3. W stronę rynku: TERAPIA MIĘDZYNARODOWEGO FUNDUSZU WALUTOWEGO (Zbigniew Ruta)

W STRONĘ RYNKU

_________________________________________________________________________________

Zbigniew RUTA

Terapia Międzynarodowego Funduszu Walutowego
Polska znalazła się w gronie tych krajów, które w ostatnim czasie doświadczają skutków radykalnej terapii gospodarki aplikowanej przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Zwykły obywatel, informowany od czasu do czasu przez środki masowego przekazu o tajemniczych wizytach wysokich urzędników Funduszu w naszym kraju, nie bardzo zdaje sobie sprawę z tego, co to jest za instytucja oraz czego właściwie dotyczą rozmowy prowadzone zazwyczaj na najwyższych szczeblach sprawowania władzy. Oficjalna propaganda przedstawia działania Funduszu na terenie Polski jako wielkie dobrodziejstwo i akt najwyższej łaski, za które wszyscy winni jesteśmy wdzięczność, a ewentualne udręki z tym związane znosić powinniśmy z należytą pokorą i cierpliwością. Brak jest natomiast jakiejkolwiek szerszej dyskusji na temat konkretnych metod uzdrawiania gospodarki, proponowanych przez tę instytucję. Czymże zatem jest ta szacowna organizacja i jakimi przesłankami posiłkuje się ona w swojej działalności?

Otóż MFW utworzony został w 1944 roku na zwołanej przez Stany Zjednoczone międzynarodowej konferencji w Bretton Woods, poświęconej ustanowieniu powojennego systemu walutowego świata.

Na konferencji w Bretton Woods powołano również Międzynarodowy Bank Odbudowy i Rozwoju, zwany obecnie Bankiem Światowym, pełniący funkcje komplementarne w stosunku do MFW. Podstawowymi celami działalności Międzynarodowego Funduszu Walutowego są:

¾ ułatwianie rozwoju handlu międzynarodowego, a przez to przyczynianie się do ożywiania wzrostu gospodarczego,

¾ porządkowanie stosunków walutowych, utrzymywanie stabilności wymiany walut oraz usuwanie ograniczeń walutowych,

¾ równoważenie bilansów płatniczych krajów członkowskich poprzez czasowe udostępnianie im zasobów Funduszu.

Przystąpienie do Funduszu wymaga oprócz przyjęcia zobowiązania przestrzegania Umowy o MFW wpłacenia odpowiedniego udziału, którego wysokość określają specjalne formuły. Z grubsza rzecz biorąc wysokość udziału zależy od wielkości dochodu narodowego danego kraju oraz wartości eksportu i importu. Obecnie do MFW należą prawie wszystkie kraje świata w tym także i Polska. Naczelnym organem Funduszu jest Rada Gubernatorów, w której reprezentowane są wszystkie państwa członkowskie, głównie za pośrednictwem swoich ministrów finansów. Bieżącymi sprawami Funduszu zarządza Dyrektor Naczelny wraz z Dyrekcją Wykonawczą, w której prym wiodą przedstawiciele państw posiadających największe udziały i dysponujących największym potencjałem gospodarczym.

Do zadań Dyrekcji Wykonawczej należy nadzór nad przestrzeganiem przez państwa członkowskie postanowień Umowy oraz podejmowanie decyzji dotyczących udzielania pomocy finansowej przez Fundusz. W toku swej wieloletniej działalności MFW poszczycić się może sporymi osiągnięciami w wypracowaniu jednolitych reguł kształtowania kursów walutowych, a co za tym idzie, stwarzaniu sprzyjających warunków rozwoju handlu światowego. Jednym ze spektakularnych sukcesów MFW było wprowadzenie w 1969 roku absolutnego novum – pieniądza międzynarodowego, tzw. SDR. Nazwa pochodzi od angielskich słów – Special Drawing Rights, co w języku polskim oznacza dosłownie – specjalne prawa ciągnienia. Do ważkich sfer aktywności Funduszu należy udzielanie pomocy finansowej krajom członkowskim mającym trudności płatnicze przez czasowe udostępnianie im zasobów finansowych Funduszu. Sposoby udzielania pomocy zależą od tego, jakiego rodzaju są to deficyty płatnicze i jaką politykę należy zastosować, aby przywrócić równowagę. Pomoc ta uwarunkowana jest podjęciem przez dany kraj działań zmierzających do zapewnienia równowagi płatniczej, uznanych przez Fundusz za konieczne.

Znajduje to odzwierciedlenie w formalnej decyzji o przyznaniu pomocy w postaci tzw. promes kredytowych. Promesy te są zatwierdzane przez Dyrekcję Wykonawczą Funduszu, po przeprowadzeniu dyskusji pomiędzy przedstawicielami kraju członkowskiego a misją Funduszu, powołaną przez Dyrektora Naczelnego. Zainteresowany kraj może w toku dyskusji przedstawić Funduszowi samodzielny program sanacji gospodarczej lub może zwrócić się do Funduszu o pomoc w przygotowaniu takiego programu. Po uzgodnieniu stanowisk składany jest formalny wniosek o udzielenie pomocy w postaci tzw. listu intencyjnego podpisanego w imieniu rządu danego kraju przez ministra finansów lub prezesa banku centralnego. List ten zawiera prośbę o udostępnienie zasobów Funduszu, charakteryzuje cele, na jakie mają być one przeznaczone, oraz specyfikuje środki, jakie zostaną podjęte, aby poprawić sytuację gospodarczą i finansową kraju członkowskiego. W praktyce MFW udzielając wsparcia kredytowego stawia na ogół swoje własne warunki, jeśli chodzi o metody działań uzdrawiających. Przebiega to wedle od lat utrwalonego schematu postępowania, ukutego na bazie przyjętych założeń doktrynalnych, nie wnikającego głębiej w specyfikę kraju korzystającego z pomocy. Metody te sprowadzają się przede wszystkim do zabiegów mających na celu zmniejszenie nierównowagi wewnętrznej, ograniczenie inflacji oraz wzmocnienie zewnętrznej zdolności płatniczej kraju. Takie też środki zastosowano w stosunku do Polski. Aby zmniejszyć dynamikę globalnego popytu i stłumić inflację, zaproponowano głównie zahamowanie wzrostu płac przez ich opodatkowanie i podniesienie cen. MFW przypomina w tej materii owego felczera, który na wszelkie dolegliwości zgłaszających się do niego chorych przepisywał lewatywę. Zwalczanie inflacji, zwłaszcza jeśli jest to hiperinflacja, jest ze wszech miar pożądane, ale pamiętać należy przy tym, że przesadna zapalczywość w gaszeniu inflacji nawet w kapitalistycznej gospodarce rynkowej łączy się często z recesją i zwiększeniem bezrobocia. W przesłanym niedawno liście intencyjnym do MFW ekipa rządząca planuje w 1991 roku wzrost cen o około 36 procent, podczas gdy tylko w marcu ceny były o 26 procent wyższe niż w grudniu roku ubiegłego. A przecież wzrosnąć mają ceny energii, co spowoduje nasilenie się inflacji kosztowej. Zgodnie z zaleceniami Funduszu zastosowano również pewne rutynowe narzędzia z zakresu polityki pieniężno-kredytowej m.in. urealniono stopę procentową, która oscylować ma wokół stopy inflacji. W pierwszym momencie oznaczało to drastyczne jej podniesienie.

Zaskoczyło to głównie małe przedsiębiorstwa prywatne i gospodarstwa rolne prowadząc je często do ruiny finansowej. Wielkie przedsiębiorstwa państwowe skutki zwiększonej stopy procentowej wpakowały w koszty, a gdy pojawiła się strata, mogły ubiegać się o dotacje z budżetu. A trzeba zaznaczyć, że wiele polskich przedsiębiorstw, aby się rozwijać, musi korzystać z kredytu, w przeciwieństwie do korporacji zachodnich, które dysponują tak pokaźnymi zasobami własnymi, że mogą obyć się bez kredytu. Nie spełniły się przypuszczenia, że realne stopy procentowe zmuszą przedsiębiorstwa do efektywniejszego gospodarowania. Zawiodło tu realistyczne spojrzenie na zadziwiającą odporność socjalistycznych firm na sygnały płynące z parametrów ekonomicznych. Recesja i spadek produkcji wywołane obniżeniem się dochodów realnych spowodowały obniżenie się dochodów budżetu w formie ściąganych podatków. Pojawia się deficyt budżetowy, a ten jest, jak wiadomo, najbardziej inflacjogennym czynnikiem. Deficyt budżetowy w I kwartale tego roku wyniósł 6 bilionów złotych.

Oprócz spadku popytu na rynku wewnętrznym poważne następstwa dla pogłębienia kryzysu miało załamanie się eksportu do wschodniego sąsiada i innych krajów byłego obozu socjalistycznego, czego MFW w swych rachubach nie uwzględnił. Początkowo wiele przedsiębiorstw ratowało się przed całkowitym bankructwem ekspansją eksportową na Zachód, tym bardziej że zachęcał do tego korzystnie ustalony kurs dolara.

Obecnie sytuacja uległa jednak pogorszeniu. Eksport na rynki krajów zachodnich maleje, a obowiązujący ten sam kurs dolara nie jest już tak atrakcyjny. Ewentualne podniesienie kursu, a więc dewaluacja złotówki, oznacza jednak podrożenie importu i nasilenie się inflacji. Pojawiający się deficyt budżetowy można pokryć dodatkową emisją pieniądza lub np. wypuszczeniem obligacji. Obligacje mają jednak to do siebie, że w przyszłości trzeba je wykupić, a ponadto trzeba wypłacać stałe oprocentowanie, co powoduje wzrost wydatków budżetowych. Pieniądze będą wydawane np. na luksusową konsumpcję towarów zachodnich przysparzając radości tym, którzy zatroskani są o zadowalający poziom koniunktury.

Być może celowe byłoby odejmowanie 20% wartości zakupionych maszyn i urządzeń na cele produkcyjne od podstawy opodatkowania podatkiem dochodowym, co przyczyniałoby się do pobudzenia inwestycji i innowacji. Potrzebne jest też wypracowanie sprecyzowanej wizji polityki przemysłowej, aby wiedzieć, które branże będą szczególnie preferowane pod względem dopływu kapitału, a które uznane zostaną za schyłkowe i będą powoli zamierać. Wymogi efektywności ekonomicznej muszą być przy tym bezwzględnie egzekwowane, a źle gospodarujące przedsiębiorstwa powinny upadać. Przedsiębiorstwa nie mogą poza tym pełnić funkcji zakładów charytatywnych z rozbudowaną do karykaturalnych rozmiarów akcją socjalną. Na jednym ze spotkań z ekipą rządzącą „Solidarność” domagała się nawet zwiększenia odpisów na fundusz socjalny i mieszkaniowy. Chodziło prawdopodobnie o to, aby do utrzymywania eleganckich domów wczasowych czynnych trzy miesiące w roku tudzież pływalni i półdarmowych mieszkań dla pracowników dołączyć jeszcze organizację wycieczek zagranicznych oraz do filharmonii.

Dopóki wymogi efektywności ekonomicznej nie będą rygorystycznie przestrzegane, dopóty nawet strumienie nowych kredytów zagranicznych nie przyczynią się do rozwoju gospodarki, a staną się czynnikiem ponownego wzrostu zadłużenia. Zadłużenie to stanie się takim samym uciążliwym balastem jak to, które spowodował komunistyczny reżim w latach siedemdziesiątych. I wreszcie ludzie z inicjatywą oraz inwencją powinni mieć możliwość godziwego zarobku. Ale o tym trudno jest mówić w kraju, gdzie najlepiej jest być emerytem. Hołubionym jest się wtedy i przez związki zawodowe, i przez Sejm, a i dorobić można częstokroć na tym samym etacie, który się do tej pory zajmowało.

Autor publikacji: 
Orientacja na prawo 1986-1992: