje na to także wyraźny odwrót od kultu jego osoby. Faktem jest, że coraz częściej widuje się Drogiego Przywódcę, jak przewodniczy oficjalnym zebraniom, i że kult jego osoby sięga szczytu. Na początku marca 1991 r. w wielkim teatrze w Phenianie można było usłyszeć piosenkę o „Kimdzongilii”, nowej odmianie kwiatu wyhodowanego przez japońskiego ogrodnika.

Jednak władza syna, który nigdy jeszcze nie przemawiał podczas oficjalnych uroczystości, będzie miała o wiele węższą bazę niż ta, z której korzystał jego ojciec. Ten, jak się wydaje, pozostawał poza zasięgiem krytyki ludu; król jest nieomylny, a za klęski odpowiadają jedynie kadry niezdolne do wprowadzenia w życie genialnych dyrektyw wielkiego Przewodnika. Syn z trudnością znajdzie takie poparcie, nawet wśród kadr ze swego pokolenia: ci należą do tych nielicznych uprzywilejowanych, którzy wiedzą naprawdę, co się dzieje w świecie i w jakim impasie znajduje się Korea Północna.

Tłum. N.t.

„Est & Ouest”, kwiecień 1991 r.

--------------------------------------------------------------------------------

[1] Tytuł artykułu został zmieniony i pochodzi od redakcji.

Autor publikacji: 
Orientacja na prawo 1986-1992: