18. OBSERWACJE: Jeszcze o rządzie

OBSERWACJE

________________________________________________________________

Jacek Kwieciński

JESZCZE O RZĄDZIE

Expose sejmowe premiera Bieleckiego zostało przyjęte w sposób jaskrawie jednostronny (rekord pod tym względem pobił p. Lipszyc w „Gazecie Wyborczej”) przez nie umiejących odchodzić z honorem członków poprzedniej ekipy oraz rozpoczynających już kampanię parlamentarną reprezentantów "udecji".

My natomiast życzymy wszystkiego najlepszego "silnej reprezentacji" liberałów. Chcielibyśmy podzielać jej optymizm co do możliwości bezkonfliktowej współpracy z Balcerowiczem i licznie reprezentowanymi w rządzie jego ludźmi.

Warto zwrócić uwagę na rzeczywiście nowe elementy w zamierzeniach premiera. Kapitalne wręcz znaczenie mają zapowiedzi stworzenia rynku kapitałowego, wprowadzenia instytucji kredytu hiopotecznego (dla rzeczywistego startu budownictwa mieszkaniowego) i gwarancje swobody transferu zysku (dla zwiększenia inwestycji zagranicznych). Wraz z przyśpieszeniem małej (najpierw) prywatyzacji, rozbiciem państwowego kartelu bankowego, radykalną zmianą systemu podatkowego czy obietnicą rozpoczęcia eliminowania przedsiębiorstw nierentownych mogą one stworzyć rzeczywiste początki restrukturyzacji i unormalnienia polskiej gospodarki. Są to z pewnością na razie tylko słowa, ale tym razem brzmią one wiarygodnie. Ton wypowiedzi premiera, począwszy od podkreślenia roli i wagi pojęcia WŁASNOŚCI, do jasno sformułowanego credo: "nie ma trzeciej drogi", był wbrew propagandzie, zupełnie różny od tego, którym opero- wał Mazowiecki. Zupełnie przełomową, trudną wręcz do przecenienia, wagę ma zapowiedź wyodrębnienia następczyni SB-UOP ze struktury MSW. Byłaby to wręcz epokowa przemiana rozbijająca definitywnie "państwo w państwie" i uniemożliwiająca odradzanie się wszechwładzy jakichkolwiek krewniaków i potomków bezpieki. MSW zajmujące się wyłącznie policją oraz podporządkowanie służb specjalnych i wywiadowczych bezpośrednio premierowi upodobniłoby sytuację do tej, która istnieje w krajach normalnych.

To, że premier jest zdolny do błyskawicznego działania ukazała sprawa telewizji. Każdy demokrata z głęboką satysfakcją musiał przyjąć wręczenie dymisji p. p. Drawiczowi i Dworakowi. Jeszcze ważniejsza jest zapowiedź likwidacji Komitetu d/s Radia i Telewizji.

W tym świetle projekty dotyczące budowy szczebli pośrednich władzy, decentralizacji usprawnienia administracji państwowej (jej zmniejszenie jest jednak, jak pokazują liczne przykłady, bardzo trudne), zmiany szeregu elementów polityki rolnej nie brzmią jak puste slogany. Podane przykłady ukazują zarazem jak fałszywe jest stwierdzenie brzmiące: "żadne przyspieszenie (zasadnicza zmiana) nie są możliwe".

Nie warto jednak udawać, że wszystko wygląda obiecująco. Spójrzmy choćby tylko na sprawę polityki zagranicznej. Wszystko wskazuje na to, że zamiast zmiany mamy wzmocnienie pozycji min. Skubiszewskiego, który stał się Balcerowiczem tej dziedziny. Powszechny bezkrytycyzm wobec jego polityki panuje również w Sejmie. Jest to sytuacja bez mała katastrofalna, wskazująca na perspektywę dalszego osłabiania znaczenia Polski i utrwalania się braku wizji jej miejsca w Europie. Najwyraźniej zanosi się na beznadziejne kontynuowanie dotychczasowej polityki i bezterminowy triumf kunktatorskiego myślenia. Szansa na to, by polityka min. Skubiszewskiego była chociażby trochę równoważona upadła całkowicie po mianowaniu na podsekretarza stanu d/s międzynarodowych przy Belwederze (być może na sugestię samego ministra) senatora J. Ziółkowskiego z Poznania, wyznającego w 100% podobne poglądy co p. Skubiszewski. Całkowite oddanie inicjatywy w tej dziedzinie w ręce zwolenników kontynuacji, mimo iż w otoczeniu Wałęsy znajdują się ludzie o innej mentalności i dobrej znajomości zagadnienia, jest szczególnie uderzające w obliczu uprzednich deklaracji Prezydenta.

Z wielką satysfakcją powitaliśmy zawarte w programie Nowy Początek a od dawna powtarzane przez nas sformułowanie: "Polska leży między Europą zachodnią a narodami wyzwalającymi się spod panowania ZSRS". Wyciągnięcie praktycznych wniosków z wypływających z niego implikacji mogło stanowić zaiste nowy początek w polskiej polityce zagranicznej. Równie śmiałe stwierdzenia padły z ust Prezydenta w czasie przemówienia inauguracyjnego. Niestety.

A przecież nasza uprzednia ocena polityki zwlekania i miękkości okazała się najzupełniej trafna: Sowieci stwarzają trudności w wycofaniu wojsk. Nie wymienienie przez Jazowa Polski wśród krajów, które opuści Armia Czerwona nie było przypadkowe; w parę dni później to samo powtórzył sowiecki wiceminister obrony. Okazało się, co twierdziliśmy od początku, że nic nie jest w tej sprawie załatwione a deklaracje rządu p. Mazowieckiego na temat tego co Sowieci w sprawach polskich "powinni" zrobić, podawane w formie jakoby uzgodnionych ustaleń, były li tylko przedwyborczymi obiecankami-cacankami.

Dzisiaj lewicowy dziennikarz spokojnie oświadcza, że cała sprawa jest "niebywale zachachmęcona" a nawet, iż "wcale nie tak łatwo będzie pozbyć się opieki mocarstwa na wschód od nas". Takie są skutki polityki p.p. Mazowieckiego i Skubiszewskiego, skutki ostrożności i wyczekiwania, gdy zamiast zgrać sprawę z Węgrami, Czechami i Słowakami twierdzono, że nie będzie się działać "w sposób tak ostentacyjny".

A przecież rzecz nie dotyczy tylko obecności armii sowieckiej w Polsce... Na przykład powtarzanie znowu przez sowiecką prasę łgarstwo Katyniu wynika oczywiście z tego, że Sowieci NIE PRZYZNALI się OFICJALNIE do tej zbrodni - poprzednie władze polskie nie wystąpiły o to.

Tzw. zachowanie ciągłości, nawet w obliczu napiętej sytuacji w innych częściach globu oraz z uwagi na popularność ministra wśród podobnego pokroju dyplomatów, ma drugorzędne znaczenie, jeśli chodzi o ciągłość polityki złej.

Doprawdy szkoda, że zamiast łączyć próby przełomu w kwestiach gospodarczych i organizacji struktur państwowych z "kontynuacją" polityczną nie potrafiono zdobyć się na prawdziwie "nowy początek" - we wszystkim.

Trudno też wyrażać entuzjazm wobec koncepcji "skupienia wokół prezydenta wszystkich istniejących sił politycznych", czego nie należy mylić z powołaniem przez niego grupy doradców i tworzeniem sztabu prezydenckiego (szkoda wszakże, że, jak widać, niejednorodnego politycznie) co jest zupełnie naturalne. Paradoksalnie, utrzymująca się krańcowa niechęć obozu KPUD-u, który z pewnością nie będzie partycypował w niczym, gdzie nie może dominować, może przywrócić pewną czytelność polityczną i spowodować ocknięcie się nieco zdezorientowanemu perturbacjami wokół tworzenia rządu obozowi, który ze względów ideowych popierał Wałęsę w minionej kampanii.

Na razie, czekając na rzeczywiście szybkie przeprowadzenie wyborów parlamentarnych, ponawiamy nadzieje na choćby częściowe zrealizowanie planów premiera Bieleckiego.

Autor publikacji: 
Orientacja na prawo 1986-1992: